Antidotum na technopol. Jak nie oddać człowieczeństwa technologii
Ślepa wiara w postęp, bez pamięci o czasach minionych i godności ludzkiej, przyczyni się do naszej zguby. Brnąc dalej w technologiczny wyścig, oddajemy władzę nad naszym życiem, wspólnotą i państwem niewidocznym orazi niekontrolowanym procesom. Wątki, które podnosi w swojej encyklice papież Leon XIV, przypominają także o napisanej 35 lat temu ponadczasowej książce Technopol. Triumf techniki nad kulturą Neila Postmana, po którą dzisiaj też warto sięgnąć.
Nie nadążamy za technologią
Odpowiem od razu na jeden z zarzutów, jaki zawsze pojawia się na tego typu teksty. Nie potępiam w czambuł techniki ani postępu. Tysiące razy powtarzano nam, że np. wynalezienie noża ułatwiło nam życie, ale jednocześnie wypracowano powszechny konsens, jak i kiedy można go używać. I to prawo zostało napisane krwią.
Autorzy regulacji prawnych nie nadążają jednak za nowymi wynalazkami. Albo też – nie chcą nadążać, dając wyraz wyższości „postępu” nad pochyleniem się nad wielowymiarowymi konsekwencjami użycia nowej technologii.
Podziwiamy roboty Elona Muska, taniec maszyn w Chinach, ale nie zastanawiamy się nad tym, że mogą zostać użyte przeciwko nam. Nie wspomnę już o tym, jak światowe korporacje wykorzystują własność intelektualną albo informacje o nas samych. I właśnie o te wysokopoziomowe zasady chodzi. Wszystko zostało puszczone na żywioł, a próby wyznaczenia granic są atakowane przez technologiczne lobby.
Jesteśmy w miejscu, w którym trudno już się zorientować, jaki nowy model został wypuszczony, przez kogo i co nowego potrafi. 35 lat temu, gdy wychodziła książka Technopol. Triumf techniki nad kulturą Neila Postmana, „maszyna” dopiero zaczęła przyśpieszać.
Postman trafnie diagnozował, jak technika zawładnęła relacjami społecznymi, degraduje pewne procesy umysłowe i „tworzy kulturę bez fundamentów moralnych”. Pamiętajmy, że pisał te słowa w momencie, kiedy użycie komputerów dopiero raczkowało, nie mówiąc już o korzystaniu z Internetu.
W jego czasach to właśnie telewizja i świat reklamy „zdobywały dusze”. Mówiło się: „Wyłącz telewizor. Włącz myślenie”. Już wtedy aparaty państwowe coraz częściej zaczęły powierzać decyzje technice.
Odpowiedzialność zaczęły zatem brać bezosobowe procesy – biurokratyczne formularze, które nie pozwalają pokazać niczego poza pytaniami zamkniętymi, czy sondaże publiczne, których zmiana akcentu w pytaniu spowodowałaby zupełnie inną odpowiedź (oczywiście w odpowiedzi jednokrotnego wyboru).
Kuszące wydaje nam się przekonanie, że jeżeli uporządkujemy pewne zjawiska, także społeczne, według liczb, to będzie to obiektywne i prawdziwe. Tak jak z testami na inteligencję, które mają być wyrocznią decydującą, ile warta jest wiedza danego człowieka (a właściwie on sam), nie biorąc przy okazji wielu różnych typów mądrości pod uwagę.
Zarzut stawiany przez Postmana brzmi: technologia przejęła wiodącą rolę, taką jaką kiedyś pełniła kultura. „Zmiany, które niesie ze sobą technika, są subtelne, jeśli nie wręcz tajemniczo, szaleńczo nieprzewidywalne” – pisze autor Technopolu.
Kto pamięta pierwsze, niewinne kroki Facebooka, albo użycia dronów tylko do filmów, ten wie, co Postman miał na myśli. Spróbujmy np. odtworzyć entuzjazm, jaki zapanował po udostępnieniu szerszej publice czata AI na jesieni 2022 roku. Ciekawość spowodowała, że większość z nas wypróbowała nowe narzędzie, i była nim bardzo podekscytowana.
Nie zapomnę jednego z nagłówków polskich portali informacyjnych, który brzmiał: „Zapytaliśmy ChatGPT o to, jaki obraz świata tworzą polskie media. Padły konkretne odpowiedzi”. Jak gdyby chat był wyrocznią, a my zapomnielibyśmy, że jest karmiony danymi o określonym profilu (pomijając już to, że tego typu narzędzia wykazują uprzedzenia).

Jak powstaje totalitarna technokracja
Postman rozróżnił kulturę posługującą się narzędziami od technopolu, w którym „narzędzia odgrywają centralną rolę w intelektualnym świecie kultury. Wszystko musi do pewnego stopnia ustąpić przed ich rozwojem. […]
Narzędzia nie integrują się z kulturą, one kulturę atakują. Głoszą, że same są kulturą. W rezultacie tradycja, moralność społeczna, mit, polityka, rytuał i religia muszą walczyć o życie”. Podaje przykład teleskopu, na który nie była przygotowana ówczesna teologia.
Sam Kopernik nie spodziewał się, że jego dzieło O obrotach ciał niebieskich będzie [na chwilę] w indeksie ksiąg zakazanych, bowiem nie miał intencji stanięcia przeciwko autorytetowi Kościoła, i jak pisał Luter – stania się „głupcem, który wystąpił przeciwko Pismu Świętemu”.
W epoce technokracji zaczęto zauważać związek między jakością życia a wynalazkami. Prymat zaczęły powoli przejmować narzędzia, co najbardziej widoczne stało się podczas rewolucji przemysłowej. Jednak w tym momencie wartości ery przedprzemysłowej były jeszcze ważne.
Dla przykładu, w twórczości Marka Twaina, gdzie w tle znajduje się potęga przemysłu, to jednak lojalność, rodzina i tradycja mają znaczenie. Nie daleko by szukać, pokazuje to także morał Ziemi obiecanej Władysława Reymonta.
Jednak powoli technika zaczęła odciskać coraz większe piętno na kulturze, doprowadzając do zastąpienia jej prymatu. Stopniowo zaczęło tryumfować przekonanie, że nauka i technika są w stanie tworzyć filozofię życia. I nic więcej nam już nie potrzeba.
Tak rodzi się technopol – totalitarna technokracja. Najważniejsza jest w niej wydajność i skuteczność. Namacalny wynik przewyższa ludzki osąd. Wiara i moralność stają się niedostrzegalne, albo wręcz wrogie.
Wystarczy powiedzieć, że „[amerykańscy/europejscy] naukowcy powiedzieli, że [wpisz dowolne]”. I nieważne, że to, co wczoraj było „nauką”, dzisiaj już nią nie jest. Właśnie wydajność staje się słowem-kluczem: ten człowiek, który jest bardziej wydajny, jest więcej warty. Ten, którego wydajność jest ograniczona przez cechy biologiczne albo gorszy start – jest zaś niepotrzebny.
Choć rozwiązany został problem niedoboru informacji, mierzymy się – zdaniem Postmana –z „syndromem braku odporności na informację”: nieistotną, pozbawioną mechanizmów kontrolnych i przede wszystkim dezinformacją (o której Postman z pewnością napisałby więcej, gdyby żył dzisiaj).
Za niego robi to jednak Leon XIV, który na łamach Magnifica humanitas pisze, że „Dezinformacja nie narodziła się wraz z AI, lecz znajduje dziś w niej potężny czynnik zwielokrotnienia”. Nadwyręża zaufanie społeczne do jakichkolwiek informacji, nastawia całkowicie jednostronnie i często błędnie.
Będąc niedawno na pewnym spotkaniu, usłyszałam od krytyka nowej encykliki papieża Leona XIV, że wprawdzie jej nie czytał, ale chat GPT „napisał”, że została w 80% napisana przez sztuczną inteligencję.
Mój rozmówca chyba nie do końca zdawał sobie sprawę, jak łatwo daje wiarę wszystkiemu, co „tworzy” (opierając się na dostarczonych danych [często błędnych] czyjegoś autorstwa albo „halucynując”) sztuczna inteligencja.
Rodzina jako bezpiecznik
Neil Postman pisał, że jednym z bezpieczników, chroniących przez ciemnymi stronami technologii, była kiedyś rodzina. Zdawał sobie jednak sprawę, że rodzice stracili kontrolę nad selekcją i dawkowaniem informacji swoim pociechom.
Już jako dziecko pamiętam, że czułam się nieswojo, widząc bilbordy z reklamą bielizny podrasowanych dziewczyn, albo czytając zachodnie magazyny dla młodzieży, które kłóciły się z wartościami, które wyniosłam z domu.
Do pewnego stopnia jest to jednak także konsekwencje wyborów samych rodziców. W pogoni za tym, aby utrzymać godny poziom życia najbliższych (co oczywiście każdy może rozumieć jako coś innego), oddaliśmy kontrolę nad dziećmi placówkom edukacyjnym. Te z kolei również straciły kontrolę i autorytet, co w 2026 roku widać jak na dłoni.
Ponadto, wielu z nas ma mylne wrażenie kontroli informacji, pozwalając dzieciom na dostęp do smartfona z aplikacją rodzicielską. Nie zdajemy sobie jednak sprawy, że tym samym dajemy do ręki brzytwę.
W wielu wypadkach bowiem dzieci są lepszymi specjalistami od technologii niż my sami. Wyznania sygnalistów np. z Facebooka potwierdzają, że platformy robią wszystko, aby dzieci wciągnąć w uzależnienie od platform cyfrowych.
Warto dodać, że papież cały czas widzi jednak nadzieję w instytucji rodziny, w jej autonomii w wychowywaniu, ale i w przymierzu – z polityką i instytucjami wychowawczo-edukacyjnymi.
„Poprzez dalekowzroczne decyzje publiczne należy przeciwstawiać się doraźnemu interesowi platform – skupionych w rękach nielicznych – ilekroć pozostaje on w sprzeczności z dobrem małoletnich.
W tej perspektywie zasadne są działania legislacyjne, które ustalą granice wieku, nałożą odpowiedzialność na dostawców usług – nie przerzucając ciężaru ograniczeń na rodziny – a także przewidzą szczególne zabezpieczenia przed wszelką formą wykorzystywania i przemocy seksualnej w sieci” – pisze Ojciec Święty.
Kilka miesięcy przed opublikowaniem encykliki prezes Anthropic otwarcie przyznał w swoim eseju, że sztuczna inteligencja może spowodować masowe bezrobocie. Leon XIV mając świadomość tych trendów alarmuje, że uderzy to w rodzinę – jej bezpieczeństwo materialne i psychiczne oraz wartości.
Nabrać dystansu
Postman zauważa, że mądrość Pisma Świętego wiele osób odrzuciło, argumentując, iż jest ono niezgodne z teorią ewolucji. Przez Księgę Rodzaju wyrzucono więc całe Pismo do kosza, odrzucając jeden z fundamentów, na którym zbudowana została nasza cywilizacja, który dawał drogowskaz moralny.
Ci sami ludzie, wyznając „teorię nauki” „nie uzyskują […] żadnych wskazówek moralnych, z definicji przywiązuje ona małą wagę do informacji wykraczającej poza ściśle wytyczone granice nauki”.
Leon XIV jednak nie poddaje się i walczy o autorytet instytucji, której przewodzi. „Kościół nie może uważać się za obcy wobec dynamizmów, które kształtują oblicze społeczeństwa” – stwierdza.
Ojciec Święty jest obecny w debacie i wspiera wybory, które nakierowują na godność każdej osoby, dobra wspólnego w ogóle. Papież stara się to robić z taktem i uniwersalnie, aby dotrzeć do szerszego grona odbiorców niż sami wierni KK (chociaż wielu z nich często z zasady będzie autorytet papieża odrzucać).
Strategię Leona XIV oceniam jako słuszną, bo jako społeczeństwo jesteśmy w letargu i mało jest słyszalnych głosów oraz starych autorytetów, które zwracają uwagę na problem, który może doprowadzić nas do przepaści. Papież zachęca nas do uczestnictwa w życiu publicznym. Wielokrotnie w tekście podkreśla rolę pracy na rzecz dobra wspólnego.
Jeśli zostaniemy bierni, przegramy walkę o kształt technologii. Sztuczna inteligencja zostanie bronią w rękach niewielu, odpowiedzialność zostanie rozmyta. Poczujemy się jak Józef K. z Procesu – nie będziemy wiedzieli, kto i jaką decyzję podjął. Kwestię sumienia przejmą programy, które już dzisiaj na polach walk podejmują zautomatyzowane decyzje.
Jaką receptę daje nam Postman? Mając świadomość jej niedoskonałości – proponuje powrót edukacji do tak pogardzanych i lekceważonych nauk humanistycznych. Przede wszystkim do historii, która w każdej gałęzi wiedzy nadaje kontekst.
To dzięki niej wiemy, kim byli – dajmy na to – Robert Oppenheimer i Albert Einstein oraz jaki mieli stosunek do bomby atomowej. To historia pokazuje, uczy nas o rozwoju człowieczeństwa – zarówno w sztuce, jak i na podstawie takich wydarzeń jak Holocaust, czy napaść na Polskę czy fundamenty powojennej integracji europejskiej. Wielu euroentuzjastów i eurosceptyków byłoby z pewnością zaskoczonych, że kilku z ojców założycieli Unii Europejskiej jest dzisiaj błogosławionymi KK.
Postman – który był świadomy, jak język może zmieniać rzeczywistość – stawiał także na obowiązkowe kursy semantyki oraz na zajęcia z religii porównawczej, obejmującej wykłady o różnych religiach i wartościach, pytaniach i odpowiedziach, jakie padały w różnych czasach i miejscach na Ziemi odnośnie spraw niematerialnych oraz sensu istnienia.
Może nie zatrzyma to Technopolu, ale pozwoli nam nabrać do niego – jak napisał Postman – dystansu.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
