Mateusz Morawiecki zagra va banque. Najpierw stowarzyszenie, potem partia?
Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki i Przemysław Czarnek w trakcie konferencji; źródło: zrzut ekranu z https://www.youtube.com/watch?v=UzpxO74zvO4
Albo rola rozgrywającego, albo marginalizacja. Mateusz Morawiecki po raz pierwszy zbudował wokół siebie duże środowisko. Manewr Trzeciej Drogi czy strategia odwróconego Ziobry?
Inscenizacja jedności – tak w skrócie można opisać czwartkową konferencję prasową Jarosława Kaczyńskiego. Za prezesem Prawa i Sprawiedliwości ramię w ramię stali i Przemysław Czarnek, i Mateusz Morawiecki, wspólnie apelując w wpłaty na rzecz partii.
Komentatorzy spodziewali się, że po niezwykle gorącym środowym wieczorze serial pt. „Walka frakcji z PiS” objawi się nam z kolejnym odcinkiem. Czy mamy do czynienia z deeskalacją, czy koniec Mateusza Morawieckiego w ramach PiS jest już przesądzony?
Morawiecki w końcu ma własną frakcję?
W środowy wieczór Wirtualna Polska napisała o tym, że stowarzyszenie Rozwój Plus, którego powstanie Mateusz Morawiecki zapowiadał przed Wielkanocą w rozmowie z Michałem Wróblewskim, właśnie oficjalnie powołano do życia.
„Jestem jednym z dziewięciu członków założycieli stowarzyszenia. Deklarację przystąpienia do Stowarzyszenia wyraziło blisko pięćdziesięcioro parlamentarzystów. Czterdziestu posłów na Sejm RP, pozostali to senatorowie i posłowie do Parlamentu Europejskiego” – mówił dziś WP Michał Dworczyk. Wczoraj poznaliśmy wstępną listę nazwisk tychże osób. Poza oczywistymi jak Janusz Cieszyński czy Marcin Horała są tam też m.in. Ryszard Terlecki, Anna Kwiecień czy Agnieszka Ścigaj.
Jak czytać fakt, że – jeśli wierzyć źródłom dziennikarzy – aż tyle osób zapisało się do stowarzyszenia, co do którego od początku wiadomo było, iż będzie wywoływało wewnętrzne spory?
Być może Mateusz Morawiecki w końcu stworzył własną frakcję. Nie frakcyjkę, kółko ideowych zajawkowiczów ambitnej polityki – tylko poważną grupę ludzi, którzy świadomie postanowili politycznie zorientować się na byłego premiera.
To o tyle nowość, że do tej pory o grupie Morawieckiego mówiło się raczej jako o małym, rachitycznym zbiorowisku, którego wpływy w Prawie i Sprawiedliwości są dość słabe; ba, były takie nawet w czasach, gdy Morawiecki prezesował Radzie Ministrów.
Niewykluczone, że stopniowe budowanie się niegdysiejszego szefa rządu jako polityka najpoważniejszego formatu także wewnątrz własnego środowiska – to nieustanne występowanie w debatach, wydawanie raportów, słowem: ciężka praca – poskutkowało wzrostem szacunku do niego nie wyłącznie wśród elitarnych kręgów publicystyczno-eksperckich, ale również na gruncie twardej politics.
Niech za dowód posłuży fakt, że u boku Morawieckiego szalupy ratunkowej szukają także pospolici koniunkturaliści w rodzaju Moniki Pawłowskiej – również podobno członkini stowarzyszenia.
Byłaby tu w gruncie rzeczy bardzo optymistyczna konstatacja, gdyż udowadniałaby, że w dzisiejszej polityce można zbudować swoją pozycję nie wyłącznie na śmieciowych lajkach na tej czy innej platformie cyfrowej, ale na realnej, politycznej pracy.
Powrót do przeszłości z wychyleniem w przyszłość
Czym w gruncie rzeczy będzie owo stowarzyszenie? Wydaje się, że Mateusz Morawiecki – nie będąc w stanie wewnątrz partii zahamować procesu radykalizacji i – nazwijmy rzecz po imieniu – infantylizacji jej przekazu, próbuje stworzyć zewnętrzną strukturę, w ramach której będzie mógł głosić prorozwojowo-modernizacyjną agendę, suflowaną przez niego od dobrych kilkunastu miesięcy.
Były premier odrobił lekcję z kampanii 2023 roku, kiedy również popychano go ku radykalizmowi. Wówczas nie sygnalizował odrębności, czego najlepszym przykładem była kuriozalna debata w TVP, podczas której elegancki, umiarkowany technokrata używał bulwarowej retoryki Janusza Kowalskiego.
To nie mogło skończyć się dobrze. Dziś Morawiecki wie, że emocja modernizacyjna jest udziałem niemałej części społeczeństwa, więc próbuje stworzyć ruch krzyżujący PiS z 2015 roku i nieistniejącą partią CPK.
Oczywiście trudno się łudzić, że polityczni normalsi – a tacy są rezerwuarem prorozwojowej opowieści – to szczególnie wydajne paliwo polityczne. Jak jednak zauważył prof. Sławomir Sowiński, jakkolwiek w centrum nie wygrywa się wyborów, tak bez posiadania go – elekcje się przegrywa.
„Głęboko wierzę w tezę, że władzy ostatecznie się nie zdobywa, ale traci. O losach zmian rządowych decyduje w głównej mierze kondycja lub jej brak po stronie dotychczasowego obozu władzy. PiS wprawdzie formalnie zajął pierwsze miejsce przy urnach w 2023 roku, ale stracił kontrolę nad szerszymi, społecznymi nastrojami.
Ugrupowanie to osierociło aspiracje modernizacyjne i socjalne dużej część społeczeństwa, które samo obudziło w latach 2015-2019. Podchwyciła je natomiast w jakiejś mierze Trzecia Droga” – mówił mi w wywiadzie na łamach „Więzi”.
Stowarzyszenie secesjonistów?
Na powstanie stowarzyszenia ostro zareagowali nie tylko – co oczywiste – PiS-owscy radykałowie w rodzaju Patryka Jakiego, ale również przedstawiciele oficjalnych organów partii.
„Nikomu nie odmawiamy prawa do tworzenia stowarzyszeń, ale nie mogą to być stowarzyszenia, które bazują na parlamentarzystach lub członkach partii. Stowarzyszenie tworzone w takiej formule z całą pewnością byłoby szkodliwe dla całego środowiska prowadząc do jego dezintegracji.
Taka inicjatywa wpisywałaby się w plany i różnego rodzaju intrygi Tuska i jego ludzi, bo to oni chcą nas rozbić. Dzisiaj jest czas jednoczenia się polskich patriotów wokół naszego kandydata na premiera Przemysława Czarnka” – przekazał mediom rzecznik PiS Rafał Bochenek.
Równolegle pojawiły się zdementowane już informacje o tym, jakoby prezes miał wystosować ultimatum: albo członkostwo w stowarzyszeniu Morawieckiego, albo miejsce na listach PiS.
Stan gry na czwartkowe przedpołudnie (ale dynamika jest spora:): nie będzie konsekwencji dla posłów, którzy dołączyli do stowarzyszenia @MorawieckiM. JK miał uznać pragmatycznie, że zbyt wiele osób musiałoby zostać ukaranych. „Do przesilenia doszło, a teraz czekamy”. https://t.co/mY2CivoFXx
— Marcin Fijołek (@marcinfijolek) April 16, 2026
Rozpad tej partii wieszczono już wielokrotnie, ale tym razem zupełnie poważnie należy postawić pytanie, czy uruchomiona przez Morawieckiego dynamika polityczna nie wymknęła się spod kontroli.
Nawet bowiem jeśli do tej pory ruchy niegdysiejszego szefa rządu były obliczone na wzrost jego notowań w samym PiS, to niewykluczone, że wystarczająco dużo nieprzyjemnych słów już padło – i jeszcze padnie – że zaraz Morawiecki będzie, owszem, budował pozycję, ale jako gracz niezależny, poza-PiS-owski.
Być może były premier chce dokonać swoistego „manewru Trzeciej Drogi” – zostać koalicjantem (słabnącego) hegemona, jakim wciąż jest PiS, ale z pozycji trudnej do zbagatelizowanie. Z drugiej strony każdy rozłam na prawicy – gdyby Morawiecki założył partie mielibyśmy już 4 partie na prawo od centrum – bynajmniej jej nie służy, biorąc pod uwagę metodę D’Hondta. W najbliższych miesiącach okaże się, czy te obawy są zasadne.
Planem Morawieckiego może być także odwrócony manewr Solidarnej, a później Suwerennej Polski. Medialnie to właśnie członkowie nieistniejącego już ugrupowania nadają dziś ton głównej narracji PiS. Być może będziemy oglądać powołanie niezależnej partii z nowymi pomysłami i energią, która jednakowoż wystartuje na jednej liście z PiS-em.
Mogłoby to pozwolić na odświeżenie formatu Zjednoczonej Prawicy jako parasolowego sojuszu. Nowe ugrupowanie Morawieckiego będzie wówczas, przy zachowaniu odrębności, rościć sobie pretensje do narzucania agendy całemu temu środowisku tak, jak dziś robią to spadochroniarze po partii Ziobry.
Ryzyk jest jednak tyle samo, co szans. Z ambitnej strategii rewitalizacji Zjednoczonej prawicy może zostać większy konflikt. Wówczas zamiast dobrych wspomnień z 2015 r. pozostanie koszmar AWS-izacji, co może ostatecznie skończyć się marginalizacją Mateusza Morawieckiego.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
