Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Za wysokie składki, za niskie podatki? To nie bogaci emeryci powinni być beneficjentem reformy

Za wysokie składki, za niskie podatki? To nie bogaci emeryci powinni być beneficjentem reformy Pieter Bruegel Młodszy - „Biuro podatkowe”; źródło: Wikimedia Commons

Przegranym będą przedsiębiorcy, najwięcej zyskają zamożni emeryci – takie będą praktyczne skutki wprowadzenia jednolitej daniny w modelu zaproponowanym przez Artura Krawczyka w raporcie dla Klubu Jagiellońskiego. Choć kierunek propozycji należy ocenić pozytywnie, to w tym wymiarze jest niesprawiedliwa i wymaga dopracowania. Polska wydaje na emerytury i renty ok. 12% PKB, co jest jednym z najwyższym poziomów na świecie, co drastycznie obciąża pokolenie ludzi młodych. 

System podatkowy właściwie nie istnieje

Powiedzieć o polskim systemie podatkowym, że jest dziurawy i nielogiczny, to jakby nic nie powiedzieć. Stopień jego niekoherentności jest tak duży, że w wątpliwość poddać można tezę, iż w ogóle mamy do czynienia z systemem. Jest to raczej sieć luźnych i przypadkowych powiązań.

Podobnej wielkości strumienie dochodów mogą być opodatkowane w skrajnie różnej wysokości, w zależności od formy prawnej ich uzyskania. Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka, ale za te najważniejsze należy uznać:

1) mnogość podatko-składek (PIT, NFZ, cztery składki Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, Funduszu Pracy i Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych),
2) różne warianty i wysokości tychże, w zależności od formy prawnej uzyskania dochodu,
3) różne podstawy wymiaru tychże.

Przykładem uwidaczniającym absurd „systemu” jest porównanie opodatkowania osoby zarabiającej miesięcznie dwuipółkrotność średniej krajowej na umowie o pracę (23 550 zł) i lobbysty zarabiającego 200 tys. zł miesięcznie na ryczałcie. Całkowite roczne opodatkowanie tego pierwszego sięgnie blisko 50%, podczas gdy tego drugiego ok. 10%.

W kontekście reformy strony przychodowej sektora finansów publicznych co jakiś czas pojawia się koncepcja tzw. jednolitej daniny lub jednolitego podatku. W tym kierunku zmierza także propozycja opisana w raporcie Klubu Jagiellońskiego „Okiełznać podatkowy chaos. Propozycja reformy w duchu jednolitej daniny” autorstwa Artura Krawczyka.

Ogólny kierunek ten należy uznać za pozytywny. Proponowana w raporcie jednolita danina integruje dotychczas rozbite podatko-składki w jeden mechanizm, ale, co równie istotne, likwiduje preferencyjne, odrębne systemy „branżowe”, takie jak KRUS i „mundurówki”.

Taka konstrukcja zawęża, względem obecnych rozwiązań, pole do arbitrażu, upraszcza system oraz czyni go bardziej sprawiedliwym (ważne ile zarabiasz, a nie z jakiego tytułu), eliminując absurdy, takie jak ten przedstawiony powyżej.

Ponadto za pozytywne należałoby uznać propozycje autora odnoszące się do źródeł pokrycia spodziewanego deficytu, który pojawiłby się w wyniku implementacji reformy. Mowa tu m.in. o likwidacji 13. emerytury, podniesieniu podatku VAT przy jednoczesnym ujednoliceniu go oraz o zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn.

Diabeł tkwi w szczegółach

Niemniej na poziomie szczegółowym należałoby się odnieść do proponowanej reformy krytycznie. Niemal każda zmiana w politykach publicznych generuje pulę wygranych i przegranych.

Zmiana na tak poważnym i systemowym szczeblu, jak ta proponowana w raporcie Artura Krawczyka, niejako z definicji musi skutkować „przetasowaniem” wpływających na całe społeczeństwo. Problemy występują na poziomie konstrukcji i parametrów przyjętej formy jednolitej daniny.

Warto zaznaczyć, że z analizy treści raportu wynika, że autor jest świadomy kwestii konstrukcyjnych, wynikających z nich parametrów, i konsekwencji, jakie wystąpią w redystrybucji dochodów dla poszczególnych grup społecznych.

Problemy konstrukcji i parametrów wynikają częściowo z wąskiego spojrzenia na reformę podatkową, które nie uwzględnia potrzeby równie kompleksowej reform po stronie ubezpieczeń społecznych.

Proponowany system jednolitej daniny składałby się z dwóch filarów: liniowego, mającego niejako imitować dzisiejsze składki ZUS, oraz progresywnego, który byłby odpowiednikiem podatku PIT rozszerzonego o składkę NFZ.

Takie podejście zawęża pole manewru, co uwidacznia się na poziomie parametrów, oraz petryfikuje patologię związaną ze znaczącą przewagą wpływu ze składek na ubezpieczenie społeczne w strukturze dochodów sektora finansów publicznych w stosunku do podatków dochodowych.

Zgodnie z danymi OECD w roku 2022 składki na ubezpieczenia społeczne stanowiły 37% dochodów podatkowych przy 25% średniej dla krajów OECD, podczas gdy dla podatków dochodowych wartości te wynosiły odpowiednio 13% i 24%. Co warte zauważenia, podatki dochodowe i składki na ubezpieczenia społeczne traktowane łącznie dawały niemal tę samą wartość dla Polski, jak i dla średniej krajów OECD.

Jeszcze lepiej widać to na przykładzie osoby zarabiającej w roku 2026 płacę minimalną na umowie o pracę. Dla takiej osoby całkowity podatek PIT w skali miesiąca to niecałe 170 zł, przy całkowitych składkach ZUS ponad 1520 zł.

Jednolita danina proponowana przez Artura Krawczyka w dużej mierze utrzymuje ten grzech pierworodny naszego systemu. To właśnie rozbicie na PIT, NFZ i ZUS jest elementem komplikacji dzisiejszego modelu oraz tym, co otwiera drogę do arbitrażu i niesprawiedliwości.

Ze względu na różne tytuły i formy uzyskiwania dochodów mamy różne poziomy i konstrukcje podatkowo-składkowe.

Jedni dane składki płacą „w całości”, inni w zryczałtowanej formie, a jeszcze inni nie płacą wcale. Jak wskazano powyżej, autor zdaje sobie z tego sprawę, a proponowane przez niego rozwiązanie jest lepsze niż stan obecny, jednak część źródeł problemu pozostaje właśnie w wyniku braku jednoczesnej reformy ubezpieczeń społecznych.

Stracą przedsiębiorcy, zyskają emeryci

Kwestie związane z konstrukcją przekładają się na przyjęte przez autora omawianego raportu parametry, a te implikują określone konsekwencje w postaci konkretnych grup zwycięzców i przegranych reformy oraz zakresu ilościowego tychże zwycięstw lub porażek.

Część linowa, odpowiadająca dzisiejszym składkom na ubezpieczenia społeczne, wynosiłaby 30% i byłaby dzielona pomiędzy pracodawcę (20%) i pracownika (10%), co jest zbliżone do dzisiejszych parametrów (ponad 20% dla pracodawcy, gdy uwzględnimy FP i FGŚP, i niecałe 14% dla pracownika).

Część progresywna wynosiłaby 21% do dochodów 120 tys. zł rocznie i 36% powyżej tej kwoty. Część ta korzystałaby również z kwoty wolnej od podatku w wysokości 30 tys. zł. Ponadto przedsiębiorcy korzystaliby z ulgi w wysokości 35%, tj. wyżej opisane podatki byłyby pobierane od 65% ich dochodów.

Z perspektywy uzyskiwania dochodów możemy mówić o trzech dużych grupach czy makrogrupach: a) emerytach i rencistach, b) pracownika, c) przedsiębiorcach i w mniejszym stopniu właścicielach kapitału. Istnieją oczywiście jeszcze inne grupy, a te przytoczone również składają się z różnych podgrup, np. pracownicy na umowie zlecenie oraz przedsiębiorcy rozliczający się w oparciu o ryczałty.

Niemniej dla uproszczenia skupimy się na trzech głównych grupach. Parametry przyjęte przez Artura Krawczyka będą rodziły następujące skutki:

  • pracownicy (umowa o pracę) – zarabiający do 10 tys. zł miesięcznie zyskają średnio ok. 250 zł miesięcznie, ale w drugim progu podatkowym (po przekroczeniu 30-krotności) ich opodatkowanie (łącznie ze składkami) wzrośnie z poziomu ok. 42,5% dzisiaj do 46%, a do tego po stronie pracodawcy likwidacji ulegnie próg 30-krotności, powyżej którego nie płaci się już składek emerytalno-rentowych ZUS. Opodatkowanie krańcowe wzrośnie z 44,4% do 55%.
  • przedsiębiorcy – tu sprawa jest dość skomplikowana ze względu na mnogość możliwości opodatkowania i oskładkowania ZUS w chwili obecnej. Autor porównuje swój wariant do dzisiejszej „liniówki”, czyli stawki PIT 19% bez kwoty wolnej i pełnego ZUS. W takim wariancie przedsiębiorcy o dochodach do 9 tys. zł zyskaliby ponad 500 zł, a ci, którzy osiągali 17 tys. zł, zaczęliby już na reformie tracić. Założenia te wydają się być mało przydatne, gdyż praktycznie żaden przedsiębiorca o dochodach kwalifikujących go do pierwszego progu podatkowego  (10 tys. zł miesięcznie) nie korzysta z wariantu liniowego. Opodatkowanie krańcowe działalności gospodarczej wzrośnie z 23,9% do 42,9%! Te krańcowe stawki będą miały zastosowanie już przy dochodach powyżej 10 tys.
  • Emeryci i renciści – świadczeniobiorcy o dochodach 2,5 tys. zł i mniej zyskają 9% swojego dochodu brutto, gdyż to, co dziś odpowiada za składkę zdrowotną, wejdzie w skład kwoty wolnej. Następna grupa w przedziale 2,5-10 tys. zł zyska 225 zł. Jest to jedyna duża grupa, która zaliczy obniżenie krańcowej stopy opodatkowania z 41% do 36%, i to już powyżej 10 tys. zł.

Praktyczny wymiar jednolitej daniny przy przyjętych przez Artura Krawczyka parametrach będzie następujący: pracownicy (umowa o pracę) zyskają, choć będzie to zysk relatywnie niewielki, a krańcowe opodatkowanie pracy wzrośnie dość drastycznie. Głównym przegranym reformy będą przedsiębiorcy, a skala strat będzie niezwykle drastyczna, gdyż to w ich przypadku krańcowe opodatkowanie wzrośnie najbardziej.

Główny obszar arbitrażu, którym dziś jest przejście z umowy o pracę na działalność gospodarczą, zostanie ograniczony, ale poprzez podniesienie opodatkowania obu tych form, tylko że dla tej drugiej opcji stanie się to w sposób znacznie bardziej dotkliwy.

Głównym beneficjentem będą emeryci i renciści. W tym miejscu należy zaznaczyć, że Polska wydaje na emerytury i renty tylko z ZUS 11% PKB, a uwzględniając KRUS i „mundurówki” — jakieś 12% PKB, co jest jednym z najwyższym poziomów na świecie i drastycznie oraz niesprawiedliwie obciąża pokolenie ludzi młodych.

W raporcie wskazano, że deficyt związany z reformą będzie pokrywany m.in. z likwidacji 13. emerytury. Taka konstrukcja wydaje się pogłębiać obraz niesprawiedliwości, gdyż trzynastka jest świadczeniem kwotowym, co uderzy w uboższych emerytów.

Tak więc głównym beneficjentem jednolitej daniny w proponowanym wariancie są emeryci i renciści o świadczeniach powyżej 10 tys. zł, których ekstrawaganckie świadczenia będą finansowane z drastycznego podniesienia opodatkowania przedsiębiorców o dochodach powyżej 10 tys. zł oraz pracowników zarabiających ponad dwie i pół średniej krajowej.

Chyba nie o taką sprawiedliwość powinno chodzić.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.