Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Konfederacja i PiS mają problem. Co trzeci prawicowiec jest za SAFE

Konfederacja i PiS mają problem. Co trzeci prawicowiec jest za SAFE Donald Tusk na wydarzeniu „SAFE - bezpieczna Polska”; screen [z:] https://www.youtube.com/watch?v=XuaGNvprUa4

Spór o SAFE może okazać się dla prawicy poważniejszy, niż się wydaje. PiS i Konfederacja mówią „nie”, ale istotna część ich wyborców nie kupuje tej narracji. W efekcie to nie rząd, lecz opozycja ryzykuje dziś utratę wiarygodności w kluczowej sprawie bezpieczeństwa. To jednak nie jedyna poważna zmiana, jaką obserwujemy na polskiej scenie politycznej w tym kontekście.

Co Polacy sądzą na temat SAFE?

Według badania CBOS z początku marca 52 proc. Polaków popiera (zdecydowanie lub raczej) przyjęcie w Polsce programu SAFE. Wśród osób deklarujących prawicowe poglądy ta grupa to 29 proc. respondentów.

Gdy zaś chodzi o partyjne elektoraty, sytuacja jest bardziej skomplikowana. 16 proc. wyborców Prawa i Sprawiedliwości pozytywnie ocenia program SAFE, ale wśród sympatyków Konfederacji ten odsetek wynosi aż 28 proc.

Wynika z tego, że narracja partii Kaczyńskiego i obu Konfederacji na temat unijnego programu nie jest podzielana przez sporą część prawicowego elektoratu. Z odmienną sytuacją mamy do czynienia po stronie wyborców obecnego rządu: tam poparcie dla SAFE zaczyna się od 88 proc. (Polska 2050 i Polskie Stronnictwo Ludowe), przez 91 proc. (Nowa Lewica), po aż 94 proc. (Koalicja Obywatelska).

SAFE jak KPO

 Przez lata w naszym uczestnictwie w UE chodziło o to, by jak najmocniej „wycisnąć brukselkę” – wziąć środki na nowe drogi, hale, linie tramwajowe etc. Od 2004 roku wielu polskich włodarzy miast na tym zbudowało swój wizerunek ludzi sukcesu – czyli takich, którzy wiedzą, jak i skąd zdobyć pieniądze dla swoich samorządów.

Pomijając fakt, że taki sposób budowania pozytywnej opowieści o Unii ma swoje duże rezerwy, to nawet ta narracja – nazwijmy ją „transakcyjną” – rodzi poważne konsekwencje polityczne. Najważniejsza z nich brzmi: bardzo trudno przetłumaczyć społeczeństwu, że jeśli na brukselskiej ulicy leży gotówka, to nie należy się po nią schylać. Widzimy, że nie udało się to nawet prawicy, która wali w SAFE jak w bęben.

Cofnijmy się o kilka lat. W 2021 roku, gdy Sejm miał zająć się ratyfikacją Funduszy Odbudowy, stanowiącego podstawę dla KPO, Platforma Obywatelska zapowiedziała, że zagłosuje przeciw, bo – w skrócie – PiS te pieniądze rozkradnie.

Poparcie opozycji było o tyle kluczowe, że niezgodę wobec Funduszu wyraził koalicjant Zbigniew Ziobro i jego Solidarna Polska. Istniała zatem możliwość, że dla unijnego mechanizmu nie uzbiera się sejmowa większość.

Wówczas na scenę weszła Lewica, która zapowiedziała, że za ustępstwa zagłosuje razem z PiS-em. Dostała od liberalnego komentariatu niebywałe bęcki, ale wskutek presji z jej strony Platforma koniec końców wstrzymała się od głosu. Dodajmy: ratując się przed kompromitacją. Jak można było zakładać, że społeczeństwo przyzwyczajone przez polityków do „wyciskania brukselki” uzna, że skoro PiS jest zły, to Polska musi stracić miliardy?

Szczególnie, że Fundusz Odbudowy tak czy siak byłby przyjęty – w ramach tzw. małej ratyfikacji podpisem prezydenta. Dziś mamy sytuację analogiczną: SAFE prawdopodobnie tak czy siak wejdzie w życie, a rządzący jak mantrę będą powtarzać do końca kadencji przekaz „opozycji totalnej nie zależy na bezpieczeństwie Polski”.

PiS na własne życzenie oddaje agendę bezpieczeństwa Tuskowi

Właśnie, polskie bezpieczeństwo. Tak jak KO była rzecznikiem głębszej integracji i orędownikiem (zwykle płytkiej) proeuropejskości, co uniemożliwiało logiczny sprzeciw wobec Funduszy Odbudowy, tak PiS przynajmniej od czasu presji na granicę polsko-białoruską był niekwestionowanym gospodarzem tematu bezpieczeństwa.

To PiS budował mur na granicy i wspierał Straż Graniczną oraz Wojska Obrony Terytorialnej (które na początku rządów sam powołał), gdy liberalna opozycja je atakowała. To PiS kupował wojskowy sprzęt u Amerykanów i Koreańczyków. To PiS powtarzał za Trumpem, że europejski filar NATO musi nadrobić zaległości, samemu dając dobry przykład. To PiS wreszcie śmiał się z Rafała Trzaskowskiego, który w kampanii próbował udawać, że zinternalizował prawicową agendę bezpieczeństwa; nie bez racji punktowano jego sztuczność.

Dziś jesteśmy w momencie, w którym ta opowieść może się skończyć. Donald Tusk od początku swoich rządów uprawia coś, co Paweł Musiałek nazwał na tych łamach polityką PiS-u bez PiS-u. Czyli: kontynuujemy większość agendy poprzedników (oczywiście nie przyznając się do tego i dokonując przy okazji niezłej wolty), ale eliminujemy patologie. Niezależnie od tego, na ile to drugie się udaje, tak de facto wygląda spora część filozofii rządzenia Donalda Tusk w 2026 roku.

Niewykluczone jednak, że znajdziemy się w sytuacji, w której premier zacznie uprawiać politykę PiS-u mimo PiS-u, gdyż – będzie mówił szef rządu i jego zaplecze – sprzeniewierzył się własnym wartościom, występując przeciwko programowi SAFE. Obóz liberalny zrobi wszystko, by to właśnie ze stosunku do unijnego mechanizmu uczynić papierek lakmusowy poparcia dla wzmacniania polskiej armii. Jeśli strona rządowa umiejętnie wykorzysta prezent w postaci sprzeciwu do SAFE, PiS może cofnąć się do jeszcze głębszej defensywy niż dziś.

Do tego obrazka dochodzi jeszcze kontekst amerykański. „SAFE to polityczny mechanizm, wymuszający na Polsce uległość i jednocześnie wypychający Stany Zjednoczone z Europy. To jest śmiertelnie groźne dla Polski” – powiedział Mariusz Błaszczak na falach Radia Wnet.

To chyba najbardziej kuriozalny argument, jakiego PiS się chwyta. Jak można klaskać Trumpowi, gdy mówi – słusznie – o konieczności zbrojeń w Europie i większej samodzielności militarnej Starego Kontynentu, i jednocześnie rozdzierać szaty w momencie, gdy Unia robi dokładnie to, o co apeluje amerykański prezydent?

PiS i KO – groteskowa zamiana ról

Jeśli fundusze z SAFE popłyną wartkim strumieniem, a Donald Tusk razem z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem do końca kadencji będą chwalić się wielkimi kontraktami dla polskiego wojska, to utrwali się w społeczeństwie obraz rządzących jako polityków traktujących bezpieczeństwo z pełną powagą, a PiS-u jako opozycji totalnej, która na złość babci postanowiła odmrozić sobie uszy.

Jeszcze niedawno można było stawiać spore pieniądze na to, że Donald Tusk będzie tak sztuczny i niewiarygodny w naśladowaniu polityki PiS-u jak Rafał Trzaskowski w trakcie kampanii prezydenckiej.

Dziś sytuacja się odwróciła – to PiS w sposób dość groteskowy wciela się w buty Koalicji Obywatelskiej jako zagubionej i niepoważnej opozycji, wyżej ceniącej interes partii niż państwa. Taki obraz partii Kaczyńskiego może utrwalić się również po stronie sporej części prawicowych wyborców.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.