Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Mateusz Morawiecki chce reformować Europę. Czym jest Gospodarcze NATO?

przeczytanie zajmie 6 min
Mateusz Morawiecki chce reformować Europę. Czym jest Gospodarcze NATO? źródło: Envato

Proponowane przez Mateusza Morawieckiego koncepcje Europy Strategicznych Partnerstw i Gospodarczego NATO oferują prawicy konkretną wizję na prowadzenie interesów z Europą i światem. Być może jest to coś, czego pozbawiony pozytywnych narracji PiS potrzebuje obecnie najbardziej.

W ostatnim czasie Prawo i Sprawiedliwość wykonuje zwrot w kierunku eurosceptycyzmu. Ukoronowaniem tego procesu jest weto prezydenta Karola Nawrockiego wobec ustawy wdrażającej unijny program SAFE, co jak w soczewce skupia podzielane przez PiS obawy odnośnie współpracy z ponadnarodowymi instytucjami UE.

Czy oznacza to zatem, że na prawicy nie ma już żadnych pozytywnych postulatów dalszego rozwoju integracji europejskiej i jedynym akceptowalnym rozwiązaniem będzie ucieczka Warszawy z Brukseli?

Otóż nie musi tak być. W styczniu tego roku Zespół Pracy dla Polski pod przewodnictwem Mateusza Morawieckiego zaprezentował dwie powiązane ze sobą koncepcje strategiczne – Europę Strategicznych Partnerstw i Gospodarcze NATO – których realizacja ma zapewnić pokój i dobrobyt Staremu Kontynentowi w obecnej trudnej sytuacji międzynarodowej.

Według byłego premiera, Polska ma w ten sposób szansę stać się filarem nowego ładu w Europie; warto więc pochylić się nad tym, co proponuje jeden z ostatnich eurorealistów w PiS-ie.

Europa Strategicznych Partnerstw – odpowiedź na ślepy eurosceptycyzm?

Jak tłumaczy Morawiecki w raporcie Zespołu Pracy dla Polski, Europa Strategicznych Partnerstw to „koncepcja integracji europejskiej, w której państwa członkowskie Unii Europejskiej zobowiązane są do respektowania pewnego kanonu praw gospodarczych, tak jak to miało miejsce przed wejściem w życie Traktatu o Unii Europejskiej”.

Zaznacza jednak przy tym, że „żadne inne mechanizmy integracji nie powinny uszczuplać suwerennego prawa państw członkowskich do prowadzenia polityki według własnego uznania”.

Propozycja byłego premiera ma zatem charakter dość luźnej konfederacji gospodarczej, co wpisuje się w założenia Europy Ojczyzn, konserwatywnego modelu integracji europejskiej opartego o współpracę w pełni suwerennych państw. Jest to zarazem alternatywa dla obecnego porządku UE określonego przez Morawieckiego jako Unia dwóch prędkości, w której mechanizmy integrowania polityk są ujednolicone i nastawione na wdrożenie przez wszystkie państwa członkowskie, także te na wcześniejszym etapie rozwoju.

Morawiecki proponuje natomiast, aby kraje mogły swobodnie wybierać, w jakich obszarach i z którymi państwami mogą wchodzić w przestrzeń pogłębionej integracji, harmonizacji przepisów i unifikacji własnych działań. Miałoby to przyjąć formę tytułowych strategicznych partnerstw, a jedynym ograniczeniem byłby zakaz wywierania szkód na Jednolity Rynek Wewnętrzny UE.

W zamyśle tej koncepcji, nie byłoby ma żadnego wspólnego nadrzędnego celu integracji jak np. osiągnięcie unii walutowej, toteż takie państwa jak Polska czy Szwecja nie będą musiały zrzekać się własnych walut narodowych na rzecz euro. Klauzule opt-out (takie jakie zawarła np. Dania w kwestii euro) byłyby w Europie Strategicznych Partnerstw standardowym, negocjowanym indywidualnie przez państwa instrumentem polityki, która zakłada równość krajów członkowskich (Morawiecki: „nikt nie jest gorszy”), a wszelkie różnice między nimi są w swej naturze dobrowolne.

Przekłada się to na konkretne propozycje w kluczowych obszarach funkcjonowania Unii. Przykładowo, w przypadku strefy euro czy strefy Schengen proponuje się całkowicie dobrowolne uczestnictwo, bez presji na rozszerzanie tych struktur. W obszarze obronności (PESCO) czy Prokuratury Europejskiej (EPPO) integracja miałaby postępować wyłącznie w ramach koalicji państw faktycznie zainteresowanych ich rozwojem, bez wpływu na pozostałych członków.

Mechanizm ten rozciąga się także na wyzwania współczesności, takie jak polityka migracyjna i azylowa, gdzie tzw. koalicja chętnych państw mogłaby tworzyć własne, jednolite regulacje, nie narzucając ich innym. Podobna logika dotyczyłaby Europejskiego Zielonego Ładu, harmonizacji podatków, regulacji sztucznej inteligencji (AI Act), wspólnej polityki energetycznej czy rozwoju technologii dronowych.

We wszystkich tych dziedzinach państwa miałyby swobodę wyboru, czy chcą iść naprzód z innymi, tworząc doraźne lub stałe partnerstwa, czy też wolą pozostać przy własnych rozwiązaniach krajowych.

Gospodarcze NATO – zacieśnić współpracę z USA?

Drugą, nie mniej ambitną koncepcją strategiczną autorstwa Morawieckiego, jest Gospodarcze NATO. W założeniach cytowanego raportu, pod tą nazwą kryje się Strefa Wolnego Handlu zapraszająca do członkostwa część państw, które nie należą do Unii Europejskiej.

W krótszej perspektywie mają to być m.in. USA, Norwegia, Kanada i Turcja (pozaunijni członkowie NATO), a w dłuższej mogłyby dołączyć Japonia, Korea Południowa, Australia i Nowa Zelandia. Były premier podkreśla rzecz jasna fakt, że w takiej geograficznej konfiguracji nie byłby to gospodarczy Sojusz Północnoatlantycki sensu stricto.

Pod względem formalnym koncepcja Mateusza Morawieckiego zakłada klasyczną strefę wolnego handlu, której długoterminowym celem byłoby utrzymanie odmiennych zewnętrznych stawek celnych przy jednoczesnej eliminacji wewnętrznych ceł i wszelkich ograniczeń pozataryfowych. W raporcie napisano także, że prezentowany model odbywałby się w kilku etapach, co wymagałoby politycznej akceptacji wszystkich państw członkowskich tego projektu.

Jak tłumaczy Morawiecki, pomysł Gospodarczego NATO powstał jako odpowiedź na zjawiska zagrażające bezpieczeństwu wspólnoty transatlantyckiej, nie tylko tradycyjnie militarnemu, lecz także ekonomicznemu i surowcowemu. Pod tymi zagrożeniami premier rozumie przede wszystkim Rosję, która prowadzi wojnę hybrydową z państwami członkowskimi Sojuszu, a także Chiny, które za sprawą swojej hegemonicznej polityki hamują gospodarczy rozwój Europy i szkodzą jej konkurencyjności.

Gospodarcze NATO mogłoby być zatem przeciwwagą dla takiego antyzachodniego bloku, głównie za sprawą gargantuicznego potencjału ekonomicznego: łączna wielkość gospodarki Sojuszu wynosiłaby od 45 do ponad 50% światowego PKB!

Skala tego potencjału wyraźnie przewyższałaby możliwości rywali, co bezpośrednio przekładałoby się na umocnienie bezpieczeństwa w wymiarze gospodarczym, handlowym i wojskowym. Stwarzałoby to także przestrzeń do wspólnego rozwiązywania wyzwań oraz budowania wzajemnego zaufania. Fundamentem militarnej potęgi, zdolności odstraszania i stabilności takiego Sojuszu byłaby właśnie jego przewaga ekonomiczna.

W wymiarze obronnym Gospodarcze NATO gwarantowałoby utrzymanie USA w strukturach NATO oraz uznanie Sojuszu za głównego gwaranta bezpieczeństwa europejskiego. Umożliwiłoby to skoordynowanie działań odstraszania nuklearnego, ujednolicenie poziomu finansowania obronności oraz synchronizację produkcji zbrojeniowej z potencjałem cywilnym.

Ograniczeniu uległaby wewnętrzna konkurencja w zakresie uzbrojenia, a państwa członkowskie przyjęłyby jednolitą strategię wobec wojny rosyjsko-ukraińskiej, dążąc do zawarcia pokoju i utrzymania wspólnego stanowiska wobec Rosji i Chin. Miałoby to kluczowe znaczenie w kontekście globalnych interesów geostrategicznych, w tym potencjalnych zagrożeń dla Tajwanu.

Ważna z naszego punktu widzenia powinna być zapowiedź, że w strukturach Gospodarczego NATO Polska może pełnić funkcję centralnego hubu dla amerykańskiego kapitału w sektorze zaawansowanych technologii. Oznaczałoby to miliardowe inwestycje m.in. w produkcję półprzewodników oraz rozwój sztucznej inteligencji, a także bliską współpracę przy nowatorskich projektach zbrojeniowych i energetycznych – w tym w energetyce jądrowej.

Kontrowersje może budzić fakt, że koncepcja Gospodarczego NATO pokłada nadzieję w Stanach Zjednoczonych, które jednak pod przywództwem Donalda Trumpa stają się coraz mniej wiarygodnym sojusznikiem. Morawiecki w wywiadzie dla Euronews odpowiada na te zarzuty, podkreślając, że Amerykanie rozważają przesunięcie swoich oddziałów do Polski, oraz tłumacząc, że trzeba oddzielić język dyplomacji Trumpa od realnej siły, którą USA są w stanie nam zaoferować.

Przypomnę tylko krótko, że siła Europy, siła gospodarcza wyrosła właśnie na wolnym handlu, na planie Marshalla, na wspólnych transakcjach ze Stanami Zjednoczonymi i moja propozycja gospodarczego NATO, która poszerza to spektrum właśnie o Stany Zjednoczone, o Kanadę, o inne państwa jest ze wszech miar konstruktywną i będącą absolutnie w zgodzie z filozofią handlową gospodarczą Unii Europejskiej – mówił premier w rozmowie z Dominiką Ćosić.

Political fiction ratunkiem dla PiS-u?

Powyższe rozwiązania prowadzą nas do optymistycznego dla polskiej prawicy wniosku: w PiS-ie wciąż jest jeszcze miejsce na pozytywną, prorozwojową agendę, której częścią są konkretne wizje łączące dalszą owocną współpracę polsko-europejską z obroną naszych interesów narodowych.

Od niedawna partia Jarosława Kaczyńskiego zdawała się bowiem drogą obraną wcześniej przez Suwerenną Polskę Zbigniewa Ziobry czy polityków obu Konfederacji; większość z nich zerwała już z narracją warunkowego poparcia dla UE i przyjęła czysto konfrontacyjną postawę bez propozycji zmian.

W tej optyce Mateusz Morawiecki, uzbrojony w przedstawione wyżej strategie oraz opracowaną wcześniej tzw. doktrynę Żółkiewskiego, jawi się jako człowiek, który nie tylko oferuje nieprzyjemną dla Europy diagnozę, lecz także posiada lek zarówno na jej dolegliwości wewnętrzne, jak i te wynikające z aktualnej sytuacji międzynarodowej.

Czy jest to lek skuteczny? Trudno powiedzieć, biorąc pod uwagę zwłaszcza fakt, że ważnym aktorem projektów strategicznych byłego premiera mają być Stany Zjednoczone, kierowane przez chimerycznego Donalda Trumpa. Mimo to ambitne propozycje Morawieckiego, nawet jeśli są to eksperymenty myślowe z gatunku political fiction, mogą okazać się cennym paliwem dla pozbawionej pozytywnych narracji i znajdującej się w politycznym marazmie ekipy Prawa i Sprawiedliwości.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.