Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.
Maciej Fijak przedstawia argumenty za Strefą Czystego Transportu  16 marca 2026

Po co powstały SCT? Maciej Fijak: Argument zdrowotny kompletnie pomijany

Maciej Fijak przedstawia argumenty za Strefą Czystego Transportu  16 marca 2026
przeczytanie zajmie 5 min
Po co powstały SCT? Maciej Fijak: Argument zdrowotny kompletnie pomijany Kraków przed wschodem słońca, smog. Źródło: commons.wikimedia.org.

– Jestem przekonany, że zdecydowana większość obywateli po zapoznaniu się z wszystkimi faktami i rozwianiu kilku wątpliwości popiera kierunek, w którym stopniowo zatrzymujemy wjazd do polskich miast dla najbardziej zanieczyszczających, najstarszych i będących w absolutnej mniejszości samochodów – komentuje Maciej Fijak, redaktor naczelny smoglab.pl.

Strefy Czystego Transportu budzą ogromny sprzeciw społeczny z różnych względów. To ona stała się leitmotivem zbiórki podpisów pod referendum odwoławczym w Krakowie.

Jedni podnoszą zarzut zbyt dużych obciążeń, inni zbyt rozległego obszaru (jak w stolicy Małopolski), a jeszcze inni zwracają uwagę na wykluczenie skierowane w stronę ludzi biedniejszych, których nie stać na nowszy samochód.

Czy strefy funkcjonują tak, jak powinny? Czy jest wobec nich jakaś alternatywa? W jaki sposób samorządy powinny reagować na tak gwałtowny sprzeciw społeczny?

Kwestia zdrowia

Poprosiliśmy o zdanie Macieja Fijaka, redaktora naczelnego portalu smoglab.pl. W rozmowie z portalem KJ Fijak przypomina powód wprowadzania Stref Czystego Transportu.

– Moim zdaniem kompletnie rozmył się główny powód, dla którego takie narzędzie w ogóle powstało, czyli poprawa stanu powietrza. O tym, że spaliny trują, słyszymy już w przedszkolu, a mimo wszystko ten argument zdrowotny został w dyskusji kompletnie zmarginalizowany – mówił ekspert.

– Dyskutujemy dziś, czy Kraków potrzebuje strefy, bo na Alejach Trzech Wieszczów zamiast ustawowych 40 mikrogramów/m3 średniorocznie jest 39,7 mikrogramów. Tymczasem wartość uznana za bezpieczną dla ludzi to maksymalnie 10 mikrogramów. Chciałbym, żeby takie rozwiązanie politycy wprowadzali nie po to, żeby spełnić jakieś normy i kamienie milowe, tylko po to, żeby mniej ludzi chorowało i umierało przez toksyczne powietrze – kontynuował.

Na początku był chaos

Komentując wprowadzenie Strefy Czystego Transportu w Krakowie, Fijak stwierdził, że panował chaos przy procedowaniu zmian i komunikacji ich mieszkańcom.

– Natomiast trzeba też dodać, że ten chaos wynikał w dużej mierze z zaskarżenia poprzednich przepisów do sądu administracyjnego przez ówczesnego wojewodę Łukasza Kmitę. Sąd uznał argumenty za zasadne, potem obalił je jednak NSA, ale w międzyczasie przyjęto nową wersję strefy – stwierdził Fijak.

– Okres od uchwalenia ostatecznych przepisów do ich wejścia w życie był za krótki i został przespany. Kampania informacyjna ruszyła w grudniu, zaś sama strefa miesiąc później. To była pożywka dla dezinformacji, która do dziś krąży i obniża to poparcie dla tego rozwiązania. W poprzedniej wersji strefy (która została przyjęta jeszcze za rządów Jacka Majchrowskiego) dobijało ono do 70 proc. wśród mieszkańców Krakowa – stwierdził ekspert, przypominając, że zakładała ona niższe normy dla pojazdów, jednak obejmowała też samych mieszkańców.

Fijak podniósł także, że wprowadzanie stref nie było w żaden sposób wspomagane przez państwo, które nie przeznaczyło na to pieniędzy.

– Uważam, że za absolutnie skandaliczne nakładanie ustawowego obowiązku wprowadzania stref na miasta bez jednoczesnego zapewnienia pieniędzy na ten cel z budżetu centralnego. Państwowe dotacje stanowiłyby zresztą świetny argument dla miast, które choć ustawowo nie muszą wdrażać strefy, bo obecne normy nie są przekroczone, to jednak chciałyby zawalczyć o zdrowie mieszkańców. W skali budżetu państwa to grosze, które miałyby jednak realny wpływ na miliony mieszkańców z największych ośrodków – skomentował redaktor naczelny SmogLab-u.

Da się zrobić to dobrze

Czy są zatem jakieś SCT, które działają dobrze? Odpowiadając na to pytanie, nasz rozmówca sięgnął po zagraniczne przykłady.

– W Londynie dopłacano do złomowania największych trucicieli 2 tys. funtów dla osób prywatnych, a dla najbardziej narażonych na te przepisy – osoby z niepełnosprawnościami, osoby w gorszej sytuacji materialnej – było to nawet 10 tys. funtów. W stolicy Wielkiej Brytanii Strefa przyniosła konkretne korzyści. Obowiązujące normy jakości powietrza spełniono w 9 lat zamiast prognozowanych… 193 lat – mówił Fijak.

– Strefy sprawdziły się np. w Niemczech, które dziś je likwidują, co bywa argumentem przeciwników tych regulacji w Polsce. Tymczasem okazuje się, że we wszystkich 22 miastach, które zdecydowały się na takich ruch, poinformowano, że przyczyną jest… znaczna poprawa jakości powietrza – dodał ekspert.

Zauważył także, że nie tylko w Europie realizowana jest taka polityka. Podał przykład Nowego Jorku, który jakiś czas temu wprowadził płatną strefę podobną do tych Stref Czystego Transportu, które znamy.

– W Nowym Jorku strefę sprytnie nazwano „congestion relief zone”, czyli tłumacząc luźno – strefa zmniejszonych korków. Ostatnio podsumowano rok jej funkcjonowania. Okazało się, że w zasadzie wszyscy są zadowoleni. Kierowcy szybciej docierają do celu, poprawił się czas przejazdu miejskich autobusów, spadł poziom zanieczyszczenia powietrza, poziom hałasu i liczba wypadków, także śmiertelnych. Do budżetu trafiło 500 mln dolarów, za które ma być modernizowane metro i inna infrastruktura miejska – skwitował Fijak.

Marchewki zamiast kija

Komentując wprowadzenie Strefy Czystego Transportu w Krakowie, Fijak zauważył, że nierzadko przez włodarzy miast nie jest wprowadzana alternatywa dla korzystania z samochodu.

– Częściowo zasadne są zarzuty dotyczące rozwoju transportu zbiorowego, gdyż wprowadzając ograniczenia, trzeba dawać coś w zamian. Tymczasem cięte są kursy, trwa przepychanka w kwestii pokrywania kosztów transportu aglomeracyjnego z gminami sąsiednimi – stwierdził redaktor naczelny SmogLabu.

– Moim zdaniem takie „marchewki” pomogłyby utrzymać poparcie społeczne dla Strefy. W pierwszych zapowiedziach SCT w Krakowie pojawiała się kwestia zachęt do pozbycia się tych najbardziej trujących samochodów np. przez darmowy bilet na transport publiczny na kilka lat. Dziś tego nie ma, a to był dobry kierunek w budowaniu poparcia dla takich rozwiązań i w ogóle w ramach zachęcania do komunikacji publicznej – kontynuował.

Strefy Czystego Transportu to konieczność

Zastanawiając się potencjalną przyszłość SCT w polskich miastach, Maciej Fijak stwierdził, że wydmuszkowe strefy będą miały swoje konsekwencje dla miast i lokalnych włodarzy.

– Patrząc na mocno fasadową strefę w stolicy albo na to, co zaproponowały ostatnio Katowice (wprowadzenie strefy na jedynie w ścisłym centrum ograniczając dostęp jedynie do kilku ulic – przyp. red.), widać efekt mrożący tej krakowskiej debaty. Blisko mi do opinii świetnego prawnika, który specjalizuje się w tego typu sprawach, Miłosza Jakubowskiego, który powiedział ostatnio, że katowiccy urzędnicy postanowili zadrwić sobie z prawa. Do tego kompletnie ignorują, że mieszkańcy są narażeni na zanieczyszczenia. Myślę, że politykom odbije się to czkawką – powiedział dosadnie ekspert.

– Jestem przekonany, że zdecydowana większość obywateli po zapoznaniu się z wszystkimi faktami i rozwianiu kilku wątpliwości popiera kierunek, w którym stopniowo zatrzymujemy wjazd do polskich miast dla najbardziej zanieczyszczających, najstarszych i będących w absolutnej mniejszości samochodów – skwitował.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.