Prezes Klubu Jagiellońskiego: 200 tys. na dziecko może pomóc mniejszym miastom
– Mówiąc, że jest źle to jakby nic nie powiedzieć – alarmował Paweł Musiałek podczas debaty w Radiu Szczecin. W odpowiedzi na dramatyczny spadek liczby urodzeń Klub Jagielloński proponuje rewolucję w systemie świadczeń: zamiast 800 zł miesięcznie przez 18 lat – ponad 208 tys. zł jednorazowo.
Prezes Klubu Jagiellońskiego, Paweł Musiałek był gościem Radia Szczecin w którego studiu odbyła się szeroka debata poświęcona dramatycznie pogarszającej się sytuacji demograficznej Polski oraz propozycji Klubu Jagiellońskiego, aby umożliwić rodzicom wybór między tradycyjnym świadczeniem 800+ (wraz z tzw. „babciowym”) a jednorazową wypłatą ok. 208,8 tys. zł po narodzinach dziecka.
Pomysł jest częścią kampanii #KiedyNieMaDzieci w ramach której będziemy publikować odważne, kontrowersyjne i nieoczywiste pomysły na zmiany w polityce względem rodziny i demografii.
„Sytuacja jest już katastrofalna”
– Mówiąc o naszej sytuacji demograficznej, że jest zła, to tak jakby nic nie powiedzieć. Ona jest po prostu dzisiaj już katastrofalna (…) W ciągu roku jesteśmy na minusie ponad 150 tysięcy ludzi. To tak, jakby z mapy Polski zniknęło jedno duże miasto.
Jak zaznaczył, Polska znajduje się dziś w ogonie Europy pod względem dzietności, mimo że sama definiuje się jako kraj prorodzinny i umiarkowanie konserwatywny. W jego ocenie jest to wystarczający powód, by szukać nowych, odważnych rozwiązań.
– Jeżeli wydajemy w relacji do PKB jedne z najwyższych środków w Unii Europejskiej na politykę prorodzinną, a efekty mamy w ostatniej piątce, to już samo to motywuje do tego, żeby robić coś inaczej – argumentował.
Jednorazowy impuls zamiast „kromki rozsmarowanej na 18 lat”
Propozycja naszego stowarzyszenia zakłada, że rodzice mogliby wybrać: albo otrzymywać 800 zł miesięcznie przez 18 lat (łącznie 172,8 tys. zł) wraz z dodatkowymi świadczeniami, albo zdecydować się na jednorazową wypłatę równowartości ok. 208,8 tys. zł w pierwszym miesiącu po narodzinach dziecka.
Musiałek tłumaczył, że obecny model wsparcia nie odpowiada realnym potrzebom młodych rodzin.
– Nie zawsze kromka rozsmarowana równo na 18 lat jest najbardziej efektywna – mówił. – Zazwyczaj, gdy ludzie zakładają rodzinę, są na początku kariery zawodowej, mają najniższe dochody, a jednocześnie najwyższe koszty – mieszkanie, przeprowadzka, infrastruktura dla dziecka. Właśnie wtedy potrzebują największego wsparcia.
Dorota Rybarska-Jarosz, Dyrektor Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego, podzieliła się obawą, że pomysł Klubu Jagiellońskiego mógłby jednak wzmocnić odpływ obywateli do większych ośrodków miejskich.
Argumentowała, że gdyby faktycznie jednorazowo ludzie mogli pobrać tak dużą kwotę, to wyjadą oni z mniejszych miejscowości do większych, tam, gdzie infrastruktura jest łatwiej dostępna, chociaż droższa.
Zdaniem prezesa Klubu Jagiellońskiego jednorazowa wypłata mogłaby pełnić funkcję realnego impulsu inwestycyjnego – np. jako wkład własny do kredytu hipotecznego, szczególnie w mniejszych miejscowościach.
– To jest kwota, która dla wielu rodzin pozwala włożyć do banku pieniądze potrzebne na otwarcie kredytu. W największych metropoliach może być niewystarczająca, ale w mniejszych miastach już tak – wskazał. – Mam cichą nadzieję, że mogłoby to nawet przyhamować odpływ młodych ludzi do największych ośrodków – zaznaczył.

Neutralność fiskalna i przesunięcie wydatków
Prezes Klubu Jagiellońskiego wielokrotnie podkreślał, że projekt nie oznacza zwiększenia wydatków państwa w długim okresie, lecz ich przesunięcie.
– To nie są nowe pieniądze. To są środki, które państwo i tak wyda w ciągu 18 lat, tylko że my proponujemy przesunąć je na początek – zaznaczył.
Jednocześnie przyznał, że w pierwszych latach funkcjonowania programu konieczne byłoby znalezienie znacznych środków – nawet rzędu kilkudziesięciu miliardów złotych rocznie, w zależności od liczby chętnych. Naturalnym źródłem finansowania mogłaby być modyfikacja 13. i 14. emerytury.
– 13. i 14. emerytura to nie są prawa nabyte, które były obiecane wtedy, gdy emeryci podejmowali pracę. To był prezent wyborczy, który jest kontynuowany – stwierdził.
– Pewna solidarność międzypokoleniowa wymaga dziś tego, aby starsze pokolenie solidaryzowało się z młodszym. Bez kontynuacji pokoleniowej nie utrzymamy systemu – mówił.
Prezes Klubu Jagiellońskiego zwrócił również uwagę, że sytuacja emerytów jest różna, w związku z tym 13. oraz 14. emerytura mogłaby pozostać dla tych najuboższych i najbardziej potrzebujących.
„Wyhamować katastrofę”
Musiałek nie twierdzi, że jednorazowa wypłata rozwiąże problem dzietności czy zapewni zastępowalność pokoleń. Jego zdaniem celem jest przede wszystkim zatrzymanie gwałtownego spadku.
– Nie snuję wizji, że jakakolwiek zmiana w 800+ stworzy nagle zastępowalność pokoleń. Mówimy o wyhamowaniu katastrofalnych wskaźników. Gdybyśmy wrócili choćby do poziomu z pierwszych lat 500+, sytuacja byłaby dużo lepsza niż dziś – ocenił.
Zapowiedział również gotowość do testowania rozwiązania w formule pilotażu.
– Można włączyć taki program na rok czy dwa i zobaczyć, czy realnie mamy do czynienia ze wzrostem dzietności. Bez testowania trudno będzie rozstrzygnąć spór czysto teoretycznie – mówił.
Sam Paweł Musiałek podkreśla, że rolą think tanku jest inicjowanie dyskusji, także tej niewygodnej.
– Po to jest think tank, by mieć odwagę mówić o śmiałych rozwiązaniach. Jeżeli nie będziemy mieli odwagi do zmian, zostanie status quo, które – jak widać – nie prowadzi nas do niczego dobrego – podsumował prezes Klubu Jagiellońskiego.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
