Kruchy rozejm. Jak długo wytrzyma porozumienie Kaczyński–Morawiecki?
Mateusz Morawiecki i Jarosław Kaczyński. Źródlo: screen [z:] https://www.youtube.com/watch?v=92LG9jrKbVc
– Jarosław Kaczyński wciąż nosi w sobie traumę lat 90. To dawne doświadczenia z pluralistycznymi formacjami sprawiły, że dziś prezes każdą wewnętrzną różnorodność postrzega po prostu jako słabość – mówi Paweł Musiałek w rozmowie z Igorem Janke.
Obraz uśmiechniętych liderów Prawa i Sprawiedliwości po wielogodzinnym spotkaniu na szczycie może sugerować zażegnanie kryzysu, z jakim zmaga się ostatnio ta formacja, jednak głębsza analiza sytuacji wskazuje, że mamy do czynienia jedynie z chwilową deeskalacją.
Jak zauważa Paweł Musiałek, porozumienie między Jarosławem Kaczyńskim a Mateuszem Morawieckim stoi na niezwykle kruchym fundamencie.
Spór o diagnozę
Fundamentem sporu nie jest jedynie personalna rywalizacja Przemysława Czarnka z Mateuszem Morawieckim o miano „delfina” Jarosława Kaczyńskiego. To starcie dwóch całkowicie odmiennych wizji prawicowości, które analitycznie można podzielić na nurt „biały” i „czerwony”.
„Biała prawica” to państwowcy i technokraci skupieni wokół byłego premiera. Ich paliwem jest rozwój, wielkie inwestycje (tzw. partia CPK) oraz próba dotarcia do „cichej Polski”; wyborców, którzy nie odnajdują się w agresywnej polaryzacji.
Z kolei „czerwona prawica”, której twarzą stał się Przemysław Czarnek , karmi się resentymentem wobec liberalnych salonów i świata zachodnich elit. To prawica „rewolucyjna”, operująca emocją odwetu i budująca tożsamość na byciu „anty-”.
– To nie będzie polifonia, o której marzy prezes. To będzie raczej kakofonia. Bardzo trudno wyobrazić sobie melodię, w której te dwie orkiestry byłyby w stanie zgodnie cokolwiek zagrać. Rozwidlenie pnia polskiej prawicy nastąpiło na tak wczesnym etapie, że dziś trudno go już skleić w jedną całość” – ocenia prezes Klubu Jagiellońskiego w rozmowie z Igorem Janke na kanale Układ Otwarty.
Główna linia frontu przebiega przez interpretację ostatnich spadków poparcia. Frakcja tzw. „maślarzy” (czerwonych) uważa, że PiS słabnie, bo jest zbyt mało wyrazisty i pozwala Konfederacji przejmować prawą flankę. Ich receptą jest jeszcze mocniejszy kurs – bezkompromisowy i konfrontacyjny.
Naprzeciw nich stoją „harcerze” Morawieckiego, którzy ostrzegają, że bez odzyskania centrum i zwiększenia atrakcyjności dla młodszych pokoleń, partia skazuje się na trwałą opozycję.
Trauma lat 90.
Kluczem do zrozumienia postawy lidera PiS jest jego historyczna trauma z czasów Porozumienia Centrum. Kaczyński pamięta lata 90., gdy frakcyjność i polifonia doprowadziły do rozpadu prawicy i lat politycznego niebytu. Dla niego pluralizm jest synonimem słabości.
– Zarządzanie przez unikanie frakcji stało się dla Kaczyńskiego dogmatem. Dziś jednak bohatersko rozwiązuje problemy, które sam stworzył, bo tłumienie głosów odrębnych doprowadziło do sytuacji, w której lider staje się toksyczny dla własnych kandydatów, a partia nie jest w stanie wygenerować nowej energii – twierdzi prezes Klubu Jagiellońskiego.
W tym kontekście Mateusz Morawiecki coraz wyraźniej kreśli swój „Plan B”. Budowa stowarzyszenia, debaty z politykami od lewicy po Konfederację i odświeżony język modernizacji mogą być przygotowaniem do scenariusza „pół kroku”.
To próba stworzenia formacji typu „Fidesz minus Orbán”, konserwatywnej, ale opartej na wizji rozwojowej, a nie na resentymencie. Jeśli Kaczyński nie pozwoli na rzeczywistą odrębność głosu byłego premiera, rozłam może stać się jedyną drogą dla technokratycznego skrzydła prawicy. Obecny spokój jest więc tylko taktyczną pauzą.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
