Piotr Trudnowski: Spór o historię wynika z buty ukraińskich elit politycznych
screen z: https://www.polsatnews.pl/wideo-program/cztery-strony-mediow-kutyny-13062026_6865534/
– Jeszcze trzy lata temu myśleliśmy, że Bandera przestanie być potrzebny Ukraińcom w sytuacji, gdy na froncie powstają legiony nowych ukraińskich bohaterów. Niestety w Kijowie panuje postsowiecka mentalność, wedle której nie szanujemy długofalowo naszych partnerów – mówił Piotr Trudnowski w sobotnim wydaniu „Czterech Stron Mediów Kutyny” na Polsat News.
Pieśń przeszłości
Pierwsza część dyskusji w programie „Cztery Strony Mediów Kutyny” poświęcona była pogarszającym się relacjom polsko-ukraińskim. Jak zauważył Piotr Trudnowski, stosunek Polaków do Ukraińców uległ znaczącej zmianie względem lat 2022-23, kiedy to w społeczeństwie istniała ogromna nadzieja, że długotrwałe i bolesne spory historyczne między oboma narodami zostaną wreszcie zakończone.
– Powód był prosty: nie dlatego, że Ukraińcy nagle pokochali Polaków i będą nam jakoś specjalnie wdzięczni. Po prostu zakładaliśmy, że kiedy „na żywo” powstają legiony ukraińskich bohaterów, do których odwołanie się może być podstawą nowoczesnej tożsamości i patriotyzmu, to Bandera najzwyczajniej przestanie być Ukraińcom potrzebny.
Myśleliśmy, że podejmą racjonalną kalkulację na zasadzie „skoro mamy tylu nowych wspaniałych bohaterów, do których dziedzictwa możemy się odwoływać, to po prostu możemy sobie to [upamiętnianie Bandery i UPA – przyp. wydawcy] odpuścić, zwłaszcza, że to też nam pomoże w integracji z Zachodem” – tłumaczył były prezes Klubu Jagiellońskiego.
W tym kontekście Trudnowski podkreślił, że rozmowa o UPA nie jest rozmową o pamięci tylko polskich ofiar ludobójstwa, ale też ofiar pochodzenia żydowskiego. Ponadto mowa również o oddziałach współpracujących z nazistowskimi Niemcami, co zdecydowanie nie ułatwi Ukraińcom politycznej integracji z państwami Zachodu.
– Dlatego rozsądną decyzją byłoby, gdyby Ukraińcy zrezygnowali z upamiętniania UPA, ponieważ mieli nowy mit narodowy i nową opowieść. Mają ją zresztą cały czas, lecz z jakiegoś powodu wracają do tych, które wydawałoby się, że zostaną zapomniane.
Jestem mocno przekonany, że myśl Karola Nawrockiego, którą wyraził w 2023 roku [że Polska nie powinna wybierać Ukraińcom bohaterów narodowych – przyp. wydawcy], bazowała na tym, że to już jest historia, która będzie od nas odchodziła – stwierdził gość Iwony Kutyny.
Postsowiecka mentalność
Publicysta Klubu Jagiellońskiego wyraził także swoje zadowolenie, że w sprawie Ukrainy stanowisko polskiego rządu zbliżyło się do stanowiska prezydenta Nawrockiego, który zapowiedział odebranie Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełeńskiemu.
– Początkowo próbowano sprawę orderu rozgrywać politycznie, lecz w pewnym momencie premier Tusk stwierdził, że rozumie emocje prezydenta. Uważam, że tej sprawy po prostu nie wolno odpuszczać i ta kwestia powinna zostać rozwiązana.
Co więcej, spotkania z udziałem obu pałaców dowodzą, że rozmowy były prowadzone, a komunikacja Pałacu Prezydenckiego w tej kwestii jest konkretna: oczekujemy ruchów po stronie Ukraińców – komentował Trudnowski.
Były prezes KJ przeszedł do sedna problemu, dlaczego w Polsce zmieniły się nastroje na tak mocno ukrainosceptyczne. Powołał się przy tym na badania Uniwersytetu Warszawskiego, w których ok. 1,5 roku temu pojawiło się określenie, którego wcześniej Polacy nie stosowali pod adresem sąsiadów zza Bugu: postsowiecka mentalność.
– Im dłużej Polacy mieli do czynienia z Ukraińcami i im dłużej patrzyli na ukraińską politykę, tym bardziej zaczęli czuć, że widzą w niej coś, czego nie widzieli już w Polsce od ponad 20 lat i co kojarzyli z doświadczeniem postsowieckim i posttotalitarnym. Zauważyli butę, cwaniactwo i brak orientowania się na budowę trwałego zaufania pomiędzy narodami i politykami.
Niestety taka jest prawda o ukraińskiej polityce. Panuje tam postsowiecka mentalność, wedle której nie szanujemy długofalowo naszych partnerów – oceniał gość Polsat News.
Asertywna polityka na czas wojny
Trudnowski zaprzeczył, jakoby polska klasa polityczna miała zaprzestać udzielania polityczno-wojskowego wsparcia z powodu sporów historycznych i decyzji Zełeńskiego w sprawie „Bohaterów UPA”.
– Nic takiego się nie wydarzyło, ani po stronie rządu, ani po stronie prezydenta. Uważam, że te reakcje są zachowawcze, a dyskusja o odebraniu Orderu Orła Białego nie była problematyczna z tego powodu, że to była jakaś wielka manifestacja, tylko raczej z powodu, iż to mało dotkliwa sankcja dla politycznych elit Ukrainy. Tu potrzebne byłyby poważniejsze kroki niż problematyczny gest.
Jednocześnie nie mamy tak naprawdę żadnej korekty strategicznej postawy polskiego państwa. Nasi politycy, czy to Karol Nawrocki czy Donald Tusk, dalej uważają, że spór o jednostkę wojskową im. „Bohaterów UPA” nie wpływa na ocenę polskiego interesu i naszej postawy co do wojny – wyjaśnił publicysta KJ.
Gość Iwony Kutyny zaznaczył jednak wyraźnie, że to nie oznacza, że po czterech latach rosyjskiej agresji trzeba zamknąć wszystkie inne, pozawojenne tematy i się o nich nie wypowiadać.
– Polska nie może dawać do zrozumienia Ukraińcom, że „możecie robić co chcecie, bo my zawsze będziemy was wspierać”. Potrzebujemy bardziej asertywnej polityki – podsumował Trudnowski.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
