Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Wiek emerytalny? Podnieść, zrównać dla kobiet i mężczyzn, uzupełnić o korektę demograficzną

Wiek emerytalny? Podnieść, zrównać dla kobiet i mężczyzn, uzupełnić o korektę demograficzną autor ilustracji: Bruno Dziadkiewicz

Najbardziej ambitną, choć – co symptomatyczne – nieudaną reformą w długiej karierze premiera Donalda Tuska było podwyższenie wieku emerytalnego. Najbardziej antyrozwojową decyzją rządu PiS – jego obniżenie. Jeśli chcemy, by Polska w kolejnych dekadach nadal była pionierem wzrostu wśród państw Zachodu, musimy na nowo rozpocząć debatę o emeryturach. Nasza propozycja na jej otwarcie jest prosta: wiek emerytalny należy podnieść, zrównać dla kobiet i mężczyzn oraz wprowadzić do nowego systemu korekty demograficzne.

To kolejny artykuł z cyklu „Prorodzinne prowokacje”. W ramach kampanii #KiedyNieMaDzieci będziemy publikować odważne diagnozy i nieoczywiste pomysły dotyczące polityki rodzinnej i demografii. Zachęcamy do lektury tekstu wprowadzającego do naszego cyklu, nadsyłania własnych pomysłów i propozycji reform na adres [email protected] oraz wsparcia naszej kampanii 1,5% PIT dla Klubu Jagiellońskiego. Numer KRS: 0000128315 skopiuj do schowkaskopiuj do schowka

Debata, której nie unikniemy

„Co robić wobec zapadającej się demografii i coraz większej liczby seniorów, na którą pracuje coraz mniej młodych?” – zapytała przed kilkoma dniami minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. „Moje wyłącznie prywatne zdanie – jednym z rozwiązań powinno być wyrównanie wieku emerytalnego. Przez lata temat tabu – wszyscy politycy boją się go jak ognia” – odpowiedziała sobie sama.

Trudno z liderką Polski 2050 polemizować – szczególnie, gdy zwraca uwagę, że problem jest politycznym tabu. Doskonale wiemy, dlaczego tak jest.

Przeprowadzone przez drugi rząd Donalda Tuska podwyższenie wieku emerytalnego powszechnie jest postrzegane jako jedna z tych decyzji, która poskutkowała kryzysem władzy PO-PSL, wyjazdem premiera do Brukseli i następnie 8 latami rządów PiS i 10-letnią prezydenturą Andrzeja Dudy.

Z emocji sprzeciwu względem podwyższenia wieku emerytalnego pisowska prawica uczyniła przed laty wysokooktanowe paliwo, które napędziło polityczną zmianę. Problem w tym, że kosztem było zrealizowanie obietnicy odwrócenia tej potrzebnej reformy.

Tymczasem polski średni wiek emerytalny jest jednym z najniższych w Europie. W zdecydowanej większości państw Unii jest on równy dla kobiet i mężczyzn, na poziomie minimum 65 lat, z tendencją do podwyższania go w ostatnich latach do poziomu 67 i wyżej.

Zróżnicowanie wieku dla płci poza Polską występuje już właściwie tylko w Austrii, Rumunii, Bułgarii i na Malcie. Jednocześnie we wszystkich tych krajach trwają rozpisane na lata reformy w kierunku zrównania i wydłużenia wieku przejścia na emeryturę.

Ile to kosztuje?

Polski system emerytalny posiada masę przywilejów sektorowych – na czele z niesławnymi emeryturami mundurowymi. Są one istotnie wyższe od średniej (dane GUS za 2024: 6238 zł dla emerytur MSWiA, 5982 zł dla emerytur MON i 3862 dla emerytur z ZUS) i wypłacane od znacznie niższego wieku (dziś wciąż jeszcze po zaledwie 15 latach, niebawem – po 25 latach służby). Do tego dochodzą kształtowane na specjalnych zasadach emerytury z KRUS czy te dla sędziów i prokuratorów.

Obciążenia systemu zwiększają automatycznie waloryzowane, powszechne (a więc wypłacane również np. wspomnianym mundurowym) emerytalne „trzynastki” oraz wypłacane wciąż zdecydowanej większości uprawnionych, również automatycznie waloryzowane (choć wedle dzisiejszych przepisów z roku na rok dostępne coraz mniejszej liczbie osób) – „czternastki”.

W 2026 r. wydamy tylko na te dodatki ok. 33 miliardów złotych. Gdy wprowadzano pierwszy z nich koszty wynosiły 1/3 ówczesnego programu 500+. Pomimo objęcia świadczeniem prorodzinnym pierwszego dziecka, a potem waloryzacji do kwoty 800 złotych miesięcznie – koszty obu świadczeń zbliżają się do siebie. W ciągu dekady tylko na „trzynastki” i „czternastki” wydawać będziemy wydawać rocznie więcej niż na program 800+.

Łączna kwota świadczeń dla emerytów i rencistów w 2026 roku sięga ok. 500 miliardów złotych. To zsumowane wydatki Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (emerytury i renty – 444 miliardy), emerytury MON (ok. 13 miliardów), emerytury MSWiA (ok. 16 miliardów), KRUS (ok. 25 miliardów) i ok. 33 miliardy na dodatki w postaci „trzynastki” i „czternastki”.

Dla porządku przypomnijmy: wydatki budżetu państwa w 2026 roku zaplanowano na 919 miliardów złotych, a przychody – na 647 miliardów. Na emerytury i renty wydajemy więc równowartość ok. 78% dochodów budżetowych państwa, więcej niż połowę budżetu państwa, 1/4 wydatków sektora publicznego czy ponad 10% PKB.

Wraz z kryzysem demograficznym, spadającą dzietnością, zwiększającą się średnią życia – liczby te będą wyglądały tylko groźniej.

Po pierwsze, zrównać wiek emerytalny kobiet i mężczyzn

Oczywistym wnioskiem z powyższych danych jest zrównowanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Szereg argumentów na rzecz tej tezy przytacza w swojej książce Mężczyźni. O nierówności płci Michał Gulczyński.

Mężczyźni wcześniej zaczynają pracę i żyją krócej – co piąty z nich nawet nie dożywa wieku emerytalnego. W efekcie – średnio korzystają z emerytury dwukrotnie krócej niż kobiety. Pracują trzykrotnie dłużej, niż są na emeryturze, podczas gdy kobiety – średnio ok. 1,5 raza dłużej. W praktyce mamy więc w systemie emerytalnym do czynienia z ukrytym systemem redystrybucji: faceci do niego „dopłacają”, kobiety – na nim „zyskują”.

W książce Gulczyńskiego znajdziemy też cały szereg dodatkowych argumentów na rzecz takiej zmiany – począwszy od prawa europejskiego, które od 1979 r. przewiduje stopniowe wyrównywanie wieku emerytalnego, po orzeczenie polskiego Trybunału Konstytucyjnego z 2010 r., który różnicę co prawda dopuścił, jednak za celowe uznał stopniowe od niej odchodzenie.

Po drugie, podnieść wiek emerytalny

Po drugie, wiek emerytalny należy zacząć podnosić – i to w sposób kompleksowy i przemyślany.

Wydaje się, że pierwszym krokiem powinno być jego zrównanie dla kobiet i mężczyzn do poziomu 65 lat. Kolejnym – stopniowe podnoszenie go np. co pięć lat w sposób powiązany ze wzrostem średniej wieku życia dla całej populacji lub jej prognozą.

W tym przypadku powinniśmy prowadzić wyliczenia już bez różnicowania na płeć, bo w przypadku zastosowania takiego mechanizmu wiek emerytalny kobiet szybko przekroczyłby ten dopuszczalny dla mężczyzn.

Mechanizm automatycznego, cyklicznego podnoszenia wieku emerytalnego wraz z wydłużeniem przewidywalnej długości życia jest stosowany w państwach, które w debacie publicznej uchodzą za wzory opiekuńczości i sprawiedliwości społecznej: w Danii, Finlandii, Szwecji i Holandii.

Warto nadmienić też, że wydłużenie wieku pracy powinno objąć w sprawiedliwy sposób również grupy takie jak mundurowi. Nie musi to od razu oznaczać całowitej likwidacji przywilejów, ale z pewnością wydłużanie wieku emerytalnego w tej grupie musi być prowadzone przy każdej zmianie w sposób bardziej dynamiczny niż dla „zwykłych” emerytów.

Po trzecie, wprowadzić korektę demograficzną

Politycznie trudno dziś wyobrazić sobie nagłe zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn oraz jednocześne wprowadzenie systemowego mechanizmu podwyższania go.

Z drugiej strony, musimy mieć świadomość, że porzuciwszy rozpisaną na długie lata reformę z 2012 roku (mężczyźni mieli zacząć przechodzić na emeryturę w wieku 67 lat w roku 2020 r., a kobiety – dopiero w 2040 r.), dziś nie mamy już komfortu tak troskliwego dbania o „prawa nabyte” dzisiejszych pracujących.

Jeżeli nie chcemy, by system emerytalny i niska liczba pracujących stały się trwałą kulą u nogi polskiego rozwoju – potrzebujemy wprowadzić tę reformę zdecydowanie, w sposób kompleksowy i w nieodległej perspektywie czasowej.

Dlatego rozsądnym rozwiązaniem wydaje się to, w którym wcześniejszy wiek emerytalny byłby możliwy w sposób powiązany z liczbą dzieci.

Na początek tej nieuniknionej naszym zdaniem dyskusji proponujemy, by z uwagi na większe obciążenie kobiet pracą opiekuńczą i domową za każde wychowane dziecko przypadała możliwość wcześniejszego przejścia o emeryturę o 2,5 roku, zaś dla mężczyzny – o 1 rok.

Jednocześnie powinniśmy założyć, że przywilej ten nie dotyczy wcześniejszych emerytur (np. mundurowych), zaś wiek emerytalny w „normalnym” systemie nie może być, po odliczeniu korekty demograficznej, niższy niż dzisiejszy.

Efekt? Po wprowadzeniu równego wieku emerytalnego 67 lat dla kobiet i mężczyzn matka dwójki dzieci mogłaby przejść na emeryturę w wieku 62 lat, matka trójki – w dzisiejszym wieku lat 60. Mężczyzna z dwójką dzieci zachowałby obecny wiek emerytalny: 65 lat.

Oznaczałoby to, że istotna grupa osób mogłaby w najbliższych latach korzystać z pułapów wieku zbliżonych do obecnych. Wraz z upływem lat i wchodzeniem w wiek emerytalny kolejnych roczników, w których rośnie liczba bezdzietnych – przywieleje byłyby coraz rzadsze, a średni realny wiek emerytalny – wyższy.

Oczywiście, proponowane rozwiązanie w postaci korekty demograficznej należy potraktować jako czasowe i pomostowe, alternatywne względem rozpisywania na dekady mechanizmów podnoszenia wieku emerytalnego.

Można wyobrazić sobie wskazane wartości 2,5 roku dla kobiet i 1 roku dla mężczyzn jako wartości jako wyjściowe – np. co 2 lub 5 lat liczba przysługujących rodzicom miesięcy dodatkowej emerytury mogłaby być zmniejszana o 20%. Wymaga to z pewnością dalszej debaty.

Po czwarte, poważnie rozważyć „dzieciowe” i „wnukowe”

Osobnym zagadnieniem jest, czy na samą wysokość świadczenia emerytalnego powinna jakkolwiek wpływać liczba posiadanych dzieci i wnuków. Jeżeli spojrzymy na system emerytalny jako sztafetę pokoleń – wydaje się to jak najbardziej uzasadnione.

Przykładowa para emerytów, którzy mogą się pochwalić np. siedmiorgiem dzieci i osiemnaściorgiem wnucząt, niejako „włożyła” do systemu znacznie więcej niż inna para, która ma dwójkę dzieci i troje wnucząt. Wysokość świadczeń nie powinna być na to ślepa, ograniczając się wyłącznie do związku z ich zarobkami.

Można założyć, że funkcję emerytalnej „premii za dzieci” dla starszych roczników pełnić może omówiony w poprzedniej części pomostowy wcześniejszy wiek emerytalny dla rodziców. Gdy mechanizm ten wygaśnie, wraz z ustanowieniem całkowicie powszechnego wyższego i równego wieku emerytalnego, należy zaproponować alterantywny mechanizm.

Można też rozważyć model, w którym to sami emeryci decydują, czy wybierają korektę demograficzną w postaci szybszej emerytury, czy premię demograficzną – w postaci wyższego świadczenia.

Konkretne pomysły powiązania wysokości świadczeń z liczbą dzieci od lat przedstawia Marek Kułakowski. W niedawnym raporcie Fundacji Radykalne Centrum proponuje m.in. dopisywanie do kont emerytalnych w ZUS dodatkowych środków za każde urodzone dziecko oraz zmianę mechanizmu waloryzacji tak, by jej wysokość także uzależniona była od liczby dzieci.

Premia tego rodzaju – nazwijmy ją roboczo „dzieciowym” – wydaje się sprawiedliwa, ale też realnie odpowiada na fakt, że szczególnie matki decydujące się na większą liczbą dzieci z różnych powodów osiągają niższe zarobki (krótszy czas pracy zawodowej, wolniejsze awanse etc.).

W jakiś sposób należałoby także premiować posiadanie dużej liczby wnuków. Rozmaite badania wskazują, że w kolejnych pokoleniach na większą liczbę dzieci decydują się ci, którzy z własnego domu rodzinnego wynieśli pozytywne wzorce, doświadczenie miłości, a także możliwości rozwoju zarówno zawodowego, jak i osobistego.

Wydaje się, że tutaj należałoby szukać mechanizmu, który zastąpiłby dzisiejsze automatycznie waloryzowane „trzynastki” i „czternastki”. Proponujemy zatem, by emerytalną premię uzależnić od liczby wnuków.

Pozostawmy na inną okoliczność rozważania nad wysokością takiego świadczenia, skupiając się tu wyłącznie na samej roli dodatku. „Wnukowe” w wymiarze symbolicznym – byłoby swoistą „nagrodą” wspólnoty politycznej dla babć i dziadków.

W wymiarze praktycznym zaś – rekompensowałoby dziadkom zarówno ponoszone przez nich ciężary pomocy (osobistej, opiekuńczej, finansowej) kolejnym pokoleniom ich rodziny, jak i pozwalało poczuć się dobrze w pełnieniu tej roli względem wnuków, choćby pozwalając na sfinansowanie im prezentów bez bolesnych wyrzeczeń.

W przypadku wielu dzisiejszych emerytów dokładnie temu ostatniemu celowi służą dzisiejsze „trzynastki” i „czternastki”. W trosce więc o ich zrozumiałą potrzebę poczucie godności w ważnej roli – powinniśmy zatroszczyć o tego rodzaju wsparcie.

***

Czy reforma w zaproponowanym kształcie jest możliwa? Tego nie wiemy, ale mamy przekonanie, że jest pożyteczna i niezbędna.

Doświadczenia Donalda Tuska z 2012 roku, ale też emocje jakie wywołało podniesienie wieku emerytalnego we Francji, powinny skłaniać przyszłych reformatorów do tego, by próbować przeprowadzić ją w sposób możliwie wzorcowy – jako fundament nowej umowy społecznej.

W tym celu niezbędne wydaje się poszukiwanie konsensu w tej sprawie pomiędzy różnymi środowiskami politycznymi, wykorzystanie mechanizmów partycypacyjnych w wypracowanie jej szczegółów (np. panel obywatelski) i budowa realnej legitymizacji społecznej dla jej zatwierdzenia – np. w drodze referendum lub wręcz korekty konstytucyjnej.

Dziś wydaje się to wizją rodem z political fiction. Pierwszym krokiem, by przybliżyć ten scenariusz do realizacji, jest jednak zerwanie z politycznym tabu i naiwną wiarą, że w Polsce nikt nigdy nikomu nie spróbuje już podnieść wieku emerytalnego.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.