Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Czuli, performatywni czy tradycyjni? Jacy mają być mężczyźni?

Czuli, performatywni czy tradycyjni? Jacy mają być mężczyźni? Autor ilustracji: Bruno Dziadkiewicz

„Czy mężczyzna, który płacze, jest atrakcyjny? „Grupa Performatywna Chłopaki? Uwielbiam ich, bo mówią o czułej męskości” – powiedziała mi znajoma. „I co, chciałabyś mieć takiego chłopaka?” – zapytałem. „No… w sumie już miałam i więcej bym nie chciała” – odparła szczerze. Przedstawiamy fragmenty książki „Mężczyźni. O nierówności płci” Michała Gulczyńskiego.

Fragmenty pochodzą z książki „Mężczyźni. O nierówności płci” Michała Gulczyńskiego, Wydawnictwo Port, 2026. Śródtytuły pochodzą od redakcji 

W reklamie banku ING starsza pani wymieniała cechy dobre­go mężczyzny: „powinien być mądry, zaradny, szarmancki, elegancki, no i powinien zarabiać; ja to nienajlepiej trafiłam (…) głupia, zakochałam się, no a potem to… nie zarabiał”. His­torycznie ludzie dobierali się w pary na zasadach hipergamii – pod względem statusu i dochodów mężczyzna musiał być co najmniej równy kobiecie. Gdy dzisiaj znacznie więcej kobiet niż mężczyzn ma wyższe wykształcenie, a kobiety są coraz bardziej aktywne zawodowo i zarabiają średnio niemal tyle, co mężczyźni, taki system jest oczywiście niemożliwy do utrzymania

Wiele kobiet stoi przed wyborem: mieć partnera o niższym poziomie wykształcenia albo nie mieć żadnego. Oczywiście tym bardziej mężczyznom trudniej znaleźć mniej wykształconą partnerkę, ale raczej nie jest to powszechna preferencja. Kolejne pokolenia muszą się więc dostosowywać do nowej sytuacji.

Czuła męskość? Tak, ale nie u mojego chłopaka

Feministyczną receptą na te zmiany jest odrzucenie przez mężczyzn tradycyjnej męskości. Zgodnie z tą narracją problemy mężczyzn wynikają z „kosztów patriarchatu” – prób utrzymywania przewagi nad kobietami i wygrywania konkurencji z innymi mężczyznami. Aby ulżyć mężczyznom, wystarczyłoby zatem, żeby byli mniej ambitni i waleczni, a bardziej czuli i więcej mówili o swoich emocjach.

Rozwiązaniem ma być „męskość opiekuńcza” (caring masculinity), czyli w uproszczeniu „odrzucenie przemocy i otwartość na ekspresję emocji wśród chłopców i mężczyzn”. Zgodnie z tą teorią mężczyźni nie wchodzą w role opiekuńcze i nie wyrażają emocji, bo byłoby to nieprestiżowe. W praktyce realizacja tej recepty sprowadza się do prowadzenia kampanii czy warsztatów dla mężczyzn, które miałyby zachęcić ich do przełamywania stereotypów.

Ale czy kobiety są już gotowe na takich „nowoczesnych mężczyzn”? Czy mężczyzna, który płacze, jest atrakcyjny? „Grupa Performatywna Chłopaki? Uwielbiam ich, bo mówią o czułej męskości” – powiedziała mi znajoma. „I co, chciałabyś mieć takiego chłopaka?” – zapytałem. „No… w sumie już miałam i więcej bym nie chciała” – odparła szczerze.

Czy zatem postępowe, nowocześnie czułe postawy mężczyzn zwiększają powodzenie u kobiet? „Z jednej strony kobiety nie chcą już macho, szukają prawdziwego partnera, towarzysza życia, nie pana i władcy ( . . .). To wpisuje się w potrzeby samych mężczyzn, którzy też mają dość uwięzienia w przypisanej kulturowo roli i ścieżce życia, ale z drugiej strony kobiety od partnera oczekują sprawczości, zdecydowania, siły, stanowczości” – mówi psycholożka dr Joanna Roszak.

Podobnie uważa psychoterapeutka Agata Stola, współautorka książki Sztuka bycia razem: „Na naszej kanapie siada wiele kobiet, które pełnymi garściami korzystają z dostępu do edukacji, możliwości rozwoju zawodowego. […] Pytanie, czy nasze wyobrażenia o relacji nadążają za tą zmianą? Z tego, co obserwujemy w naszym gabinecie, wynika, że nie – patriarchalny model, w którym to mężczyzna rządzi i podejmuje wszystkie decyzje, przestał obowiązywać w życiu, ale wciąż podnieca w seksie”.

Oczywiście nie oznacza to, że okazywanie czułości zmniejsza szanse na znalezienie dziewczyny. Ale ostentacyjne demonstrowanie postępowych, antytradycyjnych czy prokobiecych poglądów raczej nie jest receptą na sukces.

Od dawna było wyśmiewane w „manosferze” (czyli zazwyczaj konserwatywnych strefach internetu zdominowanych przez mężczyzn) jako białorycerstwo czy „simpiarstwo” (podlizywanie się kobietom), a obecnie również po stronie progresywnej żartuje się z „performatywnych mężczyzn”, czyli mężczyzn „postępowych na pokaz”, epatujących odrzucaniem tradycyjnej męskości.

Tradycyjne oczekiwania w stosunku do mężczyzn wciąż dominują. Ze stwierdzeniem, że „najważniejszą rolą mężczyzny jest zarabianie pieniędzy”, zgadza się 74% Polaków i 65% Polek. W UE znacznie mniej – odpowiednio 45% i 39%. Podobnie jest ze zdaniem „Najważniejszą rolą kobiety jest dbanie o dom i rodzinę”, z którym zgadza się 73% Polaków i 69% Polek, a średnia dla UE to mniej niż 40%.

Co ciekawe, według tego samego badania młodsze Polki znacznie rzadziej od starszych zgadzają się ze stereotypową rolą kobiety, ale… nieco częściej zgadzają się ze stereotypową rolą mężczyzn.

Młodzi Polacy nieco częściej od młodych Polek akceptują tradycyjną rolę „zarabiacza pieniędzy”. Ale trudno powiedzieć, żeby ogólnie wśród Polek dominowały szczególnie postępowe wizje związku. Według innego sondażu połowa Polaków do 44. roku życia uważa, że jest „lepiej dla związku, kiedy to mężczyzna zarabia więcej niż kobieta”. Ale z tym stwierdzeniem zgadza się też 38% ich rówieśniczek. Około 80% Polek i Polaków, niemal niezależnie od wieku, zgadza się, że „mężczyźni powinni troszczyć się o kobiety i chronić je”.

Kto płaci na randce?

Trwanie tradycyjnych norm i oczekiwań widać też w codziennych zachowaniach. W jednej z debat, w których uczestniczyłem, reprezentantka lokalnego urzędu opowiadała o tym, jak od lat walczy o równość. Cieszyła się równym podziałem obowiązków wychowawczych ze swoim partnerem. Ale jednocześnie twierdziła, że otwieranie kobietom drzwi nie jest oznaką nierówności, lecz kultury osobistej i dobrego wychowania.

To bardzo powszechna postawa – zdecydowana większość młodych Polek i Polaków uważa, że mężczyźni powinni przepuszczać kobietę w drzwiach. Ten przykład wydaje się błahy. Co mężczyznom szkodzi przepuszczać kobiety? Ale jeśli chcesz równości, randkuj równościowo – pisze socjolożka Ellen Lamont.

Tymczasem większość młodych Polaków i Polek uważa też, że to mężczyzna powinien płacić na randce. Z podobnie niespójnymi postawami spotykam się wśród moich znajomych. Z jednej strony niektóre z nich utożsamiają się z feminizmem i partiami progresywnymi, a z drugiej mówią: „byłam ostatnio na randce i facet za mnie nie zapłacił, więc więcej się z nim nie umówię”.Gdy zapytałem dlaczego, odparła: „bo chcę się poczuć zaopiekowana”.

Oczekiwanie, że mężczyzna będzie zapewniał oparcie czy poczucie bezpieczeństwa, okazuje się więc ponadpokoleniowe. Potwierdza to niedawny sondaż CBOS: młode Polki od partnera oczekują przede wszystkim bezpieczeństwa. Wymaga tego połowa z nich, a równego podziału obowiązków – tylko co czwarta.

Opowieści o „końcu hipergamii” są więc przesadzone – również ze względu na tak zwaną prozę życia. Dobrze ujęła to charakteryzatorka w pewnej telewizji, przygotowując mnie do wywiadu. W tle słyszeliśmy akurat poprzedzającą mój występ debatę dwóch polityczek o tym, dlaczego Polki nie mają dzieci. Jak zazwyczaj, to kobiety postawiono w centrum tej dyskusji, zapominając, że dzieci ma się we dwoje.

Pracowniczka telewizji podała prostą receptę: „trzeba mieć męża, który dobrze zarabia”. Ponieważ ona pracuje jako „samozatrudniona”, gdy urodziła dziecko, przestała zarabiać i nie mogła liczyć na solidny zasiłek.

Nie będę tutaj rozwijał dyskusji o tym, czy taka specjalizacja w parze to najlepsze rozwiązanie ani jak można lepiej zadbać o własne bezpieczeństwo socjalne, ale ta anegdota pokazuje, że kobiety wciąż często po prostu ze względów finansowych i praktycznych potrzebują, żeby to mężczyzna wziął na siebie utrzymanie rodziny.

Założenie, że hipergamia może całkowicie, magicznie zniknąć dzięki zmianie poglądów społeczeństwa, to tak zwany pogląd luksusowy – na słabiej zarabiającego partnera mogą sobie pozwolić te kobiety, które zarabiają bardzo dobrze.

Nawet w najbardziej równościowych krajach wciąż w większości par to mężczyzna zarabia więcej. Pod koniec lat 80. w Danii tylko w co dziesiątej parze kobieta zarabiała więcej od swojego partnera. W 2010 roku odsetek takich par wzrósł do 31%, ale w kolejnych latach zaczął nieznacznie spadać i obecnie wynosi 29%.

Nie oznacza to, że mężczyźni nie powinni aktualizować swoich poglądów ani rezygnować z poszukiwania partnerskiego związku. Jak pokazuję w rozdziale o ojcostwie, wielu mężczyzn chce spędzać z dziećmi więcej czasu niż kiedyś. Wielu tworzy też szczęśliwe związki z kobietami, które są lepiej wykształcone albo więcej zarabiają. Ale bez zmiany oczekiwań i postaw kobiet nie zmienią się też zachowania mężczyzn.

Czego pragną mężczyźni?

W większości spraw, w tym dotyczących ról płciowych, zazwyczaj to mężczyźni mają bardziej konserwatywne poglądy. Ale też większość mężczyzn chciałaby partnerskiego modelu rodziny. Jednocześnie społeczeństwo nie dostrzega, jak powszechna jest ta postawa.

Nie doceniamy także, jak wielkie znaczenie dla mężczyzn mają emocje, które można odnaleźć głównie w stabilnym związku. W dyskusjach o samotności mężczyzn (zwłaszcza o incelach) nacisk kładzie się na brak seksu i satysfakcji erotycznej. Tymczasem mężczyźni poszukują również bliskości, czułości, zaufania czy docenienia.

Fotografka Kasia Łoś użyła Tindera do stworzenia wystawy zdjęć przedstawiających poszukujących mężczyzn. „Kogo zobaczyłam przez obiektyw? Chłopaków równie zagubionych jak ja” – podsumowywała swoje doświadczenia. „Ładnych dziewczyn jest bardzo dużo, ale ja chcę czegoś więcej. Chcę coś poczuć” – powiedział jej jeden z poznanych chłopaków. I może to zdanie lepiej oddaje pragnienia większości młodych mężczyzn niż to, co widzimy na specyficznych forach internetowych?

Według wspomnianego sondażu CBOS mężczyźni znacznie częściej od kobiet oczekują atrakcyjności fizycznej i satysfakcjonującego życia erotycznego. Co nie dziwi, rzadziej wspominają o równym podziale obowiązków. Ale zdecydowanym priorytetem jest „dobry charakter partnerki” oraz, podobnie jak u kobiet, wspólne wartości, poglądy i cele oraz spokój i brak konfliktów.

Mężczyzna w związku to ciężar?

Tworzenie związków utrudniają też kultura i powszechne narracje. Progresywne media publikują niezliczone teksty o cierpieniu w małżeństwie oraz celebracji samotności, bezdzietności i rozwodów – zwłaszcza z perspektywy kobiet. W tej wizji świata mężczyźni są niebezpieczni i bezużyteczni, a w ewentualnym związku wydają się bardziej ciężarem niż wsparciem.

Można przeczytać „mądre” rady w rodzaju „zdrada nie musi oznaczać końca związku, wręcz przeciwnie: to może być jego dobry początek” albo „obudziłam się w środku nocy i postanowiłam, że odejdę. Dopiero teraz czuję, że żyję własnym życiem”.

W poczytnych tygodnikach łatwo można też znaleźć teksty zachęcające do samotności: „Młode kobiety wolą być singielkami. (…) Maria przypomina sobie, jak nieszczęśliwa w małżeństwie była jej mama i jak odżyła po rozwodzie. Nigdy nie popełni podobnego błędu”.

W amerykańskiej prasie popularność zdobyło określenie mankeeping, czyli „praca emocjonalna”, którą wykonują kobiety w związkach, aby mężczyzna czuł się szczęśliwy. W ten sposób to, co kiedyś było budowaniem bliskości w związku czy wzajemnym wsparciem, zostaje przedstawione jako patriarchalna opresja. Trudno stworzyć związek, zakładając, że wsparcie i wzajemne dbanie o swój dobrostan to koszt.

W pewnym sensie takie media prezentują lustrzane odbicie manosfery. Aktywni w niej internauci widzą związki damsko-męskie jako racjonalną kalkulację, a dobieranie w pary jako wyłącznie biologiczny proces. W dominujących w tej części internetu narracjach mężczyźni zawsze wolą młodsze dziewczyny, a kobiety charyzmatycznych, silnych mężczyzn z wysokim poziomem testosteronu objawiającym się na przykład wyrazistą żuchwą.

Tak jak kobiety w przytoczonych artykułach, również mężczyźni widzą małżeństwo jako potencjalne ryzyko – zwłaszcza ze względu na możliwe konflikty okołorozwodowe. W opowieściach obu stron można znaleźć ziarno prawdy, ale nie sprzyjają one porozumieniu między płciami. Podczas gdy jedna z nich dominuje na internetowych forach, druga pojawia się w popularnych mediach.