Klasa średnia odwołała Aleksandra Miszalskiego? Jej lęk to wielkie paliwo polityczne
Czy o odwołaniu Aleksandra Miszalskiego z funkcji prezydenta Krakowa zdecydowała klasa średnia, której rosnące niezadowolenie może wkrótce wywołać prawdziwe polityczne trzęsienie ziemi w całej Polsce? Napływowa ludność miast staje się dla liberałów tym, kim Latynosi dla amerykańskich Demokratów: niegdyś wiernym elektoratem, a dziś jedną z przyczyn wyborczej porażki.
Lęk klasy średniej: cichy, ale wielki, problem
W dyskusji nad przyczynami odwołania Aleksandra Miszalskiego ze stanowiska prezydenta Krakowa należy wspomnieć o zjawisku, o którym mówi się mało, mimo że mogło w znaczym stopniu zadecydować o losie polityka Koalicji Obywatelskiej.
Jest nim rosnące niezadowolenie wielkomiejskiej klasy średniej, a więc głównego rozgrywającego elektoratu w stolicy Małopolski, która coraz silniej obawia się utraty swojego statusu społeczno-ekonomicznego oraz odczuwa lęk związany z niepewną sytuacją na rynku pracy.
Taką tezę postawił Piotr Trudnowski podczas poniedziałkowej transmisji w Kanale Zero. Jak podkreślił, narastająca frustracja klasy średniej jest cichym problemem, który może osiągnąć charakter polityczny także w skali całej Polski.
– Kraków od lat rozwijał się dzięki branży BPO: biznesowe zaplecza outsourcingowe, dobre pieniądze, wielkie biurowce i cała masa różnych usług. Ostatnio jednak, w związku AI, sytuacją na rynku pracy, przenoszeniem miejsc pracy i galopującymi wynagrodzeniami, występuje tam ogromny strach i poczucie – oparte na pojawiających się informacjach – że krakowskie firmy będą zwalniać – komentował były prezes Klubu Jagiellońskiego.
Trudnowski zwrócił uwagę, że rozważania nad reakcjami populistycznymi na świecie konsekwentnie potwierdzają tezę, iż zwykle tym, co przelewa polityczną czarę goryczy, jest właśnie strach tzw. nowej klasy średniej. Mowa o ludziach, którzy dokonali gwałtownego przeskoku w drabinie społecznej i teraz boją się z niej spaść.
– To ludzie, którzy z roku na rok notowali podwyżki, polepszenie standardu życia, większą szansę na kupno mieszkania czy lepsze wakacje. Nagle okazuje się, że ich aspiracje zostały zatrzymane, co według mnie jest źródłem najbardziej szokującej informacji, mianowicie, że z rządów Miszalskiego było zadowolonych zaledwie 19% mieszkańców. Jeśli ktoś ma tak niskie oceny swojej pracy, to zwykle z niej wylatuje – dodał.
Wielkie paliwo polityczne
Negatywne emocje społeczne targające krakowską klasę średnią znajdują odzwierciedlenie w danych, które przytoczyła Paulina Szlencka w komentarzu po odwołaniu Miszalskiego. W ubiegłym roku w Małopolsce odnotowano 3 759 realnych zwolnień pracowników, co oznacza istotny wzrost w stosunku do roku 2024, kiedy pracy pozbawiono 2 164 osób. Należy zaznaczyć, że ponad 80% przypadków miało miejsce w samym Krakowie.
Wspomniany wyżej komentarz Trudnowskiego o lękach w branży BPO potwierdzają informacje napływające z placówek IT. Coraz częściej raportuje się bowiem redukcje etatów, zamrażanie rekrutacji i przenoszenie części procesów do tańszych lokalizacji.
Szlencka zwraca również uwagę na wzrastającą liczbę zamykających się jednoosobowych działalności gospodarczych. W ubiegłym roku zamknięto 197 tys. takich firm, a 388,1 tys. czasowo zawiesiło działalność, co oznacza wzrost o 4,1% względem roku poprzedniego.
„To oczywiście nadal nie jest masowe bezrobocie na miarę kryzysów lat 90. Mimo to krakowska klasa średnia po raz pierwszy od dawna zaczyna mieć poczucie, że model nieustannego awansu po prostu się kończy. Ten lęk to wielkie paliwo polityczne – i po raz pierwszy zobaczyliśmy to w Krakowie” – podsumowała publicystka KJ.
Kim są Latynosi polskich liberałów?
Problem rosnącej frustracji grup społecznych jako katalizatora spadku popularności liberałów w Krakowie i innych dużych polskich miastach był już dyskutowany blisko dwa lata temu na kanale Klubu Jagiellońskiego na YouTube.
Na początku rozmowy Roch Zygmunt przywołał wcześniejszy wpis prezesa Ogólnopolskiej Grupy Badawczej Łukasza Pawłowskiego, który określił napływową ludność średnich i większych miast mianem „Latynosów Platformy”.
Termin ten opisuje kurczący się elektorat uznawany dotąd za lojalny, w nawiązaniu do ludności latynoskiej w USA, która historycznie wiernie popierała Partię Demokratyczną, a obecnie stopniowo się od niej oddala.
„Dla często pracującej w korporacjach na niższych i średnich szczeblach napływowej części elektoratu Platforma z przekazem obywatelskości i uwolnienia energii była partią idealną. Do tej grupy przez wiele lat przemawiały autorytety, gwiazdy, a także moda i «co powiedzą za granicą».
To działało przez wiele lat, ale są pierwsze oznaki, że przynajmniej część tej grupy się niecierpliwi. To ta grupa ma problem z kupnem mieszkania w dużym mieście, ta grupa też napotyka coraz większe problemy w swoich aspiracjach, a jesteśmy właśnie w momencie sukcesji na wszelkich poziomach” – pisał Pawłowski cytowany przez Zygmunta.
W rozmowie z KJ prezes OGB rozwinął swoją diagnozę, tłumacząc, że wielkomiejscy liberałowie uważali napływową ludność za lojalną do tego stopnia, iż zaczęli lekceważyć jej realne potrzeby.
– Demokraci zaniedbali Latynosów, czyli core ich poparcia, do którego dotarł Trump i dzięki temu wygrał z dużą przewagą. Dlatego „Latynosi Platformy”, ponieważ to grupa, którą PO traktuje jako absolutny pewnik i której głosy jej się należą, a z drugiej strony to grupa, która według różnych badań i danych jest mocno zaniedbana.
Jej nawet częściowa zdrada byłaby dla Platformy szokiem i trudno na razie oczekiwać, by chciała nagle głosować na Prawo i Sprawiedliwość, ale według mnie ta grupa idealnie spełnia takie same warunki jak Latynosi w Stanach.
Mówiąc o „Latynosach” musielibyśmy się zastanowić, co Platforma Obywatelska i liberalne centrum realnie zrobiły dla tej napływowej grupy, która przez ostatnie 20-25 lat przeprowadziła się do wielkich miast, a także co zrobiły pod względem wyrównywania szans, sprawiedliwości społecznej czy kwestii równego dostępu do zasobów. Mam wrażenie, że w Polsce jest z tym bardzo duży problem – puentował Pawłowski.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.

