Relacje polsko-ukraińskie na zakręcie. 84% Polaków domaga się reakcji na ignorowanie zbrodni wołyńskiej
Aż 84% Polaków domaga się reakcji na ignorowanie zbrodni Wołynia, ale równocześnie 73% uważa, że politycy w Warszawie i Kijowie po prostu nami manipulują. Kto tak naprawdę wygrywa na tym konflikcie?
Wyniki najnowszego badania CBOS „Wokół polsko-ukraińskiego sporu o imponderabilia i nie tylko” wyraźnie pokazują, że społeczeństwo polskie jest silnie podzielone w ocenie ostatnich wydarzeń historycznych i politycznych, a zarazem zmęczone narastającym napięciem.
Zaostrzenie relacji wywołała, jak powszechnie wiadomo, decyzja prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu ukraińskiej jednostce wojskowej nazwy „Bohaterów UPA”, co spotkało się z ripostą prezydenta Karola Nawrockiego, który odebrał szefowi ukraińskiego państwa Order Orła Białego.
Większość Polaków (59%) uważa decyzję o odebraniu odznaczenia za słuszną a 84% badanych zgadza się, że państwo polskie powinno reagować, gdy zbrodnie na Polakach są ignorowane lub ich sprawcy gloryfikowani.
Kwestia prawa Ukraińców do własnych bohaterów mocno dzieli Polaków (44% zgody wobec 42% sprzeciwu).
Najistotniejszym wnioskiem z badania wydaje się jednak wyraźne oczekiwanie dojrzałości politycznej. Aż 73% ankietowanych ocenia, że „politycy polscy i ukraińscy dla własnych korzyści politycznych podsycają konflikty między oboma krajami”.
Na tę ostatnią kwestię zwracał uwagę Konstanty Pilawa w artykule „Obie Konfederacje przegrzewają temat Ukrainy. To resentyment, nie realizm”.
– 2 lipca Konrad Berkowicz opublikował swoją „siódemkę dla Ukrainy”. Zaproponował wstrzymanie dostaw sprzętu wojskowego, odcięcie finansowania, zamknięcie lotniska w Jasionce, blokowanie pożyczek i dotacji dla Ukrainy, odebranie Ukraińcom przywilejów w Polsce i zamknięcie granicy oraz zablokowanie ukraińskiej drogi do Unii Europejskiej.
Kilka dni wcześniej Grzegorz Braun przedstawił własną „piątkę dla Ukrainy”: logistyczną blokadę Jasionki, zakończenie państwowego finansowania wojny, penalizację służby w obcych armiach, wprowadzenie „lojalki antybanderowskiej” dla Ukraińców przekraczających granicę oraz uznanie za niebyłe przepisów przyznających Ukraińcom prawa pobytowe.
Jeszcze niedawno Konfederacja trafnie diagnozowała słabości polskiej polityki wobec Ukrainy i przesuwała debatę publiczną w stronę większego realizmu. Dziś sama zaczyna popadać w przeciwne ekstremum. Krytyka Kijowa jest potrzebna, ale polityka oparta na endeckim resentymencie może okazać się bardziej szkodliwa niż wcześniejsza uległość.” – pisał wiceprezes naszego stowarzyszenia.
Polityczny spektakl
Wniosek o wykorzystywaniu sporu przez klasę polityczną znajduje też odzwierciedlenie w opiniach Ukraińców.
W opublikowanym na łamach portalu Klubu Jagiellońskiego wywiadzie anonimowy student z Ukrainy określa całe zajście mianem politycznego spektaklu:
„Z mojego punktu widzenia jest to przede wszystkim spektakl, z którego zyski czerpią wyłącznie politycy. […] Kto jest tu na plusie? Nawrocki ma poparcie przed wyborami. Zełenski zyskał chwilę oddechu od niewygodnych pytań. A kto jest na minusie? Polacy i Ukraińcy, czyli zwykli ludzie po obu stronach granicy”.
Student zwraca również uwagę na długofalowe skutki społeczno-gospodarcze eskalowania napięć, podkreślając, że rosnący resentyment może wypchnąć ukraińskich pracowników dalej na Zachód, zmuszając Polskę do szukania siły roboczej w odległych kręgach kulturowych. Apeluje przy tym o chłodną kalkulację:
„Mój wniosek jest prosty: wszystko, co mówią i robią politycy dzielić przez dwa. I zawsze zadawać sobie pytanie: kto tak naprawdę na tym korzysta?”
Asertywność bez nienawiści
O potrzebie zachowania równowagi między stawianiem granic a unikaniem wpadania w pułapkę antyukraińskich resentymentów pisze z kolei Cezary Boryszewski, redaktor naczelny czasopisma idei „Pressje”.
Boryszewski wskazuje na konieczność uregulowania spraw historycznych jako elementu przynależności do wartości europejskich:
„[…] jeżeli wciąż jeszcze na poważnie traktujemy tożsamość europejską, kwestia ekshumacji ciał ofiar rzezi wołyńskiej i ich godnego pochówku powinna stać się conditio sine qua non jakichkolwiek rozmów na temat potencjalnej akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej.” Podobne stanowisko znajdziemy we wspomnianym wyżej badaniu CBOS. Ze stwierdzeniem „Bez rozliczenia przeszłości nie można zbudować dobrych relacji polsko-ukraińskich” zgodziło się bowiem aż 77% badanych.
Boryszewski zaznacza jednocześnie, że stanowczość w sprawach historycznych nie może przerodzić się w niechęć do całego narodu i apeluje o dojrzałą postawę:
„Tymczasem bądźmy asertywni, lecz nie nienawistni. Stawiajmy granice, ale nie podsycajmy resentymentów. Patrzmy trzeźwo na Ukrainę. Oddawajmy sprawiedliwość zmarłym. Tyle, i aż tyle”.
Zarówno dane empiryczne, jak i publicystyczny oraz studencki głos wpisują się w spójny wniosek: Polacy i Ukraińcy potrzebują pragmatycznej współpracy opierającej się na prawdzie historycznej i wspólnym bezpieczeństwie, bez ulegania politycznym manipulacjom po obu stronach.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
