Solidarni ze zranionymi. Kościele, idź drogą biskupa Ważnego, nie episkopatu!
W pierwszy piątek Wielkiego Postu Kościół w Polsce modli się za osoby skrzywdzone przez wykorzystanie seksualne. W tym roku ta modlitwa zyskała konkretny wymiar: diecezja sosnowiecka opublikowała pierwszy raport niezależnej komisji „Wyjaśnienie i Naprawa”. Bp Artur Ważny nie ograniczył się do symbolicznych gestów – publicznie przyznał wstyd, przeprosił skrzywdzonych i jasno powiedział, że droga do odnowy wiedzie przez prawdę. Na tle przeciągających się prac nad komisją ogólnopolską to właśnie działalność bp. Ważnego stała się dziś realnym testem odwagi dla episkopatu.
Dzień modlitwy i solidarności #ZeZranionymi
W pierwszy piątek Wielkiego Postu Kościół w Polsce obchodzi Dzień modlitwy i solidarności z osobami skrzywdzonymi wykorzystaniem seksualnym. To moment, w którym wspólnota ma nie tylko się modlić, ale także wziąć odpowiedzialność za tych, którzy doznali przemocy – często także w przestrzeni kościelnej.
„Co jest w tym wszystkim najtrudniejsze? To, że osoba skrzywdzona bardzo często zostaje z tym sama. Ludzie nie chcą wiedzieć. Wolą wierzyć, że takie rzeczy dzieją się gdzieś daleko, nie «u nas». Tymczasem przemoc wydarza się blisko – w rodzinach, grupach rówieśniczych, w miejscach, które miały być bezpieczne. Dlatego trzeba o niej mówić. Milczenie zamyka w poczuciu winy; nazwanie rany jest pierwszym krokiem do jej leczenia. Świadomość rodzi współodpowiedzialność” – mówiła Danuta Stenka w 118. odcinku programu Balans Bieli, poświęconemu obchodzonemu w Kościele Katolickim w pierwszy piątek Wielkiego Postu Dniu Modlitwy i Solidarności z Osobami Skrzywdzonymi.
Ten dzień nie jest akcją wizerunkową ani okazją do symbolicznych gestów. Nie chodzi o chwilowe wzruszenie, ale o realną solidarność – uznanie, że to nie „czyjś problem”, lecz sprawa całej wspólnoty.
Tu jednak pojawia się napięcie. Kościół zaprasza wiernych do współodpowiedzialności za skrzywdzonych, a jednocześnie wciąż nie przeprowadził pełnego, systemowego rozliczenia własnych zaniedbań. To rodzi zrozumiałe pytania.
Kościół nie jest instytucją bezbłędną. Składa się z ludzi – grzesznych i słabych. Jednak w przypadku przemocy seksualnej nie chodzi o zwykłe ludzkie słabości. Krzywda była możliwa także dlatego, że sprawcy wykorzystywali religijny autorytet kapłanów i zaufanie ze strony wiernych. Późniejsze bagatelizowanie przemocy w imię „dobra Kościoła”, to nie tylko krzywda – to również bluźnierstwo.
„Używanie kapłańskiego autorytetu, by gwałcić słabszych, odwołując się przy tym często do wyobraźni religijnej, treści wiary, to wyraz nawet nie wyjątkowej podłości, to czyste i perfidne zło – czarna msza par excellence” – pisał Piotr Popiołek.
Zaproszenie do współodpowiedzialności może budzić sprzeciw: przecież nie wszyscy są winni. Rzeczywiście, odpowiedzialność nie jest symetryczna. Wiadomo, kto dopuścił się przemocy i kto ją ukrywał. Ale obok winy istnieje także odpowiedzialność wspólnotowa – pytanie brzmi, co mogę zrobić dziś, zamiast ograniczać się do obrony własnej niewinności?
Dlatego sens tego dnia nie wyczerpuje się w modlitwie ani w oburzeniu na biskupów. Chodzi o konkret: o domaganie się prawdy i sprawiedliwości. Nie z pragnienia zemsty, lecz dlatego, że osobom skrzywdzonym należy się jasne uznanie faktów. Uwolnienie od fałszywego poczucia winy zaczyna się od prostego stwierdzenia: to nie ty jesteś winny.
Niestety, nawet tego minimum często brakuje w kościelnych procedurach. Choć zalecenia przewidują informowanie pokrzywdzonych o przebiegu postępowania, w prawie kanonicznym nadal mają oni status świadka, a nie strony.
Mówienie o swojej krzywdzie jest dla skrzywdzonych często kolejnym cierpieniem. Wielu decyduje się na to głównie po to, by chronić innych. Musimy zrobić wszystko, by wyciągnąć z tego wnioski.
Sosnowiec na drodze oczyszczenia. Biskup Ważny i przełomowy raport
12 lutego swój pierwszy, częściowy raport przedstawiła komisja diecezji sosnowieckiej „Wyjaśnienie i Naprawa”. Powołana przez bp. Artura Ważnego, jest pierwszym w Polsce ciałem tego typu, mającym kompetencje i mandat do całościowego zbadania wszelkich „spraw wrażliwych”. To nadzwyczajny organ audytowy i kontrolny, zewnętrzny wobec diecezji. Oprócz dostępu do archiwum i prawa występowania do organów państwowych może także wzywać do złożenia wyjaśnień osoby podlegające biskupowi.
Do raportu odniósł się bp Artur Ważny, podkreślając, że to dopiero początek procesu oczyszczenia. Kluczowe dla dokumentu – mówił – nie są nazwiska sprawców, lecz ból skrzywdzonych i ich bliskich. Przyznał, że przez lata system kościelny częściej chronił siebie niż osoby pokrzywdzone, traktując ich krzywdę jak „problem do rozwiązania”. Wyznał wstyd i przeprosił za sytuacje, w których Kościół, zamiast być domem, stawał się miejscem ciemności. Zapewnił też: „nie jesteście już sami” i zapowiedział dalszą drogę – bolesną, ale konieczną.
Odpowiedział również na zarzut, że „wyciąganie brudów” osłabia Kościół. Nie ma – mówił – innej drogi do zmartwychwstania niż przez krzyż prawdy. Kościół, który boi się prawdy o sobie, przestaje być Kościołem Chrystusa. Obrona godności człowieka nie niszczy wiary – przeciwnie, ratuje jej wiarygodność. To nie jest zamknięcie procesu, lecz jego otwarcie.
Paweł Chmielewski, komentując raport, zwrócił uwagę na rzecz zasadniczą: skandale w Sosnowcu nie wydarzyły się w próżni ani dlatego, że „ktoś się nie orientował”. Chodzi o konkretny, zepsuty system władzy, zbudowany i podtrzymywany przez konkretne osoby – w Polsce i poza nią.
Podobnie mówił ks. prof. Andrzej Kobyliński. Wskazał na kwestię odpowiedzialności biskupa Grzegorza Kaszaka i jego otoczenia oraz postawił pytanie, kto stał za jego nominacją w 2009 roku i kto później go chronił. W kręgach kościelnych – przypominał – od lat mówiono o tym, co dzieje się w diecezji sosnowieckiej.
Pełna diagnoza systemowa nie jest jednak możliwa bez komisji ogólnopolskiej. Na poziomie diecezji sprawa ostatecznie sprowadza się do odpowiedzialności biskupa. Diecezjalna komisja ma tyle władzy, ile przekaże jej ordynariusz. Nie rozstrzygnie, kto stał za daną nominacją ani czy podobne schematy powtarzały się w różnych miejscach. Zawsze będzie można powiedzieć: tu po prostu trafił się zły biskup.
Tymczasem diagnoza systemowa nie może ograniczać się do wskazania nazwisk. Łatwo uprościć sprawę do „czarnych owiec” i wierzyć, że po ich usunięciu wszystko wróci do normy. Wygodnie jest zakładać, że struktura jako taka jest dobra, a zawiedli jedynie źli ludzie. To uproszczenie pomija fakt, że pojedyncze osoby funkcjonują w określonej kulturze władzy – opartej na ciągłości, posłuszeństwie, trwałości, nieufności wobec reform. W systemie, w którym sprzeciw bywa traktowany jak zagrożenie dla jedności.
Dlatego wielu biskupów się boi. Wołanie o oczyszczenie postrzegają jako żądanie głów. Wiedzą też, że w jakimś stopniu sami funkcjonowali w tej kulturze. Każda nominacja przechodzi przez nuncjusza i trafia do papieża. Łatwo pomyśleć: najpierw nie wychylę się za bardzo, a gdy już będę biskupem, wtedy więcej naprawię. Potem okazuje się, że to nie takie proste. Wsiąka się w system. Czasem brakuje sił, czasem odwagi. A czas płynie.
Gdy biskupi słyszą: „pokażcie winnych!”, mogą pomyśleć, że z zewnątrz wszystko wydaje się prostsze, niż jest w rzeczywistości. Nie chodzi o usprawiedliwianie tej postawy. Ale oczyszczenie nie dokona się bez nawrócenia samych biskupów. Nie da się go wymusić wyłącznie narzędziami prawnymi, bo głębokie przyczyny problemu nie mieszczą się w paragrafach. Wymaga to odwagi przyznania się do błędu – także po latach budowania wizerunku nieomylności.
A przecież sednem Ewangelii jest możliwość nawrócenia. Można przyznać się do grzechu i nie zostać zniszczonym jego ciężarem. Można mieć 60 czy 70 lat i zacząć od nowa. Pod krzyżem nie było Piotra, a jednak to jemu Chrystus powierzył swoje owce.
Co dalej z komisją ogólnopolską?
Blisko trzy lata temu, w marcu 2023 roku, polscy biskupi zobowiązali się do powołania niezależnej komisji, która miałaby zbadać przypadki wykorzystania seksualnego w Kościele w Polsce.
Warto pamiętać o kontekście tej decyzji. Na początku 2023 roku Państwowa Komisja ds. Pedofilii otrzymała uprawnienia do żądania dokumentów także od instytucji kościelnych. W marcu TVN wyemitował reportaż „Bielmo. Franciszkańska 3”, w którym pytano o ewentualną odpowiedzialność Karola Wojtyły za zaniedbania z czasu, gdy był arcybiskupem Krakowa. Był to również rok wyborczy – jesienią władzę przejęła Koalicja Obywatelska, wyraźnie mniej skłonna do bliskiego sojuszu z Kościołem niż PiS. To wszystko mogło zwiększać obawy przed rozliczeniem z zewnątrz i motywować biskupów, by działać wyprzedzająco.
W 2023 roku prace nad komisją przebiegały sprawnie. Prymas Wojciech Polak, delegat KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży, już w czerwcu przedstawił analizę podobnych komisji w innych krajach oraz zarys własnej koncepcji. Biskupi określili wówczas charakter przyszłego gremium: miało mieć wymiar interdyscyplinarny, obejmować okres od 1945 roku do momentu powołania i przyjmować nowe zgłoszenia, a nie ograniczać się do przeglądu archiwów.
Rok 2024 upłynął pod znakiem trudnego, ale otwartego dialogu episkopatu ze skrzywdzonymi. W lutym rezygnację złożył bp Andrzej Dzięga. Choć jej faktycznym powodem było tuszowanie przestępstw księży, sam zainteresowany uzasadniał ją stanem zdrowia. Publicznie reagował wówczas m.in. bp Ważny. W marcu przewodniczącym KEP został abp Tadeusz Wojda, wobec którego już wtedy formułowano zarzuty zaniedbań w Archidiecezji Gdańskiej.
13 maja 2024 roku 46 osób skrzywdzonych napisało do KEP, pytając m.in. o abp. Wojdę oraz termin rozpoczęcia prac komisji. 11 czerwca biskupi odpowiedzieli – co samo w sobie było znaczące – i zaproponowali spotkanie.
Odbyło się ono 19 listopada na Jasnej Górze. Relacje były bardzo pozytywne; pojawiło się wrażenie, że coś wreszcie drgnęło i że skrzywdzeni przestali być traktowani jak problem, którym episkopat musi zarządzić.
Na początku 2025 roku zespół prymasa miał gotowy projekt zasad działania komisji. Gdy wydawało się, że sprawa zmierza ku finałowi, w marcu media poinformowały, że Rada Prawna KEP rekomenduje odrzucenie projektu.
Wraz z Agatą Rujner apelowaliśmy wtedy o odwagę. Bez skutku. Po spadku zainteresowania mediów KEP rozwiązała zespół prymasa i powierzyła bp. Sławomirowi Oderowi przygotowanie nowej wersji dokumentu. Prace toczą się dziś za zamkniętymi drzwiami. Ks. Grzegorz Strzelczyk zwraca uwagę, że nowa propozycja może znacząco ograniczać kompetencje i niezależność komisji.
Wydaje się więc, że episkopat – a przynajmniej jego najbardziej wpływowa część – nadal wybiera postawę ostrożności i obrony. Wymownym sygnałem było także zablokowanie przez Katolicką Agencję Informacyjną publikacji wywiadu z prymasem, w którym poruszono temat komisji.
Jednocześnie widać zmianę w postawie kilku biskupów. Jeszcze rok temu dominowało przekonanie, że sprawę należy omawiać wyłącznie we własnym gronie. Po czerwcowym zebraniu zaczęły pojawiać się publiczne głosy krytyczne wobec rozwiązania zespołu prymasa – m.in. ze strony bp. Muskusa, bp. Ważnego, kard. Rysia, bp. Suchodolskiego i bp. Wawrzynka.
Nieprzypadkowo komisja w Sosnowcu opublikowała raport tuż przed wiosennym zebraniem KEP. Widać, że bp Ważny chciał, by temat wybrzmiał publicznie. Podobnie można odczytywać decyzję kard. Rysia o powołaniu komisji w Łodzi tuż przed tym, jak został przeniesiony do Krakowa, oraz zapowiedź utworzenia podobnego organu w Krakowie.
Kard. Ryś mówi o tym wprost: wszyscy czekają na marcowe zebranie KEP i decyzję w sprawie komisji ogólnopolskiej. Jeśli ona nie powstanie – zapowiada – powstaną komisje diecezjalne. Ile ich będzie? Jak szybko powstaną? Trudno wyrokować, warto mieć jednak nadal nadzieję, że wiosną episkopat ogłosi przełomową decyzję w sprawie powołania komisji ogólnopolskiej.
Odwagi, Bracia Biskupi!
Gdyby całą chrześcijańską wiarę próbować streścić jednym zdaniem, brzmiałoby ono mniej więcej tak: wierzymy w Boga, który jest miłością, Ojcem, Synem i Duchem Świętym, a Syn stał się prawdziwym człowiekiem, umarł na krzyżu i zmartwychwstał dla naszego zbawienia. To właśnie wyznaje każdy chrześcijanin codziennie, gdy kreśli znak krzyża na swoim ciele.
Wyrok skazujący Jezusa na ukrzyżowanie oznacza, że został On uznany za zbrodniarza. Oficjalnie i publicznie ogłoszono światu: ten człowiek jest groźnym przestępcą. On dla nas stał się grzechem. Przeczymy sobie, jeśli chcemy głosić Chrystusa, ale próbując zachować twarz, boimy się zmierzyć z własnym grzechem.
Mogę tylko powtórzyć raz jeszcze: Odwagi, Bracia Biskupi!
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
