Paweł Musiałek: To koniec kariery politycznej Zbigniewa Ziobry
Zbigniew Ziobro w Telewizji Republika, źródło: https://www.youtube.com/watch?v=Z41toiTUXAU&t=1s
– Zbigniew Ziobro nie wejdzie z powrotem do polskiej polityki, jaką znamy. Nie będzie startował w wyborach. Telewizja Republika czuje się już na tyle silna, że może ustalać polityczną agendę w Polsce – mówił Paweł Musiałek na antenie TOK FM.
Wyjazd Ziobry do Stanów prezentem dla Tuska?
Dyskusja na antenie Poranka TOK FM rozpoczęła się od sprawy byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, który uzyskał wizę na cel pobytu w Stanach Zjednoczonych. Według doniesień to prezydent USA Donald Trump miał podjąć decyzję, aby wpuścić polskiego polityka na swoje terytorium, mimo początkowego sprzeciwu ze strony sekretarza stanu Marco Rubio.
Zapytany o polityczne konsekwencje zarówno dla rządu, jak i dla Prawa Sprawiedliwości, Paweł Musiałek odpowiedział, że ucieczka Ziobry to dobra informacja dla koalicji rządzącej, ponieważ w tej sytuacji prawica nie może grać kartą „więźnia politycznego”, na którego były minister sprawiedliwości z pewnością byłby kreowany, gdyby został w Polsce.
– Gdy ktoś ucieka, to obniża swoją wiarygodność. Jest to zatem najlepsza możliwa sytuacja dla Koalicji Obywatelskiej, a najgorsza możliwa dla PiS-u, bo ten temat non-stop wraca i opozycja musi się ciągle z niego tłumaczyć.
Osobiście obstawiam, że pomoc administracji amerykańskiej przy Zbigniewie Ziobrze nie wynikała ze skoordynowanego wniosku ze strony całego PiS-u, tylko poszczególnych osób, które mają kontakt z Amerykanami. Myślę, że dla dużej części Prawa i Sprawiedliwości jest to zła informacja – twierdził prezes Klubu Jagiellońskiego.
Musiałek zgodził się z prowadzącą audycję Dominiką Wielowieyską, że wyjazd Ziobry do USA to w dużej mierze zasługa lobbingu ze strony Telewizji Republiki, co potwierdza tezę o indywidualnym sukcesie przedstawicieli prawicy.
Koniec polityka, narodziny komentatora?
Zdaniem Musiałka należy otwarcie przyznać, że Zbigniew Ziobro zakończył już swoją karierę polityczną w Polsce, może już jedynie liczyć na karierę komentatorską, którą zaproponowała mu Telewizja Republika:
– Biorąc pod uwagę decyzje, które Ziobro podjął, i dyskutowaną przez nas medialną sprawą, trudno sobie wyobrazić jego powrót do polskiej polityki i tym bardziej pełnienie przez niego jakiejkolwiek funkcji publicznej.
W tym miejscu Dominika Wielowieyska płynnie przeszła do wspomnianego powyżej tematu zatrudnienia Ziobry w Republice i postawiła tezę, że ta telewizja jest w rzeczywistości autonomiczną frakcją wewnątrz obozu prawicy, która sprawia kłopoty samemu Jarosławowi Kaczyńskiemu. Według prezesa KJ, medium to jest jednak czymś dużo większym niż frakcja:
– To środowisko, które oczywiście podziela wiele założeń i do po pewnego stopnia politycznie wspiera PiS, natomiast prowadzi ono też swoją grę. To nie tylko medium, ale też miejsce, gdzie się zwyczajnie robi politykę. Nie jest to pierwsze i ostatnie polskie medium, w którym mamy do czynienia z tego typu sytuacją – twierdził Musiałek.
Jak zauważył gość TOK FM, Republika poczuła swoją siłę wynikającą z tego, że bardzo wielu wyborców prawicy ogląda tę telewizję i buduje na jej podstawie swój światopogląd.
– Postanowiono tę okoliczność wykorzystać do tego, żeby budować swoje wpływy. Uważam zatem, że zaangażowanie Republiki w wyjazd Ziobry do USA było jej autonomiczną decyzją, która nie była konsultowana z szefostwem PiS-u, a może nawet wbrew rekomendacji najważniejszych polityków partii – domniemywał prezes KJ.
W kwestii obecności Ziobry w stacji Tomasza Sakiewicza Musiałek stwierdził, że transfer z polityka na komentatora jest definitywny, tzn. Ziobro nie będzie pełnił jednocześnie funkcji polityka PiS-u i współpracownika Republiki.
– Zbigniew Ziobro nie wejdzie z powrotem do polskiej polityki takiej jaką znamy i definiujemy, nie będzie startował w wyborach. Jeśli będzie inaczej, to wycofam swoje słowa, natomiast na dzień dzisiejszy jasno widzimy, że on po prostu zmienia swoją rolę w debacie publicznej – deklarował gość Dominiki Wielowieyskiej.
Tomasz Sakiewicz kingmakerem polskiej polityki
Wątek Republiki został w dyskusji uzupełniony o sprawę nowego szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Bartosza Grodeckiego. Został on oskarżony przez stację Tomasza Sakiewicza za powiązania z firmą, która skorzystała na programie SAFE, a także za sprowadzanie do Polski pracowników z Azji i Afryki na podstawie sporządzanych przez niego dokumentów polityki migracyjnej.
Według Musiałka cała sytuacja może wynikać z faktu, że na stanowisko szefa BBN-u została wybrana osoba, która nie była faworytem prawicowej telewizji, co częściowo może tłumaczyć solidarność Michała Rachonia ze Sławomirem Cenckiewiczem piastującym wcześniej to stanowisko.
– Republika prowadzi swoją grę, która jest niezależna nie tylko od samego PiS-u, lecz też Pałacu Prezydenckiego. Dlatego należy traktować tę telewizję jako co prawda powiązanego, ale samodzielnego aktora, który czuje się na tyle silny, że sam może ustalać agendę – podkreślał prezes KJ.
Zdaniem rozmówcy Dominiki Wielowieyskiej należy zwrócić uwagę również na fakt, że Republika była wcześniej poddana finansowej presji i musiała oczekiwać większego wsparcia, zwłaszcza ze strony PiS-u, którzy za pomocą portfela mogli wymuszać na stacji określony przekaz informacyjny. Dziś jednak wzajemne zależności wyglądają zupełnie inaczej:
– W sytuacji dzisiejszej, w której Republika finansowo radzi sobie nie gorzej niż PiS (który sam nie ma dostępu do władzy), nagle okazało się, że relacje między partią a stacją się zmieniły, oczywiście na korzyść większej asertywności ze strony Republiki. Systemowo to dobrze, bo przecież chcielibyśmy, żeby tak silnych związków między polityką a mediami nie było.
Dominika Wielowieyska nie zgodziła się z tą diagnozą, argumentując, że sam prezes TV Republika Tomasz Sakiewicz daje do zrozumienia, iż nie uważa siebie za medium, tylko lidera politycznego równego Jarosławowi Kaczyńskiemu i za immanentną część obozu prawicy. Musiałek w odpowiedzi skonstatował, że właśnie o to mu chodziło w kwestii niezależności Republiki od PiS-u.
– W tym sensie Sakiewicz jest niezależny, że podejmuje decyzje nie pod wpływem, a często nawet wbrew kierownictwu PiS-u. Jeżeli on uznaje, że coś jest korzystne dla niego bądź Republiki, nie ma problemu z tym, żeby podjąć taką decyzję, nawet jeżeli dla PiS-u może być to szkodliwe.
Mówiąc o Telewizji Republika mówimy o podmiocie znacznie silniejszym niż w czasach w których rządził PiS – konkludował prezes KJ.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.

