SAFE 0% vs SAFE UE. Dlaczego nie obydwa?
Konferencja Prezydenta Karola Nawrockiego i Prezesa NBP Adama Glapińskiego. Źródło: Przemysław Keler, KPRP, prezydent.pl.
Stoimy przed momentem dziejowym. Polski budżet na zbrojenia, jakkolwiek skończy się awantura o polski i europejski SAFE, będzie ogromny. Debata publiczna na temat pomysłu Karola Nawrockiego czy unijnej pożyczki jest jednak niezwykle powierzchowna. Brakuje w niej kluczowego elementu – opinia publiczna nie wie, jakie są całkowite potrzeby finansowe na kompleksową modernizację polskiego wojska, a w związku z tym trudno odpowiedzieć na pytanie, jaka powinna być skala i metoda zadłużenia. Polskie państwo ukrywa przed obywatelami istotną wiedzę, albo, co gorsze i prawdopodobne, jej nie posiada.
Od środowego popołudnia cała debata publiczna żyje pomysłem Karola Nawrockiego i prof. Adama Glapińskiego, którzy zaproponowali „Polski SAFE 0%.”, mający stanowić alternatywę dla forsowanego przez rząd unijnego mechanizmu. Mimo że prezydent nie przesądził, że ustawę o SAFE zawetuje, to wyraźnie podkreślał zalety pomysłu prezesa Narodowego Banku Polskiego.
Reakcje strony rządzącej są podzielone. Mamy głosy przewidywalne, takie jak Ryszarda Petru, który razem z Tomaszem Trelą chce wezwać szefa NBP przed komisję odpowiedzialności konstytucyjnej, z drugiej zaś – głosy bardziej przychylne, a przynajmniej zniuansowane.
Magdalena Sobkowiak, pełnomocni rządu ds. SAFE, powiedziała, że jeśli znalazły się dodatkowe pieniądze na polską obronność, to wspaniale, może podesłać projekty, które nie zmieściły się do pakietu finansowanego z unijnej pożyczki.
W podobne tony, choć z wyraźną krytyką NBP, uderzył premier Tusk, który zaapelował o podpis ustawy i uszczegółowienie propozycji Glapińskiego i Nawrockiego.
Największy optymizm wykazał jednak minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, który już od dłuższego czasu gra na lepsze niż gorsze relacje z ośrodkiem prezydenckim. „Jesteśmy otwarci na propozycję, by do blisko 200 mld zł z programu SAFE dołożyć kolejne 180 mld zł na rozwój armii i infrastruktury wojskowej. To nie mogą być projekty konkurencyjne, tylko uzupełniające. Wspólnie pozwolą jeszcze szybciej zbudować najsilniejszą armię w Europie” – napisał wicepremier na X.
Co wiemy o potrzebach armii?
Wydaje się zatem, że na stole są trzy scenariusze: pożyczka z Unii Europejskiej, finansowanie zaproponowane przez Glapińskiego i Nawrockiego oraz oba te instrumenty naraz. Komentatorzy zastanawiają się, jak nie pogubić się w gąszczu opcji i ocenić prezydencką alternatywę (lub uzupełnienie).
Prawda jest jednak brutalna: nie jesteśmy w stanie rzetelnie tego zrobić. Opinia publiczna nie ma pełnej wiedzy na temat tego, jakie są pełne potrzeby modernizacji polskiego wojska, które zakupy należy traktować w kategorii must have, a które – w nice to have. A skoro nie wiemy ile dokładnie potrzebujemy wydać na wojsko trudno ocenić czy potrzebujemy dodatkowe instrumenty finansowe.
Wiele na to wskazuje, że unijny SAFE jest potrzebny, bo skoro i tak planowaliśmy brać duże pożyczki na zakup sprzętu to unijny kredyt, który będzie tańszy obniża koszty obsługi długu. Ale z faktu, iż co do zasady kasa z SAFE jest tańsza niż kredyty z polski, nie wynika jeszcze odpowiedź choćby na pytanie, czy należy wszystkie środki wykorzystać, jakie Polska ma do dyspozycji (ponad 43 mld EUR).
Żeby odpowiedzieć na to pytanie, potrzebna jest wiedza o tym, jakie są całkowite potrzeby modernizacji naszego wojska. Następnie, ile to kosztują i ile brakuje, aby zapewnić relatywne bezpieczeństwo Polski.
Nie kwestionuję, że potrzeby są tak duże, że wszystkie środki z unijnego SAFE będą przydatne, ale jeśli tak jest, to naturalnie powinno się pojawić pytanie, czy pomysł SAFE 0% Nawrockiego i Glapińskiego nie stanowi potrzebnego uzupełnienia potrzeb.
O ile więc pomysł zastąpienia SAFE z UE pomysłem SAFE 0% jawi się jako zbędna kombinatoryka, to całkiem prawdopodobne może być rozwiązanie o którym mówił szef MON – SAFE 0% jako uzupełnienie a nie zastąpienie środków unijnych.
W dodatku można rozważyć scenariusz wykorzystania jedynie części ze środków, o jakich mówił Glapiński z Nawrockim lub w ogóle stworzenia programu, który byłby na „standby’u” i skorzystalibyśmy z niego jedynie w razie potrzeby, ale mechanizm byłby już wdrożony.
Niestety, aby potwierdzić intuicję o zasadności powołania SAFE 0% należy wiedzieć, czy te dodatkowo środki są potrzebne i czy ich uruchomienie jest warte zaangażowania NBP, które rodzi pewne ryzyka. Dziś niestety możemy mieć w tej sprawie jedynie intuicję a nie wiedzę.
Poruszamy się w przestrzeni, w której każdy wie, że armię trzeba zbroić, ale gdy przychodzi do konkretów – no dobra, ale co i jak kupować – nasza wiedza się kończy.
W polskim życiu publicznym panuje swoista tajnoza – zakładamy, że w sprawach bezpieczeństwa lepiej mówić ludziom mniej niż więcej, bo jeszcze a nuż wrogowie poznają nasze zamiary. Trudno jednak zakładać, że obce wywiady nie radzą sobie z takimi sprawami.
Tracimy przy okazji możliwość, by eksperci ocenili projektowane zakupy i przedstawili do nich uwagi – gdyby tak się stało (co miało już miejsce przy okazji KPO), niewykluczone, że państwo uniknęłoby błędów przy projektowaniu wydatków i ich celów.
Sprawa jest o tyle paląca, że mówimy o tak gigantycznych pieniądzach, które potencjalnie mogłyby być pompowane w polski przemysł i polskie bezpieczeństwo, że należy wprost nazwać to momentem dziejowym. Jeśli źle go wykorzystamy, stracimy nie tylko bezprecedensowo dużo kasy, ale również szansę, by być regionalnym potentatem obronnym i zbrojeniowym.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
