Donald Trump jak Jezus. Jak wyjaśnić bluźnierstwa prezydenta USA?
Osobisty atak na papieża Leona XIV i bluźniercze porównania do Chrystusa nie muszą być przejawem wyłącznie kosmicznego ego Donalda Trumpa. Wynika to raczej z jego osobistych przekonań, którym towarzyszy wiara amerykańskich protestantów, że obecny prezydent jest narzędziem w rękach Boga.

Trump niczym Jezus?
Prezydent USA Donald Trump nie przestaje zaskakiwać swoimi prowokującymi wpisami na platformach społecznościowych. Ostatnio wdał się w głośny spór z papieżem Leonem XIV, który potępił amerykańskiego przywódcę za prowadzenie brutalnych wojen i za groźby „zniszczenia całej cywilizacji” Iranu. Trump w odpowiedzi opublikował obszerny wpis na platformie Truth Social, w którym nie szczędził ostrych słów pod adresem głowy Kościoła:
„Papież Leon jest SŁABY w kwestii przestępczości i fatalny w polityce zagranicznej (…) Powinien być wdzięczny, bo – jak wszyscy wiedzą – był szokującą niespodzianką. Nie było go na żadnej liście kandydatów na papieża, a Kościół umieścił go tam tylko dlatego, że był Amerykaninem, a oni uznali, że to najlepszy sposób na poradzenie sobie z prezydentem Donaldem J. Trumpem (…)
Leon powinien wziąć się w garść jako papież, pójść po zdrowy rozsądek, przestać przypodobywać się radykalnej lewicy i skupić się na byciu wielkim papieżem, a nie politykiem. To bardzo mu szkodzi, a co ważniejsze, szkodzi Kościołowi katolickiemu!” – to tylko wybrane obelgi, których w pozostałej części wpisu jest znacznie więcej.
Nie był to bynajmniej ostatni tego typu post, który został powszechnie uznany za obraźliwy. Niedługo po opublikowaniu tej antypapieskiej tyrady Trump zamieścił groteskową grafikę (prawdopodobnie wygenerowaną przez AI) ukazującą go na podobieństwo Jezusa Chrystusa, który w glorii zstępuje z nieba w towarzystwie amerykańskiej armii i uzdrawia chorego na oczach swoich zwolenników.

Ordynarne bluźnierstwo czy coś więcej?
Niezależnie od wiary, nie będzie przesadą stwierdzenie, że oba wpisy Trumpa przekraczają wszelkie granice przyzwoitości, natomiast z katolickiej perspektywy grafika przyrównująca go do Chrystusa jest już jawnym bluźnierstwem.
Co warto odnotować, internetowe ekscesy Amerykanina potępili nie tylko chrześcijańscy przywódcy jak Giorgia Meloni (notabene jego wierna sojuszniczka); w obronie papieża Leona i Chrystusa wystąpił także… prezydent bombardowanego przez USA Iranu Masud Pezeszkian, a więc muzułmanin-szyita.
Przy niniejszych rozważaniach należy jednak mieć świadomość, że zuchwała bluźnierczość Trumpa nie jest (wyłącznie) pochodną jego słynnego ego. Innych źródeł takiego zachowania powinniśmy raczej doszukiwać się w osobistych przekonaniach amerykańskiego prezydenta, silnie zakorzenionych w ezoterycznym ruchu Nowej Myśli (ang. New Thought).
Jak wyjaśniał Aleksander Tyra na łamach Klubu Jagiellońskiego, doktryna ta polega na tym, że „nasze myśli kształtują rzeczywistość, więc dzięki pozytywnemu nastawieniu możemy odnieść sukces. Wszystko, co jest niezbędne do osiągnięcia dobrobytu, to niezachwiane przekonanie, że się go zdobędzie”.
Co istotne w tym kontekście, ważnym przedstawicielem Nowej Myśli był Norman Vincent Peale, a więc pastor w kościele, do którego uczęszczał Trump wraz z rodziną. Jak sam obecny prezydent USA podkreślał, usłyszane kazania wywarły na niego ogromny wpływ.
Jest to szczególnie widoczne w silnym przekonaniu o jego osobistej potędze, jak również w głoszeniu tez rodem z Nietzschego czy Dostojewskiego, że w swym postępowaniu kieruje się wyłącznie własną moralnością.
Obok wiary Trumpa w jego misję, drugim nierozłącznym komponentem mesjanizmu oczami MAGA jest wiara wielu amerykańskich protestantów, że obecny prezydent jest narzędziem w rękach Boga. Jak tłumaczył Tyra w cytowanym powyżej tekście, Trump ma rzekomo przygotowywać grunt pod powtórne przyjście Chrystusa, powstrzymać „duchowe zło” lewicy, oczyścić naród i przywrócić Ameryce status „miasta na wzgórzu”.
Kluczowa w tym wszystkim jest koncepcja tzw. mandat siedmiu gór, a więc przekonanie, że chrześcijanie mają nie tylko prawo, ale i obowiązek przejąć kontrolę nad siedmioma kluczowymi obszarami społeczeństwa: polityką, rodziną, religią, edukacją, mediami, sztuką i rozrywką, biznesem oraz rządem.
Niedawno zamordowany Charlie Kirk, najsłynniejszy bodajże sojusznik Donalda Trumpa w kraju, twierdził zresztą, że obecny prezydent rozumie tę wizję i będzie ją konsekwentnie realizował.
„Nowa prawica chrześcijańska (podobnie jak trumpizm) wierzy w całkowite zwycięstwo polityczne i odrzuca wszelkie zwątpienie w siebie, samokrytykę i jakąkolwiek możliwość porażki” – pisał Tyra.
Zarówno powyższy cytat, jak i wcześniejsze obraźliwe wpisy wskazują więc nie tyle na megalomanię, odzwierciedlają głęboką wiarę amerykańskich protestantów i samego Trumpa, że obecny prezydent jest współczesnym Cyrusem lub Dawidem: niedoskonałym, ale godnym wybrańcem Opatrzności, któremu przeznaczone jest dokonanie wielkiego dzieła.
W rozważaniach mad mesjanizmem Trumpa warto przytoczyć fragment rozmowy Tomasza Terlikowskiego z dr Konstantym Pilawą na antenie RMF FM. Prowadzący przytoczył przykład ambasadora USA w Izraelu Mike’a Huckabee, który powiedział, że Izrael ma biblijne prawo do odebrania ziem państwom Bliskiego Wschodu jak Liban, Syria czy Arabia Saudyjska, bo są to ziemie żydowskie.
Wiceprezes Klubu Jagiellońskiego stwierdził, że jest to ciekawy przykład w kontekście geopolityki, gdyż przed amerykańsko-izraelską wojną z Iranem ten sam Huckabee nakłaniał Trumpa, aby zaatakował Islamską Republikę, by w ten sposób wypełnił biblijne proroctwo.
– Mamy również doniesienia z amerykańskiej armii, że żołnierze skarżą się na motywację religijną, która płynie do nich z ust dowódców wojskowych. To są wszystko, można powiedzieć, przesłanki dość umiarkowanie uzasadniające tę wielką narrację, że ta religia odgrywa istotne znaczenie w tym konflikcie – mówił Pilawa.
Na koniec tych rozważań należy postawić następujące pytanie: czy zamiast zbawić świat, Trump nie pociągnie go w przepaść? To właśnie ta przepaść, zarówno w wymiarze duchowym, jak i politycznym, jest największym ryzykiem związanym z wizją Donalda Trumpa jako mesjasza i narzędzia Boga.
Widziana z Europy, może się wydawać groteską, lecz z perspektywy amerykańskich protestantów to siła zdolna zmienić bieg historii.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
