Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Pedofilia w polskim Kościele. Atak na Karola Wojtyłę był uzasadniony?

Pedofilia w polskim Kościele. Atak na Karola Wojtyłę był uzasadniony? Jan Paweł II w czasie pielgrzymki do Polski. Źródło: commons.wikimedia.org

Ani w archiwach państwowych, ani kościelnych nie ma dowodów na to, by kard. Karol Wojtyła, będąc metropolitą krakowskim (1962-1978) tuszował pedofilię” – stwierdzili na łamach „Rzeczpospolitej” Tomasz Krzyżak i Piotr Litka. Nowe fakty uderzają w narrację reportażu „Franciszkańska 3”. To nie oznacza jednak, że badanie czasów, gdy Karol Wojtyła był metropolitą krakowskim, się zakończyło.

 

Reportaż Gutowskiego był słaby

Wszystko zaczęło się niemalże dokładnie 2 lata temu, kiedy to w marcu 2023 roku stacja TVN wyemitowała reportaż Marcina Gutowskiego zatytułowany Franciszkańska 3. Zostały w niej poruszone wątki reakcji Karola Wojtyły – ówczesnego metropolity krakowskiego – na krzywdy seksualne zadane przez księży: Józefa Loranca, Eugeniusza Surgenta oraz Bolesława Sadusia.

Reportaż miał mnóstwo mankamentów. Na widza próbowano oddziaływać raczej za pomocą montażu, muzyki i sposobu prowadzenia narracji aniżeli twardych faktów. Stosowanie podprogowych komunikatów ukierunkowanych na wzbudzenie u odbiorcy konkretnych emocji nie jest moim zdaniem cechą rzetelnego reportażu.

Sam pamiętam, że po obejrzeniu reportażu miałem poczucie głębokiego szoku. Jednak po ochłonięciu, gdy zastanowiłem się, jakie twarde fakty przedstawione przez autora, miałyby potwierdzać tezę, że „Wojtyła wiedział”, doszedłem do wniosku, że… ich tam nie ma. I to jest największy problem reportażu Gutowskiego. Estetyka dokumentu przeważyła nad faktografią i merytoryką.

Już wówczas reportaż punktowali na łamach „Rzeczpospolitej” Tomasz Krzyżak i Piotr Litka. W świetle ich pracy kard. Wojtyła natychmiast zareagował na informację o zarzutach wobec ks. Loranca oraz zastosował względem niego przepisy przewidziane przez Kodeks Prawa Kanonicznego.

Litka i Krzyżak udowadniają: Gutowski nie miał racji

Teraz, gdy nowym metropolitą krakowskim został kardynał Grzegorz Ryś, a archiwa kurii krakowskiej zostały szeroko otwarte, dziennikarze „Rzeczpospolitej” postanowili dokończyć swoją pracę badawczą. Co im wyszło? Autorzy tekstu utrzymują, że w sprawie ks. Loranca i Surgenta Wojtyła zareagował błyskawicznie, zawieszając ich w obowiązkach i nakazując pozostanie w wyznaczonym miejscu aż do wyjaśnienia sprawy.

Metropolita krakowski reagował szybciej niż państwowe organy ścigania, gdyż – jak piszą Litka i Krzyżak – gdy milicja rozpoczynała śledztwa, obydwaj księża byli już zawieszeni i odsunięci od czynności kapłańskich. Gdy odbyli karę i wyszli z więzienia, zostali wysłani na pokutę do klasztorów bez prawa do odprawiania Mszy św. czy spowiadania.

Najwięcej kontrowersji w reportażu Gutowskiego wzbudzała jednak kwestia ks. Sadusia. Dokument podnosił wątpliwość, czy przypadkiem Karol Wojtyła, wysyłając księdza za granicę do Austrii, nie kierował się chęcią pozbycia się problemu, będąc dodatkowo motywowanym relacją przyjaźni z owym księdzem.

Litka i Krzyżak twierdzą, że w archiwum kurii krakowskiej nie ma żadnej przesłanki, która potwierdzałaby, że do Karola Wojtyły doszły wówczas jakiekolwiek doniesienia o seksualnych nadużyciach Sadusia. Prawdopodobnie więc przeniesienie księdza do Austrii nie miało nic wspólnego ze skłonnościami duchownego. Co ważne, nie ma żadnych doniesień, że ks. Saduś po przeniesieniu do Austrii ponownie dopuścił się podobnych czynów.

Progresywiści chcą zdelegitymizować Wojtyłę

Reportaż Litki i Krzyżaka spotkał się z natychmiastowymi reakcjami polityków – zwłaszcza prawej strony. Prym wiedli politycy Konfederacji oraz Suwerennej Polski (z Dariuszem Mateckim na czele). Ich przekaz brzmiał mniej więcej tak: oto sprawiedliwości stało się zadość, pamięć Papieża-Polaka pozostanie nieskalana, a reportaż Gutowskiego był „lewackim” atakiem na wartości i Kościół katolicki.

Uspokajając ten przedwczesny tryumfalizm, trzeba powiedzieć – jak zresztą podkreślił to w swym oświadczeniu rzecznik Archidiecezji Krakowskiej ks. Piotr Studnicki – że to dopiero początek badań nad okresem sprawowania przez Wojtyłę urzędu Metropolity Krakowskiego.

Litka i Krzyżak zbadali przede wszystkim te wątki, które Gutowski poruszył w swoim reportażu. Czy w archiwum znajduje się coś więcej? Na pełną odpowiedź trzeba będzie poczekać.

Prawdą jest jednak, że szukanie wszelkiego rodzaju dowodów, podważających prawość Karola Wojtyły w kwestii reagowania na przestępstwa seksualne kleru, jest elementem strategii delegitymizacji Kościoła w życiu publicznym. Nie ma co ukrywać, że środowiskom niechętnym Kościołowi, dążących do zmiany prawa w duchu „progresywnym”, zależy na tym, by głos Kościoła został zmarginalizowany.

Mimo postępującej laicyzacji i dalszego odkrywania skali przestępstw seksualnych popełnianych przez duchownych, Karol Wojtyła jest autorytetem-symbolem, który niemalże „na trytytkę” utrzymuje jakikolwiek wpływ Kościoła na kształtowanie polityki, prawa oraz opinii publicznej w Polsce.

Dość powiedzieć, że gdy po publikacji reportażu Gutowskiego, Sejm przegłosował uchwałę broniącą dobrego imienia Jana Pawła II, poparcie wobec niech wyrazili nawet politycy Platformy Obywatelskiej. Kompromitacja Papieża-Polaka mogłaby więc okazać się gwoździem do trumny dla wpływu polskiego Kościoła na dyskurs polityczny. Bo skoro nawet święty Jan Paweł II krył pedofilów, to księża nie ma już więcej prawa mówić kobietom, gejom i lesbijkom, jak mają ci żyć.

Co jednak dalej? Przede wszystkim Kościół nie powinien kierować się nadmierną troską o swoje „dobre imię”. To podejście już wystarczająco się skompromitowało, czego świetnymi przykładami są skandale seksualne w Bostonie i w Irlandii.

Im bardziej Kościół przedkładał własny wizerunek nad wymierzanie sprawiedliwości i dobro ofiar, tym ostatecznie gorzej to wychodziło. I dla ofiar, i dla „dobrego imienia” Kościoła.

Ponad wszystko przydałaby się w Polsce porządna debata, pozbawiona uprzedzeń i ideologicznych przedzałożeń, próbująca odpowiedzieć: dlaczego nadużycia seksualne w ramach instytucji mającej być wzorem moralności osiągnęło taką skalę?

Bez zbyt szybkiego zrzucania winy na celibat czy hierarchiczną strukturę Kościoła. Chodzi o pogłębioną i rzetelną debatę uwzględniającą kwestie psychologiczne, antropologiczne i historyczne.

Dlatego osobiście cieszy mnie postawa kardynała Rysia, który otwiera na oścież archiwa kościelne. „Prawda was wyzwoli” – mówił Chrystus. Dziś na Zachodzie tylko Kościół autentyczny może mieć jeszcze jakikolwiek wpływ na współczesnego człowieka. Żadnej podpórki w postaci tradycyjnego porządku już dawno nie ma.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.