Rozłam w PiS? Trudnowski: Pierwszy raz, gdy Morawiecki próbuje realnie wykazać się asertywnością
Piotr Trudnowski w programie "Wojna w PiS: czy Morawiecki jest już skreślony?". Źródło: zrzut ekranu z https://www.youtube.com/watch?v=-trv4R0KixM
– Obecnie Morawiecki próbuje po raz pierwszy wykazać się realną asertywnością wobec prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Choć dla kondycji PiS korzystny byłby model partii frakcyjnej, gdzie obok skrzydła Przemysława Czarnka funkcjonuje stowarzyszenie Morawieckiego, taki scenariusz wydaje się być nierealny – komentuje Piotr Trudnowski.
Rozłam w PiS?
Mateusz Morawiecki, zgodnie z zapowiedzią udzieloną przez świętami Wielkiej Nocy, założył Stowarzyszenie Rozwój Plus.
Powołanie nowej organizacji przez byłego premiera wywołało falę spekulacji na temat potencjalnych podziałów wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości oraz walki o przyszłe przywództwo na prawicy. Sytuację wewnątrz PiS na antenie programu Krzysztofa Ziemca na kanale FMC27NEWS komentuje były prezes Klubu Jagiellońskiego Piotr Trudnowski.
– Jarosław Kaczyński nigdy nie chciał być partii, w której są frakcje. Jego doświadczenia z Porozumienia Centrum utwierdziły go w przekonaniu, że ugrupowanie musi być monolitem. Ta metoda uderzyła rykoszetem zarówno w lidera, jak i w samego Mateusza Morawieckiego, który – choć miał być twarzą nowoczesnej gospodarki i dialogu z Brukselą – w kampanii 2023 roku został zmuszony do licytowania się na radykalizm z Januszem Kowalskim – przypomina Piotr Trudnowski.
– Obecnie Morawiecki próbuje po raz pierwszy wykazać się realną asertywnością wobec prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Choć dla kondycji PiS korzystny byłby model partii frakcyjnej, gdzie obok skrzydła Przemysława Czarnka funkcjonuje stowarzyszenie Morawieckiego, taki scenariusz wydaje się być nierealny – mówi Trudnowski.
Sytuację ugrupowania znacznie skomplikowała decyzja PKW i rządu, która doprowadziła do wstrzymania wypłat subwencji partyjnej w 2024 roku, w wyniku której PiS straciło dotychczasową dominację finansową nad mniejszymi rywalami.
– Potencjalny rozłam w PiS jest dziś bardziej prawdopodobny ze względu na kryzys finansowy partii. Zablokowanie środków budżetowych przez administrację rządową – w sposób budzący bardzo poważne wątpliwości prawne – zmienia reguły gry.
Przez lata machina finansowa PiS sprawiała, że opuszczenie partii oznaczało polityczny margines i wyniki na poziomie 2–3%. Gdy przewaga finansowa głównego ugrupowania zniknęła, szanse samodzielnego projektu Morawieckiego rosną – dysponowałby on środkami porównywalnymi z tymi, jakie na starcie gromadzili Szymon Hołownia czy Ryszard Petru – twierdzi były prezes KJ.
Powrót Morawieckiego
Były prezes KJ zwraca uwagę na to, że obecna aktywność Mateusza Morawieckiego jest efektem długofalowego procesu. Aby go zrozumieć, należy przypomnieć, w jakiej kondycji polityk ten znajdował się po wyborach w 2023 roku.
Zdaniem Trudnowskiego, obciążony odpowiedzialnością za porażkę w debacie przedwyborczej oraz zmuszony do odegrania roli w fasadowym, „dwutygodniowym” rządzie, Mateusz Morawiecki wydawał się pozbawiony politycznej przyszłości.
Wówczas nawet politycy Konfederacji stawiali twardy warunek: rozmowy o jakiejkolwiek koalicji z PiS są możliwe tylko pod warunkiem odsunięcia byłego premiera.
– Morawiecki wykorzystał jednak ten czas w sposób niezwykle przemyślany. Pierwszym sygnałem odbudowy wpływów były wybory do Parlamentu Europejskiego, w których wprowadził na listy swoich zaufanych współpracowników.
Ci, startując z „dwójek”, „trójek” czy „czwórek” na listach wyborczych zdobyli mandaty z imponującymi wynikami. Sukcesy Piotra Müllera, Waldemara Budy czy Michała Dworczyka były nie tylko dowodem ich wybieralności, ale też realnym wzmocnieniem finansowym i kadrowym całego środowiska skupionego wokół premiera – uważa były prezes KJ.
Trudnowski podkreśla, że Mateusz Morawiecki równolegle podjął intensywną pracę nad zmianą własnego wizerunku, stawiając na otwartość, która miała odróżnić go od wielu polityków PiS. Kluczowy dla tego procesu był udział w zorganizowanej przez Klub Jagielloński debacie z Krzysztofem Bosakiem i Janem Rokitą.
Były premier debatował także z Adrianem Zandbergiem, Sławomirem Mentzenem, Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, czy z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz, a także gościł w wielu, czasem bardzo mu odległych światopoglądowo, podcastach i programach, dzięki czemu – jak ocenia Trudnowski – wykreował wizerunek otwartego i ciekawego rozmówcy.
Słabe prognozy dla PiS i prezydent na czele prawicy
– Obecna średnia sondażowa Prawa i Sprawiedliwości oscyluje w granicach 25–30%, przy czym większość badań wskazuje już na wyniki poniżej górnej granicy tego przedziału. Warto przypomnieć analizę Marcina Paladego, którą publikowaliśmy na portalu Klubu Jagiellońskiego latem zeszłego roku.
Postawiona tam teza, że PiS nie ma co liczyć na „czwórkę z przodu” i powinno oswoić się z wizją poparcia zaczynającego się od cyfry 2, budziła wówczas powszechne niedowierzanie. Choć argumentacja ta wydawała mi się trafna, nikt nie spodziewał się, że zrealizuje się ona tak szybko – nie w perspektywie kolejnych wyborów, lecz w sondażach zaledwie kilka miesięcy później – mówi Trudnowski.
– Proces dezorganizacji Prawa i Sprawiedliwości ma swojego cichego sojusznika w osobie Karola Nawrockiego. Nie wynika to z osobistej sympatii prezydenta do byłego premiera czy chęci wspierania rozłamowców. Im mocniej rozdrobniony staje się obóz prawicowy, tym bardziej rośnie rola urzędu prezydenta jako lidera całej prawicy, który staje się jej mediatorem – twierdzi Piotr Trudnowski.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
