Ochrona życia i suwerenność. Czy Trybunał Konstytucyjny był konserwatywny?
Przed 2015 rokiem na prawicy utrwalił się obraz Trybunału Konstytucyjnego jako instytucji będącej narzędziem władzy liberalnego establishmentu. Tymczasem w orzecznictwie TK można odnaleźć rozstrzygnięcia chroniące takie wartości jak prawo do życia, wolność sumienia, pozycję rodziny, obecność religii w sferze publicznej czy suwerenność państwa w kontekście integracji europejskiej.
Ustrojowa rola TK jako stabilizatora
Choć sama konstytucja z 1997 roku została uchwalona przez większość zdominowaną przez środowiska postkomunistyczne, w sprawach światopoglądowych zachowała charakter kompromisowy. Widać to już w preambule.
Z jednej strony zawiera ona pośrednie nawiązanie do invocatio Dei, z drugiej – odwołuje się do uniwersalnego źródła wartości; dla tych, którzy nie wywodzą ich z wiary w Boga. Jak wskazywał prof. Bogusław Banaszak, jedną z podstawowych ról konstytucji jest funkcja stabilizująca.
Oznacza to, że ustawa zasadnicza ma na celu utrwalenie danego porządku społeczno-prawnego, a proces jej zmiany powinien być oparty o odpowiednią większością parlamentarnych głosów oraz obwarowany bezpiecznikami. Te zaś służą do tego, by do przeprowadzenia zmiany ustroju i naczelnych zasad państwa potrzebny był kompromis.
Konserwatywne orzecznictwo światopoglądowe
Fakt, że ów kompromis – o czym wielu dziś zapomina – służył przez lata polskiej prawicy, najpełniej widać w orzecznictwie sądu konstytucyjnego. Linia orzecznicza stanowi kluczowy punkt w zakresie utrzymania danego stanowiska wobec materii konstytucyjnej i właściwego stosowania poszczególnych przepisów.
Z perspektywy konserwatywnej szczególne znaczenie miało orzecznictwo dotyczące ochrony życia poczętego. W 1993 r. weszły w życie przepisy zaostrzające zasady przerywania ciąży, ograniczające dopuszczalność aborcji do trzech przypadków.
Rozwiązanie to zostało później w debacie publicznej określone „kompromisem aborcyjnym”. Sejm II kadencji, zdominowany przez ugrupowania lewicowe, doprowadził jednak w 1996 r. do uchwalenia ustawy liberalizującej te przepisy poprzez wprowadzenie tzw. przesłanki społecznej.
Już w 1997 roku Trybunał pod przewodnictwem prof. Andrzeja Zolla – dziś zapiekłego krytyka reform Zbigniewa Ziobry i polityki PiS-u jako takiej – badał zgodność z konstytucją nowelizacji ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży oraz zmianie niektórych innych ustaw.
W wyroku K 26/96 TK orzekł o niekonstytucyjności przepisów ustawy liberalizującej aborcję. W uzasadnieniu, wskazano, że „Wartość konstytucyjnie chronionego dobra prawnego jakim jest życie ludzkie, w tym życie rozwijające się w fazie prenatalnej, nie może być różnicowana”.
Wynikało to z faktu braku uzasadnionych kryteriów różnicowania życia zależnie od fazy rozwojowej. Trybunał stwierdził, że „Od momentu powstania życie ludzkie staje się więc wartością chronioną konstytucyjnie. Dotyczy to także fazy prenatalnej”. Konstytucyjna ochrona życia poczętego obejmować ma także ochronę zdrowia, również w fazie prenatalnej.
TK wskazał także, że przepisy konstytucyjne zobowiązują ustawodawcę do „wprowadzenia zakazu naruszania zdrowia dziecka poczętego oraz ustanowienia środków prawnych gwarantujących w sposób dostateczny przestrzeganie tego zakazu”. Podkreślony został brak dowolności ustawodawcy w tym zakresie, bowiem powinien on kierować się wartościami konstytucyjnymi chroniącymi życie ludzkie od poczęcia.
Trybunał podejmował także temat ochrony pozycji małżeństwa jako wartości chronionej konstytucyjnie. W orzeczeniu K 16/04 TK wskazał, że z art. 18 konstytucji nie można wywodzić wniosku, jakoby zasada ochrony i opieki nad rodziną mogła być sprzeczna z ochroną i opieką nad małżeństwem, macierzyństwem i rodzicielstwem. Podkreślone zostało szczególne znaczenie stabilności małżeństwa.
Wobec tego zakwestionowany został przepis nowelizacji ustawy o świadczeniach rodzinnych, który wprowadzał dodatek do zasiłku rodzinnego dla osób samotnie wychowujących dzieci, odbierając możliwość ubiegania się o ten dodatek dla osób wychowujących dziecko w rodzinie. Zaznaczył także, że przepisy te prowadziłyby do systemowej erozji stabilności małżeństwa, zachęcając do zmiany statusu prawnego rodziny.
Z kolei w wyroku K 12/14 uznana została tzw. klauzula sumienia. Trybunał wskazał, że prawo do sprzeciwu sumienia stanowi prawo pierwotne względem jego ograniczeń. Wolność sumienia, w tym mieszcząca się w jej ramach możliwość sprzeciwu, musi być respektowana niezależnie od tego, czy istnieją regulacje ustawowe potwierdzające takie prawo.
Wobec tego wolność sumienia stanowi wartością chronioną konstytucyjnie. Co ciekawe, orzeczenie to zapadło podczas prezesury prof. Andrzeja Rzeplińskiego, innego przeciwnika Prawa i Sprawiedliwości.
Pod lupą Trybunału znalazła się także kwestia ochrony wolności religijnej. W wyroku K 35/97 uznał on obecność religii w szkole publicznej oraz występowanie oceny z religii na świadectwie za zgodne z ustawą zasadniczą. Swoje stanowisko oparł na konstytucyjnej zasadzie wolności religijnej oraz prawie rodziców do wychowania dzieci w zgodzie z własnymi przekonaniami.
Do tej linii nawiązywał również późniejszy wyrok U 10/07, wydany pod przewodnictwem Bohdana Zdziennickiego, dotyczący wliczania oceny z religii do średniej ocen. Trybunał uznał, że skoro religia stanowi jeden z przedmiotów szkolnych dopuszczonych do nauczania, a ocena z niej znajduje się na świadectwach, wówczas zasadne staje się wliczanie ocen z tego przedmiotu do średniej ocen.
Podkreślono, że tego typu rozwiązanie mieści się w „przyjaznej neutralności” państwa wobec związków wyznaniowych oraz współgra z dobrowolnością uczestnictwa w lekcjach religii. Rolę państwa ujęto nie jako narzucającą treści religijne, ale tworzącą warunki do możliwości realizacji wolności religijnej w publicznym systemie oświaty.
Suwerenność konstytucyjna a prawo unijne
Rola Trybunału jako strażnika wartości bliskich konserwatystom ujawniała się również w kontekście integracji europejskiej. Po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej sąd konstytucyjny musiał się zmierzyć z jednym z najważniejszych zagadnień państwa członkowskiego Unii Europejskiej: relacją między prawem konstytucyjnym a prawem unijnym.
W orzeczeniu K 18/04, Trybunał uznał, że Konstytucja RP zachowuje pozycję najwyższego prawa na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, także po wstąpieniu do wspólnoty. Wynikało to z zasady nadrzędności konstytucji ujętej explicite w art. 8 ustawy zasadniczej, a także określonej w niej hierarchii źródeł prawa.
Wskazane zostało, że akcesja do Unii Europejskiej stanowi wyraz suwerennej decyzji Narodu, który w referendum potwierdził wolę dołączenia do wspólnoty. Zgoda ta nie może natomiast prowadzić do ograniczenia stosowania norm konstytucyjnych.
Jednocześnie TK wskazał możliwe sposoby rozwiązania sytuacji, w której doszłoby do nieusuwalnej kolizji między normą konstytucyjną a prawem unijnym. W takim przypadku konieczna jest albo zmiana konstytucji, albo zmiana prawa unijnego, albo podjęcie decyzji o wystąpieniu z Unii Europejskiej. Warto przypomnieć, żr ówczesnym prezesem TK był Marek Safjan, późniejszy sędzia TSUE i człowiek wyjątkowo nieprzychylny dzisiejszej prawicy.
Identyczną logiką kierował się Trybunał w wyroku P 1/05 dotyczącego Europejskiego Nakazu Aresztowania. Sąd konstytucyjny orzekł, że na gruncie obowiązujących przepisów wydanie polskiego obywatela organom innego państwa jest niedopuszczalne.
Problem ENA został przez TK rozwiązany orzeczeniem o jego niekonstytucyjności. W wyroku P 1/05 Trybunał wskazał, że na gruncie ówczesnych przepisów niemożliwe było wydanie polskiego obywatela zagranicznym instytucjom śledczym.
Jednocześnie sąd konstytucyjny odroczył wejście w życie orzeczenia na 18 miesięcy, umożliwiając ustawodawcy przeprowadzenie właściwego procesu legislacyjnego. W konsekwencji doszło do nowelizacji art. 55 konstytucji i pierwszej zmiany w przepisach ustawy zasadniczej z 1997 roku. Zmiana ta była potwierdzeniem logiki zaprezentowanej przez Trybunał w wyroku K 18/04.
W kontekście europejskim w wyroku P 37/05 padło kluczowe sformułowanie, definiujące Trybunał Konstytucyjny jako „sąd ostatniego słowa” w sprawach ustrojowo fundamentalnych w Polsce, jednocześnie podtrzymując tezę nadrzędności konstytucji względem prawa UE. Prezesem TK był wówczas Jerzy Stępień, późniejszy wyrazisty krytyk rządów prawicy.
Innym jaskrawym przykładem suwerennościowego orzecznictwa był wyrok K 32/09 w sprawie Traktatu Lizbońskiego. Wpisywał się on w linię definiującą konstytucyjne ramy integracji europejskiej. Z jednej strony, nie odrzucał on znaczenia prawa unijnego i jego wpływu na krajowy porządek prawny, uznając traktat za konstytucyjny. Z drugiej zaś – ponownie przywołał zasadę nadrzędności konstytucji.
Trybunał, obrazując złożoność poglądów europejskich sądów konstytucyjnych względem nowego traktatu, przywołał orzecznictwo Federalnego Trybunału Konstytucyjnego w Karlsruhe. Stwierdził, że organ ten definiuje się jako „sąd ostatniego słowa” w zakresie integracji europejskiej, wbrew orzecznictwu samego TSUE, a więc dokładnie tak samo, jak TK określił swoją rolę w wyroku P 37/05.
Podkreślono ścisły związek zasady nadrzędności konstytucji z suwerennością RP, wynikającą z wyroku K 18/04 oraz wskazano, że wnioski z tego wyroku pozostają w mocy: konstytucja zachowuje prymat nad prawem unijnym, a Trybunał ma prawo dokonywać kontroli zgodności aktów prawa unijnego z konstytucją, w szczególności w kontekście zachowania tożsamości konstytucyjnej państwa.
***
Z tej perspektywy aktywne i ekspansywne orzecznictwo TSUE w sprawach integracji europejskiej, a także forsowanie agend popularnych na brukselskich salonach, powinny skłaniać konserwatystów do spojrzenia na Trybunał Konstytucyjny nie jak na przeszkodę, lecz jak na konieczny bezpiecznik ustrojowy.
Nie ma dziś lepszego momentu, by poważnie potraktować postulat resetu konstytucyjnego. Na łamach Klubu Jagiellońskiego od dawna wskazujemy, że kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego nie da się zakończyć ani przez doraźne zwycięstwo jednej ze stron, ani przez kolejne próby politycznego odbicia tej instytucji.
Potrzebne jest ustanowienie trwałych zasad, które wyciągając wnioski z doświadczeń kryzysu konstytucyjnego, zapewnią właściwe funkcjonowanie sądu konstytucyjnego. Reset ustrojowy staje się dziś warunkiem przywrócenia państwu elementarnej równowagi, która – jak widać – nie wiąże się z ekspansją progresywnej rewolucji.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
