Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Barbara Nowacka błądzi ze zmianami. Szkoła powinna wychowywać rycerzy?

Barbara Nowacka błądzi ze zmianami. Szkoła powinna wychowywać rycerzy? Barbara Nowacka; źródło: zrzut ekranu z https://www.youtube.com/watch?v=MhEh2ZUA_EM

Od lutego 2022 r. politycy powtarzają, że żyjemy w czasach przedwojennych. Problem w tym, że same inwestycje w armię czy poradnik bezpieczeństwa nie uchronią społeczeństwa przed zagrożeniem. Odporność społeczną buduje się latami, a kluczową rolę powinna tutaj odgrywać szkoła.

Tekst został pierwotnie opublikowany w obszerniejszej wersji na łamach „Gościa Niedzielnego”. Dziękujemy redakcji za możliwość przedruku!

Sposób myślenia Barbary Nowackiej

Barbara Nowacka myśli o edukacji w sposób integralny. Jej szeroko zakrojona reforma „Kompas jutra”, drobiazgowo planowana przez duże grono ekspertów, wprowadzana jest etapami, zgodnie z planem stworzonym na początku kadencji.

Filozofię Nowackiej można – w dużym uproszczeniu – sprowadzić do trzech kluczowych wątków. Po pierwsze, dzieci są przeciążone materiałem. Dlatego należy ograniczyć zakres podstawy programowej i zmniejszyć wymagania.

Po drugie, częściową winę za zły dobrostan psychiczny uczniów ponosi model szkoły o silnie sformalizowanym, rygorystycznym charakterze. Dlatego też należy m.in. zrezygnować z oceniania prac domowych w szkole podstawowej, by ograniczyć stres uczniów.

Po trzecie, należy ograniczyć wpływ konserwatywnej opowieści o narodzie i polskiej historii. Uczniowie nie powinni być indoktrynowani; zamiast tego należy promować wartości europejskie i bardziej „nowoczesne” rozumienie patriotyzmu. Cokolwiek to znaczy.

Zmiany, ale czy na lepsze?

Minister edukacji proponuje w nowych rozporządzeniach odejście od sztywnego kanonu lektur na rzecz większej roli decyzji nauczyciela i ucznia. Materiału ma być mniej – planowane redukcje sięgają według zapowiedzi ok. 20%. MEN zapewnia, że poziom nauczania nie zostanie obniżony.

Pewną nadzieję budzi reforma przedmiotu Edukacja dla bezpieczeństwa, która ma wejść w nowej wersji we wrześniu 2027 r. Ministerstwo zapowiada większy nacisk na zajęcia praktyczne, wizyty w jednostkach wojskowych oraz naukę zachowania w sytuacjach zagrożeń cywilnych i militarnych.

Problem polega na tym, że dotąd była to zaledwie jedna godzina tygodniowo. Czy da się odwiedzić jednostkę wojskową lub rzeczywiście poznać podstawy pierwszej pomocy, mając do dyspozycji 45 minut raz na tydzień w grupie 20 osób? Trudno w to uwierzyć.

W kolejnych latach temat bezpieczeństwa ma być dodatkowo realizowany jako moduł na różnych przedmiotach. Jakie będą efekty – pozostaje pytaniem otwartym.

Jednak samo wprowadzenie modułów nauczania, które mają być realizowane na różnych przedmiotach, a także nastawienie na naukę praktycznych umiejętności kosztem części wiedzy encyklopedycznej – to dobre kierunki.

Edukacja na czas przedwojenny?

Od lutego 2022 r. politycy powtarzają, że żyjemy w czasach przedwojennych. Problem w tym, że same inwestycje w armię czy poradnik bezpieczeństwa nie uchronią społeczeństwa przed zagrożeniem.

Odporność społeczną buduje się latami, a kluczową rolę powinna tutaj odgrywać szkoła. Potrzebujemy młodych ludzi znających kanon kultury, historię i tradycję własnego kraju. Nie można przecież wierzyć w sens służby ojczyźnie, skoro niewiele się o niej wie. Potrzebujemy młodzieży zahartowanej, odpornej na stres, zdolnej działać w trudnych warunkach.

Potrzebujemy sieci innowacyjnych szkół, które rzeczywiście budują odporność społeczną – wychowują pokolenie świadome zagrożeń i zdolne im sprostać. Reformy Barbary Nowackiej idą jednak w innym kierunku.

Odnoszę wrażenie, że wychowujemy nieporadnych przedstawicieli upadającej cywilizacji, niczym w starożytnym Rzymie przed najazdem barbarzyńców. Dokładnie tak jak pisał Seneka, krytykując system edukacji w upadającym cesarstwie – „Uczymy się nie dla życia, ale dla szkoły”.

Pół żartem, pół serio powinniśmy w obecnych czasach inspirować się raczej modelem spartańskim, a nie rzymskim z okresu upadku.

Praca, która przed nami

Gdy czytamy kolejne raporty dotyczące psychofizycznej kondycji dzieci i młodzieży, trudno o optymizm. Widzę przed sobą obraz dziecka lub nastolatka:

– uzależnionego od technologii (średnio 5 godzin dziennie online – raport NASK),
– zmagającego się z nadmierną masą ciała (32,5% ośmiolatków ma nadwagę lub otyłość – badania COSI 2022/2023),
– funkcjonującego w systemie powszechnych korepetycji jako koniecznego uzupełnienia niewydolnego systemu (80% rodziców opłaca dodatkowe zajęcia – CBOS).

Polska edukacja od dawna jest w pewnym stopniu oderwana od rzeczywistości – w swojej masie produkujemy raczej przyszłych pracowników korporacji, nie wychowujemy zaś świadomych obywateli.

Seneka nie pojawia się tu przypadkowo. Pisał: „Powinniśmy się nadstawiać na uderzenia Losu, aby się zahartować na nie dzięki niemu: powoli sprostamy mu, ustawicznie wystawianie się na cios zrodzi w nas pogardę dla niebezpieczeństw”.

Umiejętność radzenia sobie z wyzwaniami nie jest wrodzona – jest nabywana. Właśnie poprzez doświadczenie. To właśnie wystawieni na trudne sytuacje w młodym wieku wykształcamy w sobie mechanizmy radzenia sobie z rzeczywistością, które są niezbędne w dorosłym życiu.

Pewną inspirację można odnaleźć w modelu skandynawskim. Ideał friluftsliv zakłada, że dzieci spędzają znaczną część czasu na zewnątrz, uczestniczą w zajęciach terenowych, uczą się funkcjonowania w różnych warunkach pogodowych.

To część tradycji narodowej w Norwegii i Szwecji. W semestrze letnim nawet 70% czasu norweskie dzieci spędzają poza budynkiem przedszkola. Przedszkolaki wychodzą regularnie w tygodniu na przykład na kilkugodzinną wyprawę do lasu. Zmagają się z trudnymi warunkami atmosferycznymi, konkretnymi zadaniami w terenie.

W Norwegii działa kilkaset przedszkoli o profilu „nature kindergarten”, które stawiają na codzienną edukację i opiekę w naturalnym środowisku. Pięknie wyobrazić sobie zdrową szkołę – bez technologii, kładącą nacisk na duży wysiłek fizyczny, solidarność grupową.

Podobny model – w innej formie – obecny jest także w polskim harcerstwie. Jeden z ojców, były harcerz, opowiadał mi o zasadzie, którą stosuje w wychowaniu swoich dzieci: „symulowanie niedoboru lat 90.”. Chodzi o świadome rezygnowanie z komfortu, ograniczenie technologii, wybór prostych form wypoczynku.

To, co dziś bywa traktowane jako powrót do przeszłości, może w rzeczywistości być odpowiedzią na bardzo współczesne wyzwania.

Paradoks polega na tym, że wartości klasycznego wychowania – wytrwałość, dyscyplina, zdolność znoszenia trudności – w świecie rosnącej niepewności wydają się bardziej aktualne niż wizja edukacji proponowana dziś przez Barbarę Nowacką reprezentującą obóz postępu. Czy potrafimy wyciągnąć z tego wnioski?