Eutanazja na Zachodzie wymyka się spod kontroli. Niepokojące dane
Niedawno opinią publiczną wstrząsnęła informacja o śmierci Noelli Castillo. Hiszpanka została poddana zabiegowi eutanazji z tzw. przesłanki psychologicznej. Okazuje się, że tego typu prawo rodzi poważne konsekwencje na Zachodzie. Już niemal 6% wszystkich śmierci w Niderlandach i Kanadzie jest konsekwnecją eutanazji.
Sprawa Noelli Castillo i jej śmierci w wyniku eutanazji pokazały, że opinia publiczna jest w podzielona i nie ma jednego powszechnie obowiązującego poglądu na przedwczesne zakończenie życia w wyniku medycznej procedury. Chociaż w niektórych krajach Zachodu eutanazja jest już powszechnością, to właśnie ta sprawa pokazała, że nie jest jeszcze normalnością.
W większości przypadków nikogo na Zachodzie nie dziwi, że ktoś może chcieć zakończyć swoje życie, żeby ulżyć sobie w cierpieniu. Co jednak o powszechności eutanazji mówią nam statystyki?
Pół wieku eutanazji
Kraje Beneluksu, a przede wszystkim Holandia i Belgia, to prekursorzy w podejściu do eutanazji na przełomie XX i XXI wieku. W Niderlandach powszechna debata na temat tego zjawiska zaczęła się już w 1973 roku, od tak zwanej sprawy Postmy.
Lekarka, która podała śmiertelny zastrzyk swojej cierpiącej matce, została skazana na karę więzienia w zawieszeniu. Otworzyło to drogę do orzecznictwa sądowego uznającego, że w przypadku bezcelowego cierpienia lekarz nie ma absolutnego obowiązku podtrzymywania życia.
Na przestrzeni lat wypracowano rozwiązania prawne, które zalegalizowały eutanazję, a ona sama stała się niczym innym jak kolejnym zabiegiem medycznym, takim jak każdy inny. Od tamtej pory liczba pacjentów, którzy decydują się na skorzystanie z tego „wyjścia awaryjnego”, rośnie. Podczas gdy w latach 90., gdy zjawisko zostało praktycznie zdekryminalizowane, były to pojedyncze przypadki, dziś stanowią już znaczący odsetek powodów śmierci.
W najnowszym ujęciu statystycznym Regionalne Komitety Przeglądowe Eutanazji (RTE) notują nieustanny wzrost liczby procedur. W 2023 roku zgłoszono 9068 przypadków, co stanowiło 5,4% wszystkich zgonów w Holandii. W 2024 roku nastąpił kolejny 10-procentowy wzrost – eutanazja odpowiadała już za 5,8% ogółu krajowych powodów śmierci.
W Belgii ustawa z 2002 roku doprowadziła do analogicznego, choć początkowo nieco wolniejszego, wzrostu wskaźników eutanazji. Liczba raportowanych przypadków wzrosła z 236 w 2003 roku, przez 1928 w 2014, 3423 w 2023, aż do 3991 w 2024 roku. W skali kraju w 2024 r. eutanazja stanowiła 3,6% wszystkich zgonów (wzrost z 3,1% w 2023 r.).
W tym wypadku jednak kluczowe jest zerknięcie na powody decydowania się na eutanazję. Pierwotnie procedurę traktowano głównie jako narzędzie uśmierzania bólu fizycznego w przebiegu nowotworów. Obecnie w Belgii odsetek nowotworów maleje (z 57,5% do 54,0%), podczas gdy gwałtownie rośnie udział polipatologii (z 21,5% do 26,8%).
Są to najczęściej pacjenci cierpiący na schorzenia wieku podeszłego, powodujące ślepotę, utratę słuchu, chroniczne bóle zwyrodnieniowe czy nietrzymanie moczu, które w izolacji nie są śmiertelne, lecz skumulowane prowadzą do całkowitej utraty autonomii i obniżenia jakości życia
Kanada – kraj słodkiej śmierci
Na łamach lutowego miesięcznika ZNAK ukazał się reportaż dotyczący powszechności eutanazji w Kanadzie oraz praktyk z nią związanych, autorstwa Elaina’y Plott Calabro – dziennikarki The Atlantic.
Warto spojrzeć na dane spływające zza oceanu, które powiedzą nam więcej o tym zjawisku. System kanadyjski, zalegalizowany w 2016 roku pod pojęciem Medical Assistance in Dying (MAID), stanowi anomalię statystyczną na tle innych państw.
W początkowych latach funkcjonowania charakteryzował się dynamiką wzrostu na poziomie 31–36 proc. rok do roku. Dopiero na przestrzeni lat 2023–24 wzrost gwałtownie zwolnił, jednak nadal wynosił około 7%.
| Rok | Ścieżka 1 (Śmierć naturalna racjonalnie przewidywalna) | Ścieżka 2 (Śmierć naturalna racjonalnie nieprzewidywalna) | Całkowita liczba procedur MAID | Roczne tempo wzrostu (%) |
| 2019 | 5 461 | brak definicji prawnej | 5 461 | – |
| 2020 | 7 451 | 18* | 7 469 | 36,8% |
| 2021 | 9 842 | 224 | 10 066 | 34,8% |
| 2022 | 12 730 | 469 | 13 199 | 31,1% |
| 2023 | 14 802 | 625 | 15 427 | 16,9% |
| 2024 | 15 767 | 732 | 16 499 | 6,9% |
źródło: opracowanie własne na podstawie danych Ministerstwa Zdrowia Kanady z 2024 r.
Obecnie, przy takich wynikach, procedura wspomaganego samobójstwa odpowiada za 5,9% wszystkich zgonów w Kanadzie. Warto jednak zauważyć, że chociażby w prowincji Quebec eutanazja jest powodem ponad 7,9% śmierci, co jest wynikiem jednym z najwyższych na świecie.
W przywołanym przeze mnie reportażu autorka przywołuje różne reakcje, próby oswojenia eutanazji w społeczeństwie i ukazania jej jako czegoś dobrego. Najbardziej szokujący był dla mnie ten przykład, w którym Calabro wspomina pomysły dotyczące normalizacji wspomaganego samobójstwa wśród dzieci.
„W podcaście Disrupting Death prowadzonym wspólnie przez pedagożkę oraz pracowniczkę socjalną z Ontario goście dzielą się pomysłami dotyczącymi m.in. normalizacji procesu MAID u dzieci, które doświadczają utraty bliskiej osoby dorosłej: piżama party w domu pogrzebowym, malowanie trumny na szkolnym podwórku” – czytamy w tekście.
To właśnie personalizacja śmierci i starania o podejście do niej z jak największym autonomicznym przekonaniem o własnej wyższości są zakorzenione w kanadyjskim społeczeństwie i to one powodują wysoką popularność tego awaryjnego wyjścia.
„Nowe prawo opierało się na koncepcji autonomii pacjenta, jednakże obowiązywało w ściśle wyznaczonych granicach […] MAID umożliwił pacjentom odejście na własnych warunkach: doświadczenie „godnej śmierci”, jak określali to zwolennicy nowych rozwiązań” – pisze autorka reportażu.
Co ciekawe, już od momentu legalizacji eutanazji rząd kanadyjski zaczął opracowywać rozwiązania, które pozwolą mu rozszerzyć program MAID na inne grupy pacjentów. Dokładniej rzecz ujmując, dla osób, których jedynym schorzeniem jest zaburzenie psychiczne, jak również dla osób poniżej 18. roku życia, które „uznaje się za posiadające wymaganą zdolność do podejmowania decyzji”.
Iluzja wyboru
Najczęściej podnoszonym przez aktywistów na rzecz legalizacji i normalizacji eutanazji argumentem jest ten z autonomii pacjenta. W Kanadzie wybrzmiewał on z popularnego tam hasła „jeśli nie chcesz, nie podejmuj tej decyzji, ale trzymaj się z dala od mojego łoża śmierci”.
W istocie trudno nie odnieść wrażenia, że pacjent leżący na łożu śmierci, postawiony przed wyborem dotyczącym skrócenia swojego życia i cierpienia, postawiony jest przed iluzją takowego.
Jak twierdzi w swoim artykule „Against the right to die” David Valleman, amerykański filozof i bioetyk, prawo do eutanazji paradoksalnie zmniejsza, a nie zwiększa autonomię pacjenta. Dowodzi, że samo zaoferowanie pacjentowi opcji wspomaganej śmierci drastycznie zmienia jego „pozycję negocjacyjną” – odbiera mu status życia domyślnego (ang. alive by default).
Od momentu legalizacji eutanazji pacjent musi usprawiedliwiać przed samym sobą, swoją rodziną i otoczeniem, dlaczego decyduje się dalej żyć i być dla nich ciężarem.
W podobnym duchu sprawę stawia zmarła niedawno amerykańska prawniczka Diane Coleman – założycielka organizacji Not Dead Yet, która walczy o prawa osób z niepełnosprawnościami.
Coleman wskazuje na „podwójne standardy” rządzące naszym myśleniem o śmierci. Kiedy młody, zdrowy fizycznie człowiek chce popełnić samobójstwo, społeczeństwo interweniuje i oferuje mu prewencję psychiatryczną.
Kiedy to samo pragnienie zgłasza osoba starsza lub z ciężką niepełnosprawnością, społeczeństwo traktuje to jako racjonalny wybór i oferuje medyczną asystę w śmierci. Dowodzi to zakorzenionego w społeczeństwie przeświadczenia (tzw. ableizmu), że życie z niepełnosprawnością jest obiektywnie mniej warte.
Cel ludzkiego życia?
Jak zauważył przywołany przeze mnie David Velleman i jak twierdzi również członkini Izby Lordów i profesor medycyny paliatywnej Ilora Finlay, powszechność eutanazji i stawianie przed osobą chorą samej możliwości wyboru wywiera na niej nacisk, że powinna brać pod uwagę komfort swojej rodziny.
W istocie poprzez normalizację, a także próbę oswojenia się z medycznie wspomaganym samobójstwem, obniżamy konsekwentnie wartość ludzkiego życia. Ważniejsze jest to, aby odejść z tego świata komfortowo, niż pogodzić się ze swym cierpieniem. Ważniejsza jest wygoda ludzi wokół nas niż nasze niezbywalne prawo do życia (por. Konstytucja RP art. 30 i 38).
Jak pisał niedawno na łamach Gościa Niedzielnego dr Konstanty Pilawa, wiceprezes Klubu Jagiellońskiego, chodzi właśnie o „argument z konsekwencji”, który jego zdaniem najbardziej przekonuje.
„Decyzja o zalegalizowaniu eutanazji prowadzi do systemowego obniżenia wartości życia ludzkiego. Może to tworzyć wśród szczególnie seniorów, osób niepełnosprawnych, schorowanych i wymagających opieki przekonanie, że stanowią oni zbyt wielkie obciążenie dla swoich bliskich. […] W takiej optyce niezależność i zaradność jednostki oraz komfort rodziny są wyższymi wartościami niż życie i opieka nad słabymi oraz schorowanymi” – pisał dr Pilawa.
Debata, której wyniku nie znamy
W Polsce trudno mówić o tym, że mamy za sobą powszechną debatę wokół tematu eutanazji. Nie jest to tak medialny temat jak aborcja, która przetoczyła się przez nasz kraj falą protestów i ogólnopolskim poruszeniem, zarówno z jednej, jak i z drugiej strony sporu.
Zresztą przywoływane przeze mnie zdanie „jeśli nie chcesz, nie podejmuj tej decyzji, ale trzymaj się z dala od mojego łoża śmierci” bardzo rymuje się z proaborcyjnym „moje ciało, mój wybór”.
Najnowsze pogłębione badanie dotyczące poparcia dla legalizacji wspomaganego samobójstwa wśród Polaków pochodzą sprzed 13 lat. Wówczas takie rozwiązanie popierało 53 proc. ankietowanych, a 39 proc. było przeciwko. Zrozumiałe jest jednak, że w ciągu 13 lat podejście do eutanazji, szczególnie ze względu na przemiany społeczne oraz dane z innych krajów Zachodu, musiało się zmienić.
Jeśli w najbliższych latach otworzy się przestrzeń na tę debatę, musimy jednak pamiętać o najsłabszych. O tych, których postawimy przed iluzją wyboru, i tych, którzy pod presją społeczną nie będą postrzegać swojego życia jako wartości.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
