Sen o wojnie. Polacy narodem histeryków?
Polacy żyją w przedziwnej dwoistości: lęk przed wojną jest realny, ale postawy nie wskazują na poczucie zagrożenia. Do tej niekonsekwencji dostosowują się politycy, bardzo selektywnie przygotowując państwo na kryzys. Co czeka na Polskę za horyzontem wobec tego rozdwojenia?
„Mnogość pozerów przemierzających ulice w odzieży maskującej powoli staje się nieznośna. Wczoraj na Różanej spytał mnie jeden, gdzie jest Różana: na oko szmat za trzy kafle na sobie, czerwona, perlista twarz (się kupiło, trzeba nosić, nie ma, że upał), wszelako woodland nie zakrył deficytów kompetencji z topografii.
W ogóle militaryzacja życia w kraju, w którym nie toczy się wojna, sięga już dziurek w nosie. Mniejszości przekonanej, że nie mając przydziału mobilizacyjnego, nie musi wykazywać zainteresowania sprawami wojska, nie przysługuje apelacja od wyroków internetowych trolli (najpopularniejsze wyszukiwanie Google ostatniej niedzieli: »czym się różni bojowy wóz piechoty od kołowego transportera opancerzonego?«).
Kolejna eksplozja wzajemnych oskarżeń doprowadziła wreszcie do przesilenia politycznego i przyjęcia ustaw reformujących system dowodzenia w siłach zbrojnych po ubiegłorocznych, elektryzujących słowach Szefa Sztabu Generalnego (»to, co mamy dzisiaj, się kompletnie nie sprawdza«).
Tym samym nic już nie przeszkodzi aferze o atest najpopularniejszej opaski uciskowej, której trzy miliony sztuk kupili dotąd Polacy, w zajmowaniu, pardon, okupacji nagłówków portali.
Czy społeczeństwo cywilne ma u nas przyszłość?”
Tak mógłby brzmieć pamiętnikarski wpis malkontenta z czerwca 2026, gdyby obawy Polaków przed wybuchem wojny znajdowały odzwierciedlenie w ich postawach. Atoli nie znajdują.
Gotowi na wybuch pokoju
Polacy żyją w przedziwnej dwoistości: z jednej strony lęk przed wojną jest realny – pojawia się w rozmowach, dywaguje się o prawdopodobieństwie poboru i walki na froncie, majętni dywersyfikują inwestycje, przezorna mniejszość opracowuje plany na czas kryzysu, popyt na prywatne schrony wzrósł w swej niszy.
Z drugiej jednak strony – większość Polaków nie podejmuje nawet tych środków zaradczych na ewentualność wojny, które są łatwo dostępne i tanie, nie korzysta z bezpłatnej wiedzy w Internecie, nie ma w domu zapasu żywności, gotówki, radioodbiornika na baterie.
Zaledwie 24% ankietowanych w badaniu przeprowadzonym dla „Rzeczpospolitej” zadeklarowało w styczniu zamiar (zamiar!) przygotowania plecaka ewakuacyjnego. Niska frekwencja na organizowanych przez gminy bezpłatnych szkoleniach z przygotowania i zachowania w kryzysie była stale powracającym motywem w wypowiedziach samorządowców na niedawnym II Ogólnopolskim Kongresie i Forum Samorządowym.
Nie dziwota, że w takim krajobrazie społecznym politycy nie palą się do koniecznych reform w tych przestrzeniach, które wymagałyby ponadpartyjnego konsensu. O ryzyku dramatycznego chaosu decyzyjnego, wynikającego z niedostatków prawa ustrojowego, pisała niedawno na portalu Klubu Jagiellońskiego Małgorzata Paprocka.
Nieznowelizowane pozostają ustawy o stanach nadzwyczajnych, pomimo krytycznych deficytów wskazywanych od lat przez ekspertów i pomimo biedy, którą przepisy te napytały rządowi w czasie pandemii, kiedy przed wprowadzeniem stanu klęski żywiołowej miała Radę Ministrów powstrzymać perspektywa domniemanego obowiązku wypłaty odszkodowań przedsiębiorcom (według słów ówczesnego wicepremiera Jarosława Gowina).
Konieczność przywrócenia powszechnego poboru w związku z niewystarczającym stanem rezerw osobowych w wojsku, artykułowana od dawna przez generałów i cywilnych ekspertów, nie skłoniła żadnego z liderów politycznych do zaryzykowania inicjatywy w tym względzie.
Narodowy charakter a obiegowe porzekadło
Bodaj Bronisław Łagowski diagnozował u Polaków histeryczny charakter. Histeryk miałby być w tym ujęciu figurą, która przeżywa bardzo intensywnie, ale przeżycie nie pozostawia w niej głębszego śladu.
Śladu w postaci wyciągnięcia w życiu osobistym praktycznych wniosków z obawy przed wojną istotnie u Polaków nie widać – czy tylko dlatego, że obawa nie jest przeżywana intensywnie?
Wszystko może się skończyć jak zwykle w najnowszych dziejach Rzeczpospolitej, czyli niczym. Federacja Rosyjska ugrzęźnie w swych słabościach, obawy przed wojną się rozproszą, inwestujący w długie pozycje na spółkach zbrojeniowych odpiszą straty, w nielicznych gospodarstwach domowych i magazynach jednostek samorządu terytorialnego zostanie trochę nieprzydatnego sprzętu, a mieszczańska nuda zdominuje narodowe przeznaczenie.
W alternatywnym wariancie rozwoju wydarzeń będzie można przekonać się, czy rację miał Kochanowski, podejrzewając, że powiedzenie „mądry Polak po szkodzie” jest nadmiernie optymistyczne.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
