Lasy nie zatrzymają katastrofy klimatycznej. Konieczne jest co innego
Postępująca zmiana klimatu i związana z nią presja ze strony międzynarodowych instytucji powodują, że rezygnacja z energetyki opartej na węglu wydaje się tylko kwestią czasu. Czy jednak ten proces nie mógłby zostać spowolniony przez inwestycję w… polskie lasy?
Zacznijmy od podstaw. Źródłem zmiany klimatu jest antropogeniczna – a więc powodowana przez człowieka – emisja gazów cieplarnianych. Nasila ona tzw. efekt szklarniowy, a więc obecny naturalnie w atmosferze Ziemi mechanizm, dzięki któremu naturalnie emitowane gazy cieplarniane (m.in. dwutlenek węgla) spowalniają ucieczkę ciepła poza atmosferę i podwyższają średnią temperaturę powietrza na powierzchni globu.
Działalność człowieka przyczynia się do emisji gazów cieplarnianych zarówno poprzez spalanie paliw kopalnych (m.in. ropy naftowej czy węgla), wykorzystanie węglanu wapnia do produkcji cementu – co powoduje uwalnianie do atmosfery węgla z cyklu geologicznego – jak i poprzez zmianę sposobu użytkowania gruntów (chociażby poprzez wycinkę lasów), pompującą do atmosfery węgiel z obiegu biologicznego.
Łagodzenie negatywnych skutków postępującej zmiany klimatu jest coraz bardziej kosztowne, a dalsze opieranie gospodarki o paliwa kopalne grozi w dalszej – choć nie tak bardzo odległej – przyszłości, destabilizacją produkcji żywności, masową migracją ludności i zachwianiem podwalin światowego wzrostu gospodarczego.
W globalnym kontekście napięcia pomiędzy działalnością gospodarczą a ochroną środowiska sytuacja Polski jest niełatwa z dwóch przynajmniej powodów. Po pierwsze, burzliwe kształtowanie się i konsolidacja gospodarki wolnorynkowej po 1989 roku stanowią źródła napięć społecznych spychających wdrażanie postulatów ochrony środowiska na dalszy plan.
Po drugie, dekarbonizacja przestarzałej, energochłonnej i wysokoemisyjnej gospodarki odziedziczonej po poprzednim systemie gospodarczym była – i nadal w znacznym stopniu jest – zadaniem niemalże tytanicznym, wiążącym się z dużymi kosztami społecznymi.
Jednocześnie neutralność klimatyczna jest postrzegana głównie z perspektywy redukcji emisji. Mniej uwagi poświęca się natomiast pochłanianiu CO2 na drodze zmiany sposobu użytkowania gruntów, chociaż zmianę klimatu kształtują oba te czynniki.
Jak rośliny pochłaniają CO2?
Rośliny, niektóre protisty (organizmy posiadające jądro, niebędące roślinami, zwierzętami lub grzybami) oraz pewne bakterie przeprowadzają fotosyntezę – w uproszczeniu „odżywianie się ” – polegającą na tworzeniu prostych związków organicznych z – najczęściej – dwutlenku węgla i wody przy wykorzystaniu energii promieniowania słonecznego. Jednocześnie u wszystkich organizmów zachodzi oddychanie komórkowe, w wyniku którego powstają zwykle dwutlenek węgla i woda, a wyzwalana energia przeznaczana jest na procesy życiowe.
Gdy drzewo przeprowadza fotosyntezę i oddychanie komórkowe w zbliżonym tempie, wtedy – w jednostce czasu – tyle samo cząsteczek CO2 jest wykorzystywanych do syntezy związków organicznych (fotosynteza), ile powstaje ich w procesach oddychania komórkowego, a biomasa samego organizmu (mierzona liczbą atomów węgla wchodzących w jego skład) pozostaje w przybliżeniu stała.
Gdy jednak fotosynteza przeważa nad oddychaniem komórkowym, wtedy biomasa organizmu rośnie i sumarycznie dochodzi do wychwytu CO2 z atmosfery. Wychwyt na dostatecznie dużą skalę może stanowić istotny element bilansu emisji gazów cieplarnianych danego państwa.
W latach 2015-2024 lasy w państwach Unii Europejskiej, w USA i w Rosji usuwały z atmosfery w skali roku średnio 1100 milionów ton (1,1 Gt) CO2. Jednakże w skali całego globu zmiana sposobu użytkowania gruntów stanowiła źródło dodatkowych emisji tego gazu cieplarnianego w wysokości 5,0 ±2,6 Gt CO2/rok, do czego przyczyniła się w znacznym stopniu rabunkowa gospodarka leśna w Brazylii, Indonezji i w Demokratycznej Republice Konga.
Te trzy państwa, na terenie których wciąż znaczne obszary porastają wilgotne lasy równikowe, były w latach 2015-2024 odpowiedzialne za ponad połowę światowych emisji wynikających ze zmiany sposobu użytkowania gruntów.
Dla porównania warto nadmienić, że całkowita wysokość światowych emisji CO2 w 2024 roku jest szacowana na 42,4 Gt CO2/rok – w tym 4,6 Gt CO2/rok z tytułu zmiany użytkowania gruntów – natomiast całkowita emisja wszystkich gazów cieplarnianych sięgnęła 54,4 Gt CO2eq (równoważnika
CO2).
Polskie lasy zatrzymają globalne ocieplenie?
Lasy położone w powojennych granicach państwa polskiego zostały poważnie zniszczone w wyniku rabunkowej gospodarki leśnej prowadzonej głównie przez okupantów niemieckich, a także sowieckich, działań wojennych oraz wykorzystywania drewna przez walczącą o przetrwanie ludność cywilną.
W niektórych nadleśnictwach pozyskiwano kilkukrotnie więcej drewna niż przed wojną, powszechnie zaniedbywano odnawianie drzewostanów, a zaminowanie sporych połaci lasu uniemożliwiało prowadzenie akcji gaśniczych. Drewno wykorzystywano w kopalniach, w kolejnictwie, do budowy zasieków, bunkrów i umocnień, na opał oraz do napędu pojazdów na gaz drzewny wykorzystywanych powszechnie w III Rzeszy. Ocenia się, że okupanci niemieccy wywieźli z polskich lasów około 75 mln m3 drewna.
W 1945 roku granice Rzeczpospolitej Polskiej obejmowały 64,7 tys. km2 lasów o zasobach drewna wynoszących około 900 mln m3, przy średniej zasobności drzewostanów na poziomie 140 m3/ha. W wyniku przekształceń własnościowych 85% powierzchni leśnych znalazło się w rękach Skarbu Państwa i pod administracją Lasów Państwowych prowadzących politykę stopniowego zwiększania powierzchni zalesionych.
Zalesienia obejmowały grunty rolne o słabej jakości, nieużytki oraz grunty wylesione w wyniku gospodarki leśnej prowadzonej przez okupantów. Działania te, prowadzone przez dziesięciolecia, zaowocowały wzrostem powierzchni gruntów leśnych, które w 2024 roku zajmowały 94,9 tys. km2, gromadząc zasoby drewna szacowane na 2700 mln m3 przy średniej zasobności drzewostanów wynoszącej 284,5 m3/ha. Wzrostowi areału lasów i zasobów drewna towarzyszyła realizowana bardzo powoli przebudowa składu gatunkowego drzewostanów polegająca na wzroście udziału gatunków liściastych z 15,0 % w 1945 roku do 27,3% w 2023 roku.
Przyrost zasobów drewna (biomasy) w lasach wynikał zarówno ze wzrostu ich areału, jak i ze zwiększania się średniego wieku drzewostanów. Wielkość tego przyrostu w kolejnych latach odzwierciedlała różnicę między całkowitym rocznym przyrostem biomasy w lasach a jej pozyskaniem na cele gospodarcze z uwzględnieniem strat pożarowych. Ogólnie w latach 2019-2023 pozyskanie drewna w lasach wraz ze stratami wyniosło 68,3% całkowitego przyrostu biomasy.
Bezwzględna wielkość przyrostu była na tyle znaczna, że wychwyt CO2 w sektorze leśnictwa stanowi nie tylko największą pozycję w całym krajowym sektorze zmiany użytkowania gruntów, ale także zauważalnie wpływa na krajowy bilans emisji gazów cieplarnianych.
Przykładowo, dane opracowane przez IOŚ-PIB wskazują, że w 2023 roku całkowita emisja gazów cieplarnianych w Polsce z uwzględnieniem zmiany sposobu użytkowania gruntów wyniosła 315,8 (w tym lasy pochłonęły 40,3) mln ton CO2eq, natomiast emisja bez użytkowania gruntów osiągnęła 348,4 mln ton CO2eq.
Porównanie całkowitej rocznej krajowej emisji gazów cieplarnianych z ilością CO2 pochłanianego przez użytkowane gospodarczo lasy w ciągu roku – która jest prawie o jeden rząd wielkości mniejsza – wskazuje na obecnie ograniczone możliwości równoważenia krajowych emisji gazów cieplarnianych przez sektor leśnictwa w celu osiągnięcia neutralności klimatycznej. Do zmiany tego stanu rzeczy konieczna byłaby znaczna – bo sięgająca 90% – redukcja krajowych emisji oraz zachowanie przez lasy zdolności do pochłaniania CO2 w stopniu zbliżonym do istniejącego obecnie.
Nakreślenie nawet przybliżonego harmonogramu dekarbonizacji w Polsce może przypominać wróżenie z fusów. Polska nie przyjęła dotąd oficjalnego planu osiągnięcia neutralności klimatycznej, chociaż projekt Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu (październik 2024) przewiduje możliwość redukcji emisji w 2040 roku o 70% w stosunku do roku 1990. Eliminacja emisji zachodzi stosunkowo najszybciej w elektroenergetyce w następstwie rozwoju OZE, lecz nawet i w tym sektorze opóźnienia przy realizacji nieustannie drożejącego programu energetyki jądrowej są olbrzymie.
W praktyce wdrażanie dekarbonizacji utrudniają nakładające się na siebie kwestie finansowe, technologiczne, społeczne i polityczne. Łączne koszty pełnej dekarbonizacji do 2050 roku szacowane są zgrubnie na 1,5-2 bln złotych, jednak koszty utrzymywania istniejącej wysokoemisyjnej gospodarki są jeszcze wyższe. Dekarbonizacja nie obejdzie się bez zakrojonych na szeroką skalę inwestycji, których realizacja wymaga wielu lat – i to założywszy stabilne poparcie polityczne i prawne dla zmian, czego u nas brakuje.
Ważną częścią przeobrażeń jest wygaszanie sektorów gospodarki stanowiących dotąd filary wysokoemisyjnego systemu produkcji dóbr i usług, jak górnictwo węgla kamiennego i brunatnego. W Polsce dotyka ono lub dotknie osoby zatrudnione bezpośrednio lub pośrednio przy wydobyciu tych kopalin wraz z członkami ich rodzin – grupa ta liczy kilkaset tysięcy osób, co dobitnie podkreśla skalę społecznych problemów towarzyszących transformacji. Jednak nie tylko w Polsce dekarbonizacja napotyka na poważne przeciwności.
Polityka redukcji emisji nie przebiega gładko także w innych państwach członkowskich UE, w których podnoszone są kwestie wysokich cen energii powiązanych z rosnącymi kosztami życia i obawami o konkurencyjność europejskich podmiotów na rynkach światowych.
Do innych bolączek odwęglania europejskiej gospodarki należą niedostateczne dofinansowanie, wynikające m.in. z rozbieżnych stanowisk państw członkowskich co do rozdziału dostępnych funduszy, a także z konieczności przeznaczania dodatkowych środków na obronność, oraz istnienie potężnych grup nacisku powiązanych z sektorem paliw kopalnych starających się opóźniać działania transformacyjne na rzecz technologii bezemisyjnych. W rezultacie dekarbonizacja w Europie przebiega nierównomiernie – najszybciej w elektroenergetyce, lecz już znacznie wolniej w sektorach transportu i budynków.
Nie łudźmy się – dekarbonizacja jest konieczna
Ilość CO2 pochłaniana przez lasy nie jest nieograniczona i zależy m.in. od zajmowanego areału, średniego wieku drzewostanu, składu gatunkowego, rodzaju gleby i intensywności pozyskiwania drewna. Zachodzący od 1945 roku wzrost powierzchni leśnych do 30% powierzchni kraju obecnie ustał prawie zupełnie ze względu na szereg okoliczności.
Po pierwsze, zalesiono już dotąd większość obszarów o najsłabszych glebach, których wartość dla produkcji rolniczej była niewielka, a zalesianie gruntów wartościowych rolniczo jest problematyczne. Po drugie, rośnie presja na istniejące lasy wynikająca z rozbudowy infrastruktury przemysłowej, transportowej oraz mieszkaniowej, po trzecie wreszcie warto pamiętać, że istnieje szereg środowisk nieleśnych wartościowych przyrodniczo, jak torfowiska, murawy, łąki czy wrzosowiska.
Drzewostany w Polsce mają średnio ok. 61 lat, co oznacza, że ciągle odznaczają się one zdolnością do szybkiego pochłaniania CO2, przy czym wraz z dalszym wzrostem średniego wieku tempo wiązania CO2 będzie się stopniowo zmniejszać. Gospodarcze pozyskanie drewna zmniejsza ilość wiązanego CO2, spowalniając jednocześnie wzrost średniego wieku drzewostanów i opóźniając tym samym nieuchronny spadek ich zdolności do wiązania tego gazu cieplarnianego.
Z przedstawionych rozważań wynika, że w nadchodzących dekadach zdolność lasów do pochłaniania CO2 będzie maleć. Im bardziej więc opóźniać się będzie dekarbonizacja gospodarki, tym słabszy będzie się stawał leśny bufor dla resztkowych emisji pochodzących z sektorów, których odwęglanie jest wyjątkowo trudne, takich jak produkcja cementu, przemysł ciężki, lotnictwo czy ciężki transport drogowy i morski.
Nie zmienia to faktu, że dojrzałe drzewostany o bardzo ograniczonej zdolności pochłaniania CO2 nadal mogłyby pełnić niezwykle istotne zadanie magazynowania węgla, zatrzymując (ściślej spowalniając) jego krążenie w cyklu biologicznym, gdyby tylko przyszło im żyć w względnie stałych warunkach klimatycznych. Problem tkwi jednak w nasilającej się zmianie klimatu.
Dominujący typ szaty roślinnej na danym obszarze jest w znacznym stopniu zależny od panujących tam warunków klimatycznych. Gdy ulegają one zmianie, pewne gatunki wycofują się i zanikają, a na ich miejsce pojawiają się inne. Zmiana klimatu już obecnie wywiera w Polsce rosnącą presję na lasy w postaci coraz częściej pojawiających się susz, zwiększonego ryzyka pożarów, huraganów i intensywnych opadów.
Te czynniki środowiskowe albo niszczą drzewa bezpośrednio, albo oddziałują negatywnie na ich kondycję, zwiększając narażenie drzew na infekcje powodowane przez owady, grzyby czy rośliny. Wszystkie te czynniki negatywnie wpływają na zdolności lasów do pochłaniania i gromadzenia CO2. I co prawda nie sposób przewidzieć, jak dokładnie przebiegać będzie zmiana klimatu w przyszłości – zależy to w dużej mierze od nas samych – to jednak perspektywa głębokich przekształceń w gospodarce leśnej w Polsce wydaje się nieunikniona.
Należy liczyć się z tym, że za kilka dekad zdolność poddanych wzrastającej presji środowiskowej lasów do gromadzenia CO2 obniży się na tyle, że mogą się one stać się de facto źródłem emisji tego gazu cieplarnianego. Główną rolę będą tu odgrywać dwa mechanizmy.
Po pierwsze, zmiany w strukturze gatunkowej drzewostanów będą wiązać się z zamieraniem znacznych połaci lasu i z przyśpieszoną dekompozycją ich materii organicznej prowadzącą do uwolnienia CO2 do atmosfery. Po drugie, stopniowo wykształcający się nowy las przystosowany do życia w warunkach ograniczonej dostępności wody będzie znacznie niższy od lasów współczesnych, gromadząc mniej węgla na jednostkę powierzchni.
***
Pełna dekarbonizacja jest potrzebą chwili i należy do niej dążyć różnymi sposobami – przeobrażając gospodarkę, wyłapując i gromadząc CO2 oraz zmieniając sposób użytkowania gruntów – jednak zadanie to jest obliczone na kilka dziesięcioleci. Przy czym jego realizacja siłą rzeczy nie może odbywać się z pominięciem palących problemów transformacji energetycznej, jak wygaszenie górnictwa węgla kamiennego i brunatnego czy przeciwdziałanie ubóstwu energetycznemu.
Opóźnianie dekarbonizacji w skali krajowej skazuje nas na ciągłą zależność od drogiego importu paliw kopalnych (ropy naftowej, gazu ziemnego, a nawet węgla). Ponadto blokując dostęp do taniej energii, wrzuca się kłody w tryby mechanizmów odpowiedzialnych za wzrost gospodarczy. Znacznie utrudnia to walkę z zanieczyszczeniem powietrza, wód i gleb, ponieważ spalanie paliw kopalnych wiąże się nieuchronnie z emisją szkodliwych substancji.
Z kolei zwlekanie z odwęglaniem gospodarki światowej zmusi ludzkość do stawienia czoła niezłagodzonym konsekwencjom zmiany klimatu w horyzoncie do 2100 roku. Fale upałów w połączeniu z niedoborami wody i nasilającymi się utrudnieniami dla produkcji rolniczej staną się źródłem migracji, zwłaszcza w krajach biedniejszego południa, co zwiększy presję na bogatą północ.
Skala migracji zostanie wzmocniona również przez podwyższenie się poziomu mórz i oceanów o przynajmniej metr (przypomnijmy sobie, gdzie leżą Nowy Jork, Tokio, Bombaj, Szanghaj, Buenos Aires czy Lagos oraz Sydney), nie wspominając już o konsekwencjach dla ekosystemów i przyśpieszonej utracie różnorodności biologicznej.
Dla Polski scenariusz globalnej kontynuacji ery paliw kopalnych oznacza, poza już wymienionymi konsekwencjami lokalnymi, nasilanie się suszy i fali upałów w lecie, poważne utrudnienia w rolnictwie i leśnictwie (masowe zamieranie drzewostanów, zwłaszcza iglastych, oraz wykształcanie się lasów bardziej odpornych na niedobory wody przypominających lasy śródziemnomorskie) oraz zwiększenie zagrożenia katastrofalnym zalaniem najniżej położonych terenów na Pomorzu (Trójmiasto, Żuławy, Hel!).
Warto uzmysłowić sobie, że z tymi systemowymi zagrożeniami przyjdzie zmierzyć się starzejącemu się społeczeństwu, w którym stosunkowo niewielki – i ciągle malejący – odsetek pracujących będzie musiał zapewnić byt rosnącej rzeszy emerytów. Nie są to wesołe perspektywy.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.

