Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Od nadziei do rozczarowania. Trump staje się obciążeniem dla zachodniej prawicy

Od nadziei do rozczarowania. Trump staje się obciążeniem dla zachodniej prawicy Spotkanie Prezydenta Donalda Trumpa z premier Włoch Giorgią Meloni. Źródło: commons.wikimedia.org

Chaotyczne posunięcia administracji Donalda Trumpa spowodowały, że część europejskiej prawicy zrewidowała swój stosunek do relacji z USA. Przedstawiciele środowiska alt-rightu coraz bardziej zaczynają się dystansować od działań sojusznika zza oceanu. Wbrew pozorom, taka strategia może się dla nich okazać kluczem do sukcesu.

Międzynarodowe media pod koniec czerwca obiegł spór między Donaldem Trumpem a Giorgią Meloni. Prezydent USA, niezadowolony z krytyki dotyczącej rozpoczęcia wojny na Bliskim Wschodzie, w obszernym wpisie na platformie Truth Social insynuował, że włoska premier w błagalny sposób próbowała wymóc zrobienie sobie z nim zdjęcia podczas szczytu G7.

Wypomniał jej też malejącą popularność i problemy w polityce wewnętrznej, związane rzekomo z odmową udostępnienia włoskich baz dla amerykańskich sił zbrojnych i ogólną niechęcią do wsparcia USA w konflikcie z Iranem.

Meloni nie pozostała dłużna, ripostując, że ani ona, ani Włochy nigdy o nic nie błagają, a opisana przez Trumpa sytuacja została przez niego zmyślona. Na koniec wyznała, że nie rozumie podobnego postępowania wobec sojuszników Ameryki oraz stwierdziła, że „szkoda, iż (Trump – przyp. autora) nie wykazuje takiej samej determinacji wobec wrogów Zachodu”.

Publiczna wymiana ciosów na tle amerykańskich ataków na reżim w Iranie to kolejna odsłona sporu przywódców USA i Włoch. Wcześniej do spięcia doszło w kwietniu br. po wyrażeniu przez Meloni krytycznego stanowiska nt. obraźliwych wypowiedzi Trumpa o papieżu Leonie XIV. Wówczas amerykański prezydent zarzucał szefowej rządu Włoch brak odwagi oraz nieskuteczność w zwalczaniu imigracji.

Krytyka niepopularnego konfliktu

Potępienie ze strony liderki włoskiej prawicy to tylko jeden z sygnałów świadczących o rosnącej asertywności europejskiego alt-rightu wobec władz Stanów Zjednoczonych i obozu MAGA. Krytyka na temat wojny Irany płynie też ze strony innych ugrupowań – francuskie Zjednoczenie Narodowe (RN) również sprzeciwia się działaniom USA na Bliskim Wschodzie.

Szefowa partii Marine Le Pen stwierdziła, że nie jest wiadome, jaki cel chcą osiągnąć Amerykanie w Iranie, a także ostrzegła przed możliwością drastycznego wzrostu cen energii. Wtóruje jej prawdopodobny kandydat RN w przyszłorocznych wyborach prezydenckich Jordan Bardella, mówiąc, że choć nie jest to ich wojna, to Francuzi odczują skutki konfliktu.

Bardziej subtelnie od polityki Trumpa dystansuje się Nigel Farage i założona przez niego Partia Reformy. Lider obecnie najpopularniejszego według sondaży ugrupowania w Wielkiej Brytanii początkowo wzywał do wsparcia USA w wojnie z Iranem. Niedługo potem, pod wpływem rosnących kosztów nośników energii zaczął jednak wycofywać się z tej deklaracji.

Bodaj najostrzejsze słowa wobec Amerykanów padają natomiast ze strony polityków Alternatywy dla Niemiec. Współprzewodniczący AfD Tino Chrupalla oskarżył Trumpa o złamanie obietnicy nierozpoczynania kolejnych konfliktów zbrojnych. „Prawdopodobnie jesteśmy o krok od tego, by wraz z Donaldem Trumpem rozpętać III wojnę światową” – perorował niemiecki polityk.

Z kolei po tym, jak Trump wezwał kraje członkowskie NATO do udzielenia wsparcia, współkierująca partią Alice Weidel stwierdziła, że „proszenie teraz o pomoc sugeruje, iż do operacji przeciwko Iranowi Amerykanie przystąpili bez planu”. W innej ze swoich wypowiedzi liderka AfD wzywała zaś do jak najszybszego zakończenia konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Nieufność europejskich obywateli

Decyzja o interwencji zbrojnej w Iranie czy wdanie się w spór z papieżem to ostatnie, ale nie jedyne powody narastającego pęknięcia między MAGA a politykami alternatywnej prawicy w Europie. Po blisko półtora roku od inauguracji drugiej kadencji Donalda Trumpa wzmacnia się przekonanie, że amerykańska polityka w wielu sektorach bardziej uderza w europejskich wyborów niż daje im wymierne korzyści.

Pierwsze nieliczne głosy ze środowiska europejskiego alt-rightu krytykujące posunięcia nowej administracji pojawiły po nałożeniu ceł na państwa członkowskie Unii Europejskiej. Późniejsze zapowiedzi przejęcia kontroli przez USA nad Grenlandią oraz umniejszanie roli europejskich sojuszników w wojnie w Afganistanie dolały oliwy do ognia i sprawiły, że koncepcja bliższej współpracy z trumpowską prawicą stała się znacznie mniej atrakcyjna.

Dodać należy do tego także brutalną ingerencję w wewnątrzkrajowe spory w różnych krajach Europy. Dość wspomnieć, że krytykując Meloni, Trump jednocześnie wskazywał jej bardziej skrajnego koalicjanta, Matteo Salviniego, jako polityka skuteczniejszego od włoskiej premier.

Podobnie jest w przypadku Elona Muska, który stale atakuje brytyjską Partię Reformy jako siłę zbyt umiarkowaną. Miliarder jawnie wspiera przy tym jej radykalną rywalkę Restore Britain utworzoną przez Ruperta Lowe’a, byłego partyjnego kolegę Farage’a.

Najważniejszym czynnikiem, który dyktuje europejskiej prawicy większy dystans do obozu MAGA, jest stale się utrzymująca ogromna niepopularność Trumpa w szeregu krajów Europy. W niedawno opublikowanym badaniu Pew Research Center pytano ankietowanych z 36 różnych państw o ich stosunek do prezydenta USA. We wszystkich krajach Europy, w których przeprowadzono sondaż, wyraźna większość badanych deklarowała nieufność wobec Trumpa.

Największy krytycyzm zauważono w państwach Europy Zachodniej – brak zaufania wyraziło m.in. aż po 84% Francuzów i Niemców, 83% Włochów, 78% Hiszpanów i 74% Brytyjczyków. Nieco łagodniejsza ocena dominuje wśród obywateli krajów Europy Środkowej – dla porównania, nieufność do gospodarza Białego Domu deklarowało 67% Polaków i 55% Węgrów. Jak widać, nawet tutaj negatywne oceny przeważają.

Polityczne paliwo płynące ze sporów z Trumpem

Po zapoznaniu się z wynikami sondażu Pew Research Center przestaje dziwić fakt, że wsparcie prezydenta USA i jego współpracowników nie tylko nie przynosi korzyści w kampanii wyborczej, ale wręcz daje odwrotny efekt. Tak można ocenić choćby amerykańskie zaangażowanie przed kwietniowymi wyborami na Węgrzech.

Choć ani pochwały płynące od samego Trumpa, ani wizyta J.D. Vance’a na kilka dni przed głosowaniem nie miały zapewne decydującego znaczenia dla klęski Fideszu Viktora Orbána, to z pewnością nie pomogły mu w zdobyciu dodatkowych głosów i utrzymaniu władzy. Ostatecznie dało to opozycyjnej partii TISZA dodatkowe argumenty do wypunktowania rządzących za korzystanie z zewnętrznej ingerencji.

Można nawet powiedzieć, że brak zaufania Europejczyków do Trumpa może być dobrym fundamentem do budowy własnej politycznej pozycji. Po prawej stronie od niedawna wykorzystuje to Alternatywa dla Niemiec, której w zdobywaniu szerszego poparcia nie przeszkodziło zaangażowanie Elona Muska przed wyborami federalnymi w 2025 r.

Partia, oprócz wyrażanej wcześniej krytyki wojny z Iranem, punktowała Trumpa także w momencie nakładania na UE kolejnych ceł i odcinała się od obraźliwych słów amerykańskiego przywódcy o braku wsparcia przez Europejczyków interwencji w Afganistanie. Dla nastawionych wrogo do USA niemieckich wyborców AfD staje się siłą nie wahającą się odrzucić amerykański patronat. Skuteczność tej strategii potwierdzają sondaże.

W związku ze zbliżającymi się w 2027 r. wyborami w kilku ważnych krajach członkowskich UE (Francja, Włochy, Hiszpania) można się spodziewać większej asertywności lokalnych sił prawicowych wobec USA. Zniechęcenie do działań Waszyngtonu może okazać się dla nich szansą na przyciągnięcie nowych wyborców.

* * *

Mariaż europejskiej prawicy z obozem MAGA od początku stanowił sojusz oparty przede wszystkim na pragmatyzmie, a nie wspólnocie idei. Gdy kolejne działania Amerykanów zaczęły uderzać w bezpieczeństwo i komfort życia Europejczyków, jasnym stało się, że poza wrogością do starego porządku europejski alt-right niewiele łączy z tym amerykańskim.

Truizmem jest stwierdzenie, że dla Donalda Trumpa priorytetem pozostaje zadbanie o realizację interesów Stanów Zjednoczonych. Gdy interesy te zaczęły kolidować z europejskimi, siłą rzeczy musiało dojść do konfliktu, który był strukturalnie wpisany w relacje amerykańsko-europejskie. Wraz z coraz wyraźniejszym przeorientowaniem polityki USA na Indo-Pacyfik podobne tarcia będą pojawiać się częściej.

Paradoksalnie, dla europejskiej prawicy może się to okazać kluczem do sukcesu. Postępująca erozja zaufania do amerykańskiego sojusznika daje okazję na poszerzenie elektoratu, wykucie nowej tożsamości i zacieśnienie współpracy z podobnymi środowiskami na Starym Kontynencie.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.