Prawo do świętego spokoju czy suwerenność żywnościowa? Jak pogodzić nowobogacką wieś z pracą rolnika
Polska wieś potrzebuje realnej ochrony swojej produkcyjnej funkcji. Projekty rządowy i prezydencki, które pojawiły się w tej sprawie, nie odpowiadają w pełni na wyzwania, przed jakimi stoją polscy rolnicy. Oto alternatywa, którą Klub Jagielloński przedstawia we współpracy z Fundacją Polska z Natury.
Wyobraźmy sobie sytuację, w której ktoś kupuje mieszkanie w sąsiedztwie Lotniska Chopina, a po miesiącu składa pozew do sądu, domagając się uziemienia samolotów w weekendy i wieczorami, bo ryk silników zakłóca mu wypoczynek.
Brzmi jak ponury żart? W realiach polskiego prawa cywilnego to nie żart, tylko codzienność – tyle że sceną tego absurdu nie są lotniska, lecz polska wieś.
Najgłośniejszym tego przykładem stała się sprawa Szymona Kluki, rolnika z Grodziska w województwie łódzkim. Kluka prowadził legalną, wielopokoleniową, rodzinną produkcję zwierzęcą, przechodząc pomyślnie wszelkie kontrole administracyjne.
Mimo to został pozwany przez nowych sąsiadów, którym po przeprowadzce zaczął przeszkadzać zapach i hałas. Jak na taki absurdalny pozew odpowiedział polski wymiar sprawiedliwości?
Sąd Apelacyjny w Łodzi nakazał rolnikowi zapłatę kilkudziesięciu tysięcy złotych zadośćuczynienia za „krzywdę wywołaną zakłóceniem spokojnego zamieszkiwania” oraz drastyczne ograniczenie działalności w porze wieczornej i w dni wolne.
Sąd Najwyższy odmówił przyjęcia skargi kasacyjnej. Kurtyna opadła, a polscy rolnicy dostali jasny sygnał, że ich praca i nasze bezpieczeństwo żywnościowe kraju stoją niżej w hierarchii dóbr niż prawo przybysza z miasta do niezakłóconego relaksu na podmiejskiej działce.
Ucieczka z miast i narodziny konfliktów
Przypadek ten jak w soczewce skupia szerszy problem strukturalny, jakim jest postępująca metropolizacja i chaotyczna dezagraryzacja polskiej wsi. Według danych GUS, gospodarstwa małe (do 10 hektarów) operują dziś zaledwie na 24% użytków rolnych, podczas gdy aż 76% ziemi znajduje się w rękach gospodarstw średnich i dużych.
Statystycznie coraz mniejszy odsetek mieszkańców wsi utrzymuje się z rolnictwa. Wieś przestaje być miejscem pracy, a staje się sypialnią dla pobliskich aglomeracji.
W połączeniu z fatalnym stanem planowania przestrzennego, którego symbolem są patologiczne osiedla łanowe wyrastające pośrodku pól, tworzy to idealne podłoże pod konflikty sąsiedzkie. Osoby uciekające z miast w poszukiwaniu sielskiego krajobrazu zapominają, że wieś nie jest skansenem ani parkiem rozrywki.
To bowiem w pierwszej kolejności przestrzeń produkcyjna, której naturalnymi elementami są hałas maszyn, nocne opryski, kurz i zapachy związane z hodowlą.
Z perspektywy gospodarczego solidaryzmu i katolickiej nauki społecznej, ziemia nie jest wyłącznie prywatnym dobrem konsumpcyjnym, a zasobem służącym dobru wspólnemu. Produkcja żywności jest fundamentem naszej suwerenności rozwojowej.
W warunkach narastającej presji globalnej, niepewności rynkowej oraz ostrej konkurencji z producentami spoza Unii Europejskiej, pozostawienie polskich rolników w stanie całkowitej niepewności prawnej jest błędem, który uderza w nasze bezpieczeństwo narodowe.
Dwa pomysły na „Lex Kluka”
W odpowiedzi na ten kryzys w pierwszym kwartale 2026 roku pojawiły się dwa projekty ustaw mające chronić rolniczą funkcję wsi: rządowy, przygotowany przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, oraz opracowany przez Kancelarię Prezydenta RP.
Oba dokumenty próbują zneutralizować niszczycielskie dla rolnictwa skutki art. 144 Kodeksu cywilnego, który zakazuje immisji „ponad przeciętną miarę”. Diabeł tkwi jednak w szczegółach konstrukcji prawnej.
Projekt resortu rolnictwa proponuje prostą nowelizację. Chce dodać do Kodeksu cywilnego art. 144¹, w myśl którego działalność rolnicza prowadzona zgodnie z prawem i „zasadami prawidłowej gospodarki rolnej” nie stanowiłaby przekroczenia owej przeciętnej miary.
Dodatkowo ministerstwo proponuje zwolnienie rolników z odpowiedzialności za zakłócanie ciszy nocnej przy pracach polowych oraz wprowadzenie obowiązku podpisywania przez nabywców działek oświadczeń o świadomości uciążliwości rolniczych w akcie notarialnym.
Niestety, propozycja rządowa jest dziurawa jak sito. Kluczowe pojęcie „zasad prawidłowej gospodarki rolnej” nie posiada legalnej definicji, opiera się wyłącznie na linii orzeczniczej. W praktyce oznacza to, że w przypadku sporu rolnik każdorazowo musiałby przed sądem udowadniać, że jego działania te zasady spełniają.
Co więcej, brak precyzyjnej definicji „działalności rolniczej” sprawia, że nowe przepisy mogłyby stać się tarczą ochronną zarówno dla tradycyjnych gospodarstw rodzinnych, jak i dla potężnych, uciążliwych ferm wielkoprzemysłowych, budowanych najczęściej przez zagranicznych potentatów „rolniczych”.
Do tego ministerstwo chce, by nowe prawo nie obejmowało już toczących się procesów, co bieżące problemy odkłada na święte nigdy.
Zupełnie inaczej do tematu podchodzi projekt prezydencki, będący kompletną, odrębną ustawą. Wskazuje on, że w sprawach o immisje na polskiej wsi zastosowanie powinny mieć 4 kluczowe zasady:
- Zasadę domniemania nieuciążliwości legalnej działalności rolniczej. Jeśli gospodarstwo działa zgodnie z prawem i decyzjami administracyjnymi, z góry zakłada się brak nadmiernych immisji.
- Zasadę pierwszeństwa – jeśli rolnik prowadził gospodarstwo przed tym, jak powód wybudował się obok, a intensywność produkcji rażąco nie wzrosła, sąd z automatu powinien oddalić pozew.
- Zasadę polubowności, zmuszającą strony do mediacji przed izbą rolniczą zanim wstąpią na drogę sądową.
- Zasadę proporcjonalności, nakazującą sądom preferowanie środków ograniczających uciążliwość, a zakaz działalności traktującą jako absolutną ostateczność.
Projekt KPRP wskazuje, że nowe przepisy miałyby zastosowanie również do obecnie toczących się sporów, co oceniać należy jednoznacznie pozytywnie.
Zawiera jednak pojęcia mgliste, takie jak „istotna zmiana intensywności”, która bez jasnej parametryzacji może stać się dla pieniaczy łatwym sposobem na podważanie praw rolnika przy jakiejkolwiek modernizacji gospodarstwa.
Postulaty Klubu Jagiellońskiego – droga środka
W opublikowanym właśnie nowym Konkrecie KJ autorstwa Bartosza Mielniczka, zatytułowanym „Rolnik zakłóca spokój? Jak chronić funkcję produkcyjną wsi”, wskazujemy trzecią drogę. Proponujemy syntezę obu projektów, eliminującą ich wady i tworzącą spójny system ochrony polskiego rolnictwa.
Nasze rekomendacje opierają się na kilku filarach:
1. Popieramy stworzenie samodzielnej ustawy o ochronie funkcji produkcyjnej wsi (wzorem projektu prezydenckiego), ale uzupełnionej o mechanizmy rządowe, takie jak zmiana w kodeksie wykroczeń dotycząca prac polowych w nocy oraz oświadczenia notarialne dla nowych mieszkańców.
2. Domagamy się precyzyjnego wyłączenia wielkoprzemysłowych inwestycji fermowych z dobrodziejstw tej ochrony. Tradycyjne gospodarstwo rodzinne to tkanka społeczna i ostoja suwerenności żywnościowej. Gigantyczne agro-fabryki to biznes o zupełnie innej skali uciążliwości, który musi podlegać odrębnym, wymagającym rygorom przestrzennym i środowiskowym.
3. Postulujemy stworzenie ujednoliconych, ministerialnych standardów inwestycji rolniczych, będących rozwinięciem propozycji KPRP dot. katalogu środków ograniczających. Spełnienie tych standardów, potwierdzone bezpłatnym protokołem przez Ośrodek Doradztwa Rolniczego (ODR), dawałoby rolnikowi pełną ochronę przed roszczeniami odszkodowawczymi.
Jednocześnie stopień zaawansowania wymaganych środków technicznych powinien być wprost uzależniony od wielkości i typu gospodarstwa. To z kolei pozwoli na precyzyjną parametryzację pojęcia „istotnej zmiany intensywności” – dopiero przekroczenie twardych progów określonych w rozporządzeniu uruchamiałoby nową ocenę prawną.
4. Konieczne jest dostosowanie procedur do realiów życia na wsi. Postępowania mediacyjne nie mogą biec w szczycie prac polowych (w sezonie) – rolnik musi mieć prawo do zawieszenia terminów proceduralnych, gdy żniwa wymagają jego obecności na polu.
Ponadto udział izb rolniczych powinien opierać się na modelu opt-out (automatyczne powiadomienie izby), a państwo musi zapewnić finansowanie i szkolenia dla mediatorów, by izby miały realne narzędzia do gaszenia konfliktów.
5. Kluczowe jest zapewnienie uproszczonego finansowania z II filara Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) na inwestycje zmniejszające uciążliwość gospodarstw. Rolnik nie może zostać sam z kosztami instalowania nowoczesnych systemów ograniczających zapachy czy hałas. Inwestycje te powinny być automatycznie kwalifikowane w ramach funduszy na ochronę środowiska i klimatu.
Początek drogi dla polskiej wsi
Ochrona funkcji produkcyjnej i zabezpieczenie rolników przed absurdalnymi pozwami to zaledwie wierzchołek góry lodowej problemów, przed którymi stoi polska prowincja. Jako Klub Jagielloński, we współpracy z Fundacją Polska z Natury, rozpoczynamy właśnie długofalowy cykl analiz i propozycji programowych dotyczących polskiego rolnictwa.
W kolejnych odsłonach naszej serii przyjrzymy się fundamentalnym wyzwaniom, bez których rozwiązania nie ma mowy o trwałym rozwoju.
Dotkniemy dramatycznego problemu demografii i wyludniania się regionów rolniczych, przeanalizujemy bariery blokujące rozwój Rolniczego Handlu Detalicznego (RHD), a także zaproponujemy konkretne rozwiązania zwiększające siłę przetargową polskich producentów w starciu z dominującymi na rynku zagranicznymi sieciami handlowymi.
Suwerenność żywnościowa nie rodzi się w klimatyzowanych gabinetach warszawskich korporacji ani na podmiejskich trawnikach. Bierze się z trudu codziennej pracy na roli. Czas, by polskie państwo zaczęło tę pracę realnie i merytorycznie chronić. Zapraszamy do lektury naszych kolejnych publikacji.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
Marcin Kawko
Bartosz Mielniczek
