Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Nick Land. Ideolog prawicowej kontrrewolucji?

przeczytanie zajmie 15 min
Nick Land. Ideolog prawicowej kontrrewolucji? Autor ilustracji: Bruno Dziadkiewicz

Czy Nick Land jest patronem prawicowej kontrrewolucji? Należy głośno stwierdzić: nie! Co doprowadziło do tego, że Land – zwolennik nieograniczonego rozwoju technologii i kapitalizmu; wróg demokracji i idei równości – jest dziś uważany za autora istotnego dla środowisk prawicowych i konserwatywnych? Odpowiedź wydaje się szczególnie groźna właśnie dla tych, które mogłyby widzieć w nim sojusznika.

Znany brytyjski filozof, Mark Fisher, napisał w swoim eseju Terminator kontra avatar następujące słowa na temat Nicka Landa: „Land był naszym Nietzschem – z tym samym drażnieniem tak zwanych postępowych tendencji, z tym samym dziwnym połączeniem tego, co reakcyjne i futurystyczne, oraz stylem pisania, który unowocześnia aforyzmy z XIX.

Szybkość – zarówno w sensie abstrakcyjnym, jak i chemicznym – miała tu kluczowe znaczenie: telegraficzne, techpunkowe prowokacje zastąpiły ostentacyjną kontemplację charakterystyczną dla poststrukturalistycznego kontynentalizmu wraz z jego implicytnym założeniem, że im bardziej pracochłonne i udręczone jest pisanie, tym głębsza musi się w nim dokonywać myśl”.

Pod deklaracją marksisty może podpisać się wielu ludzi o zupełnie innej wrażliwości. Myśl Landa irytuje bełkotliwością i nadmiarem neologizmów. Jednocześnie tezy przez niego stawiane – podobnie jak u Nietzschego – są przerażające zarówno dla lewicy, jak i prawicy. Konserwatyści zarzucą mu pochwałę akceleracjonizmu, lewicowcy wytkną odrzucenie idei równości, chrześcijanie zaś – pogardę dla niezbywalnej godności człowieka.

Piśmiennictwo Landa prawdopodobnie nie byłoby dziś aż tak szeroko komentowane, gdyby nie popularność filozofa w kręgach alt-rightu, szczególnie amerykańskiego, oraz biznesu technologicznego. Myśliciel, który w latach 90. porzucił karierę akademicką, nie pełni żadnych funkcji publicznych, jest autorytetem i wpływa pośrednio wpływa na środowiska, które zyskują coraz większą popularność, a jednocześnie są radykalnie odmienne od tych, w których autor Drapieżnych noumenów obracał się pierwotnie.

Wielka Brytania, science fiction, rave i załamanie psychiczne

Nick Land urodził się w Wielkiej Brytanii w 1962 r., doktorat obronił na Uniwersytecie w Essex (praca dotyczyła analizy eseju Język w wierszu autorstwa Martina Heideggera). W kręgu zainteresowań Landa znajdowało się jednak znacznie więcej autorów, przede wszystkim związanych z filozofią kontynentalną.

Był przenikliwym czytelnikiem i dogłębnym krytykiem Kanta, admiratorem Schopenhauera i Nietzschego. Przez kilka lat pracował jako akademik: wykładał na Uniwersytecie Warwick do 1998 r., gdzie napisał swoją pierwszą książkę – The Thirst for Annihilation: Georges Bataille and Virulent Nihilism. W tym okresie głosił poglądy raczej odmienne od idei współczesnej prawicy, bliższe nurtom lewicowym.

Wierzył w cyberrewolucję, był przekonany, że internet i nowoczesne technologie doprowadzą do radykalnej przemiany społecznej. Wraz z feministką, Sadie Plant, założył CCRU (Cybernetic Culture Research Unit) – kolektyw skupiający intelektualistów i twórców zainteresowanych filozofią, nowoczesnymi technologiami, futuryzmem, mistycyzmem, science fiction i kulturą rave.

Patrick Leftwich, tłumacz pism Landa, tak opisuje ten projekt: „Program CCRU obejmował przeszyfrowywanie i eksperymentowanie z nowymi kulturami rozrastającymi się w cyberprzestrzeni – głównej frontierze kapitalizmu. W tym celu CCRU musiało wydostać się z dwóch inercji swoich czasów: akademickich form produkcji wiedzy i letniej postmodernistycznej ironii”.

Członkowie CCRU interesowali się i inspirowali najróżniejszymi zjawiskami, takimi jak materializm Deleuze’a i Guattariego, muzyka elektroniczna, powieści Lovecrafta czy dzieła, takie jak Łowca androidów czy Terminator oraz wiele innych. Wszystkie te motywy można odnaleźć w pismach Landa niezależnie od okresu jego twórczości.

Pod koniec lat 90. CCRU zaczęło się rozpadać. Wpływ miały na to zapewne ówczesne problemy psychiczne filozofa oraz uzależnienie od narkotyków, które doprowadziły do jego załamania i wycofania się z życia publicznego. Wiele tekstów z tego okresu zebrano w tomie Drapieżne noumeny (polskie wydanie: 2026).

W kolejnych latach Land zamieszkał w Szanghaju. Chiny traktował jako swego rodzaju laboratorium, gdzie na własne oczy mógł obserwować gwałtowną transformację kapitalistyczną. Pracował jako publicysta, teksty umieszczał m.in. na własnym blogu. Właśnie wtedy jego poglądy uległy zasadniczej zmianie – z myśliciela bliskiego lewicy kulturowej stał się autorem istotnym dla alt-rightu i neoreakcji.

Cała naprzód!

Pytanie, które się nasuwa, brzmi: w jaki sposób i w jakich okolicznościach fascynujący się muzyką elektroniczną, science fiction (np. dziełami Neuromancer czy Łowca androidów) i myślicielami, takimi jak Deleuze, Guattari czy Georges Bataille, Nick Land stał się autorem istotnym dla współczesnej prawicy? Przyczyn należy szukać w ewolucji jego myśli i przesunięciu akcentów dotyczących spodziewanych skutków przemian kapitalizmu. Trudno jednak widzieć w nim jakiegokolwiek autora istotnego dla konserwatyzmu, nurtu, który pragnie zachowania czy zakonserwowania tego, co wartościowe.

Nurt filozoficzny, z którym Land jest nieodłącznie kojarzony, to akceleracjonizm. Leftwich opisuje go jako teorię kapitalizmu, nowoczesności, sztucznej inteligencji i czasu. Sam w sobie nie jest on ani lewicowy, ani prawicowy. Jest to pogląd nihilistyczny, czego akceleracjoniści nie ukrywają. Wyrasta z przekonania, że postawą najbardziej radykalną i rewolucyjną jest dziś przyspieszenie intensyfikacji kapitalizmu oraz rozwoju technologii, aby wyzwolić się z tego, co ludzkie. Niezależnie od kontekstu politycznego stanowi on trwały rdzeń myśli Landa.

W 2017 r. w tekście Krótkie wprowadzenie do akceleracjonizmu Land pisał: „Każdy, kto próbuje zrozumieć, czym jest akceleracjonizm, powinien się śpieszyć. Taka jest natura rzeczy. Akceleracjonizm był już zbyt szybki do uchwycenia, kiedy stawał się samoświadomy, dekady temu. Od tamtego czasu nabrał jeszcze szybszego tempa […]. Jednym z jego przewidywań jest prawdopodobieństwo, że będziesz zbyt wolny, by spójnie sobie z nim poradzić”.

Podstawą tej idei jest przekonanie, że kapitalizm to nie jedynie konkretny ustrój społeczno-gospodarczy. Jest pojmowany jako siła samoorganizująca się, w ramach której komercjalizacja i industrializacja wzajemnie napędzają się w pętli sprzężenia zwrotnego. Człowiek nie jest tu podmiotem, lecz przedmiotem. Kapitalizm narodzony u schyłku średniowiecza uwolnił niekontrolowaną eskalację energii, która żywi się własną dynamiką.

Land pisał dalej: „W terminologii socjoekonomicznej linia deterytorializacji odpowiada niezrównoważonemu kapitalizmowi. Podstawowym schematem jest pozytywny obwód sprzężenia zwrotnego, w którym komercjalizacja i industrializacja wzajemnie na siebie wpływają w procesie ucieczki, z którego nowoczesność czerpie swoją siłę. […]

Ponieważ nie odwołuje się do niczego ponad i poza sobą, jest on z natury nihilistyczny. Nie ma żadnego wyobrażalnego znaczenia poza własnym samowzmacnianiem. Rośnie, by rosnąć. Ludzkość jest jego tymczasowym gospodarzem, ale nie panem. Jest celem samym w sobie”. Najważniejsza teza brzmi następująco: ludzkość nie panuje nad kapitalizmem, to on panuje nad współczesnym człowiekiem.

W eseju Maszynowe pragnienie Land argumentuje, że kapitalizm odznacza się tytułową maszynową pożądliwością – pozaludzką inteligencją, która posługuje się ludźmi i ich zasobami, aby umacniać samą siebie. Krytykując Kanta, pisze: „Podczas gdy kantowski podmiot transcendentalny sam autonomicznie nadaje sobie prawo, deleuzjańsko-guattariańska maszynowa nieświadomość rozprasza wszelkie prawo w automatyzmie.

Pomiędzy tymi dwiema skrajnymi figurami rozciąga się historia kapitału. Likwidacja prawa albo ludzkości zostaje kulturowo zarysowana przez rozwój krytyki, czyli teoretyczne opracowanie procesu utowarowienia. Porządek społeczny i podmiot antropomorficzny łączą zarówno historia, jak i wymieranie”.

Do opisu tych cech kapitalizmu Land posługuje się pojęciem deterytorializacji. Zostało zaczerpnięte od Deleuze’a i Guattariego. W ich filozofii oznacza ono proces oddzielania ludzi i zjawisk od wielu płaszczyzn, w których są zakorzenieni. Kapitalizm, zdaniem Landa, deterytorializuje absolutnie – wyrywa każdy podmiot, przedmiot i państwo z kontekstu, w którym są zakorzenione, działa mechanicznie i bez sentymentów.

Jak czytamy, tytułowe „maszynowe pragnienie może wydawać się trochę nieludzkie, bo rozdziera kultury polityczne, usuwa tradycje, rozkłada podmiotowości i włamuje się do aparatów bezpieczeństwa, podążając za bezdusznym tropizmem do zerowej kontroli. To dlatego, że to, co ludzkości wydaje się historią kapitalizmu, jest inwazją z przyszłości inteligentnej przestrzeni, która musi się zmontować całkowicie z zasobów wroga”.

Różnicę między Landem a lewicowymi akceleracjonistami najlepiej oddaje końcowy fragment eseju Krótkie wprowadzenie do akceleracjonizmu: „W chwili pisania tego tekstu lewicowy akceleracjonizm przemienił się z powrotem w tradycyjną socjalistyczną formację polityczną, a pałeczka akceleracjonizmu została przekazana nowemu pokoleniu błyskotliwych młodych myślicieli rozwijających «bezwarunkowy akceleracjonizm» (ani lewicowy, ani prawicowy, ale bezwarunkowy). […]

W miarę, jak blockchainy, drony, nanotechnologia, komputery kwantowe i wirtualna rzeczywistość coraz bardziej się rozwijają, przesiąkając coraz lepiej rozwiniętą sztuczną inteligencją, akceleracjonizm nie zniknie. Oczywiście, czyli nieuchronnie, gatunek ludzki zdefiniuje go w końcu jako problem. Zobaczyć go to powiedzieć: musimy coś z nim zrobić. Na to akceleracjonizm może tylko odpowiedzieć: teraz to mówisz? Może powinniśmy zacząć? W swoich chłodnych wariantach, które odnoszą sukces, akceleracjonizm ma skłonność zwijać się ze śmiechu”.

Land dostrzega wady kapitalizmu, proponuje przyśpieszenie historii do maksimum. Analogicznie jak Marks postulował niegdyś radykalizację kapitalizmu w celu przyspieszenia rewolucji proletariatu. Land pisze, że „w tym zarodku akceleracjonizmu nie ma żadnego rozróżnienia między destrukcją kapitalizmu a jego intensyfikacją. Samozniszczenie kapitalizmu to właśnie kapitalizm”.

Różnica między nimi jest jednak zasadnicza. Land nie chce nikogo wyzwalać. Pragnie raczej biologicznej przemiany człowieka, jego dehumanizacji. Pyta: skoro kapitalizm ciągle się intensyfikuje i sam z siebie znosi wszelkie granice, po co hamować ten proces, skoro nadejście przyszłości jest nieuniknione?

Zbliżenie się Landa do środowisk neoreakcyjnych i technologiczno-libertariańskich wynika z fundamentalnej różnicy między nim a lewicą. Land utożsamia się z tymi, którzy opowiadają się za technologią i jej nieograniczonym rozwojem. Nie może się utożsamić z obrońcami człowieka ani z tymi, którzy walczą z wadami kapitalizmu – siłami, które ten rozwój naturalnie napędzają. To właśnie ten punkt stał się rozwidleniem dróg: lewica chciała przyspieszyć kapitalizm po to, żeby go zniszczyć. Land chciał go przyspieszyć, żeby zniszczyć człowieka.

Oświecenie jako siła wsteczna

Popularności Landa wśród środowisk alt-rightowych należy szukać przede wszystkim w jego eseju Ciemne oświecenie (ang. Dark Enlightenment). To właśnie ten tekst pozwala zrozumieć, dlaczego filozof stał się istotnym punktem odniesienia dla nurtu neoreakcji związanego z Curtisem Yarvinem piszącym pod pseudonimem Mencius Moldbug.

Lektura eseju wyjaśnia również, dlaczego Land pozostaje autorem wrogim dla konserwatystów, centrystów i lewicowców zarazem oraz dlaczego mimo to zawarł z niektórymi z tych środowisk coś w rodzaju taktycznego sojuszu. Nie łączy go z nimi troska o tradycję. Łączy go przekonanie, że pewne siły polityczne mogą okazać się użyteczne dla kapitalistycznej akceleracji, którą uważa za nieuchronną i pożądaną.

Oświecenie jest dla Landa błędem, arcybłędem, który przez swoje idee – liberalizmu, powszechnej równości i wiary w postęp – doprowadził do cywilizacyjnego regresu. Objawia się w tym wszystkim radykalny nihilizm Landa – brak wiary w jakiekolwiek trwałe wartości, czy to postępowe, czy konserwatywne.

Myśl ta może wydawać się zbieżna z wrażliwością konserwatywną, ale podobieństwo jest złudne. Czytelnik szukający u Landa dowartościowania tradycji czy zakorzenienia szybko dozna rozczarowania. Z tymi wartościami filozof walczy równie zajadle, co z liberalizmem. Z taką samą mocą apeluje o przyspieszenie, które je unicestwi.

Najważniejszy wróg Landa to demokracja. Jego zarzut jest precyzyjny: ustrój demokratyczny ze swej natury koncentruje się na teraźniejszości kosztem przyszłości. Polityka parlamentarna sprowadza się do reagowania na doraźne nastroje elektoratu, zaspokajania jego bieżących potrzeb i walki o poparcie w kolejnych wyborach. Autor Drapieżnych noumenów widzi w tym marnowanie energii i kapitału – zaprzeczenie samej idei cywilizacji jako projektu wykraczającego poza horyzont jednej kadencji.

Tak diagnozowaną logikę demokracji oddaje jego własne zdanie: „Tomorrow might belong to the other team, so it’s best to eat it all now”, tzn. „Jutro może należeć do drugiej drużyny, więc najlepiej zjeść wszystko już teraz”. W walce o elektorat politycy konsumują zasoby, które powinny służyć przyszłości. Land widzi w tym sprzeczność nie do pogodzenia ze swoim projektem i postuluje odejście od demokracji niezależnie od tego, czy przyjmuje ona postać liberalną, czy nie.

Drugim wrogiem jest Katedra – pojęcie zaczerpnięte od Yarvina. Obaj autorzy rozumieją przez nie środowisko złożone z uniwersytetów, mediów, organizacji pozarządowych i mainstreamowych intelektualistów, które dysponuje realną oraz symboliczną władzą we współczesnym świecie. Przedstawiciele tych instytucji podzielają przekonania liberalne i demokratyczne, zostali przez nie ukształtowani i za ich pośrednictwem umacniają swoje rządy – nie przez przymus, lecz przez wytwarzanie konsensusu.

Światopogląd Katedry definiuje się jako tolerancyjny i postępowy, lecz właśnie ta tolerancja staje się, zdaniem Landa, narzędziem wykluczenia. Katedra ze wszelkich sił tępi to, co uzna za nietolerancyjne. W tym sensie jest ona dla niego siłą wsteczną – instytucjonalną zaporą blokującą nadejście przyszłości.

Kolejny atak na dziedzictwo oświecenia dotyczy równości. Land odrzuca ją jako dogmat. Pisze: „Nazwać przekonanie o zasadniczej równości ludzi zabobonem to obrazić zabobon. Może być bezzasadne wierzyć w skrzaty, ale przynajmniej osoba, która w nie wierzy, nie obserwuje ich nieistnienia przez każdą godzinę dnia. Ludzka nierówność przeciwnie – w całej swojej obfitej różnorodności, jest nieustannie na widoku”.

Równość jest dla Landa zjawiskiem możliwym do podtrzymania jedynie siłą państwowej przemocy. Tym, co afirmuje, jest nierówność jako stan naturalny i warunek niezbędny dla sił drzemiących w kapitale, które oświeceniowy egalitaryzm systematycznie ogranicza.

Ciemnym oświeceniu Land również otwarcie flirtuje ze środowiskami powiązanymi z nowoczesnymi technologiami, wśród których dziś jest popularny i które go czytają. Przywołuje Petera Thiela i jego deklarację: „Nie wierzę już dłużej, że wolność i demokracja są ze sobą zgodne”.

To nie jest przypadkowy cytat. Land sytuuje się blisko libertarianizmu i jego wizji ładu gospodarczego. Państwo powinno przypominać przedsiębiorstwo i być zarządzane według reguł korporacyjnych. Obywatele tracą status równych sobie podmiotów, stają się akcjonariuszami i klientami, a ich udział w systemie jest proporcjonalny do posiadanych udziałów. Państwo jako korporacja to jedna z nielicznych konkretnych propozycji ustrojowych w całym dorobku Landa.

Zamiast rozwiązania – przyspieszenie upadku

Ciemnym oświeceniu Land wprowadza kategorie zombie i apokalipsy zombie. Przez pierwszą rozumie zwolenników demokracji – konsumentów teraźniejszości niezdolnych do myślenia poza horyzontem własnych potrzeb. Przez drugą – nieuchronny sposób upadku cywilizacji, który jest konsekwencją ich rządów.

To właśnie w tych metaforach najłatwiej uchwycić fundamentalne słabości filozofii Landa. I w tym sensie Mark Fisher, który nazywał Landa Nietzschem, ma rację – autora Drapieżnych noumenów można porównać do niemieckiego filozofa przede wszystkim dzięki prowokacyjnej, ostrej formie wyrażania myśli formie.

Diagnoza, przede wszystkim technokapitalizmu, jest bowiem miejscami trafna. Land dostrzega jego wady – technokapitalizm eksploatuje człowieka i rzeczywistość. Przedstawienie kapitalizmu jako samodzielnej siły też jest atrakcyjne intelektualnie.

We współczesnych analizach politycznych Land precyzyjnie wskazuje na realne patologie: krótkowzroczność polityki demokratycznej, rozkład instytucji pod presją doraźnych interesów, niezdolność systemu do myślenia w kategoriach długoterminowych. W tych diagnozach należy poszukiwać popularności Landa wśród współczesnej prawicy, dla której krytyka cech późnego liberalizmu okazuje się pociągająca.

Są to dość podstawowe obserwacje, które pozostają akceptowalne w ustroju demokratycznym pomimo ich wad. Proponowana alternatywa wobec nich jawi się jednak jako coś gorszego. Demokracja ma wady, krótkowzroczność jest jej najważniejszą, lecz perspektywa rządów wielkich korporacji czy ustanowienie zasad akcjonariatu w państwie wydaje się lekarstwem gorszym od choroby.

Problem zaczyna się w momencie, gdy od diagnozy przechodzi do terapii. Zamiast jakiejkolwiek próby naprawy proponuje się dolanie oliwy do ognia – dokręcenie śruby, intensyfikację procesów, które sam uznaje za destrukcyjne – w nadziei, że ich przyspieszenie wywoła jakościowy przełom.

To, co Land uważa za przeszkody na drodze do przyszłości, wielu ludzi postrzega jako realne problemy wymagające rozwiązania. Zwłaszcza rzeczywistość Zachodu ma dziś kłopot z równością i redystrybucją kapitału.

Land natomiast proponuje radykalizację tych procesów i pogłębienie nierówności. W technologii, która doprowadza do upadku więzi społecznych i realnych problemów konkretnych ludzi, filozof widzi siłę niemalże mesjańską, która ma zmienić człowieka, wyzwolić go.

Land w tym, co dla wielu najpiękniejsze – lokalnych tradycjach, wspólnotach i krajobrazach – widzi siły wsteczne. W miejscach, które ostały się przed inwazją kapitalizmu i jego reguł. Błędem Landa przede wszystkim jest jego wiara w historiozofię, którą stworzył – fatalizm i docelowy kształt przyszłości, jaka ma nadejść. To zakład bez asekuracji i błąd teleologiczny.

Land nie oferuje żadnej gwarancji, że po doprowadzeniu akceleracji do maksimum czeka cokolwiek pożądanego poza mglistą wizją posthumanistycznej przyszłości. Nihilistyczny, posthumanistyczny akceleracjonizm, w ramach którego Land błyskotliwie potrafił wiele lat wcześniej opisać problemy oraz cechy współczesnego kapitalizmu, jako projekt polityczny zamienia się w tym momencie w skrajny kapitalistyczny elitaryzm bez maski.

Co więcej, zdaje się nie dostrzegać, że ludzkość w swojej masie tej przyszłości nie pragnie. Być może właśnie dlatego jego myśl ewoluuje ku pogardzie dla większości i ku sojuszowi ze środowiskami, które mogłyby wymusić realizację jego idei. Ostatecznie Land oferuje przyszłość, w której może już nie być miejsca dla człowieka w dotychczasowym rozumieniu.

Materiał pochodzi z 68. teki czasopisma idei Pressje zatytułowanej Liberalizm marnotrawny. Trwa zbiórka na jej wydanie.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych.

Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o zachowanie informacji o finansowaniu artykułu oraz podanie linku do naszej strony.