Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Lekomania w USA. Jordan Peterson i kolejny rozdział wojny kulturowej

Lekomania w USA. Jordan Peterson i kolejny rozdział wojny kulturowej autor ilustracji: Bruno Dziadkiewicz

Ruchy antypsychiatryczne rosną w siłę za Oceanem. Trudno się temu dziwić, jeśli już co szósty Amerykanin przyjmuje antydepresanty. Wraz z zaangażowaniem Jordana Petersona i Roberta F. Kennedy’go na horyzoncie pojawił się nowy rozdział wojny kulturowej. Skala lekomanii w Stanach każe zadać pytanie – czy nie poszliśmy w psychiatryzacji życia codziennego o krok za daleko?

Krytyka psychiatrii w USA rośnie w siłę

Od wielu lat tysiące psychiatrów przyjeżdżających na coroczne zjazdy Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego (APA) mijają przed wejściem grupy demonstrantów. Są wśród nich zarówno osoby związane z Kościołem Scjentologicznym, od dawna otwarcie krytykujące amerykańską psychiatrię, jak i pacjenci oraz byli pacjenci, którzy z roku na rok coraz chętniej publicznie opowiadają o szkodach, jakich doznali wskutek kuracji lekami psychotropowymi.

Część z nich do dziś zmaga się z bardzo dotkliwymi skutkami ubocznymi, takimi jak zaburzenia przeżywania emocji, zaburzenia czynności seksualnych czy akatyzja (choroba polegająca na przymusie nieustannego poruszania się).

W tym roku środowisko mierzy się jednak z ostrą krytyką ze strony najwyższych władz – rządu federalnego Stanów Zjednoczonych. APA zebrało się zaledwie 10 dni po tym, jak szef Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej oraz lider ruchu MAHA (Make America Healthy Again) Robert F. Kennedy Jr. ogłosił walkę z „overprescribing”, czyli nadmiernym przepisywaniem leków psychiatrycznych.

W USA do najczęściej stosowanych należą środki przeciwdepresyjne, głównie z grupy SSRI (selektywnych inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny). Badanie przeprowadzone w 2025 roku we wszystkich 50 stanach wykazało, że prawie 17 proc. respondentów aktualnie stosowało antydepresanty. Oznacza to, że przyjmuje je mniej więcej co szósty Amerykanin.

Leki psychotropowe jak dropsy

„Podejmiemy jasne i zdecydowane działania, aby stawić czoła kryzysowi zdrowia psychicznego w naszym kraju, zajmując się problemem nadużywania leków psychiatrycznych – zwłaszcza wśród dzieci” – zapowiedział RFK Jr.

„Będziemy wspierać autonomię pacjentów, wymagać świadomej zgody na leczenie oraz zmienimy standardy opieki w kierunku profilaktyki i bardziej holistycznego podejścia do zdrowia psychicznego” – dodał.

Kennedy podkreślił także, że docenia rolę leków psychiatrycznych, ale jego departament nie będzie dłużej traktował ich jako „rozwiązania domyślnego”. Dlatego większy nacisk ma zostać położony na niefarmakologiczne metody leczenia problemów psychicznych – takie jak psychoterapia, dieta, aktywność fizyczna czy kontakty społeczne – a także na promowanie „odstawiania leków, gdy jest to wskazane klinicznie”.

Leczenie powinno obejmować dokładną ocenę objawów pacjenta oraz przegląd stosowanych leków pod kątem ich skuteczności, a w razie potrzeby również jasno określoną ścieżkę ich odstawienia.

Warto wspomnieć, że w Stanach Zjednoczonych około 80 proc. leków psychotropowych przepisywanych jest przez osoby, które nie przeszły specjalistycznego szkolenia w zakresie leczenia zaburzeń psychicznych.

Są to lekarze podstawowej opieki zdrowotnej, a coraz częściej także osoby bez wykształcenia lekarskiego, takie jak nurse practitioners czy physician assistants. Dla porównania: aby zostać psychiatrą w Stanach Zjednoczonych, trzeba odbyć średnio 16 tys. godzin zajęć i praktyki klinicznej. Psychiatryczny nurse practitioner może natomiast uzyskać uprawnienia do wypisywania leków już po około 500 godzinach zajęć klinicznych.

Sprawa Jordana Petersona

Politycznie dyskusję wokół stosowania leków przez amerykańskie społeczeństwo wyraźnie przejęli dziś sympatycy Donalda Trumpa.

W kwietniu tego roku amerykańską opinię publiczną poruszyła Mikhaila Peterson. Córka konserwatywnego psychologa Jordana Petersona publicznie wyznała, że jej ojciec cierpi na akatyzję, a lekarze wiążą tę niepełnosprawność właśnie z wcześniejszym przyjmowaniem silnych leków przeciwlękowych – benzodiazepin.

Influencerka opowiadała również o własnych doświadczeniach związanych z podobnymi objawami po ponad dziesięciu latach stosowania antydepresantów. Sprawa rodziny Petersonów – cieszącej się dużą sympatią wśród amerykańskiej prawicy – z pewnością wzmocniła polityczne zainteresowanie tym tematem.

– Istnieje ryzyko, że zaangażowanie Kennedy’ego może skompromitować całą, skądinąd bardzo słuszną, ideę – komentuje dr Jacek Dębiec, amerykański psychiatra z 30-letnim doświadczeniem.

Robert F. Kennedy Jr. znany jest z kontrowersyjnych wypowiedzi dotyczących zdrowia publicznego. W przeszłości powielał m.in. twierdzenia o związku szczepionek z autyzmem czy spekulacje wokół tzw. chemtrails.

Również w obszarze psychiatrii formułował niepoparte dowodami opinie – sugerował na przykład, że leki przeciwdepresyjne mogą przyczyniać się do strzelanin w szkołach, a ich odstawienie może być trudniejsze niż odstawienie heroiny.

Jednak dr Dębiec podkreśla, że mimo całego backgroundu Kennedy’ego, jego aktualne wypowiedzi wydają się wyważone i racjonalne:

– On wcale nie mówi: „wszystkie leki są złe”, tylko zwraca uwagę na realny problem nadmiernego przepisywania leków. Popiera też konieczność poważnego traktowania zasady świadomej zgody. Chodzi o to, że każdy pacjent przed wyrażeniem zgody na leczenie powinien być dokładnie poinformowany o ryzyku wystąpienia działań niepożądanych.

Niestety – pokazują to badania i obserwuję to również w praktyce – wielu pacjentów nie otrzymuje pełnej informacji o lekach. Nie zawsze informuje się ich także o tym, że solidnie zaprojektowane badania kliniczne potwierdzające skuteczność danych substancji trwają zwykle nie dłużej niż kilkanaście tygodni, podczas gdy w praktyce stosuje się je często przez wiele miesięcy, a nawet lat.

Walka rządu USA z psychiatrami?

Nie da się ukryć, że działania prawicowego polityka wstrząsnęły amerykańskim środowiskiem psychiatrycznym. Jak opisuje dziennikarka NYT Ellen Barry, na tegorocznej konferencji wyraźnie wyczuwalna była atmosfera niepokoju. Wielu lekarzy obawiało się, że wypowiedzi Kennedy’ego skłonią część pacjentów do odmowy przyjmowania leków lub do ich natychmiastowego odstawienia.

Na sesji plenarnej rozległy się oklaski, gdy Marketa Wills, dyrektor generalna organizacji, oświadczyła: „Nigdy nie poprzemy ingerencji rządu w praktykę medyczną”. Chwilę później dodała: „Zdecydowanie sprzeciwiamy się stygmatyzacji, nadmiernemu upraszczaniu i wszystkiemu, co mogłoby oddalić pacjentów od opieki, której potrzebują”.

Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne, zrzeszające ponad 40 tys. lekarzy, wydało oświadczenie, w którym zaznaczyło, że pozostaje zaangażowane w promowanie rozwiązań poprawiających dostęp do wysokiej jakości opieki opartej na dowodach naukowych.

Jednocześnie psychiatrzy sprzeciwili się przedstawianiu kryzysu zdrowia psychicznego przede wszystkim jako problemu nadmiernej medykalizacji.

„Taka charakterystyka upraszcza złożony kryzys i pomija szerszą rzeczywistość: zbyt wielu pacjentów nie ma dostępu do terminowej i kompleksowej opieki, a świadczenia wciąż są nierównomiernie rozłożone w systemie ochrony zdrowia” – stwierdzono w komunikacie. Organizacja zwróciła uwagę m.in. na niedobory kadrowe, ograniczoną liczbę łóżek psychiatrycznych oraz bariery w dostępie do leczenia.

Antydepresanty – kolejna wojna kulturowa?

Czy antydepresanty stały się po prostu kolejnym frontem wojny kulturowej, którą – przynajmniej na razie – w tym obszarze wygrywa prawica? Czy ruch Kennedy’ego będzie służył wyłącznie pogłębianiu polaryzacji w amerykańskim społeczeństwie?

A może przeciwnie – pobudzi drugą stronę, w tym środowiska naukowe i medyczne, do adekwatnych reakcji i właśnie obserwujemy początek ważnej społecznej dyskusji, która stanie się punktem zwrotnym w naszym podejściu do leczenia problemów psychicznych?

– Trzeba pamiętać, że Kennedy wywodzi się ze środowiska demokratów – to w końcu syn zamordowanego Roberta Kennedy’ego – komentuje dr Radosław Stupak, psycholog z Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, współpracownik International Institute for Psychiatric Drug Withdrawal.

– Część establishmentu psychiatrycznego próbuje zdyskredytować jego działania, m.in. poprzez przypisywanie całemu ruchowi łatki „faszyzmu”. Trudno jednak w ten sposób opisywać choćby Laurę Delano (zbieżność nazwisk z Delano Roosevelt nieprzypadkowa) czy jej partnera Coopera Davisa, którzy określają się raczej jako demokratyczni liberałowie. Także istotna część naukowców popierających tego typu postulaty identyfikuje się raczej z ruchami lewicowymi.

Choć o możliwych szkodach związanych z antydepresantami i problemie „overprescribing” od pewnego czasu zaczęły pisać również liberalne media – w tym kilkakrotnie „The New York Times” – dziś z całą pewnością można zarzucić stronie liberalnej, że przez długi okres czasu była zbyt zachowawcza.

– Niestety, dotychczas liberalno-lewicowy establishment często ignorował lub wręcz atakował i ośmieszał zarówno osoby cierpiące z powodu interwencji psychiatrycznych, jak i przedstawicieli środowisk naukowych, którzy od lat próbują zwrócić uwagę na te kwestie. Dopiero Kennedy potraktował ich poważnie – ocenia psycholog.

Wydaje się, że proces demedykalizacji problemów psychicznych już się rozpoczął. Tyle że odbywa się on poza psychiatrią – na przykład za sprawą ruchów wellness – albo w kontrze do niej, poprzez ruchy antypsychiatryczne, które dziś wyraźnie zyskują na sile. Warto podkreślić, że często tworzą je osoby, które w jakiś sposób zostały przez psychiatrię skrzywdzone.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.