Kryzys energetyczny zostanie z nami na dłużej. Limit cen na paliwo nie wystarczy
Szok energetyczny spowodowany amerykańsko-izraelską wojną z Iranem nie skończy się ani za tydzień, ani za miesiąc. Nawet gdyby działania zbrojne ustały, to niektóre konsekwencje zostaną z nami na lata. Uchwalona w ekspresowym tempie ustawa obniżająca podatki na paliwo i narzucająca stacjom benzynowym ceny maksymalne pomoże złagodzić ten kryzys na krótką metę.
Zamknięte wąskie gardło
Blokada przez Iran cieśniny Ormuz u ujścia Zatoki Perskiej zamknęła trasę eksportu około 1/5 ropy zużywanej na świecie. Analiza niemieckiego Commerzbanku „War in the Middle East – How short will oil become?” stara się ocenić, jak ten brak może zostać uzupełniony.
Z 20 milionów baryłek ropy dziennie, które do niedawna przepływały przez Ormuz, około 4,5 miliona da się przekierować na światowe rynki ropociągami. Proces ten już się rozpoczął. Analityk banku także zakłada, że Chiny i Indie wkrótce uzyskają zwolnienie z blokady, łagodząc kryzys energetyczny w Azji.
Istotnie, media branżowe mówią o wprowadzeniu systemu opłat za przepłynięcie przez cieśninę dla statków z państw uznawanych przez Iran za niezaangażowane w konflikt, rozliczanego w chińskim juanie.
Póki co, jedynie pojedyncze statki postanowiły skorzystać z „oferty ochrony” przez Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej. W zatoce utknęło ich około 2 tysięcy. Usankcjonowanie irańskiej władzy nad cieśniną znalazło się też wśród żądań skierowanych do Amerykanów jako jeden z warunków zawarcia pokoju.
Analityk Commerzbanku przewiduje zaspokojenie części światowego popytu na ropę przez innych producentów, w tym Rosję, Kazachstan i Wenezuelę. Rzecz w tym, że nie chcąc pozwolić Kremlowi na sprzedaż ropy po zawyżonych cenach i przy poluzowanych sankcjach, Ukraińcy przypuścili atak na jego infrastrukturę naftową nad Bałtykiem i Morzem Czarnym.
W dalszym ciągu zamknięty w wyniku działań zbrojnych jest ropociąg „Przyjaźń”, o co Węgry również obwiniają Ukrainę. W efekcie wojennych uszkodzeń rosyjski eksport ropy spadł o 40% w stosunku do stanu sprzed paru miesięcy.
Bolesny deficyt i tymczasowa ulga
Niemiecki bank dochodzi do wniosku, że około ¼ ropy eksportowanej wcześniej przez Ormuz nie trafi w najbliższym czasie na światowe rynki i nie zostanie zastąpiona produkcją gdzie indziej, co wpłynie na utrzymanie się podwyższonych cen energii. Obecnie – w oczekiwaniu na zawarcie pokoju – ten niedobór jest łagodzony przez uwolnienie rezerw ropy w zamożnych krajach.
Jednak nawet w przypadku zniesienia blokady morskiej statki przez jakiś czas będą miały utrudniony dostęp do niezbędnego ubezpieczenia, po tym jak ujawniło się ryzyko związane z transportem paliw przez Zatokę Perską.
Sytuacja na rynku gazu ziemnego jest jeszcze bardziej napięta. Wprawdzie właśnie zamykamy sezon grzewczy, ale w wyniku działań zbrojnych poważnemu uszkodzeniu uległa infrastruktura gazowa w Iranie i Katarze. Produkcja tego surowca została wstrzymana w wielu miejscach Zatoki Perskiej, a naprawa zniszczeń może potrwać latami.
W Indiach i na Filipinach już teraz zaczęło brakować gazu do gotowania. Uzupełnienie zapasów gazu ziemnego po stosunkowo surowej zimie będzie nas kosztować znacznie więcej, niż dotąd zakładaliśmy.
W tym kontekście uchwalony w ekspresowym tempie przez parlament i podpisany przez prezydenta, rządowy pakiet Ceny Paliw Niżej, obejmujący obniżkę VAT i akcyzy na paliwa, oraz wprowadzający odgórny limit cen, to rozwiązanie korzystne, ale tylko na krótką metę. Premier Tusk słusznie zwrócił w swoim wystąpieniu uwagę, że bez kontroli cen nadzwyczajne obniżki podatków mogłyby zostać przejęte przez dystrybutorów, nie wpływając na ceny na stacjach.
Rząd planuje również podatek od nadzwyczajnych zysków spółek paliwowych. Trudno ocenić jego skuteczność, skoro w tym samym czasie ograniczamy tym spółkom możliwość osiągania takich zysków. Gabinet Tuska zapewne będzie musiał dołożyć do obniżek podatków z deficytu budżetowego, przy i tak bardzo napiętej sytuacji finansów publicznych.
PKS-y i baterie na ratunek
Nie należy też zapominać o przykrej prawdzie, o której pisze Ignacy Morawski w „Pulsie Biznesu” – od obniżania cen ropy nie przybędzie. Możemy sobie przypomnieć skutki łagodzenia podwyżek cen dla Węgrów pod koniec 2022 roku, które skończyło się niedoborami na stacjach benzynowych w całym kraju. Powinniśmy zatem szukać oszczędności zużycia.
Droższe paliwo to wyższe koszty dla operatorów transportu zbiorowego. Ale właśnie dojeżdżając do pracy autobusem, zamiast ustawiania samochodów w kolejne korki, możemy zaoszczędzić dużo paliwa.
Ustawa regulująca transport zbiorowy została właśnie podpisana przez prezydenta. To trudny moment na głębokie reformy. Zmiany uwzględniają niektóre postulaty ekspertów, ale nie podnoszą wysokości dopłat do przewozów. Tymczasem wspólne dojazdy to najłatwiejszy sposób na oszczędzanie paliw.
Gazu ziemnego używamy także do równoważenia spadków w produkcji energii z odnawialnych źródeł. Optymalnym rozwiązaniem byłoby magazynowanie energii w momencie, gdy wieje wiatr i świeci słońce. Dotychczas robiliśmy to głównie poprzez gromadzenie wody w zbiornikach (elektrownie szczytowo-pompowe), jednak dynamicznie rozwija się rynek baterii, w dużej mierze za sprawą azjatyckiego postępu technologicznego.
Takie akumulatory możemy kojarzyć z instalacji przydomowych, jednak już teraz w planach rozwoju systemu elektroenergetycznego uwzględniamy budowę kolejnych instalacji bateryjnych o dużej skali. Polskie Stowarzyszenie Magazynowania Energii mówi o szybkim rozwoju tego sektora, jednak narzeka na brak wsparcia w zawieraniu kontraktów na dostarczanie mocy w konkretnej lokalizacji, na przykład w pobliżu farm wiatrowych, oraz na trudności w dostępie do finansowania.
W obawie przed ogniem
Na drodze do zwiększania oszczędności energii, przede wszystkim gazu, mogą też stanąć nowe przepisy przeciwpożarowe. Powstające w Ministerstwie Rozwoju i Technologii nowe rozporządzenie na określające warunki techniczne dla budynków zakłada zaostrzenie wymogów przeciwpożarowych dla materiałów służących do izolacji oraz dla lokalnych magazynów energii.
O sprawie pisały między innymi „Gazeta Wyborcza” i Portal Samorządowy. Przepisy, których brzmienie nie zostało jeszcze ostatecznie ustalone, mogłyby poważnie ograniczyć magazynowanie energii w budynkach mieszkalnych, szczególnie wielorodzinnych. Istnieje duże ryzyko, że do ocieplania nie będzie też już można korzystać ze styropianu.
Tragedie takie jak pożar w londyńskim Grenfell Tower przypominają nam o konieczności poważnego podchodzenia do ochrony przeciwogniowej. Jednak nadgorliwość, zapewne wspierana lobbyingiem producentów konkurencyjnych, rozwiązań może nas słono kosztować w obliczu cen energii, które dłużej utrzymają się na podwyższonym poziomie.
Jedzenie też podrożeje
W natłoku prasowych nagłówkach zdaje się umykać aspekt wpływu wojny na Bliskim Wschodzie na ceny żywności na całym świecie. Póki co, cena pszenicy czy kukurydzy nie poszybowała jeszcze do góry jak po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Jednak w okresie zasiewów ropa będzie potrzebne do maszyn rolniczych.
Gaz ziemny odgrywa też kluczową rolę w produkcji nawozów sztucznych, a transporty mocznika z Kataru utknęły w Zatoce Perskiej razem z dostawami ropy. Jak donosi Tygodnik Poradnik Rolniczy, od początku roku cena nawozów azotowych wzrosła już o 30%.
Gdy w ślad za niższymi plonami podrożeją podstawowe produkty żywnościowe, rząd stanie przed dylematem, kogo i na ile ochronić przed podwyżkami. Na interwencję w rodzaju Tarczy Antyinflacyjnej gabinetu Mateusza Morawieckiego nie ma już przestrzeni fiskalnej. Z kolei elektorat koalicji rządzącej mógłby być rozczarowany skierowaniem pomocy jedynie do najuboższych.
Nie taki ETS straszny
Przy trudnościach z finansowaniem programów łagodzących skutki podwyżek cen energii szybko sięgamy po pomysły najprostsze, takie jak zniesienie systemu handlu prawami do emisji dwutlenku węgla, czyli popularnego ETS.
Nie należy jednak zapominać, że jest to program przynoszący budżetowi kilkanaście miliardów złotych rocznie. Bez tych pieniędzy państwo zupełnie straci możliwość wspierania Polaków wobec kryzysu. Jak podkreślała w swoich ustaleniach Najwyższa Izba Kontroli, środki te, choć powinny pomagać w zmniejszaniu zużycia paliw kopalnych, są przez kolejne rządy traktowane jako miliardy na łatanie dziur w budżecie.
Głosy o reformie ETS są podnoszone z różnych stron i jakieś zmiany znajdą się na unijnej agendzie. Nie rozwiążą one jednak problemu z niedoborem źródeł energii, na które naszą odpowiedzią będą musiały być oszczędności i szukanie alternatywnych źródeł.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.

