Koniec z demagogią. Opinia publiczna dojrzała do starań o wspólny interes Polaków
Występując ze swym programem, nie mamy zamiaru pogłębiać olbrzymiego rozproszkowania politycznego w Polsce. Za dużo ważniejszą rzecz niż zakładanie nowej partii politycznej uważamy w chwili obecnej tworzenie w Polsce ośrodka krystalizującego i tym samym jednoczącego opinię publiczną.
Jest to praca ciężka i długa, musi jednak wydać wcześniej czy później doniosłe skutki polityczne. Tylko bowiem brak skrystalizowanej opinii publicznej i płytkość programów umożliwia w Polsce harce demagogii.
Moment, w którym opinia ta przejrzy demagogię, sobkostwo i nieuctwo, stanie się początkiem tworzenia się silnych i wielkich ugrupowań politycznych reprezentujących prawdziwy podział opinii publicznej, a nie tylko jej patologiczne odpryski.
Ugrupowaniom dążącym za wszelką cenę do władzy grozi poważne niebezpieczeństwo ulegania nastrojom mas celem ich wykorzystania na swoją korzyść. Wskutek tego szukają też one poparcia różnych grup interesów, wobec których nie mogą zajmować zupełnie bezstronnego stanowiska.
Uciekają się w końcu do nieuczciwych metod polemicznych w stosunku do swych przeciwników, celem uzyskania nad nimi chwilowej przewagi taktycznej. Wszystko to wywołuje zamieszanie w opinii publicznej, któremu pragniemy się ze wszech sił przeciwstawić.
Praca państwowotwórcza wymaga urabiania opinii mas, nie zaś podlegania jej; demaskowania egoizmu wszelkiego rodzaju grup interesów i klas społecznych, a nie schlebiania im celem zyskania ich poparcia; autorytetu moralnego, którego żadną miarą zdobyć nie można, schylając się po błoto, którym się rywale polityczni wzajemnie obrzucają.
Krystalizacja opinii publicznej wymaga, poza tym, dwóch rzeczy niedostępnych dla ugrupowań prowadzących wyłącznie rozgrywkę o władzę. Pierwszą z nich jest przerzucenie całego ciężaru dyskusji programowej na środki działania, a nie na cele, które na ogół są bezsporne i dadzą się ująć w krótki szereg zwartych haseł.
Nie mając zamiaru schlebiania ani masom, ani też jakimkolwiek grupom interesów, możemy sobie pozwolić na bezkompromisowe wysunięcie tych wszystkich środków, które wiodą prosto do pożądanych celów narodowych.
Drugim czynnikiem zapewniającym nam pełną swobodę ruchów jest brak obawy, że ktoś mógłby przejąć nasze wskazania programowe. Wprost przeciwnie, przyswajanie ich sobie przez jak najliczniejsze grupy polityczne jest pożądanym i nieuniknionym etapem na drodze zlewania się obecnych grupek w szerokie prądy wielkich ruchów politycznych. Gotowi też jesteśmy poprzeć wszelkie inne wysiłki idące po tej samej linii co nasze.
Nie łudzimy się, że doprowadzimy do zupełnego zjednoczenia opinii publicznej. Coś podobnego jest całkowitą utopią. Nie może bowiem nigdy istnieć zupełna jednolitość opinii co do środków działania, choćby nawet cele były te same.
Chodzi tylko o to, ażeby poszczególne ugrupowania polityczne reprezentowały naprawdę istotne różnice poglądów co do metod realizacyjnych. Nie zaś nic nie znaczące rozbieżności, za którymi kryją się zazwyczaj tylko zawiści personalne.
Wielu zechce twierdzić, że równoczesne zwalczanie egoizmu ciężkiego przemysłu i wyższej biurokracji, nieuzasadnionych pretensji ziemiańskich, w końcu zaś demagogii społecznej obliczonej na pozyskanie sobie niemożliwymi do spełnienia obietnicami warstw pracowniczych, jest z politycznego punktu widzenia nierealne.
Wbrew temu śmiemy twierdzić, że istnieją obecnie w Polsce specjalnie dobre warunki dla realizacji takiego właśnie programu. Leży on bowiem w najlepiej zrozumianym interesie tych warstw, na których olbrzymim ciężarem położył się egoizm różnych grup interesów, a które nie mają już więcej możności przerzucenia go gdzieś dalej.
Do warstw tych należą chłopi oraz szerokie masy bezrobotnego proletariatu miejskiego, wyrzuconego poza nawias związków zawodowych. Warstwy te stanowią znakomitą większość narodu polskiego, zostały zaś zepchnięte w najtrudniejsze warunki produkcji oraz na najniższy poziom egzystencji, jaki im tylko może grozić.
Na wysuniętym przez nas bezkompromisowym programie nie mają nic do stracenia, a wszystko do wygrania. Im więcej bowiem zdobędzie się kapitałów inwestycyjnych, tym szybciej wzrośnie stopa życiowa obecnych pariasów.
Jak długo warstwy, na których barki przerzucono bez skrupułów ciężary wszelkiego rodzaju przywilejów, były kulturalnie i politycznie bierne, tak długo proponowany przez nas bezkompromisowy program nie miał możności znalezienia punktu oparcia. Obecnie należy to już do przeszłości.
Stoimy, z jednej strony, wobec wielkiego ruchu chłopskiego, dążącego zupełnie słusznie do wywarcia decydującego wpływu na kierunek naszej polityki narodowej. Z drugiej strony, warstwy miejskie czekają z dnia na dzień na odrodzenie się ruchu narodowego, którego poważne odłamy tkwią w beznadziejnej w stosunku do idei Józefa Piłsudskiego negacji, częściowo zaś poszły nieopatrznie na manowce totalizmu wbrew ogólnym nastrojom w społeczeństwie.
Wierzymy, że z tych dążeń wyłonią się w Polsce zupełnie nowe od dotychczasowych formy współpracy politycznej. Stare ugrupowania polityczne straciły już dawno swą rację bytu i tylko brak czegoś nowego w ich miejsce umożliwia im egzystencję w dotychczasowych ramach.
Wierzymy, że nowe formy współpracy politycznej, do których zdążamy, umożliwią właśnie realizację programu odpowiadającego w wyższym stopniu nadrzędnym interesom państwa, niż to dotychczas miało miejsce. W tych warunkach program nasz przestaje być utopią, tylko wybiega w przyszłość, którą chciałby jak najbardziej przyśpieszyć.
Wierzymy w końcu, że nowy układ stosunków politycznych da się zrealizować bez wstrząsów zagrażających spoistości państwa, a czynniki w państwie przodujące potrafią wydobyć z siebie dość wiary i siły, aby spełnić to zadanie.
Tekst stanowi zmodyfikowaną wersję rozdziału VIII „Krystalizacja opinii publicznej w Polsce” z broszury programowej „Polska idea imperialna”. Tytuł pochodzi od redakcji. Uwspółcześniono interpunkcję. Broszura została oryginalnie opublikowana w 1938 r. przez zespół czasopisma „Polityka” w składzie: Adolf Maria Bocheński, Aleksander Bocheński, Stanisław Skwarczyński, Kazimierz Studentowicz. Redaktorzy niniejszej wersji: Przemysław Batorski i Łukasz Wesołowski.
Publikacja jest częścią projektu „Mocarstwo idei – Jerzy Giedroyc przedwojenny” dofinansowanego ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach programu „Patriotyzm Jutra. Wielkie Rocznice”. Wszystkie materiały w ramach projektu udostępnione są na licencji CC BY. Zachęcamy do ich przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.

