Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.
Publicysta Klubu Jagiellońskiego był gościem Jakuba Kukli w podcaście Zbliżenie Polskiego Radia 24  21 lipca 2026

Michał Radziszewski: W szkole Marka Zuckerberga dzieci nie mają smartfonów

Publicysta Klubu Jagiellońskiego był gościem Jakuba Kukli w podcaście Zbliżenie Polskiego Radia 24  21 lipca 2026
przeczytanie zajmie 4 min
Michał Radziszewski: W szkole Marka Zuckerberga dzieci nie mają smartfonów Mark Zuckerberg i Bill Gates, screen z: https://www.youtube.com/watch?v=yqr6yLyuHQA

Miliarderzy z Doliny Krzemowej dobrze wiedzą, jak działają stworzone przez nich algorytmy i dlatego chcą izolować od nich swoje dzieci. Być może powinniśmy wziąć z nich przykład i zastanowić się, czy również i my nie chcemy własnych dzieci od tego chronić – mówił Michał Radziszewski w rozmowie z Jakubem Kuklą na antenie Polskiego Radia 24.

Nauka bez technologii

Dyskusja w podcaście Zbliżenie Polskiego Radia 24 oscylowała wokół artykułu, w którym Michał Radziszewski opisywał, jak biznesmeni i dyrektorzy najpotężniejszych korporacji wychowują swoje dzieci w położonej w Dolinie Krzemowej miejscowości Palo Alto. Na początku audycji publicysta KJ odniósł się do prywatnej szkoły założonej przez prezesa firmy Meta Marka Zuckerberga w tym kalifornijskim miasteczku. Wbrew pozorom, uczęszczające tam dzieci technobaronów w celach edukacyjnych nie korzystały z żadnej technologii.

– Chodziło tam zaledwie kilkoro dzieci, które w radykalny sposób uczyły się, jak i czego się w ogóle uczyć oraz jak przebiega socjalizacja. Zamiast podręczników, materiałów interaktywnych i komputerów były nauczone tego, żeby „dotykać trawy”, czyli poznawać prawdziwy świat przez swoje zmysły i samodzielne, bezpośrednie doświadczenia.

To zupełnie inny schemat niż w przypadku technologii, która pozwala nam obserwować świat, ale przez ekran, przez pewien filtr. W szkole Zuckerberga dzieci natomiast wspinały się na drzewa – opisywał Radziszewski.

Jak podkreślał rozmówca Jakuba Kukli, prezes Mety nie jest odosobnionym przypadkiem biznesmena z Doliny Krzemowej, który wychowując swoje dzieci, stara się ograniczać im dostęp do smartfonów i nadmiaru bodźców płynących z technologii. Wskazał również założyciela Microsoftu Billa Gatesa, który stosował wyjątkowo rygorystyczne zasady wobec swoich pociech.

– Jego dzieci wręcz narzekały, że ich tata ogranicza im dostęp do technologii, w przeciwieństwie do rodziców ich rówieśników. Gates dawał im telefon dopiero po 14. roku, lecz po tym wieku nie zapanowała nagle anarchia, tylko użytkowanie smartfonu było nadal ograniczone. Nie można było używać telefonu w domu Gatesów podczas wspólnych posiłków.

Technologia zaburza rozwój

Prowadzący audycję Jakub Kukla zapytał, czy dzieci amerykańskich miliarderów otrzymują cyfrowe technologie dużo później, aby służyły im jako wsparcie myślenia kreatywnego a nie jako jego zastępstwo. Radziszewski odpowiedział twierdząco, wskazując, że w czasach rozwoju sztucznej inteligencji jako ludzie powinniśmy szukać tych obszarów, w których jesteśmy od niej lepsi.

– Tym obszarem jest inteligencja emocjonalna, ale także nadawanie celu. AI czy technologia w ogóle nie jest celem samym w sobie, musimy wiedzieć, dlaczego jej używamy. To, czego dzieci się uczą we wspomnianych szkołach, to w jaki sposób używać tę technologię; wtedy mogą na zbudowanych umiejętnościach wejść w świat Big Techów i wykorzystywać technologię jako ogromne wsparcie do pracy analitycznej, montażowej czy programistycznej – wskazywał.

Publicysta KJ podkreślił również, że ekspozycja na smartfony od najmłodszych lat może nieść ze sobą fatalne konsekwencje dla dzieci, które widzą swoich rówieśników na ekranach, ale nie tworzą się między nimi więzi. Uzależnienie od bodźców płynących z ekranu telefonu sprawia, że najważniejsze etapy rozwoju zarówno społecznego, jak i indywidualnego człowieka nie mogą przebiegać prawidłowo.

– Technologia zabiera nam nudę, której do pewnego stopnia bardzo potrzebujemy. Przykładowo, nie powinniśmy słuchać podcastu albo scrollować TikToka do każdego posiłku, bo jak pokazują badania będzie smakował nam gorzej. Dzieci tego nie są świadome, a przecież one dopiero co kształtują swój smak i wzrok, pewne doświadczenia są dla nich nowe.

Technologia, która bardzo obciąża mózg pod względem zapamiętywania różnych rzeczy, sprawia, że wszelkie doświadczenia są bardzo osłabione, zarówno te z rówieśnikami, jak i samotne – tłumaczył Radziszewski.

Chrońmy dzieci przed smartwicą

Kukla słusznie zwrócił uwagę, że jako Klub Jagielloński znacząco przyczyniliśmy się do częstszego poruszania problemu smartwicy w debacie publicznej. Temat ten został dogłębnie przeanalizowany w naszym raporcie Zatrzymać smartwicę. Badania, regulacje, rekomendacje dotyczące smartfonów w szkołach autorstwa dr. hab. Bartłomieja Bigi i Piotra Trudnowskiego, który posłużył politykom koalicji rządowej jako wskazówka w dyskusji nad odpowiednimi reformami.

– Czujemy, że nasza działalność wywiera rzeczywisty wpływ, co mogliśmy zaobserwować niedawno, kiedy procedowane były nowe przepisy ograniczające dostęp do telefonu dzieciom w szkołach. Postulaty natomiast to jedno, druga rzecz to reforma, wciąż widzimy wiele znaków zapytania, np. czy smartfony powinny być dostępne do przerwach, jak ma to wyglądać, kto powinien być z tego zwolniony.

W naszym raporcie zebraliśmy wszystkie argumenty za tym, żeby zatrzymać smartwicę, czyli cywilizacyjną chorobę polegającą na szkodliwym korzystaniu z smartfonów, które wpływają negaywnie nie tylko na rozwój dzieci, ale także na relacje romantyczne i rodzinne. Oczywiście, dyskusja o ograniczaniu dostępu do technologii dotyczy tylko dzieci, w przypadku dorosłych możemy nawoływać do pewnych zachowań i dawać przykład – komentował Radziszewski.

Jak zauważył publicysta KJ, pewnym paradoksem jest to, że twórcy szkodliwych algorytmów zachęcających do spędzania jak najwięcej czasu przed ekranem telefonu chronią swoje dzieci przed ich własnym wynalazkiem.

Oni są bardzo świadomi działania tych mechanizmów i dlatego izolują od nich swoje dzieci, bo wiedzą, że one by sobie z tym nie poradziły. Małe dzieci są podatne na uzależnienia i chłoną wszystko, chłoną też ten świat technologiczny. Weźmy przykład z tych miliarderów i zacznijmy tak jak oni chronić nasze dzieci – nawoływał gość Polskiego Radia 24.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.