Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Morawiecki w PiS-ie był wygodny dla Tuska. Teraz to może się zmienić

Morawiecki w PiS-ie był wygodny dla Tuska. Teraz to może się zmienić źródło: Wikimedia Commons

Donald Tusk jest zwycięzcą. Bez kiwnięcia palcem rozgromił swojego największego przeciwnika, a kolejną kadencję ma już praktycznie w kieszeni – tego typu reakcje można zauważyć po stronie zwolenników rządu po odłączeniu się frakcji Mateusza Morawieckiego od Prawa i Sprawiedliwości. Ale czy ten triumf nie jest przedwczesny i czy – paradoksalnie – KO nie znalazło się w trudniejszej sytuacji niż dotychczas?

Program wyborczy Koalicji Obywatelskiej z wyborów z 2023 roku można by w zasadzie sprowadzić do antypisizmu. Poszczególne propozycje w ramach 100 konkretów mało kto znał, za to wszyscy kojarzyli hasło „J***ć PiS” i obietnicę odsunięcia PiS-u od władzy. Była to strategia nośna i skuteczna, ale skupiona na przeciwniku, który niedługo może stracić na znaczeniu.

Model walki z PiS-em był świetnie przećwiczony w obozie Donalda Tuska. Osławiona polaryzacja, mająca niedawno swój okrągły, dwudziestoletni jubileusz, pozwalała obu stronom sporu skutecznie mobilizować wyborców, którzy niekoniecznie byli zwolennikami partii, ale nie chcieli, aby rządzili „tamci drudzy”. Dawała także amunicję do uderzania w potencjalnych konkurentów jako „zdrajców” rozbijających jedność wspólnego frontu.

Sytuacja, gdy na prawicy liczył się jedynie PiS, była wygodna dla Donalda Tuska, który mógł łatwo budować się w opozycji do niego. Zbierał pod swoje skrzydła środowiska tak odmienne jak postsolidarnościowi liberałowie i postkomunistyczni lewicowcy.

Jeżeli jednak na prawicy nie będzie jednej dużej partii, ale szeroki wachlarz rozmaitych prawicowych ugrupowań o różnym pochodzeniu i programie, to zagranie na prosty podział przestanie być możliwe. W nowym układzie, który zapewne nadejdzie po odejściu z PiS-u grupy Mateusza Morawieckiego, walka z partią Kaczyńskiego nie będzie sporem z drugą stroną sceny politycznej, ale jedynie z jej częścią.

W kolejnych wyborach obóz rządzący zamiast jednego, znanego przeciwnika może mieć ich cały szereg – od liberalnego gospodarczo Mentzena, przez rozwojowo-solidarnościowego Morawieckiego, aż po antysystemowego Brauna. Partie o różnym stosunku do USA, Unii Europejskiej, Ukrainy i Rosji, które ciężko będzie narracyjnie zbić w jeden monolit, wobec którego można się pozycjonować.

W takim scenariuszu premier musiałby zmienić swoją retorykę na walkę z prawicą jako taką. Straszenie „brunatną falą” może jednak być o tyle problematyczne, że w ciągu ostatnich lat Donald Tusk przejął wiele postulatów polskiej prawicy – jak umocnienie granicy, ograniczenie imigracji czy rozbudowa armii. Tym, co go wyróżnia, jest wciąż liberalna agenda światopoglądowa, jednak i ta teza domaga się niuansu.

Pojawia się bowiem pytanie, czy na tym polu KO jest wiarygodna dla lewicowych wyborców? Bo w końcu kluczowe dla nich postulaty– jak legalizacja aborcji, kwestia praw osób LGBT czy związki partnerskie – nie zostały w pełni dowiezione. Oczywiście rząd zawsze może zwalić winę na prezydenta, ale w obliczu tego, że nie zapowiada się zmiana w dużym pałacu, to można zadać pytanie, po co komu polityk, który nie potrafi nic załatwić.

Zwłaszcza że w grze wciąż pozostaje partia Razem, która też nie ma sprawczości, ale za to stanowi dla ideowej lewicy świeżą i wiarygodną alternatywę. Także w kwestiach socjalnych rząd mógł rozczarować lewicowych wyborców, jako że ograniczył reformy prawa pracy czy najmu krótkoterminowego.

Lewicowy zwrot nie dość, że nie musi przynieść korzyści formacji Tuska, to może zrazić też co bardziej konserwatywnych jego zwolenników. W jakimś sensie siła Platformy w jej złotej epoce tkwiła w byciu zdroworozsądkową partią ciepłej wody w kranie. To miano zaś już dawno utraciła.

Chyba najgroźniejsza dla KO może być utrata monopolu na wizerunek partii technokratów, którzy patrzą w przyszłość. Organizacja Morawieckiego, która dosłownie ma rozwój w swojej nazwie i stara się zbierać wokół siebie ekspertów, którzy go zapewnią, wydaje się atrakcyjniejsza w stosunku do zużytej już rządzeniem partii władzy.

Na niekorzyść Tuska może działać też fakt, że Morawiecki nie jest „odwiecznym” pisowcem i za czasów pierwszego Tuska zasiadał w Radzie Gospodarczej przy Premierze, co nie pozwala łatwo skleić go z rzekomym „fanatyzmem” i „zaściankowością” obozu pisowskiego. O ile oczywiście sam Morawiecki nie zechce wejść w retorykę swojej dawnej partii.

Przed Donaldem Tuskiem, wbrew pozorom, trudny czas. Zadanie, które postawili przed nim wyborcy, tj. odsunięcie PiS-u od władzy, zostało przez niego wykonane. Teraz musiałby wymyślić się na nowo. Zaoferować coś nowego w obliczu poszerzającej się oferty na polskiej scenie. Jego potencjalni wyborcy mogą przestać być zmuszeni do wybierania między nim a niestrawnym z zasady PiS-em. Choć przy Tusku zawsze zostanie „żelazny elektorat”, to jednak nie wystarczy on do tego, by objąć władzę.

Polaryzacyjny układ, w ramach którego rządził on prawie połową polskiej sceny politycznej, wydaje się być najsłabszy od lat. Jeżeli zaś na dobre zacznie się rozpadać, to może narodzić się z niego nowa równowaga, w której nie będzie miejsca ani dla Jarosława Kaczyńskiego, ani dla Donalda Tuska.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.