Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Francja mówi „tak” eutanazji. Europa przekracza kolejną granicę

przeczytanie zajmie 3 min
Francja mówi „tak” eutanazji. Europa przekracza kolejną granicę źródło: http://elements.envato.com/

15 lipca 2026 roku francuskie Zgromadzenie Narodowe uchwaliło ustawę legalizującą eutanazję. Cywilizacja, która pogardza tak życiem nienarodzonym, jak i ta, która odrzuca cierpienie jako integralną część życia, dokonuje jasnego wyboru – wybiera samozagładę.

Samobójstwo po francusku

Ustawa uchwalona przez Zgromadzenie Narodowe we Francji realizuje jeden z koronnych postulatów, z którym do wyborów szedł obecny prezydent Emmanuel Macron. Kończy tym samym długą batalię między izbami francuskiego parlamentu, w której Senat przez wiele lat blokował tę reformę.

Procedura wspomaganego samobójstwa we Francji została obwarowana pięcioma kluczowymi warunkami. Po pierwsze, pacjent musi mieć ukończone 18 lat. Po drugie, procedurze może zostać poddany jedynie obywatel Francji lub osoba posiadająca status stałego rezydenta.

Kolejno, prawo do skorzystania z tej procedury mają jedynie osoby ze zdiagnozowanymi poważnymi lub nieuleczalnymi chorobami, które zagrażają życiu w krótkim terminie. Dodatkowo z chorobą tą musi wiązać się nie dające się znieść cierpienie.

Ostatecznie osoba musi być też w pełni swobodna oraz świadoma swojej decyzji.

Te warunki nie są wcale kontrowersyjne w środowiskach popierających eutanazję, a także są dość powszechne w państwach, w których wspomagane samobójstwo jest legalne już od jakiegoś czasu.

Jaki jest z nimi problem?

Progresywny liberalizm zapomniał o Kancie

Sprawę zalegalizowania eutanazji skomentował w niedawnym artykule na łamach UnHerd Michel Houellebecq, francuski pisarz, eseista i poeta.

„Dla zwolenników eutanazji pragnienie godności cierpiącego – zdaniem ich bliskich – jest co do zasady wyrażane frazami w stylu: «On nienawidziłby bycia warzywem»” – zauważył Houellebecq.

W istocie ten argument pojawia się nad wyraz często. Eutanazja ma być rzekomo głównym gwarantem godnej śmierci, zachowania własnego przekonania o wartości swojego życia, a także sposobem ulżenia swoim bliskim – a więc i aktem altruistycznym.

W takim właśnie rozumieniu eutanazji najwięcej jest niezrozumienia natury ludzkiej, a także godności człowieka jako takiej. Tak głęboko fałszywa antropologicznie wizja jest szkodliwa.

Jak znów zauważa Houellebecq w swoim tekście, godność ludzka wypływa nie z jego zdolności poznawczych, komunikacyjnych czy ruchowych, ale z samego faktu bycia człowiekiem.

„Dla Kanta – oraz innych myślicieli z czasów bardziej niewinnych – godność człowieka była nierozłącznie związana z samym, prostym faktem bycia człowiekiem. My już nie widzimy tego w ten sposób. Ludzka godność obecnie zanika wraz z nami i wewnątrz nas; nasze życia są niczym innym jak procesem stopniowej, a my musimy być bez przerwy przygotowani, aby usprawiedliwić fakt naszego istnienia, zarówno przed samymi sobą, jak i przed innymi” – grzmi z łam UnHerd francuski pisarz.

„Jak nie chcesz, to nie rób”

Z argumentem z godności bardzo dokładnie rymuje się argument z wolności wyboru. Nierzadko wszak można usłyszeć osoby mówiące, iż „jeśli nie chcesz robić sobie eutanazji, to sobie nie rób, ale moją śmierć zostaw w spokoju”.

Podobne głosy można było usłyszeć w kontekście aborcji i trudno nie zauważyć, że jest to bardzo popularna optyka. Problem tkwi w tym, że liberalnie pojmowana wolność wyboru w kontekście eutanazji opiera się na bardzo odważnym założeniu – że człowiek chory i cierpiący dysponuje takimi samymi pokładami woli, racjonalności i świadomości jak osoba w pełni zdrowa i panująca nad swoim życiem.

Czy rzeczywiście powinniśmy osobie, która straciła nadzieję na zmianę swojego położenia, pottykać pod nos pokusę natychmiastowego i bezbolesnego skończenia z własnym cierpieniem? I jeszcze oczekiwać, że jej wybór rzeczywiście będzie wolną decyzją o zakończeniu życia, a nie po prostu krzykiem rozpaczy i rezygnacji?

W istocie postawienie przed osobą chorą i cierpiącą wyboru między dalszym życiem w cierpieniu, a śmiercią jest często wyborem iluzorycznym. Życie takiej osoby nagle zdaje się nie być jej danym bez względu na okoliczności tylko staje się przywilejem, na który sam cierpiący może myśleć, że nie zasługuje.

Pacjent musi niejako usprawiedliwiać się przed samym sobą i najbliższymi, dlaczego chce dalej żyć, skoro ma opcję eutanazji. Osłabia to jego „pozycję negocjacyjną”.

Zauważmy, że jest tu też pewien dziwny dualizm w podejściu do konkretnych grup. Gdy cierpi osoba młoda, społeczeństwo zawsze jest gotowe jej zaoferować pomoc, wsparcie i walkę o życie. Gdy chodzi jednak o osoby starsze, to gotowi jesteśmy jak najszybciej się ich pozbyć.

***

Legalizacja eutanazji we Francji jest w istocie smutnym wydarzeniem. Chciałoby się zakrzyknąć: „Najstarsza Córo Kościoła, co się stało z twoim chrztem?”. Istota tematu nie tkwi jednak we Francji jako takiej, ale w Zachodzie i upadku zachodnich wartości. 

W filmowej adaptacji Odysei w reżyserii Christophera Nolana pojawia się wątek mitycznych Ludów Morza, które mają zniszczyć doszczętnie cywilizację grecką. Nie dlatego, że są potężne militarnie, mają ogromne zasoby pieniężne czy kontrolują wielkie połacie ziemi, ale z tej prostej przyczyny, że odrzuciły wartości fundamentalne dla cywilizacji.

W jednej z ostatnich scen okazuje się, że tym ludem morza są Odyseusz i jego towarzysze. To oni, najpierwsi obrońcy cywilizacji, są tymi, którzy najbardziej jej zagrażają.

Z Zachodem dziś jest dokładnie tak, jak ukazał to Nolan. Nie są nam potrzebni barbarzyńcy, którzy przypłyną i nas pozabijają – dokonamy samozagłady za pomocą eutanazji, aborcji i niskiej dzietności. 

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.