Dekadencja, nawrócenie, pustynia. Niezwykła historia Karola de Foucauld
Św. Karol de Foucauld może być patronem nie tylko na czas Wielkiego Postu, ale również światłem dla pogrążonego w aksjologicznym chaosie człowieka Zachodu. Za młodu dekadent korzystający z usług prostytutek. Na końcu życia – kontemplatyk, brat dla biednych muzułmańskich społeczności Algierii, założyciel zakonu. Kim więc był Karol de Foucauld?
Zawrotne tempo życia prowadzi wplątanego w coraz mniej przewidywalny świat człowieka do utraty łączności z cząstką własnej duszy. W kulturze zachodniej wiele wskazówek dotyczących dbałości o życie wewnętrzne jednostki zostawili w swoich zapiskach chrześcijańscy anachoreci.
Niemniej, często opisy ich na wpół legendarnych żywotów są postrzegane jako nieprzystające do współcześnie obowiązujących warunków. Zasadność tego poglądu podważa jednak fakt, iż mimo staroświeckiego stylu zapisu, wartości przywoływane we wspomnianych opowieściach mają oddziaływanie ponadczasowe i wciąż bytują w naszej zbiorowej nieświadomości.
O uniwersalizmie ascetycznych ideałów zaświadczył między innymi żyjący na przedprożu historycznej współczesności św. Karol de Foucauld. Francuz niejednokrotnie wskazywał, jak bardzo ważna jest „modlitwa w ciszy, ta, w której usta milkną, a cała istota uczestniczy w skupieniu duszy (…)”.
Biografia świętego jest jednak czymś znacznie więcej niż zapisem skromnego pustelniczego życia. Ukazuje bowiem, iż wewnętrzna kontemplacja może zyskać pełniejszy wymiar, wówczas gdy mnich zdecyduje się opuścić swoją celę, by w imię braterskiej miłości służyć bliźnim.
Nie bez powodu papież Franciszek podczas audiencji 18 października 2023 roku określił jego postać „proroctwem naszych czasów”. To właśnie dzięki de Foucauld żywoty dawnych anachoretów zostały odczytane na nowo, zyskując zupełnie nową wymowę.
Dekadencka młodość przyszłego świętego
By jednak pełniej zrozumieć duchowość świętego konieczny jest powrót do jego burzliwej młodości. Karol de Foucauld przyszedł na świat 15 października 1858 roku w Strasburgu jako syn Edwarda de Foucauld de Pontbriand i Elżbiety de Morlet.
Rodzice chłopca wywodzili się z rodów arystokratycznych o wielowiekowych rodowodach. Przodkowie Karola ze strony ojca byli świadkami ważnych wydarzeń historycznych: kilku brało udział w krucjatach, a jego prapradziadek Armand padł ofiarą masakr wrześniowych w czasie rewolucji francuskiej.
Mimo wysokiego statusu społecznego dzieciństwo było dla młodego wicehrabiego trudnym czasem przeżywania wewnętrznego zagubienia i żałoby po przedwcześnie zmarłych rodzicach. Przekazanie chrześcijańskich wartości przez przywiązaną do tradycji matkę bynajmniej nie ochroniło chłopca przed zwątpieniem.
Na zdystansowanie się Karola wobec religii duży wpływ miała narastająca we francuskim społeczeństwie laicyzacja, której politycznym rezultatem były antyklerykalne działania rządu III Republiki. Zetknięcie podczas studiów z modnym wśród ówczesnej inteligencji myśleniem pozytywistycznym nakłoniło młodego wicehrabiego do przyjęcia postawy agnostycznej.
Zakwestionowanie fundamentalnego systemu wartości doprowadziło do psychicznej dezintegracji i moralnego niezdyscyplinowania lekkomyślnego studenta. W wieku nastoletnim de Foucauld współorganizował z markizem de Morès hulaszcze przyjęcia, a później zaczął korzystać z usług prostytutek.
W świetle biografii Francuza rozwiązłość jawi się przede wszystkim jako rozpaczliwa próba ucieczki przed przemożnym uczuciem wewnętrznej pustki. Jedna z modlitw zapisanych w jego notatkach z późniejszych lat opublikowanych w zbiorze „Milczenie i ogień. Listy i zapiski” zawiera opis tego doświadczenia:
„Czyniłem zło, ale go nie pochwalałem i nie kochałem… Dawałeś mi odczuć bolesną pustkę, smutek, którego doświadczałem tylko wtedy. (…) Sprawiał, że stawałem się milczący i przygnębiony podczas tych spotkań, które zwą przyjęciami”.
Należy tutaj podkreślić, iż ów głęboki kryzys nie wiązał się z całkowitym odrzuceniem dawnego światopoglądu. Mimo zwątpienia w wartości chrześcijańskie jako takie przywiązanie do rodowej tradycji, której integralnym elementem była pobożność, nie pozwalało młodemu wicehrabiemu zupełnie ich porzucić:
„W tym stanie śmierci, jeszcze zachowywałeś mnie: zachowałeś w mej duszy wspomnienia z przeszłości, szacunek dla dobra, przywiązanie (…) do pewnych pięknych i miłych Bogu dusz, szacunek dla religii katolickiej i zakonników. Wszelka wiara zanikła, ale szacunek i poważanie pozostały nienaruszone…” czytamy we fragmencie wyżej przywołanej korespondencji.
Właśnie to sprawiło, iż konfrontacja z kwestionującymi dawny porządek nurtami myślowymi i samo zwątpienie nie były dla de Foucauld doświadczeniami prowadzącymi wyłącznie do totalnego zagubienia.
Kryzys, który prowadzi do przemiany
Wewnętrzny konflikt wartości w pewnym sensie okazał się twórczy. Zmusił młodego wicehrabiego do zrewidowania swojego dotychczasowego sposobu postrzegania świata.
Bowiem w niektórych przypadkach kryzys nie pozwala jednostce wytrwać ani chwili dłużej w opisywanej przez Josepha Campbella „scenerii dziecięcego pokoju”. Skłania do podjęcia ryzyka – wkroczenia na ścieżkę poszukiwań nowej tożsamości.
Wyobrażenia wędrówek mitycznych bohaterów, jak i żywoty świętych ukazują, iż prawdziwa wewnętrzna przemiana może dokonać się jedynie w przestrzeni obcej. Odwaga Odyseusza zostaje sprawdzona w czasie rejsu po zamieszkanym przez nieokiełznane istoty morzu.
Abraham opuszcza rodzinne miasto Ur, by w imię Boga posiąść odległą ziemię, a św. Franciszek z Asyżu z dala od domu w czasie wojennej wyprawy doznaje wizji, która prowadzi go do nawrócenia.
Krainą przemiany Karola de Foucauld okazała się Afryka, która izolowana wodami Morza Śródziemnego bardzo długo skrywała przed europejskimi przybyszami swoje tajemnice. Na owianym legendami kontynencie przyszły święty znalazł się niejako przypadkiem, ściągnięty przez kampanię wojskową.
Ukończywszy edukację w Szkole Kawalerii w Saumur został przydzielony do pułku Strzelców Afrykańskich (Chasseurs d’Afrique), który w 1881 roku wziął udział w tłumieniu powstania plemion berberyjskich na obszarze Algierii, kontrolowanej wówczas przez Francję .
Pierwsza wizyta w północno-zachodniej części Czarnego Kontynentu, obudziła w Karolu de Foucauld chęć bardziej wnikliwego jej poznania. Nic zresztą dziwnego – fascynująca kultura położonego na obrzeżach dwóch wielkich cywilizacji regionu rozwijała się w dużej mierze niezależnie, a surowe środowisko przyrodnicze Sahary i Gór Atlas przez długi czas pozostawało światu nauki nieznane.
Poza tym – mimo liczebnej przewagi muzułmanów – ów obszar wyróżniał się znacznym zróżnicowaniem etnicznym, a jako część dawnego imperium Arabów najbardziej odległa od ojczyzny Mahometa zyskała nazwę Maghreb, czyli dosłownie „kraina zachodzącego słońca”.
Można zatem powiedzieć, iż w sensie symbolicznym plany odbycia podróży po Maroku były nie tylko zapowiedzią wyprawy badawczej de Foucauld, ale i duchowej wędrówki po labiryncie dotąd nieodkrytych znaczeń.
Penetracja mitycznych krain wymaga jednak od każdego podróżnego trudu wypracowania nowych umiejętności, odnalezienia kluczy do portali między światami. Nie inaczej sytuacja wyglądała w przypadku przemierzania kulturowego mikrokosmosu Maghrebu przez Karola de Foucauld.
Przyszły święty zstępuje do Hadesu
Francuz musiał nie tylko opanować w krótkim czasie języki najliczniejszych grup etnicznych zamieszkujących Maroko – arabski oraz hebrajski – ale i na czas wyprawy porzucić swoją dawną tożsamość. Było to podyktowane głównie kwestiami bezpieczeństwa.
Pod koniec XIX wieku jedynie część terytorium kraju pozostawała pod kontrolą sułtana, na którym to obszarze Europejczycy mogli bezpiecznie przebywać; Góry Atlas i pustynną, południowo-zachodnią część kraju zamieszkiwały niezależne od dworu Alawitów nieufne wobec obcych przybyszów plemiona berberyjskie.
Przewodnik Karola de Foucauld – rabin Mordechaj Aby Serour – utrzymujący kontakty z marokańską diasporą żydowską polecił mu przywdzianie wizerunku ortodoksyjnego Żyda, aby w ten sposób pozbyć się ewentualnych podejrzeń.
Dla bardzo przywiązanego do rodzinnej tradycji wicehrabiego porzucenie swojej dawnej tożsamości i podawanie się za ubogiego – przegnanego z Mołdawii przez Rosjan rabina – z pewnością było wielkim upokorzeniem. Jednak ambicja i wytrwałość wpisane w dewizę rodu de Foucauld – „nigdy wstecz” (fr. „jamais arrière”) – nie pozwoliły mu ustąpić.
Co więcej, wicehrabia podczas wyprawy zbytnio nie przejmował się wzgardą, jaką mu ze względu na wygląd okazywano: „Na całą podróż zachowałem taki wygląd i tylko się z tego cieszyłem. Mimo drobnych związanych z tym przykrości zapewnił mi swobodę pracy: (…) nikt nie raczył rozmawiać z biednym Żydem (…)” pisał przyszły święty w Reconnaisance au Maroc..
Takie uniżenie Karola de Foucauld było zapowiedzią jego późniejszej duchowej wędrówki do głębin ludzkiego doświadczenia. Motyw podróży bohatera do podziemnego świata umarłych zwanego w kulturze greckiej katabazą jest powszechny w mitach i opowieściach związanych z basenem Morza Śródziemnego.
Orfeusz zstępuje do Hadesu, by przywrócić życie swojej ukochanej, Eneasz schodzi do podziemi w celu poznania swojego przeznaczenia, a niepokorny prorok Jonasz zostaje połknięty przez wielką rybę, w której wnętrznościach decyduje całkowicie zdać się na wolę Boga.
Można powiedzieć, że również de Foucauld akceptując swoją tożsamość ubogiego wędrowca umarł dla świata, stwierdzając w jednym ze swoich późniejszych listów, iż jego życiowym powołaniem jest „schodzić w dół”.
Przyjęcie postawy uniżonego obserwatora obudziło w nim bowiem wielką wdzięczność wobec goszczących go mieszkańców marokańskiej prowincji. Jak stwierdza podróżny we wstępnej części wydania dzieła Reconnaisance au Maroc:
„Wśród wszystkich moich wspomnień, zarówno przyjemnych, jak i bolesnych jest jedno – nieskończenie słodkie – jedno jedyne, przy którym wszystkie inne bledną: pamięć o ludziach, u których znalazłem życzliwość, przyjaźń i zrozumienie”.
Marokańska wyprawa nie tylko umożliwiła Karolowi de Foucauld uzupełnienie wiedzy naukowej ludzi tamtego czasu przez publikację swoich notatek. Ekspedycja odmieniła go wewnętrznie, prowadząc – co miało miejsce kilka lat później – do duchowego odrodzenia. Obserwacja codzienności mieszkańców marokańskiej prowincji napełniła go wielkim szacunkiem wobec prostego i pobożnego życia.
Początkowo zafascynowany islamem zapamiętale studiował Koran, jednak po powrocie do Francji zdał sobie sprawę, iż to chrześcijaństwo jest drogą jego życia. W dziele – „Wykrzyczeć Ewangelię” – duchowych rozważaniach świętego spisanych kilka lat po wyprawie czytamy:
„Słowa z kazania księdza Huvelina – «Jezus zajmował tak dalece ostatnie miejsce, że nikt nie może Mu go odebrać» – wyryły się w mojej duszy i sprawiły, że zapragnąłem uczynić dla Ciebie największą ofiarę (…). Szukałem życia podobnego do Twojego, w którym mógłbym dzielić Twoje zupełne odrzucenie, ubóstwo, pokorną pracę, zatracenie się i ukrycie”.
Módl się i pracuj
Podróż do niezbadanych części Maroka sprawiła, iż Karol de Foucauld poczuł się odpowiedzialny właśnie za najuboższych, zamieszkujących najodleglejsze zakątki świata, a poszukiwania „ostatniego miejsca u boku Jezusa” uczynił rdzeniem swojej duchowości.
Co więcej – sam zapragnął ascetycznego uniżenia poprzez rezygnację z większości doczesnych dóbr, z których w młodości tak ochoczo korzystał. Dążąc do wiernego naśladowania ubóstwa Chrystusa w 1890 roku wstąpił do znanego z surowej reguły zakonu trapistów. Reguła tego francuskiego odłamu cystersów wymaga od mnichów niemal zupełnej izolacji od świata oraz skupienia się wyłącznie na kontemplacji i pracy fizycznej w myśl dewizy „ora et labora” („módl się i pracuj”) autorstwa św. Benedykta.
De Foucauld pragnął umartwiać się na wzór dawnych anachoretów, toteż zobowiązanie do milczenia, licznych postów i odmawiania modlitw siedem razy w ciągu dnia nie zniechęcało go, a wręcz przeciwnie – budziło pragnienie ascezy jeszcze bardziej radykalnej.
Innym miejscem, które również w znacznym stopniu ukształtowało myśl św. Karola de Foucauld był Nazaret, w którym spędził kilka lat pracując jako służący w klasztorze klarysek. Udał się tam nie bez przyczyny – to właśnie w ewangelicznym opisie skromnego życia Świętej Rodziny odnajdywał ideał oddanej służby Bogu i bliźnim.
Szczególnie ważna w tej perspektywie wydaje się postać św. Józefa, który w żadnej z Ewangelii nie wypowiada ani słowa. W tekście apokryficznej Legendy o św. Józefie Cieśli czytamy, iż „był człowiekiem sprawiedliwym, sławił Boga w każdej sprawie i udawał się do pracy wykonując zawód cieśli (…), żyjąc z pracy własnych rąk według prawa Mojżeszowego”.
W opisach jego postaci widoczny jest prymat działania – ziemski ojciec Chrystusa jest bez reszty oddany uczciwemu rzemiosłu i zasłuchany w głos Najwyższego, w każdej chwili gotów do wypełniania jego woli. De Foucauld rozwija ów obraz, pisząc w jednym ze swoich listów, iż „słowo wiele znaczy, ale przykład, miłość, modlitwa znaczą stokroć więcej”.
Francuz posługując się tym wyobrażeniem podobnie, jak wczesnochrześcijańscy Ojcowie Pustyni wskazuje, iż rzetelna praca w skupieniu prowadzi jednostkę do uświęcenia jej codzienności. Co więcej, można pokusić się o wniosek, iż archetyp św. Józefa to także uniwersalny wzorzec życia godzącego kontemplację z odpowiedzialnością za świat zewnętrzny.
Pragnienie usunięcia się w „ostatnie miejsce” nie pozwoliło jednak wytrwać Karolowi de Foucauld w Ziemi Świętej. Odnalazł je w głębi Sahary – tej samej pustyni, gdzie ponad tysiąc lat wcześniej ascezę praktykowali wczesnochrześcijańscy mnisi – wśród gór Ahaggar zamieszkiwanych przez Tuaregów.
Rdzenne ludy północnej Afryki pozostawały pod koniec XIX wieku niemal zupełnie odizolowane od reszty świata, a i kolonizujący Algierię Francuzi nie interesowali się zbytnio ich życiem, co de Foucauld akcentuje w swoich notatkach:
„Nic się nie robi dla ludności tubylczej, cywile w większości dodają jej obowiązków, aby wyciągnąć jak największe zyski. (…) nikt nie neguje potrzeby braterstwa, a ono wskazuje zupełnie inne zadania: trzeba widzieć w ludności braci zacofanych, którym mamy zapewnić oświatę, podnieść umysłowo i moralnie jak najwyżej, wypełnić wobec nich zadania dobrych braci” czytamy w zbiorze Milczenie i ogień. Listy i zapiski
W bardzo wielu fragmentach zapisków Karola de Foucauld pobrzmiewa właśnie owa przemożna „potrzeba braterstwa”. Wierna służba miejscowej ludności była główną wartością przyświecającą mu przy zakładaniu pustelni zasiedlonej po jego śmierci przez wspólnotę zakonną, której podwaliny sam stworzył – Małych Braci Jezusa. Historia św. Karola de Foucauld ukazuje, iż to troska o najmniejsze wspólnoty stoi u początku drogi do powszechnego braterstwa, podobnie jak wytrwała praca cieśli dzień po dniu prowadzi do powstania wspaniałego dzieła architektury.
***
Pomimo niezwykłej drogi przemiany, duchowych poszukiwań i oddanej służby najuboższym śmierć de Foucauld w żadnym stopniu nie przypominała ani chwalebnego końca życia mitycznych bohaterów ani świętego męczeństwa opiewanego w średniowiecznych legendach. Został zastrzelony zupełnym przypadkiem 1 grudnia 1916 roku podczas ataku islamskich bojowników na fort, który wzniósł w celach obronnych dla lokalnej społeczności Tuaregów.
Choć mity i święte pisma nie rozwiewają wątpliwości związanych z zupełnie niezawinionym pochłonięciem sprawiedliwego człowieka przez napawającą lękiem współczesną kulturę Zachodu otchłań, to jednak pozostawiają ludzkości liczne wskazówki.
De Foucauld w swoich komentarzach do Starego Testamentu stwierdza, iż „na drogach, które nam się wydają smutne, Bóg zmusza do zawołania: „To miejsce jest domem Bożym i bramą do nieba”. Słowa te wskazują, iż kluczem do pokonania bezradności wobec przemijania jest przeciwstawienie lękowi przed śmiercią nieustraszonej nadziei, znaku braterstwa.
Właśnie to odważne wyzwanie wypełnia pustkę pozostałą po tragicznym odejściu św. Karola de Foucauld, przypominając, iż owoców wytrwałości w czynieniu dobra i siły międzyludzkiej przyjaźni śmierć nie jest w stanie zniweczyć.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.


