Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Polacy coraz bardziej liberalni. Czy nadwiślański konserwatyzm to przeszłość?

Polacy coraz bardziej liberalni. Czy nadwiślański konserwatyzm to przeszłość? Strajk Kobiet w Warszawie 2020; źródło: Wikimedia Commons

Wydaje nam się, że jesteśmy ostatnim bastionem konserwatyzmu w Europie, tymczasem dane są nieubłagane: w wielu kwestiach światopoglądowych Polacy są dziś bardziej liberalni niż Amerykanie. Najnowsze badania Pew Research Center pokazują, że obyczajowa rewolucja, którą próbowaliśmy „przespać”, właśnie dobiła do brzegu, a tradycyjny model tożsamości narodowej traci paliwo nawet na prowincji.

Tekst został pierwotnie opublikowany w obszerniejszej wersji na łamach „Gościa Niedzielnego”. Dziękujemy redakcji za możliwość przedruku! 

Wielka zmiana

Polacy powszechnie uważają, niezależnie od deklarowanych poglądów politycznych, że jesteśmy dużo bardziej konserwatywnym społeczeństwem niż te mieszkające na zachód od Odry. To nieprawda.

A przynajmniej takie wnioski płyną z wyników badań dostarczanych przez międzynarodowy ośrodek analityczny Pew Research Center w dwóch okresach – w 2013 r. i 2025 r.

To cyklicznie realizowane badania opinii przeprowadzane w kilkudziesięciu krajach na świecie. W edycji sprzed 13 lat wzięło udział ok. 40 tysięcy osób, w wersji sprzed roku ok. 30 tys. Nie jest to więc mały sondaż, ale duży i przekrojowy barometr

Ankietowani wyrażali opinię, co jest dla nich moralnie niedopuszczalne. Badano stosunek do homoseksualizmu, zdrad małżeńskich, aborcji, hazardu, antykoncepcji etc.

W ciągu zaledwie kilkunastu lat w Polsce w niemal wszystkich badanych kwestiach spadł odsetek osób uznających dane zachowanie za moralnie niedopuszczalne.Najbardziej widoczna zmiana dotyczy stosunku do homoseksualizmu – w 2013 r. aż 44 proc. Polaków uznawało go za moralnie niedopuszczalny, podczas gdy w 2025 r. odsetek ten spadł do 28 proc. Podobny kierunek zmian widać w ocenie aborcji: jeszcze kilkanaście lat temu 47 proc. respondentów deklarowało jej moralną niedopuszczalność, dziś jest to 32 proc.

Wyraźnie zmniejszyła się także liczba osób potępiających rozwody (z 22 do 16 proc.) oraz stosowanie antykoncepcji (z 17 do 11 proc.).

Całość pokazuje, że polskie społeczeństwo wyraźnie przesunęło się w stronę bardziej liberalnych ocen w sprawach obyczajowych.

Polska na tle Zachodu

Może zaskakiwać, że Polacy są zdecydowanie mniej konserwatywni od Amerykanów. Homoseksualizm za moralnie niedopuszczalny uznaje o 11 punktów procentowych więcej obywateli USA. Podobna tendencja dotyczy aborcji i rozwodów. Mniej rygorystyczne stanowisko od Polaków Amerykanie zajmują w przypadku antykoncepcji (8 proc. w stosunku do 11 proc. Polaków) i hazardu (29 proc. w stosunku do 41 proc. Polaków).

Widać jednocześnie, że w większości tematów społeczeństwa Europy Zachodniej nadal są bardziej liberalne od polskiego, aczkolwiek dystans również się skraca.

Prześniona rewolucja seksualna

Jacek Sokołowski w książce „Transnaród. Polacy w poszukiwaniu politycznej formy” opisuje zjawisko „prześnionej rewolucji seksualnej” polskiego społeczeństwa. Prześniona oznacza tutaj tyle co przeżyta, ale nieuświadomiona w kulturze, polityce i mediach.

Przez długie dekady żyliśmy – zdaniem Sokołowskiego – w swoistym dwumyśleniu. Polacy coraz powszechniej używali antykoncepcji, mieszkali ze sobą przed ślubem i zmieniali partnerów seksualnych.

Jednocześnie jednak zachowywali wspólnotowe i tradycyjne rytuały. Po okresie narzeczeństwa brali ślub kościelny, chrzcili dzieci i posyłali je do komunii. 1 listopada wybierali się na groby, chowali także swoich bliskich na katolickich cmentarzach.

W debacie publicznej, prawie karnym i konstytucyjnym obowiązywał konserwatywny model rodziny i związku, mocno zbliżony do norm popieranych przez Kościół katolicki. Stopniowo jednak normy te rozmijały się z rzeczywistym światopoglądem większości Polaków.

Kluczową zmianą było pojawienie się powszechnego dostępu do internetu, który przyspieszył proces upodabniania się polskiego społeczeństwa do Zachodu. Już nie trzeba było chować pornografii w kioskach Ruchu – pornografia stała się dostępna dla wszystkich w domowym zaciszu.

Zdaniem Sokołowskiego polskie społeczeństwo zaczęło uświadamiać sobie tę zmianę w konsekwencji masowych protestów, jakie wybuchły po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w październiku 2020 r.

Wbrew narracji prawicowych mediów protestowały nie tylko zliberalizowane kobiety mieszkające w wielkich miastach, ale również mieszkańcy średnich miast, a nawet wsi. Czarne protesty w najnowszej historii Polski zostaną zapewne zapamiętane jako ważny etap nadwiślańskiej rewolucji seksualnej.

Reakcja była tak gwałtowna, ponieważ w percepcji dużej części społeczeństwa prawicowy rząd, ręka w rękę z Kościołem, wysłał do Polaków prosty komunikat – teraz macie być konserwatywni, ale tak na serio.

Polak-katolik? Wysychające źródło

Dobrych kilka lat temu, kiedy pojawiły się pierwsze naprawdę alarmujące statystyki dotyczące procesu sekularyzacji w Polsce, przeprowadziłem wywiad z Dariuszem Gawinem, jednym z założycieli Teologii Politycznej. Zapytałem wówczas, czy jest sobie w stanie wyobrazić Polskę bez Boga. Mój rozmówca odpowiedział: „Nie potrafię […], bo pamiętam epokę Jana Pawła II”.

Dariusz Gawin razem z Markiem Cichockim i Dariuszem Karłowiczem przez lata pisali teksty dotyczące polskiego modelu nowoczesności. Ich wspólnym marzeniem była intensywna modernizacja bez kopiowania zachodniego modelu rozwoju.

Chodziło w uproszczeniu o to, aby nadal odbywały się masowe pielgrzymki na Jasną Górę, ale żeby Polacy chodzili na nie, korzystając z nowoczesnych dróg i chodników. Dlaczego mielibyśmy pakietować rozwój cywilizacyjny z utratą chrześcijańskich wartości? – pytali.

Dziś trochę inaczej niż wówczas rozumiem odpowiedź Dariusza Gawina. Nie był to przykład życzeniowego myślenia Ta odpowiedź jest dużo głębsza.

Jak świetnie pokazał Michał Łuczewski w książce „Odwieczny Naród. Polak-katolik w Żmiącej”, Kościół katolicki był właściwie jedyną strukturą, dzięki której nastąpił w Polsce proces unarodowienia mas.

Książka ta to pogłębione studium socjologiczne pokazujące, jak zmieniała się tożsamość mieszkańców wsi w Beskidzie Wyspowym, oddalonym o półtorej godziny jazdy samochodem od Krakowa.

Jeszcze sto lat temu polska tożsamość narodowa nie była tam niczym oczywistym. Lokalne elity – na czele z ideologami narodowymi z endecji i ruchu ludowego, a także z działaczami katolickimi – upowszechniały tożsamość narodową z dużymi sukcesami. Nie było właściwie alternatywnego modelu polskiej tożsamości narodowej – zawsze wiązała się ona z przynależnością do Kościoła katolickiego.

Dziś, również na polskiej prowincji, ta rzeczywistość zaczyna się zmieniać. Polacy na poziomie realnego życia, ale również deklaracji, a także wspólnotowych rytuałów coraz rzadziej są katolikami.