Nauczycielka: Afera o czerwone paski to absurd. Pozwólmy dzieciom na dumę
Szkoła nie powinna bać się pokazywania osiągnięć uczniów. Rozsądnie interpretowany czerwony pasek nie wartościuje człowieka, ale dokumentuje jego wysiłek i wyniki. Brak doceniania osiągnięć ludzi – dzieci, młodzieży, dorosłych – demotywuje i zaciera różnicę między pracą a jej brakiem. To paradoks, że tłumaczyć trzeba to tłumaczyć w czasach, które tak głośno stawiają na self-care.
Szczerość dla dobra dzieci
Nadeszła wiosna, a wraz z nią wielkie poruszenie. Jak dziś pamiętam ożywione dyskusje, kto wystąpi i kto wygra szkolny konkurs „Mini playback show”. Jako dumna dwunastolatka przyszłam do domu i pochwaliłam się mamie, że zamierzam wziąć w nim udział.
Mama dopytała o szczegóły, a kiedy dowiedziała się, że to konkurs polegający na połączeniu śpiewu i tańca, najpierw zbladła, a potem między krojeniem pietruszki a obieraniem ziemniaków na obiad stwierdziła z lekkością: „Dziecko, ty zatańcz, ale nie śpiewaj, broń Boże, bo zupełnie tego nie potrafisz!”.
Najpierw się obraziłam, a potem postanowiłam zasięgnąć opinii koleżanek, które stanowiły dla mnie zdecydowanie większy autorytet w tej kwestii niż dorosła mama, która na życiu się nie zna.
Później zaczęłam zauważać znaki. Pan od muzyki krzywił się, gdy stawałam na środku i próbowałam zaśpiewać piosenkę, a potem sugerował, żebym raczej wykonała rysunek do zasłyszanego utworu, by oddać jego nastrój. Podczas szkolnych akademii raczej recytowałam, nigdy nie śpiewałam.
Mama miała rację i, co więcej, odwagę ochronić mnie przed ośmieszeniem. Powiedziała prawdę w prosty i szczery sposób. W konkursie mogłam wziąć udział, bo raczej chodziło o show i poruszanie ustami do głosu gwiazdy niż faktyczny pokaz talentu muzycznego.
Przywołuję tę sytuację, bo moja mama za naturalne uznała zrobić to, czego dziś wielu rodziców, a także nauczycieli nie potrafi – wskazać nieumiejętność, brak talentu bez złośliwości. Nie po to, żeby podcinać skrzydła, ale by uświadomić, że czegoś po prostu nie potrafi się robić i świat się na tym nie kończy.
Jak się jednak okazuje, dziś ani krytykować, ani chwalić nie wolno. Każda z tych sytuacji wiąże się bowiem z rywalizacją (zła!), stworzeniem sytuacji, gdy ktoś poczucie się urażony, gorszy, niewystarczająco dobry (jeszcze gorsza!), a jak wiemy, tak można się poczuć doprawdy zawsze i wszędzie.
Czerwony pasek to wstyd?
W zawodzie nauczyciela pracuję już dziesięć lat. Chyba pierwszy raz z pełną śmiałością mogę stwierdzić, że dotarliśmy do tak wielkiego absurdu. Prześmiewcze powiedzenie, że „kto pracuje w szkole, ten się w cyrku nie śmieje” stało się przerażająco trafne. Pracuję bowiem w czasach, gdy rzecznik praw dziecka, apelując o niedyskryminowanie dzieci, właśnie dzieci i młodzież dyskryminuje.
Niedawno byliśmy świadkami żenującej dyskusji na temat pewnej pszczyńskiej lodziarni. O tym, czy można oferować dzieciom „darmowe lody za pasek” rozpisywały się media, stanowisko zajmowali psycholodzy, pedagogowie, politycy, fryzjerzy, sprzedawcy i manicurzystki. Spór stał się sprawą społeczną.
Kluczem do interpretacji i formułowania opinii w tym temacie stało się słowo „dyskryminacja”. Idźmy więc tym tropem.
Można zastanawiać się, kto został bardziej zdyskryminowany – dzieci, które z jakichś powodów czerwonego paska na świadectwie nie otrzymały, czy dzieci, które taki miały, ale odebrano im z tego powodu prawo do radości.
„Zwracam się do Państwa z apelem o rozważenie w przyszłości form wsparcia i nagradzania dzieci, które nie będą dzieliły dzieci ze względu na ich osiągnięcia edukacyjne, lecz będą w równym stopniu dostępne dla wszystkich, niezależnie od ocen na świadectwie szkolnym.
Wierzę, że możliwe jest znalezienie rozwiązań, które będą motywujące a zarazem w pełni inkluzywne” – takimi słowami w 2025 r. Monika Horna-Cieślak, rzecznik praw dziecka, apelowała do właścicieli lodziarni w Pszczynie, którzy z okazji końca roku szkolnego promowali akcję „lody za pasek”. Rok później ta „afera” odżyła.
Obszerne wyjaśnienia wskazywały również na fakt, że nie każde dziecko ma takie same warunki, dostęp do zasobów edukacyjnych czy sytuację rodzinną. To stało się podstawą do tego, by osiągnięcia edukacyjne części dzieci zbagatelizować.
Czerwony pasek na świadectwie – dawniej będący dumą młodego człowieka za osiągnięcia naukowe – obecnie stał się w niektórych kręgach powodem do wstydu zarówno samego ucznia, jak i jego rodziców czy bliskich.
Sytuacja z pozoru trywialna i groteskowa dla młodego człowieka jest czymś bardzo serio. W jego życiu nie ma premii, awansu lub innej nagrody w pracy, którymi my, dorośli, zupełnie bez krępacji często chwalimy się światu, dumnie prezentując zmianę stanowiska w bio na Facebooku, czy świętujemy z rodziną, przyjaciółmi i bliskimi.
Wysyłamy tym samym informację, że jesteśmy z siebie dumni i udało się nam coś osiągnąć. Jak się okazuje, młody człowiek tego zrobić nie może, bo jego koledzy mogą poczuć się gorsi.
Osiągnięcie naukowe w postaci czerwonego paska można jedynie schować do szuflady, ewentualnie pokazać rodzicom, babci i dziadkowi, ale nie wolno mówić o tym głośno. A zwłaszcza w sytuacji, gdy w magicznej rubryce „Dodatkowe osiągnięcia” pojawi się informacja o wygranej olimpiadzie, konkursie kuratoryjnym lub innym na poziomie wojewódzkim, ogólnopolskim, a nawet międzynarodowym.
Jeszcze wcześniej – w 2023 roku – oberwało się też aktorce, Katarzynie Glince, która pochwaliła się w sieci „paskiem” swojego syna. „Żenada”, „wstyd się tym chwalić w sieci”, „obciach” i „głupota”. Nikt niestety nie zwrócił uwagi na to, że dziecko aktorki jest na tyle duże, że potrafi czytać i korzystać z sieci.
Dlaczego dyskryminujemy zdolnych uczniów?
Czy to nie paradoksalne, że w świecie, który zachęca do self-care, „przytulania siebie” i traktowania się jak najlepszego przyjaciela, o którego trzeba dbać i doceniać, zamykamy usta młodym ludziom, którzy chcą być dumni z własnych osiągnięć? Czy to już dyskryminacja? Być może, skoro do tak prostych czynności uprawnieni są jedynie dorośli, a dzieci już nie.
Moja mama wiedziała, że bardziej krzywdzące będzie dla mnie – w perspektywie „teraz” (dziecka) i „potem” (dorosłego) – niewskazanie tego, że czegoś nie potrafię niż nieszczere pochwały albo delikatne sugestie „możesz spróbujesz czegoś innego?”, których jako dziecko i tak bym nie wychwyciła.
Jako odpowiedzialni dorośli musimy mieć odwagę bycia szczerymi z dziećmi i młodzieżą. Nie po to, by niszczyć ich poczucie własnej wartości, ale je budować. Jasne stwierdzenie: „nie potrafisz tego, ale nie musisz być najlepszy we wszystkim, ludzie mają różne talenty i »beztalenty«” jest w porządku.
W całym polskim sporze o czerwony pasek umyka nam bardzo ważna kwestia. Wciąż skupiamy się na tych, którzy go w danym roku szkolnym nie otrzymali. Niestety w tym wypadku zupełnie nie o nich chodzi. Chodzi o Kasię, Zosię, Gabrysia lub Adasia, którzy ostro zasuwali przez dziesięć miesięcy, by móc pochwalić się swoim małym osiągnięciem naukowym.
Jeśli na całą sprawę będziemy patrzeć z perspektywy dorosłych, którzy wszędzie widzą dyskryminację, zrobimy krzywdę dzieciom zdolnym lub/i pracowitym, które mogą otrzymać wiadomość, że wcale starać się nie warto, bo i tak to nic nie znaczy i jest guzik warte.
Zgadzam się, że nie każde dziecko ma takie same możliwości, warunki i środowisko rodzinne. Nie znaczy to jednak, by przestać doceniać i nie wspierać też tych, którym z jakichś powodów się udało.
Szkoła nie powinna bać się pokazywania osiągnięć uczniów. Rozsądnie interpretowany czerwony pasek nie wartościuje człowieka, ale dokumentuje jego wysiłek i wyniki. Trzeba jasno wskazać, że brak doceniania osiągnięć ludzi – dzieci, młodzieży, dorosłych – demotywuje i zaciera różnicę między pracą a jej brakiem.
Nie zniechęcajmy dzieci do wysiłku
O złudnej perspektywie chronienia dzieci i młodzież przed stresem związanym z byciem lepszym lub gorszym w danej dziedzinie pisało na swoim Facebooku wydawnictwo Natuli. Kontekst stanowi eksperyment z zawodami sportowymi, w których nie przyznano żadnego miejsca, by „nikogo nie urazić”.
Warto przywołać fragment wskazujący na konsekwencje tego eksperymentu: „Okazało się, że dorośli już ludzie wychowywani jako dzieci bez stresu, w »nadmiernym« dobrostanie i nastawieniu na własną wyjątkowość, mają wprawdzie wysoką samoocenę, jednak często jest ona nieadekwatna. Kryje się bowiem za nią niskie poczucie własnej wartości.
Efektem jest to, że coraz więcej młodzieży nie widzi związku między własnymi staraniami a osiągnięciem sukcesu i nie chce podejmować większego wysiłku. Powszechniejsze stają się postawy roszczeniowe. Ludzie mają przekonanie, że zasługują na specjalne względy, choć w żaden sposób nie zapracowali na nie. Oczekują, że świat będzie ich hołubił, lecz nie wykazują niemal żadnej aktywności, która miałaby pomóc im to urzeczywistnić”.
Jak wskazuje Natuli specjalizujące się w wydawaniu książek o tematyce wychowawczej, frustracja, niepowodzenia i upadki zdarzają się na każdym etapie życia. Umiejętność radzenia sobie z nimi służy budowaniu adekwatnego obrazu siebie, także w sytuacjach, gdy trzeba przyznać, że ktoś w czymś stał się lepszy ode mnie, co nie znaczy, że jest lepszym człowiekiem. Jedno osiągnięcie lub jego brak mnie nie definiuje.
Czerwony pasek może być źródłem nieszczęść
Modna w psychologii koncepcja Achievement Goal Theory zakłada, że ludzie (w uproszczeniu) na dwa sposoby kształtują swoją motywację. Powyższa teoria wyróżnia orientację na mistrzostwo (ang. Mastery Goals), która skupia się na rozwoju osobistym rozumianym jako poszerzanie wiedzy i pokonywania wad, słabości, oraz orientacji na wyniki (ang. Performance Goals) – ta uwzględnia potrzebę uznania, udowodnienia swoich umiejętności, a co za tym idzie – porównywania się z innymi.
Jak powyższa teoria ma się do czerwonego paska? Może stać się orężem w ręku jego przeciwników, jak i zwolenników. Rzeczony pasek może motywować i demotywować, kształtować motywację zewnętrzną lub wewnętrzną, zachęcać do działania i osiągnięcia celu lub wywoływać presję i stres. Dwie strony tej samej monety.
W tym wszystkim potrzeba dojrzałych dorosłych przewodników, którzy pokażą, o co w tym wszystkim chodzi, a nie będą tylko obrzucać się błotem. Dorosłych, którzy wskażą, że oceny nie definiują nas jako ludzi, ale mogą być też sygnałem ciężkiej pracy.
Dorosłych, którzy nie będą dzielić na lepszych i gorszych, ale będą potrafili pokazać dobre strony zdrowej rywalizacji skupionej na własnym rozwoju, a nie udowadnianiu innym, że są gorsi.
Wreszcie dorosłych, którzy będą potrafili rozeznać, czy młody człowiek osiągnął szczyt swoich możliwości, czy czegoś w drodze do celu zabrakło – pracy, motywacji, środków, warunków lub odpowiedniej sytuacji życiowej.
***
O dziwo, nad tym, by przestać wręczać medale na zawodach sportowych lub nagrody w konkursach plastycznych i muzycznych już raczej nie dyskutujemy. O małych osiągnięciach naukowych tak. Paradoksalnie czasy wielkiego indywidualizmu, wdzięczności i dumy z samego siebie, do jakich wciąż dążymy, stają się czasami wstydu.
Wstydu, że potrafimy coś lepiej, ktoś nam pomógł lub osiągnęliśmy cel ciężką pracą. Nie dziwmy się zatem, że do gabinetów psychologicznych trafia tak wiele młodych ludzi. Być może za bardzo mieszamy im w głowach, skoro jako dorośli nie potrafimy dzieciakom i młodzieży najzwyczajniej w świecie pogratulować.
W piątkowe przedpołudnie będę żegnać się na dwa miesiące ze swoimi uczniami. Czy pogratuluję tym, którzy czerwony pasek na świadectwie otrzymali? Oczywiście! Będę z nich dumna.
Tak samo jak dumna z tych, którzy dotarli do upragnionych wakacji i czerwonego paska na świadectwie nie mają, ale wykazali się talentami sportowymi, plastycznymi, muzycznymi, technicznymi lub tymi, których często talentami nie nazywamy – organizacyjnym, empatią, wrażliwością na drugiego człowieka, byciem społecznikiem.
Nie zamierzam się tych gratulacji wstydzić, bo naprawdę nie o mnie w tej sytuacji końca roku szkolnego chodzi.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
