Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Jak FIFA i kultura zniszczyły piłkę nożną. Mistrzostwa świata 2026 to żart

Jak FIFA i kultura zniszczyły piłkę nożną. Mistrzostwa świata 2026 to żart autor ilustracji: Bruno Dziadkiewicz

Piłka nożna umarła po cichu. Nie zabił jej jeden skandal, jeden działacz ani jedna technologia. Znikała kawałek po kawałku, aż pewnego dnia okazało się, że zamiast honorowego i ludowego sportu oglądamy bezduszne widowisko organizowane przez milionerów dla milionerów. Mundial 2026 jest najlepszym dowodem.

Ekipa Manchesteru United wychodzi na miasto. Jest 2005 rok, mam 11 lat i właśnie przeżywam apogeum fascynacji piłką nożną. To zdjęcie jest jak pocztówka z dawno zapomnianego świata.

Na pierwszym planie Wayne Rooney, Paul Scholes i John O’Shea, na drugim – Rio Ferdinand, Alan Smith i Ruud van Nistelrooy. Nikt nie chciałby ich spotkać w ciemnym zaułku. Wyglądają jak robotnicy, którzy przed chwilą skończyli pracę w fabryce i właśnie wybierają się na piwo do pubu.

Gra Czerwonych Diabłów – tych prostych chłopaków z podwórka – była szorstka, cwaniacka, łączyła wybitne umiejętności techniczne kilku zawodników z zespołową zadziornością. Cały ten skład dałby się pokroić za swój klub i swojego legendarnego trenera – sir Alexa Fergusona.

Przypomniałem sobie o tym zdjęciu, gdy natrafiłem na sugestywny cytat, który jak w soczewce pokazuje to, czym stała się dziś piłka nożna. Victor Gyökeres, napastnik reprezentacji Szwecji, stwierdził: „[…] włosy mają szczególne znaczenie dla piłkarzy i są nawet traktowane jako fetysz. Podczas wielkich turniejów nasze twarze są oglądane przez miliony widzów”.

Okazuje się, że Skandynawowie na własny koszt sprowadzili z ojczyzny fryzjera, który przed każdym meczem będzie strzygł i układał im włosy, żeby dobrze wyglądali w telewizji.

20 lat wystarczyło, żeby honorowy sport klasy ludowej, czym od samego początku była piłka nożna, zamienił się w turbokapitalistyczne show bez duszy, w którym główną rolę odgrywają wypacykowane marki osobiste, traktujące boisko jak rewię mody.

Jednak przepłacone cyborgi i pięknisie to jedynie drobny problem w porównaniu z innymi patologiami współczesnej piłki nożnej, co widać szczególnie podczas trwających mistrzostw świata. Mistrzostw, które z wielkiego święta sportu stały się świętem wielkiego hajsu.

Drugi obrazek. Dwójka influencerów z Meksyku, obecnych na meczu otwarcia, relacjonowała przez 90 minut własne twarze. Żeby dostać się na stadion, trzeba było zapłacić nawet 3 tysiące dolarów, co oznacza trzykrotność tamtejszej średniej krajowej.

Dwójka tych antyspołecznościowych błaznów stwierdziła jednak, że to wspaniała okazja, żeby zrobić kontent na swoje konta na platformach cyfrowych. Ich obserwujący, których zwyczajnie nie było stać na bilet, też muszą mieć coś z życia. Niech więc mają sztucznie rozemocjonowane twarze swoich influ.

Na boisku wyceniani na setki milionów euro piłkarze i kilkadziesiąt tysięcy bogaczy na trybunach. W centrum uwagi zaś prezentujący puchar ze szczerego złota milioner Gianni Infantino, kumający się z Putinem i innymi zbrodniarzami, mający w głębokim poważaniu wszystkie przestępstwa, jakich na biednej ludności dopuścili się organizatorzy poprzednich mistrzostw.

A to wszystko sprzedawane jest pod hasłami walki z rasizmem, promocji demokracji, praw człowieka i Bóg wie czego jeszcze. Czym jest więc dziś FIFA, jeśli nie organizacją paramafijną – piękną na obrazku, ale wewnątrz zepsutą do cna?

Ostatnia sprawa. Rozumiem potrzebę ograniczenia cwaniactwa piłkarzy i błędów sędziowskich. Po kilku latach przyzwyczaiłem się do VAR-u. Ale czy tylko mnie przeszkadza ta skrajna technicyzacja piłki nożnej? Sędziowie na obecnym mundialu wyglądają jak cyborgi – podłączeni do kamer, wspierani przez kanciapy z tysiącem monitorów, połączeni ze stadionowymi systemami nagłośnienia.

Decyzje podejmuje dziś system informatyczny i oczywiście wszechobecna sztuczna inteligencja, która wysyła do ucha sędziego sygnał, czy mieliśmy do czynienia z dziesięciocentymetrowym spalonym, czy nie. Czy ktoś zadaje sobie pytanie: co jeśli technologia zawiedzie albo jakiś zmyślny haker sparaliżuje system?

Ostatnie kilkanaście lat to upowszechnienie internetu i wynalazek mediów antyspołecznościowych, a wraz z nimi pojawienie się myślenia o człowieku jako marki osobistej, którą należy kapitalizować 24 godziny na dobę.

Niezależnie od tego, czy jesteś informatykiem i publikujesz zdjęcia ze swojego korpo na LinkedInie, czy piłkarzem, który ma nie tylko dobrze kopać piłkę, ale także odpowiednio wyglądać i prowadzić wysokozasięgowe konto na Instagramie.

Minione dekady to na Zachodzie także stopniowa dekompozycja wielkich instytucji, które stają się coraz mniej transparentne i coraz bardziej skorumpowane. I nie dotyczy to wyłącznie świata polityki, ale również takich organizacji jak FIFA.

Ostatnie kilka lat to z kolei stopniowy proces, w którym nowe technologie, na czele ze sztuczną inteligencją, przejmują kolejne obszary, za które dotychczas w pełni odpowiadał człowiek.

Te trzy procesy widać na mistrzostwach świata w 2026 roku. Każdy z nich zabija nie tylko ducha tego sportu, ale infekuje kulturę znacznie szerzej. Jeśli nie czujesz atmosfery tego mundialu, to nie dlatego, że się zestarzałeś. Po prostu świat, który reprezentowali Rooney, Scholes i Ferdinand, już nie istnieje. A wraz z nim zniknęła piłka nożna, w której wielu z nas się zakochało.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.