Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Jak zbliżyć Polaków? Przerwać nieskończone przewijanie!

Jak zbliżyć Polaków? Przerwać nieskończone przewijanie! źródło: Unsplash

Nowe badania pokazują silną i precyzyjną korelację pomiędzy wprowadzeniem smartfonów i spadkiem dzietności. Jeśli zależy nam na tym, żeby ludzie w dalszym ciągu więcej czasu poświęcali na relacje na żywo, a nie te „budowane” w świecie wirtualnym, powinniśmy rozważyć regulacje nakazujące platformom cyfrowym umieszczanie w aplikacjach mechanizmów zachęcających użytkowników do przerwania sesji przewijania.

Takie będą Rzeczypospolite jak ich trzydziestolatków chowanie

Jeszcze 20 lat temu internet uznawany był za ucieczkę od rzeczywistości. Podczas premiery iPhone’a w 2007 roku mało kto spodziewał się, że wkrótce sytuacja się odwróci. Dziś bowiem desperacko szukamy ucieczki od internetu.

Nowe badania w jednoznaczny sposób korelują wprowadzenie sieci 4G ze spadkiem dzietności. Korelacja to, rzecz jasna, nie od razu wynikanie. Nietrudno natomiast dostrzec, że znacznie łatwiej być samotnym, mając przy sobie smartfona.

Choć świadomie deklarujemy chęć kontaktu z drugim człowiekiem, serce naszej podświadomości skradzione jest przez nieskończony strumień kolorowych obrazków. Obrazków serwowanych przez wielkie korporacje, które umyślnie i do perfekcji opanowały ten mechanizm.

Polegając na tych samych wzorcach behawioralnych, smartfony dają nam nadzieję na „wygraną” w postaci ciekawych treści, jeśli tylko użytkownik zdecyduje się „pociągnąć dźwignię” i przesunąć ekran dalej.

Brakiem intelektualnej sprawiedliwości byłoby zignorowanie nowych gałęzi gospodarki, które powstały dzięki smartfonom. Bez wątpienia nieustanny dostęp do globalnej sieci uczynił z nas perfekcyjnych uczestników rynku, zawsze gotowych do konsumpcji.

Co więcej, powszechny dostęp do komputera sprawił, że rzesze ludzi mogły wejść w role kół napędowych owego rynku – tworzyć aplikacje, zakładać firmy zdobywające klientów na zagranicznych, wirtualnych rynkach.

Nie chcąc wylewać więc dziecka z kąpielą, nie chodzi o to, by stawiać na jednoznaczny technosceptycyzm i kwestionować całość smartfonowej gospodarki. Gospodarki która, skądinąd, dla naszego pół-peryferyjnego kraju stanowi dziką kartę wejścia do światowego rdzenia.

Budując Rzeczpospolitą na pokolenia musimy jednak zadbać o to by, oględnie rzecz ujmując, było ją dla kogo budować. A nie będzie, jeśli zostawimy potencjalnych rodziców na pastwę bezmyślnego „doom scrollingu” na ekranach kieszonkowych jednorękich bandytów.

Debata publiczna wokół tematu nabrała tempa dzięki głośnej książce Niespokojne pokolenie. Jak wielkie przeprogramowanie dzieciństwa spowodowało epidemię chorób psychicznych. W jej następstwie australijski parlament wprowadził zakaz używania mediów społecznościowych dla młodzieży.

Ochrona najmłodszych w pierwszej kolejności jest oczywiście całkowicie uzasadniona. Smartfony i media społecznościowe poważnie naruszają naturalne mechanizmy dojrzewania psychicznego i adaptacji społecznej.

Czas rozpocząć jednak dyskusję o poważnym naruszeniu mechanizmów spójności społecznej wśród osób w każdym wieku. Lwia część obecnych trzydziestolatków zaczęła mieć bowiem do czynienia ze smartfonem w dorosłym życiu.

Nie można przejść obojętnie obok faktu, że cyfrowe uwikłanie tych potencjalnych rodziców koreluje zatrważająco precyzyjnie z początkiem katastrofy demograficznej. Nie tylko w bogacącej się Polsce, ale również państwach przez ostatnie lata niezmiennie bogatych, niezmiennie bardzo biednych, bardzo liberalnych oraz bardzo konserwatywnych, religijnych oraz laickich, w każdej części świata.

Każdy z nas poczuł kiedyś niemoc, gdy chciał wyrwać się z nieskończonego strumienia treści. Wprowadzenie mechanizmów ograniczających dałoby użytkownikom możliwość podjęcia świadomej decyzji o zaprzestaniu konsumpcji.

Jak postuluje bardzo popularna książka Impuls. Jak podejmować właściwe decyzje dotyczące zdrowia, dobrobytu i szczęścia, tego typu behawioralny impuls często wystarczy, by poważnie zmienić wzorzec ludzkich zachowań. Na przykład pozwolić naszej korze przedczołowej przeciwstawić realny kontakt z drugim człowiekiem z kolejną godziną spędzoną na „brain rocie”.

Dzietność i infinite scroll

Na wskaźniki dzietności ogółu społeczeństwa wpływa oczywiście wiele czynników, które nie sposób badać w odosobnieniu. Naturalną intuicją naukową jest więc posegmentować badaną grupę. W przypadku dzietności grupą szczególnie wartą uwagi są nastolatkowie. Są ku temu dwa powody.

Po pierwsze, najszybciej przyswajali sobie najnowsze technologie internetowe. Po drugie, ze względu na plastyczność zachowań szybko wplatali owe technologie w swoje wzorce behawioralne w rozmaitych obszarach życia – w tym w nawiązywaniu relacji.

Badacze z University of Cincinatti wykazali niezwykłą korelację geograficzną pomiędzy wprowadzaniem sygnału 4G a spadkiem nastoletnich ciąż. Efekt potwierdzają na danych ze Stanów Zjednoczonych, Anglii oraz Wali, jednocześnie alarmując, że zbiegło się to w czasie z dwukrotnym zmniejszem czasu spędzanego z rówieśnikami i trzykrotnym zwiększeniem czasu spędzanego na cyfrową rozrywkę.

Inny fascynujący efekt możemy dostrzec, gdy spojrzymy na korelację dzietności z… operatorem komórkowym. Od 2007 do 2011 iPhone’a można było zakupić jedynie w sieci AT&T, co okazało się druzgocącym wyrokiem dla dzietności użytkowników tego operatora. Caitlin K. Myers i Ezekiel Hooper z Middlebury College dowodzą, że iPhone odpowiada za 33-52% spadku współczynnika płodności wśród kobiet w wieku 15-44 lat.

Warto posegmentować również sposoby użytkowania smartfonów i odnaleźć te najbardziej odpowiedzialne za uzależnienie i alienacje. Badanie „I don’t even remember what I read” („Nie pamiętam już właściwie co czytałem”) z University of Washington wykazuje zwiększoną dysocjację (pot. „odklejenie”) użytkowników podczas sesji przeglądania treści bez wyraźnych punktów kontrolnych. Wprowadzenie przez naukowców owych „furtek wyjścia” pomagało użytkownikom przerwać trans.

Co z sankcjami?

Śmiałe postulaty wymagają oczywiście precyzji legislacyjnej. Sensownym rozwiązaniem wydaje się regularne przypominanie użytkownikom o możliwości przerwania strumienia multimediów.

Baner prezentujący użytkownikowi opcje „Tak, kontynuuję oglądanie” i „Nie, wychodzę” mógłby pojawiać się co 15 minut i pozwalać na przejście dalej jedynie po 10-sekundowym „czasie ostygnięcia”.

Opcje powinny być równoważne graficznie – tzn. tego samego koloru i wielkości. Objęte nakazem powinny być wszelkiego rodzaju treści proponowane użytkownikowi przez algorytmy rekomendacyjne.

Brak zastosowania się do tych rekomendacji skutkowałby obarczeniem dostawców treści karami finansowymi tak, by stało się to dla nich nieopłacalne – tzn. koszty przewyższałyby wpływy z reklam. Rozsądne byłoby połączenie paru elementów – kar proporocjonalnych do obrotu firmy, proporocjonalnych do opóźnienia w zastosowaniu się do przepisów czy zwrotu korzyści wynikających z ominięcia przepisów

Niemożliwe do zrealizowania? Na szczęście mamy już parę precedensów. Po pierwsze, jest to wspomniany już zakaz użycia mediów społecznościowych przez młodzież w Australii. Po drugie, nasz rodzimy zakaz smartfonów w szkołach obowiązujący już od 1 września 2026 r.

Po trzecie, przyjęta w Kalifornii kontestowana przez gigantów cyfrowych ustawa („Ustawa o ochronie dzieci przed uzależnieniem od mediów społecznościowych”). Zabrania ona używania na małoletnich uzależniających algorytmów rekomendacji treści, bazujących na informacjach o użytkowniku oraz jego wcześniejszej aktywności. Nakazuje również automatyczne wyłączenie powiadomień z aplikacji w nocy oraz podczas godzin nauki szkolnej.

Nie trzeba nikogo przekonywać że Unia Europejska była już w forpoczcie zmian cyfrowych, m.in. przy wprowadzeniu Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych, tzw. „RODO”. Można rzecz jasna spierać się, na ile wprowadzone regulacje rozwiązały adresowany problem, lub wyliczać związane z nimi absurdy urzędnicze.

Dla dobra wspólnoty

Czy przypomnienie użytkownikom o możliwości cyfrowego wyjścia jest zamachem na wolność słowa? Taką optykę proponują nam przedstawiciele największych platform. Jest w niej ziarno prawdy – kim są prawodawcy, by sankcjonować użycie małych świecących urządzeń w ciszy domowego ogniska?

Kluczem jest tu powszechne uznanie mediów społecznościowych za używkę, na równi z alkoholem, tytoniem czy wręcz narkotykami. Zdążyliśmy przyzwyczaić się do społecznego przyzwolenia na ograniczenie wolności osobistej w przypadku konsumpcji tych „tradycyjnych” substancji.

Nie mamy oczywiście gwarancji, że sankcjonowanie nieskończonych treści w mediach społecznościowych pomoże nam w lepszym budowaniu wspólnoty czy zachęci do zakładania rodzin. Jest to natomiast pierwszy, ważny krok w kierunku budowania higieny cyfrowej Polaków.

Zachęci on również inne nacje do pochylenia się nad problemem i stworzenia swoistej „kuli śnieżnej” zmian legislacyjnych które pomogą nam odzyskać cyfrową podmiotowość. Widzimy ten efekt obecnie na przykładzie australijskich regulacji użytkowania platform przez małoletnich.

Postawieni przed egzystencjalnym wyzwaniem dla ciągłości pokoleń w naszym kraju musimy sięgać po środki zdecydowane. Przez ostatnie dekady jako kraj daliśmy się poznać na arenie międzynarodowej jako lider wzrostu gospodarczego. Czas byśmy dali się również poznać jako lider asertywnej polityki higieny cyfrowej.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.