Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Polacy już dawno mieli swoją Molchat Doma. Siekiera i „Nowa Aleksandria”

Polacy już dawno mieli swoją Molchat Doma. Siekiera i „Nowa Aleksandria” ss: https://www.youtube.com/watch?v=3Li4YcfjndI&list=RD3Li4YcfjndI&start_radio=1 ed. Bruno Dziadkiewicz

W ostatnich latach powróciła moda na post-punk. Gatunek ten jest kojarzony dziś przede wszystkim z białoruską formacją Molchat Doma i jej charakterystyczną postsowiecką, doomerską stylistyką. Jednak Polska pod tym względem również ma coś szczególnego do zaoferowania. Czymś takim jest zespół Siekiera, a zwłaszcza wydany w 1986 roku album Nowa Aleksandria. Co jest ponadczasowego w twórczości formacji z Puław, że warto jest dziś do niej wracać?

Przełom zimy i wiosny jest jeszcze czasem przenikliwego chłodu. Pełnia zimy bywa surowsza, lecz marzec wciąż niesie jej echo. Chłód działa na człowieka całościowo. Co oczywiste sprawia, że musi on się ubrać cieplej, lecz co istotniejsze wpływa również na psychikę – chłód wprawia w melancholijny nastrój.

Gdy myślę o muzyce, która najlepiej oddaje klimat chłodu oraz opisuje jego metaforyczno–egzystencjalny wymiar, to pierwszym gatunkiem, który przychodzi mi na myśl jest zimna fala, cold wave, podgatunek postpunku, który był szczególnie popularny w latach 80. XX w. zaś w ostatnich latach przeżywa renesans popularności.

O polskiej odmianie tej muzyki traktuje niedawno wydany reportaż Rafała Księżyka zatytułowany Fala. Rok 1984 i polski postpunk. Głównymi przedstawicielami zimnej fali w Polsce były takie grupy jak 1984, Variete, Aya RL.

Jednakże palma pierwszeństwa – ze względu na poetyckość tekstów oraz jakość muzyczną –  należy się innej grupie – Siekierze i jej albumowi Nowa Aleksandria. To na niej został najpełniej przedstawiony „chłodny wymiar” ludzkiej egzystencji.

Punk rock czy rock lat 80., ze względu na swoje przywiązanie do „tu i teraz” (np. walki z komunizmem), dziś często odbierany jest bardziej jako dokument epoki, zapis pewnej określonej świadomości kształtowanej przez sytuację społeczną i polityczną.

Muzyka siekiery na tym tle wyróżnia się swoją ponadczasowością. Przedstawia doświadczenie melancholii i apatii jako coś nierozerwalnie związanego z ludzką egzystencją.  Jest to coś ponadczasowego, zmieniają się jedynie okoliczności sprzyjające doświadczaniu tego typu stanów. Melancholia i poczucie wyobcowania nie są czymś zarezerwowanym jedynie dla ludzi żyjących w słusznie minionym komunistycznym ustroju.

Od agresywnego punka do melancholijnej nowej falii

Zanim jednak Siekiera nagrała Nową Aleksandrię i zaczęła grać hipnotyczną, zimną muzykę, to lubowała się w nieco odmiennej stylistyce. Dużo agresywniejszej, głośniejszej i bardziej chaotycznej, a więc punk rockowej.

Zespół powstał w 1983 r. w Puławach. Na początku nazywał się Trafo. Jego filarami byli autor tekstów i gitarzysta Tomasz „Dzwon” Adamski oraz wokalista Tomasz „Budzy” Budzyński – znany dziś przede wszystkim jako lider zespołu Armia. Z czasem do składu dołączyli basista Dariusz „Malina” Malinowski oraz perkusista Krzysztof „Koben” Grela. Efektem ich twórczości było kilka koncertów i jedna krótka płyta – epka 1984.

Świat, który opisywała punkowa Siekiera, był mroczny, turpistyczny oraz pełen przemocy. Warstwa liryczna pełna jest buchającej krwi, morderstw, gwałtów oraz wojny, co widać wyraźnie po tytułach piosenek takich jak Kierunek atak, Zabij ty, Wojownik, Krwawy front, Banda dzika, Ładuj czołg.

Kapela stała w jawnej kontrze do innych, w większości mocno rozpolitykowanych muzyków punk rockowych. Rafał Księżyk w Fali cytuje słowa Adamskiego, który w wywiadzie z gazetą „Non Stop” w 1985 r. mówił: „Dla mnie to jest poezja, w której nie ma żadnych praw ani problemów, wartościowania czy coś jest pozytywne, czy nie, moralne czy niemoralne. Punktem wyjścia jest anarchia, która gwarantuje wolność absolutną, bez ograniczeń i skrępowań. To miało działać na zasadzie duchowego uwolnienia aż do granic destrukcji i chodziło o tak dużą ekspresję, która u słuchających wyzwalałaby podobne emocje oczyszczające. Tworzyłem fantastyczne obrazy, trochę jak w malarstwie Boscha, a ich ekspresja pasowała do tego czadu, który graliśmy”.

A grali ostro i głośno, agresywnie i destrukcyjnie. Do historii przeszedł koncert w Jarocinie w 1984 r., gdy w trakcie występu Siekiery podobno odtańczono największe pogo w historii polskiej muzyki. Najlepiej ten okres podsumowują słowa Tomasza Adamskiego z 2008 r. z artykułu opublikowanego w czasopiśmie „Lampa”:

„Punkowa Siekiera nie utożsamiała się z żadnymi lewicowymi ani prawicowymi ekstremizmami. Była po prostu zabójczym żartem, sado-masochistyczno-apokaliptycznym teatrem absurdu”. Ten absurdalny charakter twórczości zespołu potwierdza również Tomasz Budzyński.

W niedostępnym, usuniętym z archiwum VOD TVP wywiadzie z Łukaszem Orbitowskim w programie „Dezerterzy” podkreślał apolityczność i abstrakcyjność warstwy tekstowej Siekiery – czego przykładem jest chociażby pies Burek jako symbol apokalipsy.

Punkowa Siekiera była ogniem, ciągłym ruchem. Jednak zespół od początku był skazany na to, by ostatecznie się rozpaść. W kapeli nie mogło być miejsca na dwie tak wyraziste postacie jak perfekcjonista Adamski, który kapelę uznawał przede wszystkim za własne dzieło i Budzyński.

Na jesieni 1984 r. Grela oraz „Budzy” opuścili zespół. Budzyński wraz z Robertem Brylewskim założyli wówczas Armię i nią napisali swój własny, być może donioślejszy, rozdział w historii polskiej muzyki.

Po tym wydarzeniu „Dzwon” udał się w podróż zupełnie inne rejony. Zgolił bujną brodę, zerwał ze stylistyką punkową, zaczął grać wolniej i pisać teksty, w których nie dominowała już przemoc.

Efektem zmian był wydany w 1986 roku pełnoprawny album zatytułowany Nowa Aleksandria, nagrany wraz z Malinowskim, Pawłem Młynarczykiem odpowiadającym za instrumenty klawiszowe oraz Zbigniewem Musińskim na perkusji. Energiczność i przemoc zostały zastąpione melancholijnym transem i chłodem.

Człowiek wirtuwiański, ale z Puław

Bywa, że okładki płyt raz stają się kultowe i stanowią dobrą metaforę muzyki. Bywa również, że dzieje się zupełnie inaczej i szata graficzna jest jedynie koniecznym dodatkiem do brzmienia i liryki. W wypadku Nowej Aleksandrii okładka albumu jest czymś fundamentalnie związanym i koherentnym z muzyką Siekiery. Sama zaś nazwa albumu również była nieprzypadkowa – w czasach carskich Puławy, miasto skąd pochodzili muzycy, nazywano właśnie Nową Aleksandrią.

Twórca okładki Alek Januszewski, jak czytamy w Fali Księżyka, chciał stworzyć coś uniwersalnego – „uwspółcześnioną wersją człowieka witruwiańskiego”. Okładka ukazuje głowę mężczyzny na czerwonym tle. Owa czerwień miała symbolizować romantyzm.

Twarz spogląda na słuchacza beznamiętnie, pozbawiona jest kolorów, widzimy jedynie jej zarys. Naniesiono na nią figury matematyczne – okrąg, który biegnie od nosa po czubek głowy oraz linie, które wydają się odmierzać długości na owej twarzy.

Ze względu na swoją równoległość wydaje się, że owe linie tworzą różne prostokąty, jednakże brakuje im boku z prawej strony (patrząc od stronyoglądającego). Wszystko to idealnie współgra z brzmieniem – minimalizmem, bezemocjonalnością, melancholią, chłodem, którym towarzyszy muzyka cechująca się matematyczną precyzją.

Bezsensowne teksty, trans i absurdalność rzeczywistości

Otwierający album Idziemy przez las zaczyna się od prostego, hipnotyzującego, zapętlonego gitarowego riffu. Słyszymy chłodną, precyzyjną muzykę. Z czasem do gitary dołącza perkusja oraz wyraźny bas, a jeszcze później klawisze.

Malinowski, który zastąpił Budzyńskiego „za mikrofonem”, śpiewa spokojnie, transowo a jednak wyraźnie czuć w jego słowach niepokój. Powtarza on kilka prostych, a jednak poetycko ułożonych fraz: „Idziemy przez las, pijani od słów”.

Ścieżka wokalna jest ułożona tak, że „Malina” raz powtarza kilkukrotnie pierwszą część zdania, a czasem po prostu wydłuża słowo „las”. I na tym kończy się tekst piosenki. Siekiera poprzez ten liryczny minimalizm wprowadza słuchacza w trans, który Słownik Języka Polskiego definiuje jako „stan o obniżonej świadomości i braku kontaktu ze światem zewnętrznym; może być wywołany przez hipnozę”. Właśnie to pragnęli osiągnąć muzycy,

Teksty Adamskiego i muzyka kapeli hipnotyzują słuchacza. Chyba jeszcze bardziej transowymi utworami są Misiowie puszyści oraz Ludzie wschodu. Całość tekstu pierwszej z tych piosenek sprowadza się do mantrycznego powtarzania następujących fraz: „la la la la la la, szewc zabija szewca, bumtarara, bumtarara”.

„Malina” również i w tej piosence deklamuje tekst i również na wiele sposobów zapętla poszczególne jego partie. Daje to efekt dziwności, który doskonale oddaje tajemniczość i niezrozumiałość świata.

Chyba jeszcze większą absurdalnością cechuje się tekst z kawałka Ludzie wschodu, który jest śpiewany przez samego „Dzwona”: „Czy tu się głowy ścina?/ Czy zjedli tu Murzyna?/ Czy leży tu Madonna?/ Czy jest tu jazda konna?/ Czy w nocy dobrze śpicie?/ Czy śmierci się boicie?/ Czy zabił ktoś tokarza?/ Czy często się to zdarza?/ Tatata lala tatata hejha”.

Z jednej strony jest w tym coś wręcz prymitywnego i ludycznego, jednak wraz z muzyką całość wywołuje kapitalny efekt. Przede wszystkim taki dziwaczny kształt tekstów – abstrakcyjne, niepowiązane ze sobą pytania, opis morderstwa szewca opowiedziany za pomocą nie posiadających żadnego sensu onomatopei – w połączeniu z warstwą dźwiękową dobitnie obrazuje doświadczenie absurdalności ludzkiego życia.

Adamski dla „Non Stop”, co cytuje Księżyk w Fali, tak opowiadał o swojej twórczości: „Moje teksty mają na celu wyzwolenie pewnych ukrytych pożądań ze zdeformowanej przez cywilizację świadomości. Twierdzę, że tekst może dotrzeć do słuchacza tylko w stanie ciągłego transu. Jego treść staje się wtedy łącznikiem między człowiekiem a kosmosem. Słowa, przez częste ich powtarzanie, mają wprowadzić słuchacza nawet w taniec”.

Siekiera nie potrafi pokazać Syzyfa szczęśliwym

Adamski chce pokazać tajemniczość świata, w którym z jednej strony nie da się z odpowiedzieć na fundamentalne pytania, a z drugiej strony mają miejsce takie przypadkowo-absurdalne wydarzenia jak zabójstwo szewca przez szewca.

Wszystko to ma cykliczny charakter. Świat na Nowej Aleksandrii. wydaje się cyklicznie powtarzać. Rzeczywistość jest zapętlona niczym charakterystyczne gitarowe riffy i powtarzające się w kółko słowa.

Klasyk literatury Albert Camus w swoim Micie Syzyfa przekonywał, że doświadczenie absurdu rodzi się wtedy, gdy potrzeba zrozumienia rzeczywistości spotyka się z niezrozumiałą sytuacją świata. Na koniec swojego eseju pisał: „Sama walka wystarczy by napełnić serce człowieka. Trzeba sobie wyobrazić Syzyfa szczęśliwego”.

W świecie Siekiery szczęście oraz radość są czymś co raczej trudno sobie wyobrazić, ale absurd jest tu równie obecny co u francuskiego pisarza. Jednak wNowej Aleksandrii nie ma Syzyfa, który cyklicznie toczy swój kamień pod górę, gdy świat dookoła niego milczy. Zamiast tego są szewcy, którzy zabijają innych szewców przy akompaniamencie onomatopei, nonsensownych dźwięków i niepowiązanych ze sobą pytań, na które brak odpowiedzi.

Syzyf w świecie Adamskiego, co różni go od autora Dżumy, toczyłby kamień, ale nigdy nie mógłby być szczęśliwy. Zamiast tego odkrywałby on tymczasowość ludzkiego doświadczenia, być może odrzuciłby kamień i udał się w samotne miejsce lub nadałby swoim aktom cechy bezdźwięcznego buntu.

Symfonia postindustrialnego upadłego świata

Abstrakcyjnych, ponadczasowych zjawisk doświadczamy jednak zawsze w określonym kontekście. W przypadku Siekiery jest nim z jednej strony przestrzeń natury, przyrody, gdzie człowiek nie jest wyalienowany i wydaje się być prawdziwie wolny.

Z drugiej strony, jest nim przestrzeń społeczna oraz konkretny, zdeformowany, wyniszczony krajobraz miejski i przemysłowy świata „sprzed epoki komputerów”. Towarzyszy mu, można by powiedzieć za tytułem jednego z instrumentalnych utworów, „czerwony pejzaż”.

Kawałek ten wprowadza słuchacza w doświadczenie wpatrywania się w zgliszcza świata. To wrażenie wynika z charakteru partii instrumentów klawiszowych. Bas, perkusja oraz gitary grają hipnotycznie, powtarzają się harmonijnie, natomiast dźwięk syntezatora co chwilę – zwłaszcza dzięki dźwiękom o wysokiej częstotliwości – zaburza ład. Klawiszowiec dodając progresywnie coraz to nowsze brzmienia, wzmaga w słuchaczu poczucie niepokoju.

Tytułowa czerwień jest niczym łuna, która unosi się nad światem. Pustka, którą czuć w Czerwonym pejzażu, nie jest „czystą nicością”. Jest to pustka świata postindustrialnego, przestrzeni miejskiej oraz fabrycznej, które podupadły, opustoszały.

W piosence Nowa Aleksandria Adamski opisuje swoje życie słowami: „nasze domy pośród nocy/ nasze domy pośród fabryk”. Szarzyzna świata muzyków Siekiery nie jest jedynie metaforą, ale i konkretną szarzyzną krajobrazu – wszakże to w Puławach właśnie znajduje się do dziś wybudowana w PRL-u fabryka największego polskiego przedsiębiorstwa branży wielkiej syntezy chemicznej.

Tę szarzyznę widać w teledyskach zespołu. Czarno-biały klip Misiów puszystych przedstawia muzyków w opuszczonym, obdrapanym budynku, być może w fabryce albo magazynie a być może w rzeźni. Widzimy korytarze i piwnicę.

Muzycy w mocnym, białym makijażu snują się chaotycznie po tej przestrzeni, a towarzyszą im osoby takie jak rzeźnik ostrzący swój nóż czy robotnik z taczką. Czysty postindustrialny, czarnobiały absurdyzm.

Metafizyka zamiast polityki

„Życie, życie to tylko chwila, przed nami jest noc, przed nami jest świat, przed nami jest świat, bez końca, hej” słyszymy w utworze Bez końca. Kontrast życia i świata, człowieka i kosmosu jest czymś fundamentalnym. Z jednej strony „chwila”, krótki czas, a z drugiej strony bezkresny świat.

Na Nowej Aleksandrii ludzka egzystencja jest jedynie kropką na osi czasu, czymś małym i wyalienowanym od świata, który jest bezemocjonalnie obojętny na ludzkie życie. „Dzwon” celowo unika odniesień do tego, co bieżące, wydarzeń politycznych, ponieważ polityka również jest jedynie „chwilą”.

Adamskiego interesuje metafizyka – tajemnica istnienia świata, to, co ponadczasowe i to, co wydaje się niemożliwe do odgadnięcia. Gdy muzycy rockowi lat 80. walczyli z „komuną”, to twórczość Siekiery zawsze, w obu jej formach traktowała o czymś znacznie bardziej fundamentalnym – o rzeczywistości jako takiej, jawiącej się jako pełna szarzyzny, absurdu i pytań bez odpowiedzi.

Słychać to zwłaszcza w piosence Nowa Aleksandria. Adamski świadomie definiuje i przedstawia się w niej jako człowiek żyjący z dala od społeczeństwa. Budzi się, patrzy w okno, widzi innych ludzi. Postrzega ich senność oraz lokalny krajobraz – domy, które stoją pośród nocy, pośród fabryk. Podmiot liryczny jest jednak kimś kto wydaje się być bardzo daleko od tego co postrzega. Obraz, który jawi się przed jego oczami zdaje się być czymś odległym, dalekim, obcym.

Tekst jest czymś w rodzaju fotografii, zatrzymaniem obrazu świata w jednym punkcie. Opisuje krótką chwilę, od której muzycy są odseparowani, są jeszcze w owych domach w przeciwieństwie do innych, którzy dokądś podążają i „sobie” żyją. Sfera ludzka jest czymś tymczasowym, a więc i nieistotnym.

Jej przeciwieństwem jest płomień. Adamski w swoich tekstach regularnie odwołuje się do ognistej metafory by w ten sposób opisać coś, co w tej absurdalnej rzeczywistości jest wartościowego. Jednak i ów płomień okazuje się ulotny – jest równie tymczasowy co inne rzeczy. Mimo wszystko jednak jakoś odróżnia się od zwykłej, ponurej rzeczywistości.

Nowej Aleksandrii śpiewa o „małym płomieniu porzuconym”, w To słowa opisując oczy używa słów „tak płoną… płoną”, w Już blisko słyszymy: „jest chwila jak płomień”.  Płomień jest czymś kruchym i efemerycznym – pojawia się i znika, może zgasnąć w każdej chwili.

Zatem również i to, co wartościowe Adamski postrzega jako tymczasowe i podatne na unicestwienie. Nie wiemy do końca czym mają być te wartościowe rzeczy – autor tekstów pozostawia nas jedynie z „płomieniem” Świat Siekiery to przestrzeń radykalnie nietrwała, w której to, co wartościowe, jest ulotne niczym wiatr.

Pióro Adamskiego miało i ma określone cechy – lakoniczność, poetyckość, tajemniczość, niedookreśloność oraz wieloznaczność. Rzeczywistość człowieka, którą przedstawia „Dzwon”, istnieje obok społeczeństwa, z dala od polityki i gospodarki. Tak jak w jednej z piosenek: „Idziemy na skraj, idziemy na skraj, a niebo jest tuż, a niebo jest tuż”.

Życie człowieka jest czymś tajemniczym, ludzie poszukują sensu egzystencji, jednak ostatecznie okazuje się ono absurdalne. Prawdziwym teatrem ludzkiego bytowania nie jest pole walki politycznej czy społeczeństwo, a przykładowo las – miejsce z dala od wszystkiego i wszystkich – i różnego rodzaju inne przestrzenie, gdzie człowiek zostaje sam z przyrodą i rozciągającym się dokoła pejzażem.

Życie ludzkie w takim świecie jest czymś z jednej strony absurdalnym, ale z drugiej strony musi być siłą konieczności kontynuowane. Apolityczność Siekiery nie jest ruchem ekstrawagancji, a konsekwencją świata, takiego jaki jawi się doświadczeniu muzyków. Jeśli owy cykliczny świat nie ma sensu, pełen jest absurdu, wszystko wydaje się tymczasowe i przemijające, a więc i polityka musi być traktowana w ten sposób.

Pomimo absurdalności świata i – jak się wydaje – beznadziejnego położenia człowieka wobec tego faktu, Siekiera mimo wszystko proponuje pewnego rodzaju bunt. Nie jest to jednak bunt typowo punkowy – gwałtowny, polityczny czy radykalny.

Przyjmuje on raczej formy tak nieoczywiste jak taniec czy stanie w miejscu jak chociażby w utworze Ja stoję, ja tańczę, ja walczę. Owa bezsłowna walka ma charakter negacji nie określonej sytuacji i ustroju, ale całego absurdalnego w swej istocie świata. Zaś walką, ową negacją, może być nawet najprostsza aktywność taka jak taniec czy stanie w miejscu.

***

Zrozumienie fenomenu Siekiery ułatwia odwołanie się do mody na stylistykę doomer music. Największą gwiazdą tej muzyki wydaje się dziś białoruska grupa Molchat Doma. W jej twórczości pojawiają się nie tylko podobne do Siekiery brzmienia, ale i pokrewne motywy w tekstach.

Białorusini opisując marazm i szarość swojej ojczyzny oraz rzeczywistości jako takiej wykonują bardzo podobną muzykę – w ich twórczości również pojawia się motyw tańca jako sprzeciwu wobec świata. Stylistyka postpunku z jej powszechnym marazmem, tajemniczością i szarzyzną odpowiadają ich poczuciu osamotnienia oraz doświadczenia pustki.

Z Adamskim nie da się dziś niestety umówić na wywiad. Muzyk od lat izoluje się od społeczeństwa. Mieszka w rodzinnych Puławach. Przez pewien czas był aktorem w miejscowym teatrze, jednak przede wszystkim jest on dziś samotnikiem, który świadomie odciął się od świata. Kto wie, być może dziś muzyka Siekiery doskonale ilustruje przede wszystkim życie samego „Dzwona”.

Depresja, melancholia i poczucie absurdu nie mają daty ważności. Są starsze niż komunizm, starsze niż kapitalizm, starsze niż sama Nowa Aleksandria oraz Puławy. W świecie, w którym wszystko się zmienia, chłód pozostaje stały. I właśnie w tym chłodzie Adamski wraz z kompanami odnaleźli coś najbardziej ludzkiego: samotnego człowieka stojącego twarzą w twarz wobec obojętnej, absurdalnej rzeczywistości.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.