Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.
Komentujemy projekt ustawy autorstwa Ministerstwa Cyfryzacji  24 lutego 2026

Podatek cyfrowy to dobry pomysł na kontrolę Big Techów. Koniec eldorado?

Komentujemy projekt ustawy autorstwa Ministerstwa Cyfryzacji  24 lutego 2026
przeczytanie zajmie 4 min
Podatek cyfrowy to dobry pomysł na kontrolę Big Techów. Koniec eldorado? źródło: http://elements.envato.com

Polski rząd chce wprowadzić podatek cyfrowy, dzięki któremu zagraniczne korporacje będą wpłacać do budżetu państwa znacznie więcej niż do tej pory. Zdaniem dr. hab. Bartłomieja Bigi pomysł ten jest rozsądny, lecz bardzo trudny do realizacji: jedną przeszkodą jest siła Big Techów, a drugą administracja Donalda Trumpa, która nie zgodzi się na ograniczanie działalności amerykańskich firm.

Opodatkujemy Big Techy?

Ministerstwo Cyfryzacji przygotowało projekt ustawy wprowadzającej w Polsce podatek rekompensujący od niektórych usług cyfrowych, czyli tzw. podatek cyfrowy.

Ma on objąć przychody największych globalnych platform z trzech głównych rodzajów działalności na polskim rynku: reklamy ukierunkowanej, udostępniania interfejsów cyfrowych oraz przekazywania danych użytkowników. Proponowana stawka to 3% przychodu osiąganego w Polsce, przy czym podatek miałby być pomniejszany o zapłacony CIT.

Podatek miałby dotyczyć wyłącznie bardzo dużych podmiotów, a więc tych, które globalnie osiągają ponad 1 mld euro przychodów rocznie i jednocześnie minimum 25 mln zł przychodów z usług cyfrowych w Polsce.

Wyłączone z opodatkowania zostałyby m.in. usługi polegające na udostępnianiu własnych treści cyfrowych, regulowane usługi finansowe i crowdfundingowe, wybrane usługi rynku obrotu instrumentami finansowymi czy działalność polegająca głównie na publikowaniu materiałów redakcyjnych.

Projekt ustawy jest na bardzo wczesnym etapie. 26 stycznia tego roku Ministerstwo Cyfryzacji złożyło wniosek o wpis do wykazu prac legislacyjnych, natomiast decyzja polityczna musi jeszcze zapaść. Sam projekt zostanie dopuszczony do konsultacji
publicznych dopiero w czerwcu
.

Podatek cyfrowy jako dokładka do CIT-u?

O komentarz w sprawie podatku cyfrowego poprosiliśmy dr. hab. Bartłomieja Bigę, eksperta Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego ds. ekonomicznej analizy prawa. Jego zdaniem, w Polsce panuje słuszne przeczucie, że zagraniczne firmy nie płacą u nas tyle podatków, ile powinny, więc pod tym względem pomysł podatku cyfrowego jako uzupełnienia podatku dochodowego jest racjonalny.

Są opracowania Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, które porównują firmy o zbliżonej skali działalności. Jedne z nich płacą całkiem przyzwoite podatki w Polsce – mówię głównie o podatku CIT – a podobnej wielkości firmy, głównie z kapitałem francuskim, tego nie robią. Więc fakt, że rząd szuka uszczelnień, zupełnie nie zaskakuje – tłumaczy Biga.

Zapytaliśmy naszego rozmówcę o ryzyko wystąpienia niezamierzonych efektów ubocznych podatków, np. sytuacji, w której obciąży on także mniejsze podmioty cyfrowe. Biga w odpowiedzi zaznacza, że w projekcie ustawy występują naprawdę wysokie progi i dopiero po ich przekroczeniu firma zostaje objęta tym podatkiem, od którego wówczas trudno będzie jej uciec.

– Jestem jednak przekonany, że przynajmniej część platform objętych tą daniną mogłaby oskarżyć Polskę o nierówne traktowanie. Mogłoby to wyglądać na przykład tak, że Spotify, czy Netflix, które również osiąga w Polsce bardzo wysokie obroty, byłoby z podatku wyłączone, podczas gdy np. Amazon i Apple musiałyby go płacić. W takiej sytuacji natychmiast pojawiłby się zarzut nierównego traktowania.

Tak więc rzeczywiście istnieje perspektywa uzyskania z takiego podatku kilku miliardów złotych rocznie, jednak z pewnością nie będzie to droga łatwa – twierdzi ekspert.

Biga odpowiedział również na zarzut, że koszty podatku cyfrowego mogą być przerzucone na użytkowników albo reklamodawców:

– Ten argument do mnie nie przemawia, ponieważ w ten sposób można byłoby podważyć sensowność każdego podatku. Niezależnie od tego, jaki podatek i wobec kogo zostałby wprowadzony, przedsiębiorca zawsze może próbować przerzucić jego koszt na użytkownika końcowego.

Teoretycznie oczywiście jest to możliwe, jednak w praktyce wszystko zależy od sytuacji rynkowej. Jeśli istnieje przestrzeń do podniesienia marży lub przerzucenia kosztów podatku na klienta, wówczas rzeczywiście może do tego dojść.

Czy państwa dadzą radę Big Techom?

Poprosiliśmy naszego rozmówcę o wskazanie przykładów państw, które mogłyby być dla Polski pozytywnym punktem odniesienia w kwestii podatku cyfrowego. Jak podaje Biga, istnieją kraje, które podejmują próby stawiania warunków wielkim technologicznym korporacjom.

– Przykładowo rządowi Wietnamu udało się wprowadzić wymóg, że każda reklama, która będzie wyświetlana na platformie YouTube, musi być możliwa do pominięcia po pięciu sekundach.

Jednocześnie ekspert zaznacza, że pojedynczy kraj ma raczej małe możliwości, żeby skutecznie regulować Big Techy. Jeżeli podatek cyfrowy miałby efektywnie wejść w życie, to nie na poziomie Polski, lecz tylko dzięki presji całej Unii Europejskiej.

– Firmy, które próbujemy opodatkować, są na tyle silne, że mogą zagrać va banque i przykładowo powiedzieć: „Jeżeli mamy płacić taki podatek, wyłączymy część usług w waszym kraju”, nieważne, czy chodzi o Austrię, Hiszpanię czy Polskę.

Moim zdaniem rządzący mogliby się tego obawiać, ponieważ użytkownicy, mimo że często narzekają na te duże firmy i towarzyszy im negatywny PR (nie przesądzam, na ile zasłużony), ostatecznie chcą mieć dostęp do ich produktów. A szantaż korporacji mógłby w praktyce zakończyć całą dyskusję – ocenia Biga.

Trump postawi weto?

Szantaż Big Techów nie jest jednak głównym powodem, który może zniechęcić polski rząd do wprowadzenia podatku cyfrowego. Nasz rozmówca jest zdania, że proponowane przez Ministerstwo Cyfryzacji rozwiązanie prawdopodobnie nie wejdzie w życie, ponieważ spotka się ono z kategorycznym sprzeciwem naszego najpotężniejszego sojusznika.

Nie ma w polskim rządzie determinacji, żeby iść na konflikt ze Stanami Zjednoczonymi, a nie da się wprowadzić podatku cyfrowego bez bardzo mocnego pogorszenia stosunków z administracją Trumpa. Na to taki kraj jak Polska, moim zdaniem, sobie nie może pozwolić – puentuje Biga.

Wszystkie teksty dr. hab. Bartłomieja Bigi na łamach Klubu Jagiellońskiego.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.