„Zgniły Zachód” powraca do religii? Oto, co mówią badania i liczby
Religijność na Zachodzie nie powiedziała ostatniego słowa. Mieszkańcy Stanów Zjednoczonych i nowo ochrzczeni katolicy we Francji udowadniają, że popyt na duchowość utrzymuje się na wysokim poziomie. Niemniej, to wciąż za mało, aby ogłaszać tryumf nad laicyzacją.
Najnowsze badania opinii społecznej mogą wprawić w zakłopotanie niejednego konserwatystę. Francuzi masowo popierają aborcję, a coraz więcej Niemców dopuszcza zdradę małżonka. Wyniki tych badań uświadamiają również, że Polacy wcale nie reprezentują zgoła odmiennych poglądów.
Ale całej tej mozaice światopoglądowej nie wolno pominąć jednego, kluczowego czynnika: religijności. Tak się składa, że w niektórych państwach Europy i Ameryki możemy zaobserwować zjawiska skłaniające nas do wniosków, że chrześcijaństwo nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa.
Wujek Sam odnajduje wiarę?
Na początku warto spojrzeć w stronę Stanów Zjednoczonych, wszak to one jako rdzeń Zachodu wyznaczają trendy społeczno-kulturowe, które prędzej czy później dotrą także do Europy i Polski. Zgodnie ze statystykami Cooperative Election Study, udział osób niereligijnych (ateistów i agnostyków) w amerykańskim społeczeństwie spadł już trzeci rok z rzędu i obecnie wynosi 10% (po 5% ateistów i agnostyków).
Optymistyczne dla amerykańskich chrześcijan statystyki przedstawia też zeszłoroczne badanie Religious Landscape Study (RLS), z którego wynika, że 63% obywateli USA deklaruje się jako wyznawcy Chrystusa, co oznacza nieznaczny (acz stały) wzrost od roku 2021 (wówczas ok. 60%). W latach 2019-2024 odsetek ten nie wykraczał poza przedział 60-64%, z czego wynika, że odsetek chrześcijan osiągnęła poziom stabilizacji.
Należy rzecz jasna wspomnieć o fakcie, iż jest to wciąż znacznie niższy poziom niż jeszcze dekadę temu. W 2014 aż 71% Amerykanów wskazało na chrześcijaństwo jako swoje wyznanie. Wspomniany niewielki wzrost w ostatnich 4 latach pozwala jednak sądzić, że religijność w USA znajduje się obecnie w nieco lepszej pozycji niż laicyzacja.
Podobnie sprawa wygląda w przypadku codziennych praktyk religijnych takich jak modlitwa. Badania RLS wskazują, że od 2021 roku procent Amerykanów modlących się codziennie utrzymuje się w przedziale 44-46%, co zwłaszcza jak na standardy liberalnych państw Zachodu jest dość imponującym wynikiem.
Nieco gorzej prezentują się statystyki dotyczące uczestnictwa we mszy świętej; w najnowszym sondażu RLS 33% obywateli USA odpowiedziało, że bierze udział w liturgii przynajmniej raz w miesiącu. Liczba ta utrzymuje się na zbliżonym poziomie od początku dekady.
Jeśli spojrzymy głębiej, tj. w poszczególne odłamy chrześcijańskie, dojdziemy do wniosku, że katolicyzm przeżywa za oceanem swoją drugą młodość. Przykładowo, archidiecezja Detroit w stanie Michigan podczas tegorocznej Wielkanocy przyjmie w swoje szeregi ponad 1400 nowych wiernych, a więc najwięcej od 21 lat.
Równie imponujący wynik odnotowuje archidiecezja Galveston-Houston w Teksasie, która odnotowuje najwyższy od 15 lat wynik. Z kolei w diecezji Des Moines w stanie Iowa liczba nowych wiernych wzrasta aż o 51% względem poprzedniego roku, z ok. 260 do 400 osób.
Jak tłumaczy Elizabeth Dias z „The New York Times”, może być to spowodowane „efektem Leona XIV”, wszak rok po wyborze Amerykanina na papieża wielu nowych katolików przybywa w całym kraju.
Najmocniej jednak na wysoki poziom religijności Amerykanów wskazują ich poglądy metafizyczne. W tym aspekcie statystyki mogą robić wrażenie: aż 86% obywateli USA wierzy w istnienie duszy, 83% – w Boga bądź inny rodzaj siły wyższej, 79% jest przekonana, że poza światem materialnym istnieje także świat duchowy, a z kolei 70% wierzy w życie pozagrobowe w niebie czy w piekle.
Patrząc na Stany Zjednoczone widzimy zatem obraz społeczeństwa, w którym można co prawda mówić o religijnej rewolucji, lecz nie oznacza to też, że laicyzacja niezmierne wypiera wiarę w Boga i duchowość.
Najstarsza córa Kościoła powraca do Boga?
Mówiąc o swoistym katolickim boomie, nie wolno nie wspomnieć o fenomenie, który ma miejsce we Francji uchodzącej za światową kolebkę laicyzmu i progresywnych, często antychrześcijańskich prądów ideowych. Jak podaje katolicka agencja ZENIT News, podczas tegorocznej Wielkanocy nad Loarą chrzest przyjmie ponad 21 tys. katechumenów, bijąc tym samym wszelkie dotychczasowe rekordy.
Skala chrztów dorosłych we Francji jest czymś absolutnie bezprecedensowym na tle Europy Zachodniej. Jak podaje francuski episkopat, w ciągu ostatniej dekady liczba nowo ochrzczonych dorosłych wzrosła ponad trzykrotnie z ok. 4100 w 2016 roku do ponad 13200 obecnie. Dla porównania, w Niemczech w 2025 roku do Kościoła katolickiego wstąpiło zaledwie ok. 2200 osób.
Warto przy tym odnotować, że fenomen ten napędzany jest przede wszystkim przez osoby młode, bowiem ponad 80% nowych wiernych to dorośli między 18. a 40. rokiem życia. Co ciekawe, dwie trzecie z nich stanowią kobiety.
Jeśli zaś spojrzeć na motywacje, okazuje się, że w 40% przypadków drogę do wiary poprzedzał kryzys osobisty jak np. choroba, żałoba czy egzystencjalne zwątpienie. Blisko 1/3 nowych wiernych za powód nawrócenia podaje z kolei „głębokie duchowe przeżycie”.
Przed rozpoczęciem katechumenatu aż 61% francuskich adeptów wiary czytało Biblię samodzielnie, co świadczy o wzorcu autonomicznych poszukiwań. Fakt ten potwierdza zaskakująca statystyka, wedle której jedynie 11% nowych wiernych wskazało media społecznościowe i katolickich influencerów jako inspirację do nawrócenia. Oznacza to, że w XXI wieku cyfrowa ewangelizacja nie zastępuje tradycyjnej.
Jeszcze bardziej znamienna jest różnorodność pochodzenia katechumenów; zaledwie 45% pochodzi z rodzin chrześcijańskich, podczas gdy 46% zostało wychowanych w domach niereligijnych bądź ateistycznych, a 3% wywodzi się z kręgów muzułmańskich. Dane te wskazują, że nie mamy tu do czynienia z prostym przekazywaniem wiary z pokolenia na pokolenie, lecz z jej osobistym odkrywaniem.
W przypadku Francji widzimy społeczeństwo, które przeżywa nieoczekiwany zwrot ku wierze, tyle że o zupełnie nowym charakterze. Jest to religijność wybierana, a nie dziedziczona, wyrastająca często z kryzysu i osobistego poszukiwania, a nie z tradycji. Dla Kościoła przyzwyczajonego do opisywania swojej sytuacji językiem spadków i odpływów pocieszający może być fakt, że jego najstarsza córa powoli zaczyna do niego wracać.
***
Ukazane powyżej przykłady USA i Francji udowadniają, że pogłoski o doszczętnie zgniłym Zachodzie są przesadzone, a religijność na Starym Kontynencie wcale nie musi znajdować się w defensywie. Czy to oznacza, że jednocześnie mamy do czynienia z ofensywą wiary, która doprowadzi do masowego powrotu mieszkańców Europy i Ameryki na łono chrześcijaństwa?
Również niekoniecznie. Najnowsze badania Pew Research Center wskazują na fakt, że zdecydowana większość nie uważa wiary w Boga za konieczny składnik moralności: przykładowo, aż 83% Francuzów, 70% Niemców i 80% Polaków jest zdania, że Bóg nie jest potrzebny do posiadania dobrych wartości.
Jeśli chodzi natomiast o Stany Zjednoczone, obecne dobre położenie chrześcijaństwa i szerzej religijności może w dalszej przyszłości ulec znacznemu pogorszeniu. Według cytowanego wcześniej sondażu RLS, jedynie 46% Amerykanów w wieku 18-24 lata deklaruje się jako chrześcijanie (a więc blisko dwukrotnie mniej od najstarszego pokolenia 74+) i aż 43% z nich nie utożsamia się z żadną religią (w porównaniu do jedynie 13% seniorów).
Cieszy fakt, że Kościół w USA czy Francji wciąż zyskuje nowych wiernych, i to w nieoczekiwanym jak na zachodnie standardy tempie. To jednak wciąż zdecydowanie za mało, aby ogłaszać wszem i wobec masowy powrót chrześcijaństwa, a co dopiero jego tryumf nad laicyzacją.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.

