Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Rewolucja AI zabiera miejsca pracy. Gdzie dziś szukać pewnego zatrudnienia?

Rewolucja AI zabiera miejsca pracy. Gdzie dziś szukać pewnego zatrudnienia? Autor ilustracji: Bruno Dziadkiewicz

Postępujący rozwój AI, wzrost kosztów pracy w Polsce oraz powolna zmiana polskiego modelu rozwoju wynikająca z końca dywidendy demograficznej znacząco wpływają na kształt polskiego rynku pracy. Niestety, coraz częściej odbywa się to kosztem dobrze płatnych miejsc pracy w usługach – miejsc zatrudnienia tradycyjnie uważanych za pożądane. Gdzie dziś szukać godnej i dobrze płatnej pracy? Choć wciąż nie wiemy, dokąd zmierza rynek pracy w erze AI, to warto zastanowić się, gdzie szukać zielonych wysp, które ostoją się przed rozgrywającą się na naszych oczach rewolucją.

Ostatnie lata nie były zbyt optymistyczne dla pracujących w zagranicznych korporacjach, wysoko wykwalifikowanych pracowników biurowych z Krakowa. Przez stolicę Małopolski przetacza się fala zwolnień, które w 2025 roku objęły około 4000 pracowników z branży tzw. białych kołnierzyków – co stanowiło około 4% wszystkich zatrudnionych w tym sektorze. Trend utrzymuje się w pierwszych miesiącach 2026 roku.

Choć, jak zwraca uwagę Tomasz Brzostowski w wywiadzie dla „Love Kraków” z początku marca 2026, mówienie o zwijaniu się dużych firm z Krakowa jest uproszczeniem – saldo zamykanych i otwieranych miejsc pracy oscyluje wokół zera – to jednak nie ulega wątpliwości, że Kraków przechodzi przez okres dynamicznej transformacji.

Zamykane są stanowiska w działach księgowości, rachunkowości oraz przetwarzania danych. Tworzone są z kolei miejsca pracy o bardziej eksperckim charakterze, związane z cyberbezpieczeństwem czy też analityką biznesową.

Kraków, miasto z największą w Polsce koncentracją centrów outsourcingu, jak w soczewce skupia procesy zachodzące z różną intensywnością nie tylko w Polsce, ale i w całym świecie zachodnim.

W miarę jak rewolucja AI przetacza się przez kolejne dziedziny, eksperci z różnych krajów zwracają uwagę na problem polegający na zastępowaniu zajęć z dolnych szczebli korporacyjnej drabiny przez nowe modele sztucznej inteligencji, co utrudnia wejście na rynek pracy osobom młodym.

Równocześnie presja nowej technologii jest odczuwana również przez tych, którzy nie są bezpośrednio dotknięci zmianami, gdyż i oni nie mają gwarancji, że w najbliższej przyszłości ich praca nie zostanie przekazana najnowszym modelom sztucznej inteligencji.

Dochodzi więc do sytuacji paradoksalnej, w wyniku której prace, które jeszcze do niedawna były obiektem społecznego pożądania, z uwagi na idący za nimi prestiż oraz wysokie zarobki, obecnie czują na swoich plecach oddech maszyny.

Wydaje się zatem, że na naszych oczach dzieje się cicha rewolucja. Niekoniecznie polegać będzie na tym, że z powierzchni naszych miast znikną wszystkie wieżowce i miejsca pracy biurowej. Zmieni się natomiast charakter tej pracy.

Wprowadzenie AI będzie mieć podobny skutek, jak wprowadzenie na szeroką skalę innowacji automatyzujących w fabrykach począwszy zwłaszcza od lat 80. XX wieku. Poprzez zmniejszenie liczby etatów w sektorze na niektórych typach stanowisk, szeroka implementacja AI stworzy presję na zmniejszanie wynagrodzeń i z dużym prawdopodobieństwem będzie osłabiać pozycję pracowników względem pracodawców.

Nowa godna praca

Potrzebujemy zatem zmiany myślenia o tym, czym jest godna, wartościowa praca i gdzie jej szukać. Choć konkurencyjne pensje były z pewnością ważnym czynnikiem przyczyniającym się do popularności centrów outsourcingu w Polsce początku XXI wieku, to jednak niemałą rolę odgrywał też fakt, że poprzez swoją inkluzyjność stanowiły one trampolinę do awansu społecznego dla osób z mniejszych ośrodków i niższych szczebli hierarchii społecznej.

W zamian za ciężką, a nierzadko też mało sensowną pracę, mogli oni wyrwać się z rodzinnych opłotków i zakosztować Zachodu, nawet jeśli w parze z podniesieniem statusu szły wieloletnie kredyty i szklane sufity, gdy okazywało się, że najważniejsze decyzje i tak zapadały w centralach firm w Nowym Jorku, Londynie czy Paryżu.

Dzisiaj jednak rewolucja AI powoli ograbia graeberowskie bullshit jobs z resztek atrakcyjności – praca po naście godzin dziennie staje się karykaturą, zwłaszcza w czasie, gdy idealizacja Zachodu maleje, pensje na niższych poziomach hierarchii korporacyjnych stoją w miejscu, a w dodatku zwolnienie często prowadzi do trudności w znalezieniu analogicznego miejsca pracy.

Z perspektywy propaństwowej potrzebujemy na nowo zdefiniować, czym jest dobra, godna praca. Oczywiście nie ulega wątpliwości, że wyjście z wyścigu technologicznego nie jest opcją, a rewolucja AI pozostanie z nami.

W najbliższych latach kluczowym będzie – jak przekonują eksperci pokroju Jana Oleszczuka-Zygmuntowskiego – szukanie nisz dla polskich przewag technologicznych oraz zwiększenie roli państwowej polityki przemysłowej i inwestycji publicznych.

To jednak nie wszystko. Ożywczym ćwiczeniem może być również skonfrontowanie się z bezkrytycznie przyjmowanym stwierdzeniem, że lepsza praca to taka związana z nowymi technologiami czy nastawiona na „zmienianie świata”.

O ile chęć odciśnięcia swojego śladu na otaczającej nas rzeczywistości jest zrozumiałym i dobrym odruchem, to jednak często pragnienie to było i jest wykorzystywane przez wielkie korporacje, które bezlitośnie monetyzują idealizm ludzi młodych. Dzieje się to nierzadko kosztem dobrostanu psychicznego i zdrowotnego pracowników, a także – poprzez konsekwencje oddziaływania produktów – również całych społeczeństw.

Należy stwierdzić, że prawdziwie dobra praca to nie tylko taka, która jest dobrze płatna. Równie istotny jest jej (pozytywny) wpływ na społeczeństwo oraz na samych pracowników. Oczywiście – ideały nie spłacą kredytu za mieszkanie, a pracę źle płatną trudno jest uznać za dobrą na poziomie całego społeczeństwa.

W Polsce istnieją jednak sektory, w których można dopatrzyć się dobrych praktyk, łączących satysfakcjonujące zarobki z robieniem czegoś konkretnego i pożytecznego z punktu widzenia społecznego. Zaś rozwój takich dziedzin powinien być priorytetem państwa polskiego, które chcąc dalej się rozwijać, musi odchodzić od modelu rozwoju zależnego.

Przykłady dobrych sektorów

Jednym z sektorów, który w ostatnich latach przechodzi w Polsce dość dynamiczny rozwój, jest branża MedTech. Polskie start-upy medyczne nie są wprawdzie jeszcze liderami europejskimi, jednak z całą pewnością przewodzą tej branży w Europie Środkowo-Wschodniej.

Raport Top Disruptors in Healthcare 2025 analizujący 146 start-upów medycznych w Polsce wskazuje, że ponad 60% z nich opiera tworzone przez siebie rozwiązania na wykorzystaniu sztucznej inteligencji, co tworzy szanse na wzięcie udziału w globalnym wyścigu i oferuje dobre oferty pracy w tym ważnym społecznie sektorze.

Jak wskazuje analiza firmy consultingowej Talenbrium, również z 2025 roku, rozwój branży MedTech w Polsce odzwierciedlony jest przez zapotrzebowanie na pracowników, zaś przewidywane zatrudnienie w sektorze ma wzrosnąć z 18,5 tys. osób w 2024 roku do ponad 31 tys. osób w 2030 roku.

Biorąc pod uwagę wysokie zarobki, dynamiczny rozwój i stopniowe pięcie się polskich start-upów i przedsiębiorstw w europejskich łańcuchach produkcji, sektor MedTech jest branżą, której rozwój w kolejnych latach może stać się jedną z domen strategicznych przewag naszego kraju na arenie europejskiej. Równocześnie praktyczne przełożenie na rozwój osobisty i społeczny stawia tę branżę w dobrym świetle jako przykład wartościowego typu zatrudnienia dla wysoko wykwalifikowanych profesjonalistów.

Cechą dobrej pracy nie musi być koniecznie aplikacja i rozwój najnowszych technologii. Wprost przeciwnie, rosnąca presja AI na prace biurowe, jak też postępujący zanik umiejętności manualnych wśród młodych pokoleń sprawiają, że związane z tymi drugimi zdolności zawodowe stają się coraz cenniejszą walutą na rynku pracy.

Zgodnie z Barometrem Zawodów 2026 do grupy zawodów deficytowych należą m.in. elektrycy, spawacze, monterzy i operatorzy sprzętu, jak również kierowcy. Niewątpliwie nie są to zawody, które przedszkolaki zapytane o zawód marzeń wskazałyby w odpowiedzi, jednak taki stan rzeczy jest po części wynikiem zastałych w społeczeństwie przekonań, które w dzisiejszych czasach powinny ulec pewnej zmianie.

Przede wszystkim pokutuje przekonanie o niskich zarobkach w tego typu zawodach, które w przeszłości były faktem. Jednak wynikało to z nadpodaży osób z kwalifikacjami technicznymi jeszcze w czasach PRL. Był to czas sprzed boomu na edukację wyższą z początku XXI wieku.

To jednak przeszłość. Zgodnie z danymi mediów branżowych w dzisiejszych czasach elektrycy, hydraulicy czy spawacze regularnie zarabiają powyżej mediany zarobków, a trend wzrostowy będzie się nasilał, gdyż są to prace trudne do automatyzacji.

Oczywiście płaca to nie wszystko. Nie da się ukryć, że są to prace trudne i niewygodne, których nie da się dobrze „sprzedać” w mediach społecznościowych – a więc trudniej jest na nich zbudować pozycję społeczną.

Również stereotypowy obraz budowlańca kupującego w Żabce dwie małpki i paczkę papierosów o 6 rano, sypiącego sprośnymi żartami i nie grzeszącego polotem w rozmowie, nie zachęcają do rozwoju umiejętności zawodowych w tej branży.

Nie oznacza to jednak, że tego obrazu nie można zmienić. Praca fizyczna nie determinuje niezdrowego trybu życia, a może zapewnić większą satysfakcję z wykonywanego zajęcia.

To nie pracownicy fizyczni są w dzisiejszych czasach ofiarami opisywanej przez Karola Marksa alienacji od produktu pracy, lecz daleko bardziej są nimi pracownicy biurowi, zagubieni w tworzeniu bezcelowych prezentacji w Power Poincie lub przewijający tabelki w Excelu.

Prezentacja tej pierwszej ścieżki kariery jako wartościowej – poprzez kulturę popularną, jak i państwowe zachęty dla młodych do podejmowania tego typu decyzji – mogą stopniowo zdjąć z prac fizycznych odium tych „gorszych”, pozbawionych perspektyw i wprowadzających młodych ludzi w „złe towarzystwo”.

Tym bardziej, jeśli do zmian kulturowych dołączymy rosnące zarobki i nierzadko możliwość bardziej elastycznego niż w „korpo” dostosowywania swojego czasu pracy do życia prywatnego, czyli zachowywania tzw. work-life balance.

Co więcej, również na tym polu Polska może pochwalić się swoimi czempionami, wśród których rolę pierwszoplanową odgrywa branża meblarska. Polska jest trzecim na świecie eksporterem mebli, a zgodnie z analizami Banku PKO z października 2025, do 2030 roku sektor ten będzie rósł o średnio 3% rocznie.

Eksperci zaznaczają, że pomimo konkurencji i względnego nasycenia rynku trendy w kierunku personalizacji mebli, jak również stopniowe przejście od drobnych do średnich producentów sprawiają, że nadchodzące lata przedstawiają się pozytywnie dla polskiej gałęzi tej branży.

Polaków ceni się za granicą za jakość wykonywanej przez nich pracy. Czas to wykorzystać

Potencjalnym polem do bardziej zorganizowanej ekspansji jest wykorzystywanie umiejętności polskich fachowców w krajach Europy Zachodniej. Zgodnie z danymi Eurostatu za 2024 rok poza granicami kraju pracowało 2,2 mln Polaków, z czego 70% w dziedzinach takich jak transport i logistyka, produkcja czy budownictwo.

Polscy pracownicy są niewątpliwie pożądani z racji na to, że ich wymagania płacowe są niższe niż lokalnych fachowców. Jednak istotnym komponentem jest też przekonanie o efektywności i kompetencjach naszych pracowników.

W dobie deficytu osób z wykształceniem technicznym, dotykającym kraje Zachodu w jeszcze większym stopniu niż Polskę, lepsze wykorzystywanie tej drugiej przewagi mogłoby znacząco zwiększyć pozycję negocjacyjną polskich pracowników.

Obecnie sporym problemem jest niska pozycja polskich firm w łańcuchach zleceniowych. Polskie firmy zapewniające usługi techniczne i budowlane często są dopiero drugim lub trzecim podwykonawcą, przejmującym okruchy ze stołu, a nie należną wartość inwestycji.

Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest często niska kultura organizacyjna polskich przedsiębiorstw, które mają problem z pokonywaniem barier językowych i administracyjnych.

Brakuje również systemu certyfikacji respektowanego w całej Unii Europejskiej, który pozwoliłby polskim pracownikom technicznym na demonstrację swoich kompetencji, co mogłoby pozwolić na zwiększenie ich pozycji przetargowej w negocjacjach z zachodnimi zleceniodawcami.

Oczywiście model rozwoju zatrudnienia za granicą ma swoje minusy. Przede wszystkim wymaga długotrwałego przebywania poza domem, jak również pozbawia polską gospodarkę zdolnych rąk do pracy. Nie da się jednak ukryć, że Polska nie przestanie z dnia na dzień eksportować wykwalifikowanych pracowników technicznych na zachód Europy.

Dlatego też tak ważne byłoby skupienie się na lepszym wykorzystaniu ich kompetencji, aby warunki wykonywanej przez nich pracy zbliżyły się do bardziej pożądanych, a wyższe zarobki i lepsza edukacja dotycząca oszczędzania i inwestowania zysków pozwoliła na szybszy powrót do Polski na stałe.

Jak kształcić przyszłą kadrę pracowniczą?

W wywiadzie przeprowadzonym podczas tegorocznego Forum Ekonomicznego w Davos Yuval Noah Harari sugerował, że w erze AI, charakteryzującej się ogromną nieprzewidywalnością sytuacji na rynku pracy nawet na kilka lat wprzód, bardzo ważne jest kultywowanie wszechstronnych umiejętności – od tych związanych z nowoczesnymi technologiami, poprzez zdolności interpersonalne, aż po kwalifikacje manualne. Ponieważ nie można przewidzieć kierunku zmian, warto jest być przygotowanym na różne scenariusze.

Dlatego tak ważnym z punktu widzenia polityk publicznych jest promowanie edukacji dorosłych, która w Polsce pozostaje na bardzo niskim poziomie – według badania PIAAC 2023 zaledwie 21% osób w wieku od 25 do 65 roku życia uczestniczyło w jakiejkolwiek zorganizowanej formie edukacji. Według danych europejskiej sieci badań Eurydice ten odsetek jest jeszcze niższy, a Polska zajmuje miejsce w dolnej połowie państw europejskich.

Edukacja taka nie powinna skupiać się wyłącznie na zdolnościach cyfrowych. Państwo w równym stopniu powinno zachęcać do rozwijania zdolności technicznych, aby istniała alternatywa dla coraz bardziej zagrożonych stanowisk w sektorze pracy biurowej.

Równie ważna jest promocja takiej ścieżki zawodowej wśród osób młodych – utworzenie szkół branżowych bez próby aktywnej zmiany środowiska kulturowego jest z całą pewnością niewystarczające.

Równocześnie rozwój godnych i dobrze płatnych miejsc pracy nie będzie możliwy bez inwestycji w środowisko prowadzenia wszelakiej działalności gospodarczej w Polsce. Potrzeba aktywnej polityki państwa mającej na celu tworzenie nowych inicjatyw w kierunku badań i rozwoju, jak również nakierowanej na zapewnienie tańszej i czystej energii oraz stabilnego krajobrazu prawnego.

Brak takich działań może sprawić, że w społeczeństwie zaostrzy się podział na wąską grupę, która będzie czerpać korzyści z rewolucji AI, oraz na większość, która z konieczności spychana będzie coraz bardziej w prace niepewne, pozbawione perspektyw rozwojowych, stabilności i poczucia spełnienia zawodowego. Choć wskaźniki rozwoju na papierze wciąż będą prezentować się znośnie, to jednak brak dobrej strategii będzie potęgował rozwarstwienie społeczne i obniżał ogólny dobrostan społeczeństwa.

***

Globalne zmiany związane z nadejściem AI, choć mogą napawać niepokojem, nie zastają Polski w zupełnie beznadziejnej sytuacji. W niedawno odbytej debacie Klubu Jagiellońskiego między Mateuszem Morawieckim, Krzysztofem Mazurem i Jarosławem Królewskim ten ostatni zwrócił uwagę, że nadejście sztucznej inteligencji może stanowić dla Polski szansę, gdyż rozmiar zmian może pozbawić dotychczasowych liderów gospodarczych ich wieloletnich przewag.

Z drugiej strony nie ulega wątpliwości, że okres przejściowy będzie trudny, zwłaszcza dla pracowników biurowych w takich miastach jak Kraków, gdzie bezrobocie strukturalne już pogarsza warunki zatrudnienia. Dobrych prac warto szukać więc poza klasyczną korporacyjną strukturą.

Pozycja Polski jako państwa skupiającego się na rozwoju wielu dziedzin bez ścisłej specjalizacji sprawia, że przy zapewnieniu przez państwo odpowiednich możliwości i stworzeniu zachęt do przeszkalania się w dorosłym życiu, przejście do innego sektora nie jest niemożliwe.

Zawody oferujące dobry balans między pracą i życiem prywatnym oraz godną płacę są możliwe do znalezienia zarówno tam, gdzie wkracza nowa technologia, jak również w sektorach technicznych, w których z racji na brak kandydatów dominuje „rynek pracownika”.

Z drugiej strony zawody techniczne nie są rozwiązaniem idealnym i skrojonym dla wszystkich. Jak pisze River Page w niedawnym artykule AI Is Coming. Becoming an Electrician Won’t Save You na łamach „The Free Press”, wyobrażenie o tych zawodach często nie bierze pod uwagę trudu, niewygody i kosztów zdrowotnych wiążących się z tego rodzaju zajęciami.

Ponadto, gdyby sztuczna inteligencja rzeczywiście pozbawiła pracy tak duże rzesze pracowników biurowych, przeszkolenie zauważalnej części z nich do prac technicznych skutkowałoby obniżeniem płac i powrotem do punktu wyjścia, w którym te branże nie miały zbyt dużo do zaoferowania.

Page stawia więc sprawę jasno – potrzebne jest wymaganie od polityków i przedstawicieli Big Techów debaty w sprawie przyszłego kształtu rynku pracy. Prace, które dzisiaj jawią się jako godne, nie zapewnią zajęcia wszystkim.

Musimy domagać się zapewnienia, że w pogoni za rozwojem technologicznym nie wpadniemy w sytuację, w której społeczna odpowiedzialność biznesu zaniknie już całkiem, a dobra, ubogacająca praca stanie się przywilejem drobnej garstki ludzi.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.