Przetasowania kadrowe w rządzie Zełeńskiego. Dymisja Mychajło Fedorowa to zły prognostyk dla Polski
Wołodymyr Zełenski znowu to zrobił. W niemal rocznicę protestów przeciwko uszczupleniu kompetencji ukraińskich organów antykorupcyjnych, prezydent po raz kolejny doprowadził do tego, że ludzie wyszli na ulicę. Tym razem poszło o dotychczasowego ministra obrony narodowej Mychajło Fedorowa, którego Zełenski nie widzi dłużej na tym stanowisku. Jak decyzja głowy państwa może wpłynąć na sytuację Ukrainy? Co to oznacza dla Polski?
Rekonstrukcja rządu bez Fedorowa
14 lipca 2026 roku Rada Najwyższa Ukrainy poparła rezygnację dotychczasowej premier Julii Swyrydenko, co spowodowało dymisję rządu. Nie ma w tym większego zaskoczenia, ponieważ po szczycie NATO w Ankarze Wołodymyr Zełenski zapowiedział duże zmiany i „nową jakość” w ukraińskiej polityce.
Głowa ukraińskiego państwa w nowym rządzie nie przewidziała jednak miejsca dla dotychczasowego szefa MON Mychajło Fedorowa, o czym miała poinformować deputowanych z ramienia Sługi Narodu (ugrupowanie, z którego wywodzi się Zełenski) wieczorem 15 lipca. Tego samego dnia Fedorow potwierdził, że opuszcza stanowisko.
Swoją decyzję Zełenski motywował przede wszystkim faktem, że między Fedorowem a Naczelnym Dowódcą Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandrem Syrskim rozgorzał konflikt, który miał negatywnie wpływać na pracę MON i działania armii.
Fedorow zresztą przyznał, że choć szanuje Syrskiego za udane operacje w obwodach kijowskim, charkowskim i chersońskim w 2022 roku, to styl jego dowodzenia i decyzje w wojsku pozostawiają wiele do życzenia.
Fedorow proponował zresztą Zełenskiemu zastąpienie Syrskiego i Szefa Sztabu Generalnego SZU Andrija Hnatowa ludźmi w jego mniemaniu bardziej kompetentnymi, jednak spotkał się z odmową głowy państwa. 16 lipca ukraińska opinia publiczna oficjalnie dowiedziała się o odejściu Fedorowa, co spowodowało falę protestów w największych ukraińskich miastach.
Zełenski zapowiedział, że Fedorow ma zostać w zespole rządowym, ale nie doprecyzował, jaką nową funkcję ma w nim pełnić.
Złote dziecko ukraińskiej polityki
Dlaczego ludzie stanęli w obronie Fedorowa? Aby to zrozumieć, należy pokrótce nakreślić sylwetkę tego polityka. Były szef ukraińskiego MON urodził się w 1991 roku, a więc należy do pokolenia, które nie pamięta czasów, gdy Ukraina była częścią ZSRR. Fedorow w latach 2019-2026 był ministrem transformacji cyfrowej i z powodzeniem realizował reformy z zakresu cyfryzacji.
11 lipca 2025 roku polityk wszedł do powołanego wówczas rządu Julii Swyrydenko, gdzie ponownie został szefem Ministerstwa Transformacji Cyfrowej, zaś 13 stycznia 2026 Fedorow został powołany na stanowisko ministra obrony narodowej, zastępując na tej funkcji Rustema Umierowa.
Doświadczenie w zarządzaniu Ministerstwem Transformacji Cyfrowej Fedorow przeniósł do nowo kierowanego przez siebie resortu. Fedorow dał się poznać jako człowiek z wizją, który chciał skruszyć „sowiecki beton”, jaki po dziś dzień funkcjonuje w Siłach Zbrojnych Ukrainy.
Polityk walnie przyczynił się również do dronizacji i unowocześnienia ukraińskiej armii. Praca Fedorowa przełożyła się na poparcie społeczne – był on jednym z najlepiej ocenianych ukraińskich polityków.
Można zaryzykować stwierdzenie, że postać Fedorowa jak w soczewce pokazuje, jaka mogłaby być nowa ukraińska klasa polityczna. Były szef ukraińskiego MON reprezentuje bowiem pokolenie, będące poza starymi układami, które w Kijowie trwają jeszcze od czasów sowieckich i nie wspiera go zakulisowo żaden oligarcha. Na drodze po kolejne sukcesy szefa MON stanął jednak Ołeksandr Syrski.
Postsowieci trzymają się mocno
Ołeksandr Ołeksadrowicz Syrski, rocznik 1965, Naczelnym Dowódcą Sił Zbrojnych Ukrainy został w 2024 roku, zastępując cenionego na Zachodzie gen. Walerija Załużnego. Postać Syrskiego jest o tyle ciekawa, że pochodzi on z mieszanej ukraińsko-rosyjskiej rodziny (sam urodził się na terenie dzisiejszej Rosji, w obw. włodzimierskim), a wykształcenie zdobywał na uczelni w Moskwie.
Sowiecka szkoła, jaką odebrał Syrski, nie pozostała bez wpływu na jego styl dowodzenia. Wojskowy brał udział w walkach w Donbasie w latach 2014-2015, gdzie – nieprzypadkowo – zapracował sobie na przydomek „Rzeźnik”. Syrski bowiem niezbyt liczył się z życiem swoich podkomendnych, przenosząc na ukraiński grunt najgorsze sowieckie metody zarządzania polem bitwy.
W 2022 roku Syrski był cichym bohaterem wyzwolenia obwodu kijowskiego, charkowskiego i odbicia Chersonia. Jednak po objęciu stanowiska głównodowodzącego, jego umiejętności ponownie zostały zakwestionowane przez ukraińską opinię publiczną. Zderzenie starego sowieckiego świata z nowoczesną wizją Fedorowa poskutkowało konfliktem między politykiem a generałem.
16 lipca 2026 roku na łamach „Ukraińskiej Prawdy” ukazał się artykuł, w którym dziennikarze podali w 11 punktach, z jakimi problemami – według Fedorowa – boryka się ukraińskie wojsko, odkąd dowodzi nim Syrski. Szef MON sformułował bardzo mocne zarzuty, twierdząc np., że:
-
w armii panuje totalny chaos, a dowódcy niższego szczebla nie chcą brać odpowiedzialności za swoje decyzje;
-
jednostki, którymi zawiadują ludzie lojalni Syrskiemu, otrzymują najnowszy sprzęt i drony, natomiast jednostki, gdzie dowódcami są jego przeciwnicy, są pomijane przy rozdziale sprzętu;
-
armia się nie rozwija, ponieważ dowództwo nie chce wprowadzać reform;
-
Ukraińskie Siły Zbrojne zżera biurokracja i torpedowane są wszelkie nowe inicjatywy.
Jest jeszcze jeden aspekt, który powoduje, że Fedorow mógł być „niewygodny” dla wielu grup interesu na Ukrainie. Polityk dbał o to, aby na produkcje i zakupy dronów rozpisywane były przetargi, co miało zapobiec korupcji i tworzeniu jeszcze większej kilki tzw. tłustych kotów, które zarabiały na wojnie.
W konflikcie Syrski-Fedorow zatryumfował ten pierwszy. Według słów byłego szefa MON, na jakie powołuje się portal Hromadske, to Syrski wylobbował u Zełenskiego, aby ten w nowym rządzie nie nominował dotychczasowego szefa MON. Jedno jest więc pewne – postsowiecka generalicja ma się na Ukrainie bardzo dobrze.
Społeczny oddźwięk odejścia Fedorowa
Od rana 16 lipca w Kijowie, Charkowie i innych miastach ludzie wyszli na ulice w obronie uznanego i popularnego polityka. Ostatnio społeczeństwo ukraińskie wstawiło się w tak dosadny sposób za urzędnikiem państwowym po sfałszowanych wyborach prezydenckich w 2004 roku, gdy przegrał je Wiktor Juszczenko.
Tamte wydarzenia doprowadziły do Pomarańczowej rewolucji, powtórzenia wyborów i wygranej Juszczenki. A co mogą przynieść obecne wystąpienia?
Tak jak rok temu, protestując przeciwko uderzeniu Zełenskiego w instytucje walczące z korupcją, tak również teraz społeczeństwo ukraińskie pokazuje, że zachodnie standardy nie są obce przynajmniej jego części.
Protestujący mają bowiem świadomość, w jak złym stanie jest ich państwo i wstawiając się za Fedorowem, zaprotestowali przeciwko korupcji, układom i nieodpowiedzialnej polityce Zełenskiego podczas trwającej wojny z Rosją. Ludzie wyszli z transparentami, na których widniały wymowne hasła „Fedorow do MON, Syrski na emeryturę”.
Trzeba też dodać, że jest to kolejny kryzys, który w ciągu roku wywołali politycy z Bankowej (to przy tej kijowskiej ulicy mieści się siedziba Biura Prezydenta Ukrainy). Prócz wspomnianych protestów w obronie organów antykorupcyjnych, poważna afera wybuchła pod koniec 2025 roku, kiedy dziennikarze „Ukraińskiej Prawdy” ujawnili oszustwa finansowe w Ministerstwie Energetyki.
Wówczas nie doszło do masowych wystąpień, jednak Ukraińcy skutki tych korupcyjnych praktyk odczuli zimą, kiedy w całym kraju pojawiły się duże problemy z ogrzewaniem w wyniku rosyjskich ataków na infrastrukturę krytyczną.
Czy protesty w obronie Fedorowa mogą stać się iskrą, w wyniku której dojdzie do kolejnego Majdanu i upadku Zełenskiego? Krótkoterminowo raczej nie, acz długoterminowo taki scenariusz jest możliwy.
Wśród Ukraińców narasta coraz większe rozczarowanie i gniew, natomiast tamtejsze elity robią wszystko, by tylko podgrzewać nastroje społeczne. Frustracja ta może nie znaleźć ujścia podczas wojny, ale niewykluczone, iż wybuchnie ona ze zdwojoną siłą po podpisaniu pokoju.
Trzeba mieć na uwadze, że Mychajło Fedorow ma poparcie w wojsku. Wśród czynnych generałów jego zwolennikiem jest chociażby gen. Mychajło Drapatyj – również skonfliktowany z Syrskim. Powrót żołnierzy z frontu może zatem spowodować, że armia w dosadny sposób wyrazi swoje niezadowolenie i dezaprobatę wobec zarządzania państwem ukraińskim przez jego obecne elity.
Fedorow a sprawa Polska
Również dla Polski usunięcie Fedorowa może mieć negatywne skutki. Po pierwsze, dotychczasowy szef MON jako „kruszyciel sowieckiego betonu” mógł sukcesywnie prowadzić do tego, że naszej stronie byłoby łatwiej dogadać się z ukraińskim resortem obrony – czy to w kwestii technologii dronowych, czy w sprawie szkoleń ukraińskich żołnierzy w Polsce. Niestety, brak Fedorowa może jeszcze bardziej skomplikować rozmowy z Kijowem, które i tak są już bardzo trudne.
Po drugie, jeśli protesty w obronie Fedorowa przekształcą się powstanie przeciwko władzy, Ukraina stanie się państwem jeszcze bardziej niestabilnym. To oznacza dla nas kolejną falę uchodźców, wzmożenie transgranicznej działalność różnych grup przestępczych i kolejne polityczne napięcia. Dlatego też optymalnym scenariuszem dla Polski byłoby powołanie przez stronę ukraińską nowego szefa MON, który – jeśli nie ułatwi – to chociaż jeszcze bardziej nie utrudni dialogu.
Scenariusz ten może się jednak nie sprawdzić, ponieważ wieczorem 16 lipca Wołodymyr Zełenski poinformował, że p.o. ministra obrony narodowej zostanie dotychczasowy szef SBU gen. Jewhen Chmara. W SBU dowodził on jednostką specjalną Alfa i odpowiadał za operacje specjalne.
Nie jest to dobry prognonstyk, bowiem ludzie związani z tą służbą mogą skoncentrować w swoich rękach zbyt dużo władzy i przejąć kluczowe ministerstwa. SBU, mimo reform, nadal toczona jest przez korupcję i rosyjskie wpływy, niemała część służących tam oficerów doskonale pamięta czasy służby w KGB.
Na razie protesty w ukraińskich miastach są pokojowe. Należy jednak bacznie monitorować sytuację i mieć na uwadze, że mogą one przekształcić się nie w pokojową Pomarańczową rewolucję bis, a bardziej krwawy Majdan – taki jak ten z przełomu 2013 i 2014 roku.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.

