Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.
Omawiamy treść badania „Why Bans Fail: Tipping Points and Australia’s Social Media Ban”  12 maja 2026

Czy zakaz social mediów nie działa? Przykład Australii wskazuje źródło problemu

Omawiamy treść badania „Why Bans Fail: Tipping Points and Australia’s Social Media Ban”  12 maja 2026
przeczytanie zajmie 6 min
Czy zakaz social mediów nie działa? Przykład Australii wskazuje źródło problemu źródło: Envato

Australia jako pierwszy kraj świata zakazała social mediów osobom poniżej 16. roku życia. Efekt? Niemal 64% nastolatków wciąż korzysta z zabronionych platform. Nowe badanie pokazuje, dlaczego zakaz okazał się tak łatwy do obejścia i co należy w nim zmienić, aby młodzież nie spędzała nałogowo czasu na Instagramie czy TikToku.

Australijski precedens

W grudniu 2025 roku za sprawą ustawy Online Safety Amendment Australia jako pierwszy kraj na świecie zakazała osobom poniżej 16. roku życia posiadania kont na 10 platformach społecznościowych, m.in. na Facebooku, Instagramie, X, YouTube czy TikToku.

Decyzję tę uznano za prawdziwy przełom w walce ze szkodliwym wpływem social mediów na zdrowie psychiczne młodzieży oraz za precedens dla przyszłych państw chcących wdrożyć podobne przepisy reglamentujące czas spędzony przed ekranem smartfona.

Niedawno badacze z Uniwersytetu w Chicago opracowali artykuł naukowy, w którym postarano się ocenić skuteczność wprowadzonych przepisów na podstawie badań przeprowadzonych w marcu i kwietniu tego roku. Próba badawcza objęła 507 australijskich nastolatków w wieku 14-18 lat, a także ich 300 rówieśników ze Stanów Zjednoczonych, którzy odgrywali rolę grupy porównawczej.

Fiasko zakazu

Tytuł opracowania brzmi Why Bans Fail: Tipping Points and Australia’s Social Media Ban, co wprost sugeruje, że zakaz nie jest skuteczny. Potwierdzają to dane liczbowe: 63,8% Australijczyków w wieku 14-15 lat przyznało, że w ostatnim tygodniu korzystało z któregoś zakazanego medium społecznościowego.

Łamanie zakazu występuje częściej wraz z wiekiem: 57,1% 14-latków i 68,3% 15-latków przyznało się do korzystania z social mediów. Wśród ich, nieobjętych zakazem, starszych kolegów w wieku 16-18 lat wartość ta wynosi 87,1%.

Powyższe dane pozwalają oszacować, że do zakazu faktycznie stosuje się jedynie około 27% młodych Australijczyków; jest to więc poziom wyjątkowo niski. Co interesujące, podobny odsetek odnotowano w porównawczej grupie amerykańskich nastolatków: 31,9% z nich uważało, że świat byłby lepszym miejscem bez mediów społecznościowych.

Niskie koszty łamania przepisów

Podstawowym problemem zakazu jest fakt, iż jego egzekucja… de facto nie dotyczy osób nim objętych. Sankcje za nieprzestrzeganie przepisów przewidziano wyłącznie wobec właścicieli platform społecznościowych (Meta, Alphabet), którym grożą kary sięgające 49,5 mln dolarów australijskich za niewdrożenie skutecznych mechanizmów uniemożliwiających dostęp nieletnim użytkownikom.

Jednocześnie same osoby łamiące zakaz nie ponoszą żadnych konsekwencji prawnych. Co więcej, zdecydowana większość młodych Australijczyków dobrze zdaje sobie z tego sprawę.

Jedynie 22% tamtejszych nastolatków uważa, że za łamanie zakazu mogą osobiście ponieść karę, podczas gdy 47% jest przekonanych, że odpowiedzialność spoczywa wyłącznie na platformach społecznościowych. Aż 86% badanych wie, które platformy zostały objęte zakazem, co wskazuje, że nieskuteczność zakazu nie wynika z nieznajomości prawa, lecz ze słabego mechanizmu sankcji.

Zakaz bowiem można obejść niezwykle łatwo, co przyznaje aż 75% badanych nastolatków. Istotnym niedociągnięciem systemu jest też fakt, że platformom nie udało się zidentyfikować większości użytkowników poniżej 16. roku życia: aż 64% 14- i 15-latków zgłosiło, że ich dotychczasowe konta nie zostały zablokowane.

Wśród tych osób, które odczuwają skutki zakazu, za najczęściej stosowane sposoby jego omijania wskazuje się: wprowadzanie fałszywej daty urodzenia (44%), kłamanie przy weryfikacji wieku (57%), korzystanie z konta rodzica lub starszego rodzeństwa (42%) oraz używanie sieci VPN (30%).

„Działania te wiążą się z zerowymi lub bardzo niskimi kosztami finansowymi, ponieważ część dostawców VPN oferuje darmowe usługi lub bezpłatne okresy próbne. Ponadto 25% osób nieprzestrzegających zakazu zadeklarowało, że rodzic, starsze rodzeństwo lub inna dorosła osoba pomogła im założyć konto w mediach społecznościowych po dezaktywacji ich wcześniejszego konta.

Oznacza to, że koszt uzyskania dostępu nie wzrósł znacząco dla nastolatka, który chciałby skorzystać z któregokolwiek z tych obejść” – tłumaczą autorzy artykułu.

Przestrzeganie prawa nie jest cool

Największą rolę w nieskuteczności zakazu odgrywają natomiast czynniki społeczne. Za najistotniejszy należy uznać presję ze strony rówieśników (peer pressure), ponieważ aż 42% nastoletnich Australijczyków przyznaje, że nie przestrzega zakazu z powodu kolegów, którzy również korzystają z social mediów wbrew prawu.

Jednocześnie 27% badanych deklaruje tzw. lęk przed wypadnięciem z obiegu (fear of missing out), do czego miałaby doprowadzić rezygnacja z platform społecznościowych.

Kluczową rolę odgrywa percepcja osób, które stosują się do zakazu oraz tych go łamiących. Zdaniem 47% australijskich nastolatków, osoby przestrzegające przepisów są MNIEJ popularne niż te nieprzestrzegające.

Empirycznym dowodem na większą popularność „buntowników” jest fakt, że mają oni średnio większą liczbę obserwujących na Instagramie od tych, co zrezygnowali z platformy (470 vs. 200 osób). Tym samym najbardziej wpływowi nastolatkowie utrwalają atrakcyjność zabronionych aplikacji.

„Przestrzeganie zakazu nie stało się więc zachowaniem kojarzonym z wysokim statusem społecznym, a jego łamanie nie wiąże się ze społeczną stygmatyzacją. Ci nastolatkowie, których aktywność ma największe znaczenie i wpływ na grupę rówieśników, wciąż korzystają z platform społecznościowych” – wskazują badacze.

Również pozytywne skutki odstawienia mediów społecznościowych nie mogą być wystarczającym powodem dla konsekwentnego przestrzegania zakazu. Z jednej strony młodzi Australijczycy stosujący się do przepisów odczuwali mniejszą presję kompulsywnego sprawdzania telefonu oraz spędzali więcej wolnego czasu z rodziną i znajomymi fizycznie.

Z drugiej zaś zgłaszali, że przez zakaz trudniej im „nadążać” za znajomymi, a także częściej się nudzą. Autorzy uznają to za dowód, że rezygnacja z social mediów ma realne koszty społeczne.

Opisane procesy działają w obie strony, tzn. oprócz łamania zakazu grupa rówieśników może również sprawić, że ów zakaz będzie częściej przestrzegany. Próg dostosowania jest jednak bardzo wysoki: nastoletni Australijczycy najczęściej odpowiadali, iż aż 69% ich znajomych musiałoby zaprzestać korzystania z mediów społecznościowych, aby sami uczynili podobnie.

Jednocześnie zapytano osoby przestrzegające zakazu, czy gdyby odsetek znajomych dostosowujących się do przepisów spadł do 33%, to czy wciąż stosowaliby się do prawa. Około połowa odpowiedziała, że w takiej sytuacji złamałaby zakaz i wróciła do korzystania z mediów społecznościowych. 

Co trzeba zmienić?

Choć przytoczone wyniki badań wzbudzają wyjątkowy pesymizm wobec tego typu rozwiązań, autorzy artykułu przestrzegają przed wystawianiem ostatecznego werdyktu, że australijska polityka zakazu nie działa.

Regulacje weszły w życie bowiem dopiero w grudniu, a wypracowanie przełomu w zakresie korzystania z social mediów może być wysiłkiem całego pokolenia.

Niemniej, zwracają oni również uwagę na istotne wady i ograniczenia obecnych przepisów w Australii, dlatego potrzebują one wyraźnej korekty. Aby zakaz był skuteczny, najważniejszy jest krytyczny wzrost osób go przestrzegających, który musi występować równocześnie w obrębie grupy rówieśniczej.

Problem australijskiego rozwiązania polega bowiem na tym, że w tamtejszych klasach szkolnych uczą się razem osoby objęte zakazem i starsi uczniowie, których zakaz już nie dotyczy. Obecność legalnie korzystających z mediów społecznościowych 16-latków i starszych może osłabiać motywację 14- i 15-letnich uczniów do przestrzegania przepisów.

Zdaniem autorów, zakaz funkcjonowałby zatem skuteczniej, gdyby obowiązywał wszystkich uczniów danej klasy bez względu na ich wiek.

Badacze deklarują, że rozwiązaniem lepszym od całkowitego zakazu mediów społecznościowych mogą być aplikacje ograniczające czas spędzany na tychże platformach. Ich zdaniem, pozwoliłoby to zniwelować negatywne skutki nadmiernego korzystania z social mediów i jednocześnie umożliwiłoby zachowanie korzyści wynikające z umiarkowanego użytku.

Takie rozwiązania nie tylko zmniejszają społeczny koszt regulacji, ale również ograniczają motywację do obchodzenia przepisów, co jest zgodne z deklaracjami samych nastolatków: aż 72% z nich deklaratywnie zgodziłoby się na rozwiązania częściowo reglamentujące spędzanie czasu w social mediach.

Niezwykle ważna powinna być również rola kampanii informacyjnych i marketingowych, które skutecznie zniechęcałyby do nałogowego korzystania z social mediów i jednocześnie promowały abstynencję, w duchu podobnym do udanych kampanii przeciwko paleniu papierosów.

W tym celu państwo powinno rozważyć wprowadzenie zachęt takich jak nagrody pieniężne za potwierdzone przestrzeganie zakazu, promowanie atrakcyjnych aktywności wypełniających czas czy nawet ulgi podatkowe dla rodziców, których dzieci pozostają poza mediami społecznościowymi.

„Polityki promujące alternatywne formy kontaktów między rówieśnikami – infrastrukturę ułatwiającą spotkania twarzą w twarz czy zajęcia pozalekcyjne, które pozwalają wspólnie spędzić wolny czas – pozwoliłyby obniżyć te koszty” – konkludują autorzy artykułu.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.