Mateusz Kukla: Amerykańska popkultura pokazuje cichą wojnę domową w USA
Alt-right jako niechciane dziecko postmodernizmu uważa, że skoro wartości są względne, można je dowolnie kształtować pod własne potrzeby. Skrajna lewica jest z kolei siłą destrukcyjną, która nie ma żadnego pozytywnego planu dla Ameryki – mówił Mateusz Kukla w audycji Radia Olsztyn.

Skrajna lewica bez planu na Amerykę
Audycja Radia Olsztyn rozpoczęła się od dyskusji na temat filmu Jedna bitwa po drugiej, który szturmem podbiły amerykańskie kina i niedawno dostał Oscara za najlepszy film roku. Zapytany, co zwycięstwo tej produkcji może nam powiedzieć o obecnym stanie Ameryki, Mateusz Kukla odpowiedział, że dzieło to jak w soczewce skupia podział USA na grupy społeczne, które nie potrafią się ze sobą porozumieć i prowadzą ze sobą cichą wojnę domową.
– Kiedy spojrzymy na informacje napływające z Ameryki, widać, że regularnie dochodzi tam do różnych incydentów: strzelanin, ataków, a nawet zamachów o charakterze terrorystycznym. Coraz częściej mają one źródło wewnętrzne, pojawiają się różnego rodzaju bojówki czy trudne do jednoznacznego sklasyfikowania akty przemocy.
Z drugiej strony również państwo sięga po coraz bardziej zdecydowane, momentami brutalne środki. Tworzy to wrażenie niewypowiedzianego konfliktu, a więc sytuacji, w której napięcia w społeczeństwie amerykańskim stale narastają i znajdują ujście w kolejnych aktach przemocy – opowiadał Kukla.
– Mimo to, można odnieść wrażenie, że Jedna bitwa po drugiej ma dość pozytywne zakończenie. Konflikt, który zaczyna się od wielkich wybuchów i wysadzania budynków rządowych, ostatecznie kończy się przesłaniem, że lewicowa córka głównego bohatera dalej angażuje się w politykę, ale już w zupełnie inny, bardziej pokojowy sposób. Przynajmniej takie odniosłem wrażenie, że ona już nie planuje więcej zamachów, tylko idzie bezpieczną drogą.
Prowadzący audycję Łukasz Adamski kontynuował wątek lewicowych ekstremistów, którzy jego zdaniem są ukazani w filmie jako odwołujący się do indywidualizmu zamiast wspólnoty. Publicysta KJ dodał, że Jedna bitwa po drugiej przedstawia skrajną lewicę jako siłę czysto destrukcyjną, która nie ma pozytywnego planu dla Ameryki.
– Bohaterowie wysadzają budynki, niszczą granice, ale nie proponują żadnej reformy ani realnej zmiany na lepsze. Pojawia się wprawdzie pewna wiara w to, że walczą o „lepszą Amerykę”, jednak nie wiadomo, czym ta lepsza Ameryka miałaby właściwie być.
Z ich perspektywy państwo jawi się jako wróg, który należy zniszczyć. Nawet granica przedstawiana jest jako faszystowski konstrukt, coś, co trzeba zlikwidować, bo granica stanowi w końcu jedną z podstaw istnienia jakiegokolwiek państwa.
Można odnieść wrażenie, że jest to pewne pokłosie myślenia zakorzenionego w ideologii marksistowskiej: przekonania, że po zburzeniu państwa powstanie jakaś ogólnoludzka wspólnota. Pozostaje pytanie, czy twórca filmu celowo unika odpowiedzi, jak mogłaby wyglądać „lepsza Ameryka”, czy też sam nie miał na to pomysłu – zastanawiał się gość Radia Olsztyn.
Zderzenie światów
Łukasz Adamski przeszedł płynnie do dyskusji na temat filmu Eddington, w którym jak zauważył przedstawiono małe amerykańskie miasteczko z perspektywy dwóch różnych szeryfów: „wolnościowca-antyszczepionkowca, który w Polsce głosowałby na Konfederację”, a także „klasycznego liberała, który mógłby być wyborcą Rafała Trzaskowskiego”. Jak wytłumaczył Kukla, w filmie widać wyraźnie zderzenie alt-rightu z liberałami i rewolucję, która zmiata z planszy wyznawców starej lewicy i prawicy.
– Tutaj też dostrzegalne jest pewne pęknięcie: oba środowiska wywodzą się co prawda z szeroko pojętego liberalizmu, ale w praktyce reprezentują już zupełnie różne światy. Alt-right ma charakter bardziej populistyczny, wyrasta z przekonania o potrzebie wolności jednostki od państwa, które postrzegane jest jako opresyjne, narzucające podatki i różne obowiązki.
Z kolei liberałowie klasyczni funkcjonują już w ramach struktur państwowych, które również opierają się na wartościach liberalnych, ale interpretują je inaczej; większy nacisk kładą na prawa człowieka i systemowe rozwiązania, które razem tworzą tę słynną demokrację liberalną – komentował publicysta KJ.
Prowadzący audycję przypomniał w tym kontekście tezę Kukli, że w dzisiejszym świecie indywidualizm lewicowy i indywidualizm prawicowy ze sobą walczą, zapominając o wartości wspólnoty, o którą wszyscy powinniśmy dbać. Kukla odpowiedział, iż taki stan rzeczy jest pokłosiem postmodernizmu:
– Jest to nurt, który pojawił się po wojnie i odrzucił wielkie narracje związane z przekonaniem, że istnieje jedna spójna opowieść o świecie, człowieku, państwie czy narodzie. To oczywiście moja teza, ale wydaje mi się, że alt-right jest w pewnym sensie niechcianym dzieckiem postmodernizmu. Populistyczne ruchy wyciągnęły taki wniosek: skoro wartości są względne, można je dowolnie kształtować pod własne potrzeby.
Jeśli więc ktoś nie chce przestrzegać określonych zasad, na przykład nosić maseczek, to uznaje, że nie ma żadnych „wyższych” wartości, które mogłyby go do tego zobowiązać, bo byłyby one formą opresji. Widać to choćby w Eddingtonie, gdzie główny bohater, czyli jeden z szeryfów grany przez Joaquina Phoenixa, łamie wszelkie możliwe zasady, posuwając się nawet do morderstwa, bo uznaje, że jego dobro indywidualne stoi ponad wszystkim – opowiadał Kukla.

Woke w grach stworzyło alt-prawicę?
Dalsza część dyskusji poświęcona była grom komputerowym, którymi Mateusz Kukla zajmuje się zawodowo. Prowadzący zapytał publicystę KJ, czy zgadza się z tezą, że poprawność polityczna i tzw. woke przemycane masowo w popkulturze sprowokowały wzrost popularności idei alt-prawicowych w społeczeństwie. Kukla potwierdził, że w ostatnich latach rzeczywiście możemy zaobserwować pewne odbicie od idei progresywnych.
– W ostatniej dekadzie czy dwóch widoczna była silna presja na wprowadzanie wątków określanych jako woke i bywało to o tyle zaskakujące, że czasem działo się to wbrew części graczy. Widać było, że to raczej twórcy kierują się własnymi przekonaniami niż oczekiwaniami odbiorców, co w pewnym sensie kłóci się z logiką rynku.
Mam jednak wrażenie, że mniej więcej od czasu zwycięstwa Donalda Trumpa nastąpiło pewne odwrócenie tej tendencji. Pojawia się coraz więcej twórców, którzy otwarcie podkreślają, że nie chcą wpisywać się w żadną współczesną agendę polityczną i koncentrują się wyłącznie na tworzeniu „dobrych gier”. Promują swoje produkcje właśnie jako wolne od takich wpływów.
Można więc uznać, że działa tu mechanizm wahadła: po okresie silnego przechyłu w jedną stronę następuje ruch w przeciwnym kierunku. Widać, że część odbiorców zaczęła się tym wcześniejszym podejściem po prostu męczyć – tłumaczył rozmówca Łukasza Adamskiego.
Prowadzący audycję zwrócił także uwagę na fakt, że ten libertariański zwrot nastąpił również za sprawą Doliny Krzemowej, przede wszystkim Elona Muska czy Marka Zuckerberga, którzy odeszli od promowania progresywnych narracji. Zdaniem Kukli, postępowe DNA amerykańskich przedsiębiorstw są jednym z problemów współczesnej kultury i funkcjonowania Big Techów.
— Systemy i aplikacje, takie jak Facebook czy X, powstają w bardzo specyficznym środowisku Doliny Krzemowej, które jest wyraźnie liberalne i progresywne. W praktyce oznacza to, że stosunkowo niewielka grupa ludzi tworzy narzędzia używane później na całym świecie.
To mogło prowadzić do pewnego zniekształcenia obrazu rzeczywistości; wartości i normy uznawane za oczywiste w tym wąskim, lokalnym środowisku były później promowane globalnie, trafiając do społeczeństw często znacznie bardziej konserwatywnych. I właśnie na tym styku mogło pojawiać się napięcie oraz tarcia. Obecnie jednak widać, że ten kierunek zaczyna się zmieniać — wyjaśniał Kukla.
Dokąd zmierza kino?
Na koniec audycji Adamski zapytał Kuklę, czy gry komputerowe zastąpią tradycyjne kino, jako że młode pokolenia preferują popkulturę interaktywną. Publicysta KJ odpowiedział, że jego zdaniem kino się utrzyma, choć czekają je zmiany, zwłaszcza w kontekście rewolucji sztucznej inteligencji, która już na naszych oczach zaczyna przekształcać sposób tworzenia filmów.
– Już dziś istnieją technologie pozwalające zmieniać wygląd aktorów w całym filmie. W przyszłości może to pójść dalej, będzie można np. obejrzeć film, w którym postacie wyglądają jak nasi znajomi albo akcja rozgrywa się w wybranym przez nas miejscu, np. w Polsce zamiast w Nowym Jorku. Sztuczna inteligencja może umożliwić dynamiczne przekształcanie takich elementów.
Jednocześnie nie sądzę, żeby odbiorca całkowicie przejął kontrolę nad historią. Gdyby sam ją tworzył, szybko stałaby się przewidywalna i nudna, brakowałoby w niej elementu zaskoczenia. Dlatego rola twórców pozostanie kluczowa, to oni nadają sens i przekaz – konkludował Kukla.
Wszystkie teksty Mateusza Kukli na łamach Klubu Jagiellońskiego.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.