Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

To nie prawica napędza Kanał Zero. Prawdziwy powód sukcesu Stanowskiego

To nie prawica napędza Kanał Zero. Prawdziwy powód sukcesu Stanowskiego Krzysztof Stanowski. Źródło, screen [z:] https://www.youtube.com/watch?v=Q75wYfqatqU&t=203s

Sukces Krzysztofa Stanowskiego i jego ekipy nie opiera się na powtarzaniu schematu „Gazety Wyborczej”, TVN czy Republiki. Kanał Zero nie jest kolejnym medium konserwatywnym, ale skupionym na zysku „centrum zdrowego rozsądku”. Dziś może to oznaczać zbliżenie do prawicy, jutro zaś do centrum lub lewicy, jeśli to one lepiej uchwycą społeczne nastroje.

Najłatwiejszym sposobem wyjaśnienia sukcesu Kanału Zero jest przypisanie mu etykiety. Część z tych retorycznych zabiegów przyjęła już w debacie publicznej formę aksjomatów: Krzysztof Stanowski to nowy Adam Michnik, twarz prawicowego zwrotu w mainstreamie. Realizuje program polityczny, a jego broń to prowokacja, łamanie tabu, przekraczanie granic.

Te argumenty pokazują, jak mocno przywykliśmy do świata mediów tożsamościowych i spolaryzowanego pluralizmu. Każda z powyższych interpretacji dotyka fragmentu rzeczywistości, ale pozostawia poznawczy niedosyt i nie pokazuje całego obrazu.

Ci, którzy chcą przypisać Kanałowi Zero prawicową etykietę, zrobią to bez kłopotu. Wskażą na najmocniejsze i najbardziej nośne wypowiedzi liderów, promocję określonych tematów czy „prawicowy przechył” w ramach doboru gości czy ekspertów. Inni zwrócą uwagę na argumenty dziennikarskie i strukturalne: reklamodawców i sponsorów, skład redakcji i brak jej samookreślenia ideowego, pluralizm opinii czy fakt, że materiały śledcze i krytyczne dotyczą działaczy różnych partii.

Obie te powierzchowne obserwacje są prawdziwe, ale wydaje się, że klucz do zrozumienia Zera tkwi gdzie indziej. Analizując sukces Kanału w perspektywie medioznawczej, czyli ilościowej (liczbowej) i jakościowej (narracyjnej) w określonym czasie, możemy dostrzec nieco więcej niż tylko schlebianie prawicowym odbiorcom.

Dla Krzysztofa Stanowskiego bogiem nigdy nie była polityczna ideologia, ale monetyzacja, klikalność i specyficznie pojmowany „zdrowy rozsądek”. Wiele faktów dowodzi, że tę filozofię z sukcesem przeniósł na swój najbardziej rozpoznawalny projekt.

Co o KZ mówią liczby?

Jak wynika z informacji zgromadzonych przez fundację Res Futura, Kanał Zero w swoim internetowym królestwie nokautuje wszystkich rywali. Dominuje w kluczowych wskaźnikach: wyświetleniach, interakcjach, zdolności agenda-settingowej. TVN24, tvnpl i Onet łącznie w miesiącu generują mniej interakcji niż sam Kanał (ok. 3,6 mln wyświetleń i ok. 230 tys. interakcji wobec 6,2 mln wyświetleń i 220 tys. interakcji).

Dane prezentowane w marcu tego roku przez Res Futurę pozwalają wyciągnąć kilka ciekawych wniosków nt. schematów działania KZ:

  • Komunikacja do spektrum szerszego niż prawica – Republika generuje podobny ruch w sieci przy znacznie niższych wyświetleniach. Medium Tomasza Sakiewicza wręcz bombarduje odbiorców treściami. Komunikuje aktywnie i wąsko do twardej prawicy, bardzo zaangażowanej grupy, a Zero mówi do szerszego grona osób.
  • Silna marka osobista autorów – twórcy Kanału to znane nazwiska, za którymi podążają odbiorcy. Muszą jednak stale generować zainteresowanie. Inaczej medium się z nimi żegna albo ich aktywność stopniowo zanika. Rynkowo stanowi to atut, bo trzymanie autorów „za zasługi” jest przekleństwem mediów tradycyjnych.
  • Selektywność materiałów i dobór tematów – Kanał Zero nie publikuje masowo, ale starannie wybiera formaty i tematy, aby odwoływały się do opinii większości.
  • Tworzenie narracji – jeden materiał Zera generuje zazwyczaj wielokrotnie więcej wyświetleń niż materiał konkurencji, a dodatkowo narzuca język relacji prawicowym mediom, które – co charakterystyczne dla prawicy – rzadko publikują dobre reportaże czy materiały śledcze.

Jeśli przeanalizujemy, jakie tematy były popularne w Kanale Zero w badanym okresie, wnioski będą jeszcze ciekawsze. Okazuje się bowiem, że – choć marzec został zdominowany przez spór polityczny wokół kwestii SAFE – to KZ nie zamknęło się w prawicowej bańce pod względem agenda setting i produkowało również nagrania o kwestiach geopolitycznych (np. Iran i ceny paliw), rynku pracy czy gospodarce.

Te tematy oraz kwestię SAFE komentowały nazwiska ze wszystkich stron politycznego sporu, choć to prawica i kojarzeni z nią komentatorzy występowali rzeczywiście nieco częściej i generowali największe zasięgi.

Warto zwrócić też uwagę na nieskuteczność drugiej strony ideologicznej, która stanowi konkurencję Kanału Zero w Internecie. O ile medium Stanowskiego językowo inspiruje prawicę, o tyle tytuły lewicowe i liberalne narracyjnie nie mają odpowiednika Zera, który generowałby podobny potencjał. Trzymają się starych formatów, podczas gdy materiały Zera pracują miesiącami – wracając jako cytaty i żyjąc w mediach społecznościowych.

Dwa strumienie

Marcowa analiza przedstawia się równie interesująco pod względem narracyjnym. Spór nt. SAFE prowadzony był w oparciu o dwa dominujące strumienie argumentacyjne. Pierwszy opierał się na narracji suwerennościowej, drugi natomiast wykorzystywał dyskurs „zdrowego rozsądku”, odwołujący się do pragmatyzmu, doświadczenia i przekonania o oczywistości prezentowanych ocen:

  1. Strumień „prawicowy”:

-Odwołanie do podstawowych wartości konserwatywnych,

-Przedstawianie konfliktu w perspektywie:

-„Wnętrza i zewnętrza” (SAFE jako inspiracja zagraniczna wobec polskich, lepszych możliwości zbrojeniowych i kredytowania),

-Ruchu i stagnacji – energiczna, pomysłowa i poszukująca rozwiązań prawica oraz gnuśna, kopiująca pomysły zagraniczne władza,

-Epitety, metafory i inne zabiegi retoryczne stygmatyzujące UE i Niemcy,

-Portretowanie Prezydenta Nawrockiego jako lidera – osoby zdecydowanej, dbającej o interes narodowy,

-SAFE jako kolejny rozdział historii postkolonialnej (element uzależniania Polski przez zagranicę i blokowania jej samodzielnego rozwoju).

  1. Strumień „zdrowego rozsądku”:

-Zabiegi językowe kreujące wypowiedzi jako oczywiste, naturalne i niepodważalne („Wszyscy to wiedzą”, „każdy to rozumie”),

-Uogólnienia i stereotypy – przedstawianie pojedynczych obserwacji jako ogólnych prawd,

-Argumentacja oparta na doświadczeniu („nikt prywatnie nie wziąłby takiego kredytu, którego oprocentowania nie zna” itp.),

-Przeciwstawianie wiedzy eksperckiej opiniom osobistym,

-Proste wartościowanie zamiast argumentacji („Żałosna awantura”, „Absurd”, „To normalne”, „To logiczne.”),

-Specyficznie pojmowany pragmatyzm – analiza danej kwestii głównie w perspektywie lokalnych i chwilowych zysków lub strat.

Oba sposoby argumentowania często współwystępowały, wzajemnie się wzmacniając. W ten sposób narracja prawicowa legitymizowała się poprzez dyskurs zdrowego rozsądku. Drugi sposób argumentowania okazywał się jednak najciekawszy, kiedy odrywał się od orientacji prawicowej.

Tak było m.in. w wypowiedziach Andrzeja Szejny (sprzeciw wobec SAFE jako blokowanie szansy na modernizację armii), Pawła Zalewskiego (twierdzenie, że pochodzenie kapitału finansującego polską zbrojeniówkę nie jest istotne w dobie kapitalizmu) czy właściciela firmy FAKRO, Ryszarda Florka (teza mówiąca, że zachodni biznes powinien uczestniczyć w finansowaniu bezpieczeństwa Polski – zarabia przecież na naszym kraju, a Polska chroni wschodnią flankę NATO).

Te i inne wypowiedzi służyły różnym celom nadawców, ale prezentowane były jako poglądy nie znoszące dyskusji, oczywiste dla każdego racjonalnie myślącego odbiorcy. Występowały równie często, co argumentacja czysto prawicowa. Dyskurs zdrowego rozsądku nie był więc w badanym okresie wyłączną cechą określonej opcji politycznej, lecz dominującym sposobem legitymizowania własnych racji. Można to było zaobserwować również wśród dziennikarzy czy ekspertów prowadzących wywiady i tworzących komentarze.

Nowa fala zdrowego rozsądku

Kilkadziesiąt filmów opublikowanych w marcu nie stanowi na tyle wyczerpującej bazy, by wyciągać ostateczne wnioski na temat Kanału Zero. Jest to jednak wystarczający materiał, aby pokusić się o pewne refleksje związane z popularnymi tezami mówiącymi o tym, że za sukcesem Stanowskiego stoi głównie „prawicowość” i pójście śladami Michnika czy Sakiewicza.

Po pierwsze, Zero jest medium innego typu niż tradycyjna gazeta czy telewizja i wiele zawdzięcza samej swojej konstrukcji. To, że medium prywatne musi na siebie zarobić, jest oczywiste. Kanał Zero uprawia jednak specyficzną politykę wobec swoich sponsorów i redakcji. Krytycy powiedzą, że jest obwieszony reklamami jak choinka, a zwolennicy – że wiele źródeł finansowania oznacza niezależność i możliwość eksperymentowania.

Na końcu to naczelny jako szef founder-led company zachowuje kontrolę nad projektem, a swoim pracownikom dobrze płaci i pozwala realizować ambitne plany. Jak do tej pory, to podejście skutkuje wzrostem zaufania odbiorców, którzy mogą mieć podobne, rynkowe poglądy i podążają w Internecie za konkretnymi markami osobistymi.

Po drugie, analiza i zgromadzone dane wskazują, że Kanał Zero językowo spaja populizm epistemiczny – czyli kult „zdrowego rozsądku”, a nie tylko prawicowość w typie PiS-u czy Konfederacji. Warto nadal przyglądać się temu zjawisku.

Wyznawcy „zdroworozsądkizmu” nie doczekali się jeszcze konkretnych badań naukowych, choć próby ich sportretowania są podejmowane. Najbardziej znane są wieloletnie badania Pew Research Center, które zamiast prostego podziału w USA rozpoznają różne typy konserwatystów. W najnowszej typologii (2026) po stronie prawicy wyróżniono m.in. Pragmatic and Polite Right, Unconventional Right czy Faith First Conservatives, ale w przeszłości wyborcy o poglądach „zdroworozsądkowych” opisywani byli także jako Ambivalent Right.

„Ambiwalentna prawica” popiera rozwiązania z różnych ideologicznych opcji: chce niższych podatków, jest przychylna wobec właścicieli firm, popiera silną policję, a jednocześnie akceptuje część programów socjalnych, nie lubi skrajnej retoryki, preferuje praktyczne rozwiązania i odwołuje się do „common sense” w ramach piętnowania państwowych patologii. Przy zachowaniu wszystkich różnic między Stanami i Polską, wydaje się, że to właśnie do takich osób może mówić Kanał Zero w Internecie.

Po trzecie, warto zwrócić uwagę na obietnicę, jaką składa swoim widzom Krzysztof Stanowski. Proponuje im prosty kontrakt: „nie jestem częścią medialnego układu, więc mogę powiedzieć to, czego inni nie powiedzą”. Każdy może sam ocenić szczerość tych intencji; niemniej jednak, w dobie kryzysu zaufania do mediów wszelkich nurtów, taka propozycja może być atrakcyjna dla „ambiwalentnej prawicy”.

Dopóki Stanowski „mówi jak jest”, dysponuje najcenniejszą walutą – wiarygodnością. To tłumaczy jego sukces znacznie pełniej niż odwołanie wyłącznie do tradycyjnej, prawicowej wrażliwości.

Patrząc na Kanał Zero – ale również na inne media – obserwujmy więc rozwój „kultu zdrowego rozsądku”, niezależnie w jakie polityczne szaty się przebierze. Wydaje się, że ma on przed sobą świetlaną przyszłość, a dziennikarze coraz częściej będą nam cytować sms-y od znajomych albo opinie z forów internetowych, by uwiarygodnić swoje tezy. Tym bardziej, jeśli będzie to skutkować wzrostem klikalności i oglądalności.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.