Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Ekshumacje ofiar rzezi wołyńskiej to warunek przynależenia Ukrainy do cywilizacji europejskiej

Ekshumacje ofiar rzezi wołyńskiej to warunek przynależenia Ukrainy do cywilizacji europejskiej Aleksader Gierymski „Trumna chłopska” ed. Bruno Dziadkiewicz

Kwestia ekshumacji ofiar rzezi wołyńskiej to nie problem polityczny. To nie kwestia  interesów czy kalkulacji zysków. To nie element polityki transakcyjnej Polski i Ukrainy. To jest conditio sine qua non przynależności do cywilizacji chrześcijańskiej i europejskiej. Grzebanie zmarłych i stawanie po stronie niewinnych ofiar jest zasadą, która oddziela świat cywilizowany od barbarzyństwa. Jeżeli Ukraina naprawdę aspiruje do tego, by należeć do wspólnoty europejskiej, musi pozwolić na pochówek ofiar rzezi wołyńskiej.

„Stare trupy”

Jakiś czas temu Anna Maria Żukowska dyskutowała w TVN24 z Krzysztofem Bosakiem. Przedmiotem dyskusji była kwestia instytucjonalnej pomocy Ukrainie. W reakcji na zaproponowany przez wicemarszałka Sejmu postulat uzależnienia tej pomocy od zgody na ekshumacje ofiar rzezi wołyńskiej, polityczka lewicy powiedziała: „Jeżeli jest to dla pana rodzaj transakcji, żeby bardziej starymi trupami handlować za bardziej świeże, to po prostu jest obrzydliwe”.

Do pewnego stopnia nawet rozumiem intencje posłanki. Skoro Ukraińcy walczą przeciwko agresorowi, to nasza pomoc nie powinna być warunkowa. Wsparcie w wojnie przeciwko Rosji jest nie tylko w naszym interesie. To kwestia moralna –  chodzi o pomoc ofierze agresji. Osobiście cieszy mnie, że polscy politycy – od lewa do prawa – ciągle posługują się językiem wartości.

Jednocześnie jest w tej wypowiedzi coś bardzo niepokojącego. Tak jakby Żukowska chciała powiedzieć, że owe „trupy” są już jedynie kawałkiem materii, nie mającym nic wspólnego z zamieszkującymi je kilkadziesiąt lat temu duchami. Ot, truchło – kiedyś człowiek, dziś biomasa. Liczą się ci, którzy żyją. Przeszłość nie istnieje.

Pamiętam jak pewna Ukrainka na debacie organizowanej przez Klub Jagielloński wygłosiła bardzo podobne stwierdzenie: przeszłość w relacjach polsko-ukraińskich jest nieważna. Przestańcie ciągle przypominać o tym nieszczęsnym Wołyniu. Dajcie spokój z tymi ekshumacjami. Ważna jest przyszłość, rozwój, współpraca.

W tym sporze bliżej mi do Krzysztofa Bosaka. Zarazem trzeba powiedzieć, że świat, w którym prawo do godnego pochówku jest elementem polityki transakcyjnej, jest światem coraz mniej chrześcijańskim. Jeżeli fundamentalne wartości stają się przedmiotem negocjacji handlowych, to jest to świat, w którym nad prawem wartości prędzej czy później zwycięży logika siły, korzyści, interesu. A to już nie jest cywilizacja europejska.

„Nie uważam, że przeceniamy oceny moralne czy ich rolę. Uważam, że to Ukraińcy jako naród częściowo zsowietyzowany nie docenia roli i znaczenia ocen moralnych. Uważam, że również inne narody – te które są na zachód od nas – również tego nie doceniają. […] Podobnie nie uważam, że jest jakąś wadą polskiej polityki, że chcemy pochować swoich zmarłych.

Uważam, że jest to standard cywilizacyjny, i uważam, że zaprzeczylibyśmy swoim własnym wartościom, gdybyśmy stwierdzili, że to bez znaczenia i po prostu przestali o to zabiegać. Po prostu przestalibyśmy być Polakami, przestalibyśmy być chrześcijanami. Być może nawet w jakimś sensie przestalibyśmy być Europejczykami” – powiedział Krzysztof Bosak w debacie z Jackiem Bartosiakiem na kanale Rymanowski Live. Nie pozostaje mi nic innego jak podpisać się pod słowami wicemarszałka polskiego sejmu.

Dlatego jeżeli wciąż jeszcze na poważnie traktujemy tożsamość europejską, kwestia ekshumacji ciał ofiar rzezi wołyńskiej i ich godnego pochówku powinna stać się conditio sine qua non jakichkolwiek rozmów na temat potencjalnej akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej. To w tym punkcie leżą prawdziwe warunki brzegowe sięgających Aten, Rzymu i Jerozolimy fundamentów naszej cywilizacji, a nie w braku korupcji i instytucjach ukształtowanych zgodnie z wzorcem zachodnich demokracji liberalnych.

Tam gdzie jest cywilizacja, tam są pogrzeby

Odkąd istnieje człowiek i początki cywilizacji, mamy do czynienia z fenomenem grzebania zmarłych. Groby w jaskiniach Qafzeh i Skhul w Izraelu, w Panga ya Saidi w Kenii, jaskinie Shanidar w Iraku. Cmentarzyska powstałe niemalże 100 000 lat temu. To, co zawsze uderzało różnej maści archeologów, etnologów czy antropologów, to zaobserwowana we wszystkich tych odkryciach rytualizacja pochówków.

Chowanie zmarłych od początków historii ludzkiej miało znaczenie większe aniżeli kwestie sanitarne czy pragmatyczne. Pogrzeb niósł ze sobą kluczową warstwę symboliczną. Odnosił nas do problemu śmierci, duchowej więzi z bliskimi nam zmarłymi, kwestii naszego ostatecznego celu i przeznaczenia.

Antygona, bohaterka dramatu Sofoklesa, zapłaciła surową karę za to, że wbrew rozkazowi Kreona, króla Teb, pochowała swoich braci – wrogów politycznych władcy. Postąpiła wbrew prawu ludzkiemu, czyniąc zadość prawu boskiemu. Zapłaciła za to najsurowszą karę – została skazana na śmierć. Biblijny Tobiasz na wygnaniu chował – wbrew zakazowi Sennacheryba, króla Asyrii – pomordowanych rodaków.

Nasza kultura u samych swych źródeł ma w siebie wpisane przykładanie ogromnej wagi do pochówku ciała. Umarłych grzebać – to jeden z uczynków miłosiernych wobec ciała. Pogrzeb chrześcijański niesie ze sobą potężny ładunek symboliczny. Choć to śmiertelne ciało gnije i zostanie zjedzone przez robactwo, to w dniu ostatecznym Bóg wskrzesi je z martwych i przemieni, na wzór ciała swojego zmartwychwstałego syna.

Człowiek jest jednością ciała i duszy. Ich rozłączenie poprzez śmierć nie jest czymś ostatecznym. Ciało jest wciąż znakiem, symbolem odnoszącym do osoby. Czy nie jest doskonałym tego przykładem znany z prawosławia i katolicyzmu kult relikwii świętych?

Chrześcijaństwo przynosi również ze sobą powszechne braterstwo. Jeżeli dotąd obowiązek pochówku rozciągał się głównie na członków plemienia, grupy, polis, to teraz obejmuje każdego człowieka. A zwłaszcza drugiego chrześcijanina. „Nie ma już Greka ani Żyda”. W Chrystusie jesteśmy więc braćmi.

„Krew brata twego głośno woła ku mnie z ziemi!”

Chrześcijaństwo przyniosło jeszcze jedną, istotną rewolucję: preferencyjną opcję na rzecz ofiary. Jak pisze prof. Michał Łuczewski w tekście Nasza krew, krew Republiki:

„Kościół oparty jest na brutalnym mordzie: ukrzyżowaniu Chrystusa i męczeństwie kolejnych pokoleń wiernych. Ale wokół tego aktu nie tworzy się wspólnota prześladowców, którzy zapominają, że są prześladowcami, by stać się jeszcze bardziej skuteczni, lecz wspólnota, która staje po stronie ofiar (przede wszystkim: Najświętszej Ofiary)”.

Niewinna ofiara jest w chrześcijaństwie przedmiotem szczególnej czci i szacunku. A w przypadku ofiar rzezi wołyńskiej bez wątpienia mamy do czynienia z niewinnymi ofiarami. Ofiarami, które ciągle nie doczekały się sprawiedliwości w postaci choćby minimalnej – godnego pochówku.

Liczbę ofiar ludobójstwa na Wołyniu szacuje się na około 80 000. Liczba ekshumowanych ciał wynosi między 800 a 1000 osób. Kilkadziesiąt tysięcy ciał wciąż leży w bezimiennych grobach. W oddaniu sprawiedliwości zmarłym niestety nie pomagają Ukraińcy.

W 2017 roku Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej wydał zakaz poszukiwania i ekshumacji szczątków polskich ofiar na terenie całej Ukrainy. Był to odwet za rozbiórkę pomnika UPA w Hruszowicach. Ukraińcy zastosowali tu przedziwny rodzaj szantażu. Jeżeli będziecie uderzać w kult UPA, nie pozwolimy wam ekshumować zmarłych. Czy jednak ofiara musi oddawać cześć swojemu oprawcy, by ten oddał jej sprawiedliwość?

Ostatnie dwa lata to nieco bardziej przychylne podejście władz ukraińskich do kwestii pochówku. Miesiąc temu ukraińskie Ministerstwo Kultury wydało zgodę na ekshumacje w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. Prace ruszają już 13 lipca. Ciągle jest to jednak kropla w morzu potrzeb.

Wina leży jednak nie tylko po stronie ukraińskiej. Przez lata był to temat w Polsce zaniedbywany. Wielka zasługa w przywracaniu pamięci o Wołyniu należy się śp. ks. Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu, „polskiemu Tobiaszowi”. Jednak pomniki ofiar rzezi wołyńskiej w Domostawie czy na ul. Gdańskiej w Warszawie to ciągle za mało, by pamięć ofiar przyjęła kształt adekwatny do skali tragedii i jej roli w polskiej historii. Nie tylko Ukraińcy, ale także my, Polacy, mamy tę powinność wobec pomordowanych na Wołyniu rodaków.

Nadzieja na pojednanie

Nie zamierzam dołączać do podsycania antyukraińskich nastrojów, które są w polskim społeczeństwie coraz powszechniejsze. Uważam je za niepokojące i potencjalnie niebezpieczne. Jeżeli poczuwamy się do bycia narodem chrześcijańskim, to musimy wziąć tę tożsamość na poważnie.

„Podczas gdy barbarzyńca nie wie, co czyni, bo nie dostrzega własnej winy, chrześcijanin odkrywa winę w sobie. Powiedzmy to mocniej: chrześcijanin to ten, który wie, że zabił Chrystusa” – pisał Łuczewski w przywoływanym już przeze mnie tekście.

Zatem, za dopominaniem się – zdecydowanym i asertywnym – o godność ofiar, nie może iść antyukraiński resentyment. Nie możemy czynić z Ukraińców kozła ofiarnego naszych wewnętrznych problemów, obiektu wyładowania naszych frustracji.

Zarazem Ukraina również powinna na poważnie potraktować swoją chrześcijańską tożsamość. Jeżeli nasi sąsiedzi naprawdę pamiętają o sadzawce chrzcielnej, w której w 988 roku książę Rusi Włodzimierz Wielki zanurzył siebie jako starego człowieka, by wyłonić się nowym, nie mogą zapominać, że ich bracia w chrzcie – Polacy – ciągle czekają na spełnienie wobec nich chrześcijańskiego obowiązku.

Ukraina, który nie pozwala na pochówek jest – jak mówi Michał Łuczewski w rozmowie dla Klubu Jagiellońskiego – państwem archaicznym, próbującym godzić chrześcijańskie standardy prawdy z archaiczną potrzebą oparcia swej tożsamości o założycielski mord i zafałszowania tego mordu poprzez narodowe mity.

Ukraina musi więc wybrać, czy idzie drogą Włodzimierza Wielkiego, Bractwa Cyryla i Metodego, drogą wyznaczoną im przez chrześcijaństwo, czy raczej idzie drogą ludobójców z UPA, którzy bestialsko mordowali mężczyzn, kobiety, starców i dzieci tylko dlatego, że byli Polakami.

Jako katolik, szczerze chciałbym zobaczyć kiedyś wspólny pogrzeb ofiar Wołynia. Marzy mi się liturgia, w której prymas Polski ramię w ramię ze zwierzchnikiem Kościoła Greckokatolickiego na Ukrainie, w Katedrze Lwowskiej odprawiają taką właśnie liturgię pogrzebową. Marzycielstwo? Z pewnością.

Jednak jako katolik wierzę, że Chrystus rzeczywiście zburzył mur wrogości, pokazał, że nasze narodowe mity nie muszą być oparte na ukrytej w nich założycielskiej przemocy, że wyznanie win wcale nie osłabia, ale otwiera możliwość budowania swych fundamentów na czymś znacznie trwalszym niż przemoc.

Tymczasem bądźmy asertywni, lecz nie nienawistni. Stawiajmy granice, ale nie podsycajmy resentymentów. Patrzmy trzeźwo na Ukrainę. Oddawajmy sprawiedliwość zmarłym. Tyle, i aż tyle.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.