Andrzej Poczobut na wolności. Aleksander Łukaszenka porzuca izolację?
Chociaż Białoruś to wciąż państwo nam nieprzyjazne, nie powinniśmy pozostawać ślepi na próby otwarcia się Łukaszenki na Zachód.
Uwolnienie Andrzeja Poczobuta, do którego doszło przed paroma dniami, to przede wszystkim bardzo dobra wiadomość w wymiarze ludzkim. Po wielu latach więzienia i izolacji jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli oporu wobec reżimu Aleksandra Łukaszenki odzyskał wolność.
Polski działacz z Grodzieńszczyzny konsekwentnie odmawiał przyznania się do winy (oskarżono go m.in. o „rehabilitowanie nazizmu”) i opuszczenia Białorusi. Ta inspirująca postawa utrudniała jednak jego uwolnienie i była wykorzystywana przez dyktatora jako cenny atut w negocjacjach. Niepokój rósł wraz z kolejnymi zwolnieniami więźniów politycznych, które rozpoczęły się w zeszłym roku.
Atut reżimu
Przez ostatnie lata sprawa Poczobuta była jednym z głównych punktów odniesienia w relacjach Warszawy z Mińskiem. Jego nazwisko regularnie wracało w komunikatach polskiego MSZ i debacie publicznej jako symbol brutalności białoruskiego reżimu oraz całkowitego zamrożenia relacji.
Problem polegał na tym, że sprawa ta w dużej mierze krępowała polskie pole manewru. Każda próba bardziej pragmatycznego podejścia wobec Mińska natychmiast rozbijała się o pytanie o Poczobuta. Reżim posiadał więc – jakkolwiek cynicznie to nie zabrzmi – bardzo cenny polityczny zasób i skuteczny instrument presji.
Dziś sytuacja wygląda inaczej. Uwolnienie dziennikarza nie oznacza oczywiście przełomu ani nagłej normalizacji relacji z Białorusią, ale odbiera Mińskowi jeden z najważniejszych atutów w relacjach z Polską.
Warszawa zyskuje większą swobodę działania zarówno w zakresie ewentualnej presji, jak i rozmów. Polska nie jest już politycznie związana sprawą najbardziej znanego polskiego więźnia politycznego na Białorusi.
Gra Waszyngtonu
Same kulisy operacji są zresztą bardzo interesujące. Z medialnych doniesień wynika, że rozmowy trwały od dłuższego czasu i angażowały służby oraz dyplomację kilku państw, w tym również Amerykanów.
Zarówno obóz prezydencki, jak i strona rządowa w Polsce są jednak w miarę zgodne co do tego, że kluczową rolę w całym procesie negocjacji odegrali właśnie nasi sojusznicy zza oceanu. Po uwolnieniu Poczobuta Radosław Sikorski spotkał się ze specjalnym wysłannikiem rządu amerykańskiego ds. Białorusi Johnem Coalem.
Szef polskiego MSZ mówił o przywódczej roli Stanów Zjednoczonych w całym procesie. Prezydent Nawrocki miał natomiast poruszać tę kwestię w trakcie swojej wizyty w Waszyngtonie przy okazji spotkania z Donaldem Trumpem.
W tekście z września ubiegłego roku opublikowanym na łamach Klubu Jagiellońskiego postawiłem tezę, że w związku ze zmianą polityki Waszyngtonu wobec Mińska Polska nie powinna zamykać się na bezpośrednie rozmowy z reżimem. Kolejne sygnały wysyłane przez Amerykanów na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy w kierunku Białorusi wskazywały na odejście od polityki całkowitej izolacji.
Doszło do bezpośrednich rozmów, negocjacji dotyczących uwolnienia więźniów oraz selektywnego luzowania sankcji. Transakcyjna postawa USA dotyczyła między innymi białoruskich nawozów potasowych, na którym miało zależeć Amerykanom.
Łukaszenka postanowił powrócić do balansowania pomiędzy Rosją a Zachodem, by poszerzyć pole białoruskiej suwerenności, które od 2020 roku mocno się zawęziło. Nowe otwarcie z Amerykanami ma w tym scenariuszu choć w pewnym stopniu – nawet jeśli niewielkim – zrównoważyć rosyjskie wpływy. Więźniowie polityczni mieli tu posłużyć jako karta przetargowa w negocjacjach z Waszyngtonem.
Polska nie mogła ignorować tej zmiany, tym bardziej, gdy nasi sojusznicy zaczęli budować nowe kanały komunikacji. Byłoby to błędem osłabiającym naszą podmiotowość. Fakt, że zarówno obóz prezydencki, jak i rządowy akcentują dziś rolę USA w procesie uwolnienia Poczobuta, jest dowodem na to, że polska dyplomacja potrafiła wpisać się w ten szerszy, sojuszniczy proces, nie tracąc przy tym z oczu własnych priorytetów.

Polityka dwutorowa
Nie oznacza to jednak, że Białoruś przestała być państwem Polsce nieprzyjaznym. Wręcz przeciwnie. Mińsk nadal pozostaje bliskim sojusznikiem Rosji, uczestniczy w presji migracyjnej i współtworzy zagrożenia dla bezpieczeństwa regionu.
Tym bardziej potrzebujemy jednak polityki skutecznej, a nie wyłącznie demonstracyjnej. Fałszywym jest przekonanie, według którego państwo musi wybrać pomiędzy presją a rozmowami. Skuteczna polityka wobec nieprzyjaznego sąsiada wymaga jednocześnie jednego i drugiego.
Z jednej strony konieczne jest utrzymywanie narzędzi presji, takich jak sankcje, kontrole graniczne, możliwości ograniczania tranzytu czy instrumenty militarnego i hybrydowego oddziaływania na sytuację bezpieczeństwa. Z drugiej strony należy zachować zdolność do prowadzenia rozmów w sprawach bezpieczeństwa, zakładników, migracji czy stabilności granicy.
Kulisy uwolnienia Poczobuta pokazują zresztą, że państwo polskie już zaczęło działać według takiej logiki, nawet jeśli oficjalna retoryka długo pozostawała bardziej konfrontacyjna. Warto to docenić, bo pokazaliśmy, na czym polega zakulisowy pragmatyzm. Uwolnienie Poczobuta powinno więc stać się impulsem do ponownego zdefiniowania celów i narzędzi polskiej polityki wobec Białorusi.
W polskim interesie nie leży dalsze całkowite uzależnianie Białorusi od Rosji. Im mniej przestrzeni manewru pozostanie Mińskowi, tym większa będzie rosyjska obecność polityczna, wojskowa i wywiadowcza tuż przy naszej granicy.
Polska nie musi ufać Łukaszence, by rozumieć tę geopolityczną zależność. Naszym celem nie powinno być ratowanie reżimu, lecz utrzymywanie sytuacji, w której Białoruś zachowuje choćby ograniczoną podmiotowość i nie staje się całkowicie podporządkowaną rosyjską prowincją.
Zwolnienie z więzienia polskiego działacza nie kończy etapu trudnych relacji z Mińskiem. Pokazuje jednak, że Polska posiada zdolność do bardziej elastycznej i pragmatycznej polityki wobec wschodniego sąsiada. A w obecnej sytuacji geopolitycznej właśnie taka polityka będzie potrzebna najbardziej.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
