Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Dietetyczni populiści. Dlaczego Polacy wolą słuchać Braci Rodzeń zamiast lekarza rodzinnego?

Dietetyczni populiści. Dlaczego Polacy wolą słuchać Braci Rodzeń zamiast lekarza rodzinnego? Autor ilustracji: Bruno Dziadkiewicz

Bracia Rodzeń, Grażyna Cichosz, dr. Tadeusz Oleszczuk. Kojarzycie te postacie? Tezy przez nich stawiane wywołują kontrowersje i protesty mainstreamowych środowisk lekarskich. Mimo to niejednokrotnie Polacy wolą posłuchać ich rad zamiast zaleceń lekarza rodzinnego czy lekarza specjalisty. Skąd się bierze tak duże zainteresowanie sposobem żywienia wśród naszych rodaków? Co głoszą internetowi dietetycy i na jakie potrzeby odpowiadają?

Do niedawna, gdy Polacy zasiadali przy wigilijnym stole, w głowie mogła pojawić się jedna obawa: byleby tylko nie rozmawiać o polityce.  Ku mojemu coraz większemu zdziwieniu do tematów kontrowersyjnych doszedł kolejny. Jest to mianowicie sposób żywienia.

Nadmiar węglowodanów powoduje insulinooporność. Najlepszą dietą jest keto lub low carb. Wysoki cholesterol wcale nie jest zły, a przepisywane przez lekarzy statyny to wynik nieaktualnych badań lub spisku koncernów farmaceutycznych.

Skala zainteresowania jest zadziwiająca. Rozmowa Bogdana Rymanowskiego z prof. Grażyną Cichosz  osiągnęła 3,2 mln wyświetleń, co czyni ją najpopularniejszą rozmową na kanale dziennikarza. Rozmowa Rymanowskiego z Braćmi Rodzeń – 902 tys. wyświetleń (wśród pięciu najchętniej oglądanych rozmów na kanale). Również doktor Tadeusz Oleszczuk „wykręcił” wynik znacznie powyżej średniej kanału – 727 tys. wyświetleń.

Zresztą by nie szukać daleko – tekst Gabriela Czyżewskiego, konfrontujący tezy prof. Grażyny Cichosz z badaniami naukowymi, był najchętniej czytanym tekstem na naszym portalu w ubiegłym roku. Coś jest więc na rzeczy.

Internetowi dietetycy uzdrowią ciało i umysł?

Przedstawmy jednak główne twarze tego nieformalnego ruchu dietetycznego. Zacznijmy od braci Łukasza i Mateusza Rodzeniów. Są oni – jak twierdzili w rozmowie u Bogdana Rymanowskiego – lekarzami, jeden z nich miał nawet pełnić funkcję kierowniczą w jednym ze szpitali.

Swoją drogę opisują w kategoriach przemiany duchowej. Jeden z nich w rozmowie u Bogdana Rymanowskiego twierdził, że pomimo formalnych sukcesów, jakie odnosił jako lekarz, gdy patrzył w lustro czuł pustkę.

Wszystko zmieniło się, gdy odkrył, iż udało mu się wycofać cukrzycę typu 2 u swojego pacjenta przy pomocy diety z niskim udziałem węglowodanów, a z wysokim udziałem tłuszczy i białka.

Od tej pory, jak sam twierdzi, zaczął podchodzić z nieufnością do oficjalnych zaleceń lekarskich (z szybkim włączaniem leków jako podstawy terapii na czele), a także dietetycznych (zbyt duża obecność – zdaniem braci – węglowodanów w oficjalnych piramidach żywieniowych, demonizowanie tłuszczy zwierzęcych).

Po tym doświadczeniu miał przekonać swojego brata do „wyjścia z mainstreamowego Matrixa” (takich określeń używają sami Bracia Rodzeń) i rozpoczęcia działalności na rzecz „uświadamiania” szerszych mas na temat „ukrytej prawdy” o żywieniu.

W pierwszej kolejności swój przekaz Bracia Rodzeń kierują do ludzi z cukrzycą typu 2 i insulinoopornością. Sugerują im zmniejszenie spożycia węglowodanów do tzw. poziomu ketozy (poniżej 50 gram na dzień), zachęcają do jedzenia większej ilości tłuszczy (w tym zwierzęcych) oraz stosowanie tzw. postu przerywanego (jedzenie np. w 8-godzinnych widełkach, a następnie 16-godzinna przerwa od spożywania posiłków – ma to spowodować zwiększenie wrażliwości organizmu na insulinę).

Ograniczenie węglowodanów do minimum ma wprowadzić organizm w ketozę (stan, w którym organizm pozyskuje energię z tłuszczu nagromadzonego w tkankach, a nie z glukozy) i wyregulować apetyt w taki sposób, że organizm po okresie przejściowym automatycznie dojdzie do poziomu, w którym nie będzie odczuwał chronicznego głodu, zaś człowiek spontanicznie będzie jadł tyle, ile potrzebuje.

Wiąże się to z krytyką tych sposobów odchudzania, które opierają się o liczenie kalorii. Bracia Rodzeń traktują to jako metodę na dłuższą metę nieskuteczną, powodującą frustrację i efekt jojo, a przede wszystkim nieskuteczną w przypadku insulinooporności czy cukrzycy typu 2, w której – ich zdaniem – nie da się schudnąć bez drastycznej redukcji spożywanych węglowodanów.

Niektóre tezy Braci Rodzeń są krytykowane przez środowiska medyczne oraz dietetyczne. Zdaniem części środowiska nieprawdą jest, że ograniczenie węglowodanów jest niezbędne do redukcji masy przy cukrzycy typu 2 i insulinooporności – kluczem ma być zawsze deficyt kaloryczny, który w ostatecznym rozrachunku – i zgodnie z zasadą termodynamiki – okazuje się decydujący. Choć, jak przyznają te same środowiska, rzeczywiście okresowa dieta keto może okazać się pomocna w leczeniu insulinooporności.

O wiele bardziej krytykowane jest jednak promowanie wysokiego spożycia tłuszczów zwierzęcych. Zdaniem Braci Rodzeń wysoki poziom cholesterolu i cholesterolu LDL (tzw. zły cholesterol) wcale nie jest decydujący, jeżeli chodzi o zwiększenie ryzyka chorób naczyniowych, takich jak zawał serca czy miażdżyca.

Bracia krytykują przepisywanie statyn – leków zbijających poziom cholesterolu LDL we krwi. Takie podejście jest kontrowane przez lekarzy i naukowców, powołujących się na badania wskazujące, iż długotrwale podwyższony poziom cholesterolu LDL powoduje odkładanie się płytek miażdżycowych, a wskutek tego zwiększa się ryzyko zawałów i wylewów.

Kolejną kontrowersją jest kwestia wpływu diety na zdrowie psychiczne. Bracia Rodzeń sugerują, że dietą ketogeniczna można pokonać depresję. Stoi to w sprzeczności z zaleceniami Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, które choć nie neguje wpływu diety na stan psychiczny, to jednak odradza stosowanie jej jako głównego sposobu leczenia.

Spisek olejarski i odrobaczania w świetle księżyca

Inną postacią z tego imaginarium jest prof. Grażyna Cichosz – polska technolog żywności i żywienia, specjalistka w zakresie mleczarstwa. Z Braćmi Rodzeń łączy ją – oprócz niechęci do medycznego mainstreamu i przekonania o wpływie lobby farmaceutycznego oraz spożywczego na oficjalne zalecenia żywieniowe – przekonanie o nieszkodliwości spożywania tłuszczów zwierzęcych.

Profesor twierdzi, że tłuszcze roślinne – margaryny etc. – są szkodliwe i rakotwórcze, a ich promocja wynika ze spisku olejarskiego. Głównym wrogiem prof. Cichosz jednak jest soja genetycznie modyfikowana. Zdaniem naukowczyni, jej obecność w przemyśle spożywczym jest największym przekrętem żywieniowym XX wieku. Soja GMO ma odpowiadać za występowanie m.in. choroby Hashimoto czy też zaburzeń zdrowia psychicznego i zachorowalności na depresję (co ma wynikać ze zniszczenia flory bakteryjnej w jelitach).

Trzecią postacią jest dr. Tadeusz Oleszczuk – ginekolog i – jak sam siebie reklamuje – lekarz premiujący holistyczne podejście do pacjenta. On budzi on najprawdopodobniej najmniejsze kontrowersje z tej trójki. To, co go wyróżnia gto nacisk na regularne profilaktyczne odroabaczania. Podobnie jak Bracia Rodzeń krytykuje „liczenie kalorii” oraz uznaje, że część chorób da się wycofać stylem życia i żywienia.

Z kolei to, co jest przedmiotem krytyki ze strony środowiska naukowego w jego przypadku to tezy stawiane w kwestii profilaktyki pasożytów oraz twierdzenia, że niektóre badania na obecność pasożytów należy wykonywać np. na przykład w trakcie pełni księżyca.

Całą trójkę influenserów od żywienia łączy przekonanie o tym, że stylem życia i zmianą nawyków żywieniowych da się ograniczyć wiele chorób – zarówno fizycznych, jak i psychicznych. Nie będę w tym tekście rozstrzygał na ile stawiane przez Braci Rodzeń, prof. Grażynę Cichosz czy dr. Tadeusz Oleszczuka tezy są zasadne i zgodne z nauką – zainteresowanych tą kwestią odsyłam ponownie do tekstu Gabriela.

Interesuje mnie coś innego. Jaka wizja świata kryje się za stawianymi przez popularnych dietetyków tezami? I – co ważniejsze – na jakie potrzeby i jaką wizję rzeczywistości odpowiadają Bracia Rodzeń i spółka?

Polacy mają ogromne problemy z odżywianiem się

Problem ze „zdrowiem dietetycznym”, jak i z dostępem do jakościowego jedzenia jest realny. Jak pisał Marcin Kawko na łamach naszego portalu, 188 milionów młodych ludzi na świecie (w wieku 5-19 lat) cierpi na otyłość, a 160 milionów osób w tej samej grupie wiekowej ma niedowagę. Tak więc w skali globalnej otyłość staje się dziś większym problemem niż niedożywienie.

Według portalu termedia prawie 52% Polaków ma wagę powyżej normy, a 12,2% chłopców i 10% dziewczynek w wieku przedszkolnym oraz 18,5% chłopców i 3% dziewcząt w wieku szkolnym jest otyłych. Na cukrzycę typu 2 cierpi ponad 2 miliony Polaków.

Z kolei na insulinooporność cierpi między 10 a 30% społeczeństwa (czytamy na stronie Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej). Dorzucając do tego podnoszony przez ekspertów kryzys zdrowia psychicznego, mamy przed sobą obraz społeczeństwa, które doświadcza różnego rodzaju dolegliwości wynikających ze stylu życia.

Popatrzmy na półki sklepowe. Jak zwraca uwagę Marcin Kawko, w krajach rozwiniętych z ultraprzetworzonej żywności pochodzi już ponad połowa dziennej dawki przyswajanych kalorii. Agresywny marketing ultraprzetworzonej żywności kierowany do dzieci, wszechobecność reklam słodyczy w mediach, a przede wszystkim logika ekonomiczna sprawiają, że miliony rodzin odżywiają się niezdrowo.

Ultraprzetworzone jedzenie jest tańsze i łatwiejsze do kupienia niż produkty pełnowartościowe. Co więcej, mechanizmy ultraprzetworzonej żywności są celowo zaprojektowane na podobieństwo hazardu – mają wywoływać nawyki przypominające uzależnienie. Badania wskazują, że 14% dorosłych i 12% dzieci może mieć objawy uzależnienia od takiej żywności.

W ich produkcji stosuje się zabiegi takie jak łączenie składników w konkretne klastry (np. tłuszcz + cukier czy węglowodany + sól) lub też zwiększenie różnorodności smaków i tekstur przygotowanych przetworzonych „posiłków”.

Taki „miks” powoduje utratę kontroli nad jedzeniem, zapewnia szybki dopływ energii (m.in. przez rafinowane węglowodany i dodane tłuszcze) i powoduje przegapienie momentu osiągnięcia sytości. Trudno więc się dziwić, że ludzie tacy jak Bracia Rodzeń, popularyzujący podstawowe informacje o wadach tego typu żywności, zdobywają wielkie zasięgi.

Chociaż popularni dietetycy przedstawiają się jako „antysystemowcy”, mainstreamowe piramidy żywnościowe również zwracają uwagę na konieczność odstawienia produktów wysoko przetworzonych, redukcji cukrów prostych etc. Jeżeli więc mielibyśmy krytykować „mainstream”, to musi chodzić raczej o producentów żywności i sieci sklepów spożywczych.

Ewentualnie o mainstream „edukacyjny”, który nie dba wystarczająco o rozpowszechnienie podstawowej wiedzy na temat bilansu kalorycznego, makroskładników oraz wpływu poszczególnych produktów na wskaźniki zdrowotne i samopoczucie. Zadajmy sobie pytanie: czy w szkole uczyliśmy się o tym, jak się zdrowo odżywiać?

Dietetyczna gnoza

W niszę stworzoną przez niewystarczająca edukację wchodzą postaci takie jak Bracia Rodzeń. Szczególnie pociągająca w ich przekazie jest specyficzna forma. Bracia kreślą świat, w którym mainstream – lekarski i spożywczy – wprowadza nieświadome masy w błąd. Lekarze przepisują leki zamiast sugerować zmianę stylu życia. A wszystko po to, by można było dalej spożywać promowane przez przemysł spożywczy węglowodany oraz napędzać przemysł farmaceutyczny.

Bracia jednak – jak sami mówią – wyszli z tej iluzji. Teraz ich celem jest niesienie wiedzy innym. Krytyka ze strony lekarskiej i naukowej „inkwizycji” ma być najlepszym dowodem na to, że owi Bracia naruszyli interesy głównego nurtu. Sami zaś – jak już wspominałem – porównują swoje doświadczenie odkrycia diety ketogenicznej do czegoś w rodzaju oświecenia duchowego.

Taka narracja wpisuje się w pewien reprodukowany w społeczeństwie zachodnim schemat, który nazwę roboczo schematem „gnostyckim”. Gnoza była wczesnochrześcijańską herezją o bardzo wielu obliczach. Ich wspólnym mianownikiem było to, że zbawienie daje wiedza. I to najczęściej ukryta, dostępna dla nielicznych, osiągalna z wielkim trudem i zwalczana przez główne nurty: polityczne, naukowe czy też religijne.

Różnego rodzaju odsłony owej gnozy miały swoje niewątpliwe zalety i wpływ na polityczny mainstream. Weźmy chociażby herezje późnego średniowiecza. Gdyby nie działalność katarów, waldensów czy albigensów, nie powstałyby zakony żebracze takie jak franciszkanie czy dominikanie.

Być może dziś potrzebujemy właśnie takich „dietetycznych franciszkanów” – wiarygodnych autorytetów dietetycznych, które wskazywałyby rzetelnie błędy popełnianie na poziomie systemowym, jednocześnie nie uciekając w dyskurs antysystemowy.

Tym bardziej, że jak pisał na naszych Mateusz Kukla – mainstream rzeczywiście ma trochę za uszami. Teorie spiskowe nie zyskałyby takiego poklasku, gdyby nie fakt, że niektóre spiski okazały się prawdą. Spisek żarówkowy, afera Monsanto czy w końcu zwykłe mechanizmy konstruowania składu żywności tak, by nas od niej uzależnić – to wszystko musi budzić niepokój i wyostrzać krytyczne spojrzenia.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego wolimy wierzyć wyklętym przez mainstream „ekspertom”. Jest to kwestia poczucia sprawczości. Jak zwraca uwagę Tomasz Stawiszyński w książce Ćwiczenia z dysonansu, w świecie, w którym czujemy się coraz mniej sprawczy, stanowcze „nie” wypowiedziane dominującym narracjom, nauce czy polityce głównego nurtu, stanowi surogat poczucia podmiotowości, jest wyrazem „woli mocy” na miarę naszych dzisiejszych możliwości.

Dietetyczny Rousseau

Bracia Rodzeń dają proste recepty, które dla ludzi przez lata liczących kalorie i makroskładniki mogą wydać się zbawienne. Sprowadzenie problemów z wagą i zdrowiem do kwestii spożycia węglowodanów, częstotliwości posiłków i wprowadzenia okien żywieniowych brzmi jak magiczny eliksir.

Bracia obiecują nie tylko realną poprawę zdrowia, lecz również samopoczucia. Znów, taka narracja odpowiada na deficyt poczucia sprawczości współczesnego człowieka, który coraz częściej nie potrafi kontrolować swojego ciała ani psychiki.

Widzę w tym pewną z ducha chrześcijańską intuicję, a mianowicie przekonanie o jedności ducha i ciała. W chrześcijańskiej antropologii dusza nie jest czymś całkowicie oddzielnym od ciała, zaś ciało nie jest jedynie materialnym mechanizmem zupełnie niezależnym od czynników duchowych. Ten z ducha kartezjański dualizm obcy jest katolickiej antropologii.

Dusza jest formą ciała, czynnikiem ożywiającym i strukturyzującym naszą cielesność. W teologii św. Tomasza z Akwinu dusza po śmierci wręcz tęskni za swym ciałem, oczekując zmartwychwstania. Zatem zarówno zdrowie ciała może wpływać na zdrowie ducha, jak i zdrowie ducha wspomagać zdrowie ciała (to drugie dobrze obrazuje problem stresu jako czynnika wywołującego i wzmagającego choroby).

Pewną podejrzliwość może budzić obietnica Braci Rodzeń, wedle której po okresowym stosowaniu diety ketogenicznej czy low-carb człowiek dojdzie do momentu, w którym bezwiednie będzie spożywał tyle, ile potrzebuje. To może budzić skojarzenie z antropologią Jeana-Jacquesa Rousseau. Człowiek jest z natury dobry, ale psują go złe nawyki nabyte w toku socjalizacji.

Narracja braci Rodzeń wydaje się w tym punkcie podobna do wizji francuskiego filozofa. Oto złe nawyki wtłaczane przez mainstream zrujnowały nasze zdrowie dietetyczne i metaboliczne. Jednak dzięki pewnym praktykom możemy odzyskać pierwotną dobroć. Wrócić do pierwotnego i nieskażonego instynktu.

Chrześcijaństwo także w tym wymiarze idzie w inną stronę. Z jednej strony, doktryna grzechu pierworodnego mówi nam jasno o wrodzonej w nas skłonności do braku umiaru. Nasz instynkt – także ten „spożywczy” – został skażony. Mamy skłonność do obżarstwa, nieumiarkowania i uzależniania się od jedzenia.

Z drugiej strony, katolicyzm przejął arystotelesowską etykę cnót, która zakłada, że jest możliwe dojście do panowania nad sobą. Poprzez ćwiczenia i ascezę człowiek może dojść do takiego punktu, w którym rzeczywiście staje się umiarkowany i wstrzemięźliwy.

Katolicyzm zajmuje miejsce pośrodku – pomiędzy optymizmem wierzącym w pierwotną dobroć instynktów a przekonaniem, że nasze popędy muszą nieustannie podlegać kontroli i rygorowi. Jest inaczej: popędy, pragnienia, uczucia należy wychowywać i doprowadzić do momentu w którym będą funkcjonowały w sposób zgodny z Bożym zamysłem.

***

W walce o zdrowy tryb życia nie należy wpadać w skrajności. Zanim podejmie się decyzję o wprowadzeniu w życie diety bogatej w tłuszcze zwierzęce, warto sprawdzić więcej źródeł aniżeli opierać się jedynie na publikacjach Braci Rodzeń czy prof. Grażyny Cichosz.

Ostatecznie, mimo że nauka bywa omylna, zaś przemysł reklamowy wykorzystuje słabości człowieka, to nie wymyślono póki co lepszego narzędzia do rozumienia części rzeczywistości niż nauka. Owszem – chodzi o wąską część rzeczywistości i opisywanie jej często w sposób niedoskonały i omylny, ale jednak podlegający krytyce i weryfikacji.

Biorąc pod uwagę rachunek strat i zysków, w kwestiach zdrowia ciała, zamiast włączyć popularny filmik na YouTube’ie, wolę zaufać temu, co twierdzi większość ekspertów. Z pełną świadomością możliwych błędów.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.