Ustawa o emeryturach dla artystów to zły pomysł. Oto alternatywa
Projekt emerytur dla artystów to polityczna pułapka i błąd systemowy. Polacy nie zaakceptują dopłacania do składek wybranej grupy zawodowej. Donald Tusk świadomie pozwolił na kryzys wokół ustawy, by osłabić koalicjantów z Polski 2050. Co w zamian za emerytury?
Kto ma dostać więcej, kto ma dostać mniej
Trwająca debata wokół projektu ustawy dotyczącego emerytur dla artystów wywołuje silne emocje społeczne. Jak zauważył na antenie TOK FM Paweł Musiałek, ustawa ta „dotyczy kwestii, które bardzo mocno podchodzą pod nasze kubki smakowe”, czyli mówi bezpośrednio o tym, „kto ma dostać więcej, kto ma dostać mniej”.
Główna oś sporu więc dotyczy pytania, czy artyści to grupa zasługująca w Polsce na specjalne traktowanie, na co „radykalna większość Polaków uważa, że nie”.
W sytuacji, gdy od każdego obywatela oczekuje się samodzielnego zbierania składek, przyznanie jednej grupie przywileju sprawia, że „jak nie uzbierasz, to my i tak ci wypłacimy”, w oczywisty sposób wywoła w społeczeństwie poczucie niesprawiedliwości.
Tusk gra na osłabienie Polski 2050
Analizując polityczne tło tej sprawy, Paweł Musiałek przedstawił hipotezę dotyczącą strategii Donalda Tuska.
– Zastanawiam się, jak do tego tematu podejdzie Donald Tusk, bo trudno mi uwierzyć, że nie wyczuł potencjału konfliktu, jaki generuje ta sprawa. Mam teorię, że Tusk doskonale wiedział, co zostanie z tego projektu, gdy trafi on do debaty publicznej.
Zdawał sobie jednak sprawę, że krytyka spadnie na osobę, która firmuje go swoją twarzą, czyli Martę Cienkowską, wiceminister z ramienia Polski 2050, formacji pozostającej w stałym sporze z premierem – mówił prezes Klubu Jagiellońskiego.
– W efekcie całe to zamieszanie przede wszystkim osłabia samą Cienkowską oraz jej partię, co dla Donalda Tuska będzie świetnym pretekstem, by na kolejnym etapie ten projekt porzucić.
Choć premier mógł zablokować te przepisy wcześniej, moim zdaniem trafią one do Sejmu, przejdą istotną korektę, a Tusk zyska argument, by powiedzieć: „Chciałem dobrze, ale sami widzicie, że ludzie tego nie chcą. Nie opowiadajcie mi o strategiach do 2035 roku, skoro nie potraficie przekonać obywateli do tak fundamentalnych kwestii” – dodał.
Dla samego Donalda Tuska wycofanie się z tych zapowiedzi nie będzie niosło kosztów politycznych, ponieważ na etapie Rady Ministrów wysłał już do twórców sygnał: „drodzy artyści, jestem z wami”.
Jednak konfrontacja ze stanowiskiem opinii publicznej sprawi, że ewentualne odrzucenie propozycji spotka się z mniejszą pretensją środowiska, niż gdyby premier zablokował ją na samym początku.
Nie w komunikacji jest problem
W kwestii komunikacji i percepcji społecznej, problemu nie da się rozwiązać lepszym opowiedzeniem ustawy ani przesunięciem akcentu z celebrytów na mniej zamożnych twórców. Paweł Musiałek podkreślił, że duża część Polaków ma „podziurawione składki”, co rodzi naturalny bunt w zderzeniu z przywilejami dla innych.
Co więcej, w mniejszych miejscowościach, gdzie oferta kulturalna jest uboższa, wytwory pracy artystów są postrzegane jako oferta dla klasy wyższej. Obywatele mają poczucie, że muszą konfrontować się z niesprawiedliwością systemową, a jednocześnie dopłacają do czegoś, co jest dla nich „pewnego rodzaju fanaberią” lub rzeczą, na którą ich po prostu nie stać.
Z tego powodu ustawa w obecnym kształcie wydaje się projektem absolutnie przegranym społecznie.
Jest alternatywa
Jako konstruktywną alternatywę dla tego programu, Paweł Musiałek zaproponował rozwiązania systemowe.
Pierwszym krokiem powinno być sprawdzenie, „dlaczego w instytucjach kultury, w wielu instytucjach publicznych artyści nie pracują na podstawie umowy o pracę”, co pozwoliłoby im na stabilne gromadzenie składek.
Drugim filarem jest wejście publicznych szkół do wyścigu o konkurencyjność z placówkami prywatnymi. Należy dosypać pieniądze na szkolne zajęcia pozalekcyjne, gdzie obok sportu pojawiłyby się profesjonalne zajęcia kulturalne. Takie rozwiązanie pozwoliłoby na „wygenerowanie dodatkowego popytu na pewne usługi artystyczne”.
Artyści zyskaliby więcej zleceń i stabilne zarobki za realną pracę, a państwo uniknęłoby zarzutu niesprawiedliwości, polegającego na tym, że „artystom płacimy składki, a kurierowi nie”.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
